Jump to content
Dogomania

andre

Members
  • Posts

    873
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by andre

  1. dzisiaj z bogusia bieglismy jak szaleni pod kojec, bo dzwonila Pani chetna na Sonie. niestety, godzina 16 to bylo dla niej za pozno, wiec wbrew pracy, planom itd popedzilismy na 15.30, jak sama zadeklarowala. czekalismy na miejscu dlugo, zero info, sms, tel, a telefony bogusi byly odrzuczane. zadzwonilem ze swojego nr (nie znala) i po chamskim "co jest" slysze, ze jutro dadza znac, bo sie musza zastanowic.... wiele nieprzyjemnych sytuacji a'propos adopcji mielismy, ale zeby odrzucac rozmowy zamiast powiedziec po prostu - NIE???? no i 45 minut zmarnowane, suczki sie denerwowaly, ze zamiast na spacerze, to stoja w miejscu i tyle.... AM
  2. dzisiaj jeden telefon... - halo, czy ona jest zlosliwa? - slucham???? - czy ona jest wredna? agresywna? - nie........ - a to szkoda, bo chcialam psa do pilnowania posesji, co bedzie niebezpieczny rece opadaja.......................................................... AM
  3. dzisiaj do druku poszlo 200 ulotek o Sonii i jej malej, wczesniej juz bylo drukowanych tez 200. jesli ktos jest zainteresowany roznoszeniem we wlasnym zakresie, to sluze plikiem. poki co .cdr (corel draw), ale jakby co, to przekonwertuje sie na pdf, czy inny format. AM
  4. [b][size=7]ZERO TELEFONÓW DZIŚ!!!!!!!!!!!!!!!!![/size][/b] AM
  5. Na poniedzialek i czwartek zamowione platne ogloszenia w Gazecie Lubuskiej, oprocz tego pojawia sie w tym dzienniku ogloszenia bezplatne, ale nie wiem w jaki dzien (dni). AM
  6. sabcia na lancuchu z pewnoscia sie rzucala, a to powiekszylo slad na szyi :-( co do tych ludzi, to ja naprawde ich nie rozumiem. chcieli psa, zapewniali, ze bedzie mial super, ze sa przygotowani na prace itd a tu nagle, po paru dniach (ciekawe czy chociaz tyle miala w domu) trafia na lancuch, nie jest wyprowadzana, choc na smyczy chodzi wcale nienajgorzej, nie ma kontaktu z czlowiekiem, bo "moze chora", nie jest odrobaczana, choc "podejrzewaja robaki", nic nie robia, nie wzywaja weta, choc jak twierdza "nie je i nie pije"... nie rozumiem zupelnie... wczoraj bylismy u lek. wet. Pani Rys. obejrzala suczke, zmierzyla temperature, odrobaczyla - wszystko jest ok, odradzila nam ew. badania krwi jako niepotrzebna strate kasy - tak sie nie zachowuje pies chory, ona jest wesola, energiczna, ma apetyt, nawet u Pani Rys zjadla 200g royala na raz. dobry domek, kochajacy i cierpliwy opiekun - tego potrzeba Sabie! AM ps. lapka - "pamiatka" z poprzedniego domu :-(
  7. andre

    NUTRO CHOICE

    [quote name='cuciola']my ostatnio kupilismy Nutro Choice w puszce...[/QUOTE] a gdzie kupilas? przez net moze? pytam, bo nie spotkalem. AM
  8. rozumiem, ale obawiamy sie tego, ze sie tak nasza sonia rozszczeka, ze bedziemy musieli przeniesc ja z obecnego kojca w inne miejsce (nie dalaby spac starszym ludziom w domu kombatanta), albo samotna zacznie kombinowac jak ten kojec opuscic... AM
  9. nie dosc, ze nikt sie nie zglasza, to jeszcze na horyzoncie potencjalny problem - jak sie wyprowadza z kojca tylko jedna, to druga przerazliwie szczeka... co bedzie po adopcji jednej z nich? aM
  10. suczka dzisiaj zostala odebrana i przewieziona do hotelu dla psow. poniewaz "zerwala obroze" zostala przywiazana bezposrednio lancuchem oplecionym wokol szyi! efekt na zdjeciu nr 2. saba, ktora ponoc nie chce nic jesc, pic, w ogole chodzic na smyczy itd. rzucila sie na karme najpierw na miejscu, pozniej w hotelu. tak samo zreszta bylo z woda. na smyczy pociagnela, owszem, gdy zostala zabrana z lancucha, ale juz poza posesja chodzila calkiem grzecznie na smyczy (powiedzialbym, ze na tle schroniskowych psow to po prostu normalnie). jest nadal wesola, ufna, radosna. w aucie spokojna, nie byla nawet przypieta (brak pasa do szelek), lezala grzecznie na tylnym siedzeniu. jutro wizyta u lek.wet. Pani Rys, to napisze cos wiecej. jesli chodzi o samych "opiekunow" ostatnich saby, to uslyszeli pare gorzkich slow z naszej strony. sprzeczne zeznania, brak konsultacji weterynaryjnej (niby dzis wet rzucil okiem, gdy byl u konia, ale nic nie potrafil powiedziec), brak odrobaczenia, choc jak twierdza podejrzewali robaki, barbarzynskie uwiazanie, nie spuszczana ("moze ona ma jakas chorobe i sie dzieci zaraza"), nie wyprowadzana, choc na smyczy chodzi. [img]http://idz.zgora.pl/idz/2006-10/p1010834.jpg[/img] [img]http://idz.zgora.pl/idz/2006-10/p1010841.jpg[/img] AM
  11. Dzisiaj apelowalismy o domek dla suczek w Radiu Zachod. Miejmy nadzieje, ze cos to da. AM
  12. Saba jest nadal u tych ludzi. Nie mielismy mozliwosci zabrania jej od razu. Decyzja wydaje sie ostateczna - oni sa mili, lubia zwierzeta, ale nie chca z nia cwiczyc, uczyc, twierdza, ze "jest za stara" itd. AM
  13. za [url]http://www.idz.zgora.pl/main.php?l=pl&p=m&id=118[/url] [img]http://www.idz.zgora.pl/img/artykuly/p1010614_tn.jpg[/img] [b][u]Czterokrotnie porzucona[/u] Łagodna, ale bardzo energiczna i nieułożona dwuletnia suczka nie może zaznać miłości...[/b] Pierwszy rok życia Saby pozostaje teoretycznie zagadką. Teoretycznie, bo stan w jakim została znaleziona może świadczyć o tym, że od początku los jej nie sprzyjał. Ekstremalnie wychudzona, zapchlona, brudna, z wytartą od zbyt ciasnej obroży sierścią na szyi, zerwała się najwyraźniej z uwięzi. Pod opieką Inicjatywy Dla Zwierząt jej ogólny stan się poprawił, skóra ponownie zarosła sierścią, a po ogłoszeniu prasowym Saba trafiła do nowego domu. Niestety, choć Saba żyła w świetnej komitywie z dziećmi, to po tygodniu została oddana. Rozpierająca jej duże ciało energia w małym ogródku ujście znalazła dopiero w rozkopywaniu grządek. Kolejne apele i kolejny tylko pozorny sukces - domek na wsi z dużym ogrodzonym terenem, świetna opieka, również weterynaryjna, to było zwykłe kłamstwo. Prawda była ponura i brzydka - stara, wielorodzinna kamienica, brak wystarczających środków do życia, a tym bardziej opieki nad psem i w efekcie znów zapadnięte boki, żebra na wierzchu, pchły niemal zjadające suczkę żywcem. [img]http://www.idz.zgora.pl/img/artykuly/p1010154_tn.jpg[/img] Wnikliwa, przed-adopcyjna kontrola nowego domu, wielokrotnie powtarzane jak mantra ostrzeżenia, że suczka jest przesympatyczna, młoda, ale kompletnie niewychowana, nieułożona, wyjątkowo energiczna najwyraźniej uleciały w nicość, bo na standardowej kontroli poadopcyjnej, zaledwie dwa tygodnie później, znów to samo - "zabierzcie ją, ona się nie słucha, skacze, nie lubi chodzić na smyczy..." Czy ta łagodna, sympatyczna, wesoła suczka, która we wszystkich dotychczasowych domach bez problemu koegzystowała z dziećmi, znajdzie wreszcie swojego kochającego i odpowiedzialnego Opiekuna? Dom otoczony zamkniętym terenem, być może drugiego psa do wspólnej zabawy, człowieka mogącego zapewnić jej dużą porcję ruchu, ale przede wszystkim kogoś cierpliwego, konsekwentnego, gotowego zmierzyć się z wychowaniem 25-kilowego, dwuletniego "szczeniaka"... [img]http://www.idz.zgora.pl/img/artykuly/p1010158_tn.jpg[/img] [b]Uwaga! Suczka jest wysterylizowana przez I.D.Z. [size=3]Kontakt: [email][email protected][/email], 0-661-34-34-64[/size][/b]
  14. straszne, po prostu straszne.......... bylismy na miejscu i od wejscia slyszymy, ze "nie sa zadowoleni z psa" (jakby mowili o pralce, czy czyms podobnym!)... wielokrotnie powtarzalem, ze saba jest lagodna, sympatyczna, ale BARDZO energiczna, duza i kompletnie nienauczona, niewychowana i trzeba o tym pamietac. zapewniano mnie, ze tak, wiedza, ostrzegalem, ze w poprzednim domu to samo slyszalem itd, a teraz okazuje sie, ze "ona w ogole nie slucha", "ona chyba nie byla w domu, bo niszczy", "skakala na ludzi, jak byla puszczona luzem" (przechodzacych obok otwartej posesji!) i wyladowala... na lancuchu, gdzie "szczeka i wyje, nie mozna spac"... :-((( sabunia oczywiscie byla pelna radosci na nasz widok, ale widok jej byl naprawde smutny. chuda, na lancuchu przy niezbyt reprezentacyjnej budzie... straszne... nowy dom - bez zwierzat (ponoc gonila kury, kaczki) innego gatunku, z drugim psem IMHO dogadalaby sie, moze dzieki temu troche by sie "zmeczyla"... do tego dom z terenem ogrodzonym, ale to wciaz za malo - musi byc ktos, kto ma czas, cierpliwosc i bedzie chcial z nia pracowac, bo inaczej sytuacja po raz wtory sie powtorzy - z nudow zacznie niszczyc ogrodek, a pozniej pewnie pokonywac ogrodzenie. powtarzam - BARDZO ENERGICZNA I NIEULOZONA, ALE SYMPATYCZNA, LAGODNA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! AM
  15. sorry za milczenie, ale meczacy tydzien. codziennie jakies zwierzece klimaty nie pozwalaja zajac sie osobistym i zawodowym zyciem we wlasciwych proporcjach, takze na dogo rowniez akurat czasu nie bylo. sunia mlodzsza grzecznie chodzi na spacerki razem z mama. nadal wypatruje domku, rosnie jak na drozdzach :-) AM
  16. [img]http://idz.zgora.pl/idz/2006-09/p1010760.jpg[/img] AM
  17. [img]http://idz.zgora.pl/idz/2006-09/p1010732.jpg[/img] Mama Sonia i malenstwo Kama pilnie szukaja domkow!!! Kontakt: Bogusia, 601085920 AM
  18. [img]http://idz.zgora.pl/idz/2006-09/p1010749.jpg[/img]
  19. [img]http://idz.zgora.pl/idz/2006-09/p1010731.jpg[/img]
  20. [quote name='loozerka']jak na Sonię patrzec na ostatnim zdjęciu- dalibog, nie mam pojecia :D[/QUOTE] to z innej perspektywy moze bedzie latwiej? ;-) [img]http://idz.zgora.pl/idz/2006-09/p1010741.jpg[/img] AM
  21. [img]http://idz.zgora.pl/idz/2006-09/p1010740.jpg[/img]
  22. te nasze biedactwa jeszcze bez domu, a juz kolejne szczeniaczki w potrzebie... [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=2218346[/url] AM
  23. [img]http://idz.zgora.pl/idz/2006-09/p1010726.jpg[/img] Suczka urodzona 24. lipca oraz jej 2-letnia przesympatyczna mama czekaja na dom! Wiadomosc: Bogusia, 601-085-920 AM [size=1]ps. edit, bo zapomnialem zmienic fotki ;-)[/size]
  24. [img]http://idz.zgora.pl/img/artykuly/p1010746_tn.jpg[/img]
  25. [quote name='loozerka']takie zdjęcia mnie rozstrajają.[/QUOTE] loozerka, ale ja piszac, ze maja z mamuska tylko siebie nie chcialem dolowac - mala suczka (Kamusia, jak ja nazwala Kolezanka Bogusia, ktora jest u psiakow codziennie, 3x dziennie!) ma teraz mamusie na wylacznosc, a Sonia tez pewnie troche zmeczona byla takim tlumem ciagnacym ja za sutki ;-) AM
×
×
  • Create New...