-
Posts
6689 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by *Monia*
-
My aportu uczyłyśmy się metodą Fishera i ładnie wychodzi (mamy jedną zabawkę do oddawania do ręki). Z piłkami uczyłam na 2 piłki, wytłumaczę na spacerku jak to ćwiczyłyśmy, bo ja w skrócie nie umiem pisać ;). Patyki Hexolina sama z siebie przynosi jak ma ochotę i każe rzucać (drze paszczę na wybraną osobę :evil_lol:). Wolała bym żeby Hexa była bardziej za piłkami niż patykiem, bo patyki ogólnodostępne, a piłki sobie raczej na spacerze nie wyszuka ;). Ja ją uważam za malutką, ale już pod stół się nie mieści (urosła chyba trochę przez ten miesiąc :razz:) i ledwo mogę ją donieść na rękach gdziekolwiek. Też się nad drugim psem zastanawiałam, ale przed wakacjami, a nie na koniec wakacji :cool1:. W tym roku nie wyrobię się z pisaniem pracy, pracą, szkołą, Hexą i jeszcze szkoleniem szczeniucha :shake:. Gdyby mi się wakacje nie kończyły to bym się nie zastanawiała i bym nie oddała, ale w tym wypadku rozsądek musi być silniejszy od serca :roll:.
-
[quote name='AngelsDream']Sa specyfiki, które niwelują zapach - polecam.[/QUOTE] Również polecam, jako właścicielka suczki :p (od 3 lat wysterylizowanej). Najlepsze są chlorofilowe tabletki plus spray (cuchnący niesamowicie :roll:). Mnie dzisiaj wkurzyły zagadane mamuśki :mad:. Szły całym chodnikiem z wózkami, a ich słodkie ok. 1,5 roczne dzieciaczki biegły z 5 metrów przed nimi wprost na mnie i psy. Mamuśki oczywiście zero reakcji i to ja musiałam uciekać na trawnik żeby przypadkiem mi na psy nie wpadły :angryy:. Hexę mogę pociągnąć, ale szczeniakowi takie ciąganie na smyczy wcale nie służy więc to mnie wnerwiło (jak tu luźną smycz ćwiczyć jak trzeba uciekać przed dziećmi i babami lezącymi całym chodnikiem). A mamuśki co? No oczywiście nic, szły sobie dalej nie zwracając uwagi na nic :mad:. Posłałam tylko miłe spojrzenie i poszłam dalej żeby natknąć się na kobietę która postanowiła sobie akurat na moje psy wejść, bo zagadała się z kimś przez telefon. I znowu w ostatniej chwili odciągać psy musiałam. Jeszcze trochę i szczeniak się latać albo się udusi jak ją tak ciągać będę :cool1:. Nie ruszamy się z osiedla, bo dalsze wyprawy są nie na moje nerwy.. Na szczęście w drodze powrotnej pewien starszy pan mi poprawił humor, choć z początku jak zagadał myślałam że następny mądrala, któremu psy przeszkadzają. Pan zaczął rozmowę zdaniem: "A to dwa pani ma?" i jak odpowiedziałam, że owszem to pan zaczął się zachwycać i mówić jak to on psy kocha. Na co moja Hexolina podeszła do niego i zaczęła machać ogonem, dała się nawet bez oporów pogłaskać :-o:crazyeye:. Porozmawialiśmy o psach trochę i o cieczkach suczek. Zachwalałam sterylizację, a pan podsumował: "Miałem kiedyś suczkę i mówili wszyscy, że musi mieć choć raz szczeniaki dla zdrowia. No i miała, ale to było największym błędem, bo później zachorowała na raka i odeszła." Pokazałam panu Hexę i powiedziałam, że suczka po sterylizacji się nie zmienia, nie tyje i wcale jej nie brakuje szczeniaków (własnych oczywiście ;)). Pan się ze mną zgodził i podejrzewam, że będzie przekazywał informacje dalej :razz: (nawet jedna dodatkowa przekonana osoba to już coś).
-
Hexa jest ogólnie niekonfliktowa, ale patyk w paszczy kończy przyjaźń ze wszelkimi psimi kompanami, a ludzi wykorzystuje do rzucania kijków/trawki/roślinek,co akurat złapie :roll:. Z chęcią do zabawy różnie bywa, ale jak pies lubi szalone gonitwy to będzie ok bo ona psisko szybko biegające jest ;). Srylek u mnie na tymczasie już miesiąc prawie i nikt o nią poważnie nie pyta :roll:. Dzisiaj dzielnie zniosła wizytę u weta, ukłucie i waży już 7,6 kilograma to maleństwo :-o (nie jest gruba, żeberka czuć nawet przy lekkim dotknięciu).
-
[quote name='mala_czarna']To ja mam takie pytanie do wszystkich tych, którzy twierdzą, że w pełni są w stanie kontrolować swojego psa (bez smyczy). Czy jeśli suczka ma cieczkę, to jesteście w stanie psa przywołać?[/QUOTE] Byłam w stanie psa przywołać :razz:. Z psem nigdy nie podchodziłam do innych psów/suczek, ale akurat pchał się na nas pan z suczką więc dałam się Resiakowi przywitać. Po powitaniu pan z dumą mnie poinformował, że suczka ma cieczkę i musi już iść. No to po cholerę podłaził? Na szczęście Resiak nakręcony był na piłkę w mojej kieszeni i nawet się nie obejrzał za suczką. Jak pan odszedł na parę metrów to puściłam psa (wcale nie ciągnął do suczki) i zaczęłam rzucać piłkę, a pan chyba ze 20 razy się odwracał patrząc na nas dziwnie. Miał nadzieję że pies się wyłamie i pobiegnie za nimi? :cool1: Jak Hexa miała cieczkę to nie chodziłam na zapsione miejsca, a właścicieli ostrzegałam z daleka że suńka ma cieczkę. Nie przyszło mi do głowy żeby podchodzić do kogoś z samcem, dać się przywitać i na koniec radośnie poinformować że sunia ma cieczkę :shake:.
-
Ja sobie gardla zdzierać jeszcze nie muszę, bo szczeniątko się nie oddala poza bezpieczną (dla niej) granicę :cool3:. A Hexa to i tak tutaj na smyczy większość czasu wędruje jak nie mam choćaż 99% koncentracji na niej ;). Oczywiście, że możecie. Im nas więcej tym ciekawiej, bo mi się szczeniuch socjalizować musi :razz:. Ciekawie będzie jak się tak poumawiamy, a szczeniucha do tego czasu dom już znajdzie albo na wizytę przedadopcyjną się wybrać będę musiała :evil_lol:
-
Szczeniaki sikają ze strachu, z radości, jak okazują uległość. Jeżeli sika ze strachu to wet nie pomoże ;). Mojej tymczasowiczce zdarza się czasem posikać z radości jak wrócę do domu, a Hexa jak była mała sikała jak się witała z niektórymi psami. Jak ogólnie zachowuje się normalnie, ma apetyt, nie pije ogromnych ilości wody, kupki normalne to nie ma czym się martwić. Gdzieś był temat o sikaniu ze strachu, jak odszukam to wkleję. EDIT: tu coś jest [url]http://www.dogomania.pl/forum/f422/jak-oduczyc-szczeniaka-strachu-przed-innymi-psami-dziecmi-5161/?highlight=strachu[/url] tu: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f422/strach-sikanie-141070/[/url] jeszcze blog p. Zofii: [url]http://pies.onet.pl/3379,13,16,strach_ma_wielkie_oczy,1,artykul.html[/url] - miłej lektury ;)
-
My też mamy trochę do poćwiczenia, bo Hexa chodzi za nosem a mała cały czas potrzebuje powtórzeń w różnych sytuacjach. Miejsca będzie sporo i na wybieganie i na pouczenie się :razz:.
-
Wszystko wolno i spokojnie trzeba robić. Przede wszystkim cierpliwość, spokój, opanowanie i cierpliwość ;), nic na siłę. Jest u Was dopiero 2 dni, więc dopiero poznaje otoczenie i jeszcze nie wie jak ma się zachowywać w nowych warunkach. Niech rodzice nie zmuszają jej do kontaktów, dają jej smaki, próbują zainteresować zabawką, ale bez przymusu - nie chce to nie biegać za nią. Kilka dni i sunia w końcu zobaczy, że rodzina nie straszna :razz:.
-
Rodzice dają jej smaczki? Karmią? Bawią się z nią? Moja tymczasowiczka akceptowała w pewnym momencie tylko mnie, ale odkąd inni zaczęli się nią zajmować, dawać coś do jedzenia czy się bawić to się otworzyła i już nawet sama podchodzi.
-
Moja tymczasowiczka jest wszystkożerna, ale za surowe mięso mały drapieżnik jest skłonny zrobić wszystko, nawet wejść na stół po taborecie :mad: (nie wiem jak to temu srylowi się udaje). Niestety nie może jeść go często, bo ma po większej ilości surowizny niesamowite sraczki :shake:. Żwacze noszę na spacery, bo srylówa zaczęła zżerać śmieci i inne śmierdziuchy :mad:. Dla Hexy noszę parówki najczęściej, ale to jako nagroda specjalna. Jako nagrody za proste czynności (siad, waruj czy przychodzenie do mnie jak nie ma zbytnich rozproszeń) dostają najzwyklejsze ciastka kupowane na wagę czy jakieś inne psie herbatniki albo karmę.
-
[quote name='Aaricia']A na Avatarku to Hexa czy maluszek?[/QUOTE] To Hexa 5 lat temu ;). Mała jest podobna tylko podpalana i raczej ciemnobrązowa nie czarna. Mój numer: 504461716. [quote name='O1us_89']Hej Jakby co to my z Bandziorkiem sie na wszytskie spacery piszemy!!! Zauwazylam, ze jakos ludzie nie chetnie puszczaja/dopuszczaja swoje pieski do zabawy Nie wiem sama dlaczego czasami widze psiaki ktore wyrywaja sie na smyczach do Bandziora zeby sie pobawic, ale wlasciciele sa nie ublagani i zabawy nie ma[/QUOTE] Ja swoich suczy nie puszczam do witania innych psów jak nie mam akurat ochoty się szarpać z nimi na smyczach. Jak pies podbiegnie się przywitać to staram się albo usadzić je na doopskach albo daję się witać (w zależności od sytuacji). Z puszczaniem to też różnie, bo lubię mieć nad nimi kontrolę, a oczu dookoła głowy mi nie dano, więc najczęściej w towarzystwie innych psiaków Hexi jest na smyczy a mała gania wolno, rzadziej na odwrót (Hexa lubi wziąć patyka i później wszczynać awantury jak pies podejdzie, a mała lubi poszukać śmierdziuchów do pożarcia).
-
Jest kawał pola niedaleko i obok łączka, więc świetne miejsce na bieganie. Mała bawić się bardzo lubi i po znajomym ONku skacze chętnie, więc problemu z tym nie powinno być. Może być tylko problem z kondycją bo maleństwo nie jest jeszcze na tyle dojrzałe żeby dużo biegać i po kilkunastu minutach szaleństw pada ;).
-
Maraton był, ale autobus podobno miał przyjechać a nie przyjechał :shake:. Kładka, już odróżniam :eviltong:. Palisada też jest, ale beznadziejna i bym Hexolinę połamala jak bym jej kazała strefę zaliczyć :roll:. Chłopaczek sobie wczoraj wymyślił, że pies ma wejść na takie drewniane schody, prawie pionowe (nie wiem co to za przeszkoda niby, IPO? :cool1:). Pies sznaucer olbrzym. Pani z pitbullką na smyczy, widziałam jak sunia z kładki spadała bo pani smycz się plątała. Palisada wysoka i pies na niej na smyczy mi się jakoś nie widzi, bo coś się zaczepi i tragedia gotowa :shake: (ja za to też goopek, bo szczeniuch bez smyczy na kładce :oops:). Właśnie mnie szczeniuch ugryzł w palca i mówi "idziemy na spacer, bo zaraz narobię na środku przedpokoju" :evil_lol:. Dzisiaj psy tylko 2 razy były na spacerku, bo ja się fatalnie czuję - wszystko mnie boli, ledwo się ruszam, głos mnie momentami opuszcza i jakaś taka jestem ogólnie zmęczona. Choróbsko paskudne chce ze mną walczyć :mad:. [SIZE="1"]Mi zlość szybko przechodzi i wyżywać się lubię rzucając patyczki/piłeczkę :razz:. Frisbee z biedronki lecimy wypróbować :razz:.[/SIZE]
-
Ok. Psy w zasadzie lądują na smyczach jak idzie ktoś obcy, ale zdarzają się nieodpowiedzialni właściciele, jak wszędzie (ja akurat nie narzekam, ale przy nerwowym/agresywnym psie można się wkurzyć). Chodzimy zawsze obok wału i tam chyba tylko jeden pies do nas podbiegł. W lasku trzeba uważać, bo tam krzaki i nagle może wyjść pies/człowiek, ale przez lasek idzie się ze 3 minuty ;).
-
W sobotę dojechałam bez problemu, a w niedzielę niespodzianka - trasy pozmieniane i 'szukaj se pani gdzieś na Czerniakowskiej, na pewno pani znajdzie' :angryy:. Jest taki niby tor i jak patrzyłam co właściciele z psami wyprawiali to :crazyeye::crazyeye::-o i jeszcze gorzej :shake:. Jak idziesz od metra Politechnika, przechodzisz na przeciwną stronę ulicy (tam gdzie już pola się zaczynają) to trzeba kierować się w lewo w stronę boiska (za tą górką niską, 'ogrodzony' ten tor jest; da się tylko z kładki korzystać). Paulina mi pokazała to miejsce, bo też nie miałam pojęcia że takie coś jest ;). [SIZE="1"]Rodzicami to ja się nigdy za bardzo nie przejmowalam, ale ostatnio miałam ogólnie jakieś złe dni i po prostu mnie dobijać zaczęli :mad:. Dobrze, że mam gdzie się zaszyć, chociaż teraz do końca tygodnia sama jestem i nawet nie mam się z kim pokłócić :evil_lol: (psy padają po spacerach i nawet nie mam na kogo się wydrzeć :cool1: ;)).[/SIZE]
-
Najlepiej przy pętli Nowodwory i stamtąd z 10 minut spacerku jest do wału. Rzeka jest za krzakami, więc jak psy nie wiedzą to się nie wybiorą na pluskanie ;). Chyba że byś 516 jechała to wtedy przystanek Barei (przy sklepie 'Atak'). Jak Ci wygodniej. Do pętli dojeżdża więcej autobusów i jest w czym wybierać ;). Jak ktoś jeszcze chętny to zapraszam :razz: [SIZE="1"](herbatka u nas w grę niestety nie wchodzi, bo Hexolina niegościnna w domu jest i wygania psich gości :mad:)[/SIZE]
-
Zawody i w sobotę i w niedzielę. W niedzielę mogę w sumie na krócej pojechać i wrócić przed 16. Teraz się dopiero zastanowiłam, że wieczory nad Wisłą z psami to jest nie trafiony pomysł, bo dziki wyłażą i może być nieciekawie :roll: (zależy od psa, Hexa ucieka do domu). My się wstępnie piszemy na niedzielę. Dłuższe wycieczki autobusem z małą staram się ograniczyć, bo jak refleks mnie zawiedzie to będę miała gustownie ubarwione ubranie i awaryjny powrót do domu :evil_lol:.
-
W ten weekend nam pasuje dopiero późnym popołudniem/wieczorem, bo na zawody się wybieram (jako widz głównie, ale nasz klub organizuje, więc pomóc coś też trzeba) i nie wiem jak długo mi zejdzie. Wzdłuż Wisły, na łąkę albo nad samą rzekę można iść. My chodzimy codziennie do lasku niedaleko nas albo na wędrówki wałem. Tylko na wale jak jest ciepło to dużo biegaczy ,rowerzystów i rodzin z dziećmi, więc trzeba uważać.
-
[quote name='Aaricia']Monia to jakie Ty masz psiaki ? i gdzie bedziesz mieszkać teraz?[/QUOTE] Mam 2 suczki - Hexa lat 5, wielkość średnia, psy ma w nosie przeważnie bo woli kijki i wąchanie; Shila - 3 miesiące, obecnie ok. 6 kg, małe upierdliwe stworzonko ;). Mieszkamy jeszcze na Nowodworach i raczej do domu w tym tygodniu się nie wybieramy.
-
Ostatnie zdjęcie najlepsze :evil_lol: [quote name='Bzikowa']bardziej słychać... i jego i mnie[/QUOTE] Wcale tak źle nie jest ;). [quote name='Bzikowa']no tak, ten moment jest najgorszy chyba, Bezik też sobie cenił bardziej tę zabawkę, którą aktualnie miał w paszczy, jak go tak uczyłam, ale po paru sejsach załapał i potem już nie miał tego problemu... Ale nadal czasem przy frisbee , jak przyniesie rollera i rzucę drugiego, to pędzi za nim z pierwszym w pycholu[/QUOTE] Dostałam kliker (swój w domu zostawiłam) i chyba szczeniuchowej zacznę klikać :razz:. Aport sobie wyklikamy i może jej się spodoba (Hexolinie klikałam aport z siadaniem przede mną).
-
Ja obcinam tylko dlatego że mnie brzydzą :roll:. Chociaż jak rzucam łapki na szybko i nie mam czasu na obcięcie to jedzą z pazurami i nie narzekają ;).
-
Pożyczę zdjęcia od esperanzy, mam nadzieję, że się nie obrazi :roll:. Zrobiła nam tak cudne zdjęcia, że muszę się jej talentem pochwalić :cool3:. Szczeniucha jest małym paskudnym potworkiem, ale jest bardzo pojętna i inteligentna. Zajarzyła, że w pokoju w którym śpimy nie siusiamy i tym sposobem spałyśmy od 23.30 do 7.30 dzisiaj :lol:. Podkłady oczywiście mamy porozkładane, ale w przedpokoju nie zawsze w nie trafia, a w pokoju jak nie wytrzymuje to leje na środek podkładu :loveu:. Wczoraj jechałam na trening z Hexą i nie dojechałam przez te cholerne zmiany w trasach autobusów :angryy:. Nikt mi nie był w stanie powiedzieć gdzie mam autobus 108 złapać i tylko się upociłam, nałaziłam i wróciłyśmy do domu. Później za to pojechałyśmy na pola mokotowskie i poćwiczyłyśmy kładkę. Hexa już pięknie zalicza strefy (ciekawe na jak długo zapamięta) i targetuje pokrywkę od słoika :razz:. Szczeniucha też spróbowała kładkę i... jest super :multi:. Odrazu całą przeszła za parówką i na końcu dała się zatrzymać spokojnie. Psisko do agility będzie fajne tylko nie będzie szybka :roll:. Się rozpisałam, ale o poczynaniach tych dwóch łobuzów książkę można napisać ;). [SIZE="1"]Za to z rodzicami jestem na wojennej ścieżce i stwierdziłam, że na razie do domu nie wracam przez ich gadanie :roll:. I to nie tylko o szczeniaka chodzi...[/SIZE]
-
Piękne zdjęcia :loveu:. Maleństwo cudowne, kochane i niepowtarzalne :loveu:. Nauka żarłoka nie jest taka trudna ;).
-
Łapki z zoologika kupowałam kiedyś, ale zdrowsze surowe niż takie suszone. Szczeniak i Hexa jedzą na deser łapki i tylko czasem jakaś rzadka kupka się trafi. Szczeniuch gotowanego kurczaka ani galaretki (nawet odrobiny) nie może jeść, bo z niej zaraz leci i mieszkanie do sprzątania :shake:.