-
Posts
3193 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Gazuś
-
Dokładnie ;-) Ja wystawiałam w Sopocie psiaka który przed wystawą musiał u mnie mieszkać i ćwiczyć. Po pierwsze kontakt pies-człowiek i jakiś tam zalążek miłości (:loveu: ). Po drugie - ćwiczenie w centrum miasta, na dworcu itp (żeby sie psiak przyzwyczaił)... Poszło nam super na wystawie (I lokata i CWC w stawce 16 psiaków u sędziny u której przed pracą u mnie był 4/5), ale np w Poznaniu po dłuuugim niewidzeniu się to już nie było to samo i sama poleciłam hodowczyni, ze psiak poprostu lepiej się z nią zaprezentuje będzie się mniej bał i będzie spokojniejszy. I podziałało, wystawił się z hodowczynią i właścicielką zarazem lepiej. Czasami warto 'odpuścić', byle by było na korzyść psiaka.
-
[quote name='Dorota_Fiszer']a i tak przy okazji chcialam zapytac,od kiedy wet ma pojecie o rasach,jak powinny byc zbudowane itp.???[/quote] Dokładnie. Czy weterynarz jest także znawcą rasy, może sędzią kynologicznym...? [SIZE=1]Dzieki Dorota, że nie jestem sama w walce z wiarakami... :-)[/SIZE]
-
Na dobrą sprawę ZK gdyby chciało, mogłoby bez problemu 'wyłapywać' handlarzy szczeniąt przed wystawami itp...
-
Asiu, tylko, że zauważ, że hodując psiaki bez rodowodu, mogą stracić dom psinki takie jak Kaja. Jak ktoś chce psa do hodowli, do wystaw, albo '100% rasowca" (poprostu chce być pewnien, że to labrador) to kupi z papierami... Kundelków i psiaków w typie rasy, a bez papierów jest już wystarczająco dużo w schroniskach. Zresztą...Ehhh... Co do 'sterylizaji' i naturalności. Pan Bóg ras nie stworzył. Tylko człowiek. A w tych 'stworzonych" (wilkach, psowatych) nie rozmnaża się każde zwierze, tylko te najlepsze. Problem w tym, że kiedy człowiek stworzył rasy i zaczął trzymać psdy w domu, stał się też odpowiedzialny za dobieranie tych najlepszych. I po to sa rodowody, wystawy i selekcja hodowlana. PS. Wiesz, że Kaja ma zdrowe biodra (nie podważam) - a skąd wiesz, że np jej ojciec nie miał dysplazji...? To nie jec choroba która dziedziczy sie w prosty sposób (matka zdrowa, to szczenie też). Kończę wypowiedz w tym temacie, nie chce kłótni na tematach o czymś zupełnie innym. Popatrz na topiki o rasowy=rodowodowy i rozmnażaniu psiaków bez rodowodu, może posłuchaj głosów spacialistów. Szkoda, że wielu weterynarzy ma tak nieodpowiedzialne podejście jak Twój wujek, na którego radach polegasz. Gdybyśmy mieli lepsza służbe weterynaryjną to może nie było by tyle 'rasowych bez rodowodu' w schroniskach... Pozdrawiam Kasia PS. To, że Twoja jedna suka zmieniła się po szczeniętach nie tworzy od razu reguły. Może poprostu wydoroślała (kwestia wieku, a nie macierzyństwa).
-
Hihi, nie przypominaj mi o 'skapnięciu się" że "Pani" to nie pani ;-) Mój pies przez to w Poznaniu przeciągnął przez kilka metrów mojego kolegę ;-) Poprostu nie zauważył jak wziął odemnie smycz a jak się już skumał to byla rozpacz psa ;-)
-
Wiem, że właścicieli, przeciez to napisałas już wcześniej ;-) Czy nie trudno? Są "Ludzie" i "Ludzie". Różne typy ;-) Moj pies np dałby się wystawić choremu dziecku (a przynajmniej na zajęciach z takimi pracował i nie było problemu), za to żadnemu doświadczonemu handlerowi nie udało się Doca w 100% przekonać do siebie. Pobiec - może pobiegnie. Ale raz zrobi zwrot i pobiegnie do mnie, drugi raz bedzie mnie szukał, trzeci - wkurzy sie i zacznie mnie wołać ;-) Poprostu pies nie do wystawiania przez inną osobę. Chodziło mi poprostu o to, że skoro ludzie nigdy psiaka w ręce handlera nie powierzali, to właściwie dla mnie to nic dziwnego, że jak już powierzyli to okazało się, ze piesek zaufał ;) Ale oczywiście i handlera w tym zasługa.
-
On tak robi na zawołanie ;-) Najwieksza frajdę mają z tego ludzie na wystawach. Jak ktoś ma kanapkę to Doc do niego podchodzi i właśnie w taki sposób prosi ;-)
-
[quote name='ligea'] Porozmawiam oczywiście z vetem, ale ciekawa jestem Waszych doświadczeń[/quote] Tylko porozmawiaj z DOBRYM wetem. Bo są i 'spzed 50 lat" który dalej rozszerzają mit, że suka MUSI miec raz w życiu szczenięta... Antykoncepcja... Suka mojej koleżanki po antykoncepcji zastrzykowej była w takim stanie, że na następną cieczkę musieli ją kryć, żeby sie wszysko 'wyrównało". Detali nie znam, ale tak wyglądała ogólem ta sytuacja.
-
To mit, że suka po szczeniętach jets bardziej opiekuńcza :roll: Jeśli masz suczkę dorosłą (zakończony wzrost itp) i nie chcesz jej rozmnażać to sterylizacja jest bezpiecznym wyjściem. Masz pewność, że suka nie będzie chora na np ropomacicze. Asiu - b szkoda, że chcesz tak się zachowac i rozmnożyć sunię bez papierów :( Po co chcesz szczepić sukę zastrzykami antynoncepcyjnymi? Lepiej pilnować i nie ingerować hormonami w jej organizm ;-) Albo - najlepiej - wysterylizować. Suka naprawdę nie ma potrzeby zostania matką i będzie tak samo szczęśliwa matką nie zostając. Ligea - nie wystarczy samo to, że sunia jest z rodowodem. Musisz ją wystawiać (3 oceny hodowlane -sedziowie stwierdzą czy jest to suka 'godna' rozmnażania - czy np nie ma takiej wady jak tyłozgryz, przodozgryz), przebadać (stawy!) , dopiero wtedy rozmnażać... Może odwiedzisz kilka wystaw i wtedy zadecydujesz, czy chcesz myśleć poważnie o hodowli?
-
Z jakiej hodowli planujesz psiaka? ;-)
-
[quote name='fidekangela']To była pierwsza wystawa tego psa. A nie rozumiem pytania..tzn. w jaką strone zmierzasz ?:cool3:[/quote] Do tego, że trudno powiedzieć, że jakiś pies 'z nikim nie iedzie' skoro nie próbował z nim nigdy zaden inny handler. Niemniej gratuluje sukcesu z psiakiem :lol:
-
A próbował wcześniej jakiś dobry handler tego JRT wystawiać? :lol: Ja mówie o moim psie jako 'nie do handlingu" ale z nim próbowało kilku handlerów, b dobrych z większym stażem i wiedzą niż ja ;-)
-
Dziękuję bardzo ;-) Do Katowic nie jedziemy, sędziuja Pen, który będzie nas sędziować też w Dobrym Mieście, więc sobie odpuściliśmy ;-) Na południowych wystawach to będziemy w Opolu. Aparat to Panasonic DMC-FZ20
-
[quote name='flashka-g']a moze to wlasnie jest to cos magicznego co prawdziwy handler powinien posiadac i pies pojdzie sam bo chce, a nie przez przekupstwo:)[/quote] Ale są i psy co za tą magią nie pójdą bez jedzenia ;-)
-
Sposoby? ;-) a) poznać psa i w miare możliwości pracować z psem przy i bez właściciela b) wystawiać psa z niepełnym brzuszkiem ;-) i spupiać go na sobie i na nagródkach Jest także typ psów, które chcą z panią i koniec ;-) Mam takiego psa w domu i niestey Paulinka na MP (a raczej przed MP - jak czekali) odczuła jego zakochanie we mnie ;-) Darcie się Doca było słychać na drugim końcu sali, cały czas się oglądał czy przypadkiem mnie nie zobaczy.
-
Ja mam na tyle dobrze, że (ze mną) mój pies się wystawia 'ot tak'. Więc na handlingu mogę się w pełni skupić. Z Docem nie trzeba treningów, ćwiczeń, przypominania - nic. On poprostu wychodzi i się pokazuje, ja mam biec koło niego (oczywiście na luźnej ringówce) i mu nie przeszkadzać ;-) Takie jest zdanie Doca. A tak na serio to 'muszę' z nim wypracować ogon. Doc dominantem jest i ogon przy psach jak u beagla (wzorcowy golden powinien nosić ogon równo z linią grzbietu i niektórzy sedizowie rozumieją (ad. wesoło noszony ogon), inny nie (ad. zbyt wysoko noszony ogon). Problem w tym, że w goldenach właściwie nikomu sie nie dało tego 'wypracować' jesli pies już tak ma. Siłowe metody (klepanie, obwiązywanie itp) Docowi zwisają i powiewają niczym pióra na tymże ogonie. Musiałabym mu go chyba uciąć (:diabloti: ), żeby się skapnął że chodziło o to że nosi za wysoko. No to próbowaliśmy kliker. Ok, klikerem z Docem jest b. łatwo ćwiczyć, z tym, że problem w tym, że ogonem pies poczynia automatycznie i zupełnie nie kuma, że klikam dlatego, że trzyma ogon dobrze. Robi w tym czasie też inną czynność - biegnie. I ogon jest poza granicami jego rozumowania ;-) W Bydgoszczy wg sędziego przez to nie wzięliśmy NPwR i ZWRasy :-( Problem też w tym, że w takich warunkach jak np w Poznaniu (duże ringi, brak 'wymuszonego' kontaktu pies-pies) ogonek był noszony normalnie. Dużą rolę też pewnie odegrało, że wystawialiśmy się po kilku dniach chodzenia w tym całym zamieszaniu (zaczynało się Docowatemu nudzić? A może uznał że już dostatecznie się wywyższał? :cool3: ) A wszędzie gdzie jest ścisk i tłok (która mój pies mimo wszytsko kocha) już nie ma rady i ogon antenowaty... No i nie wiemy co z tym robić. Macie jakieś rady?
-
A gdzie się teraz kto wybiera na wystawę? My z Legionowa rezygnujemy, z Grudziądza rezygnujemy... Dopiero Opole ;-)
-
Makok, napisz jak się nazywa Twój piesek (imię + przydomek). Kupiłeś psa 'z nazwą' i masz prawo jej używać. A potencjalni nabywcy być może wyciagną z tego wnioski.
-
Bydgoska wystawa... Dla mnie warunki nieprzyjemne - tłok, scisk... Ale Doc takie warunki kocha (jeden z niewielu psów który woli wystawy na hali od tych w plenerze) - więc tak czy siak, trzeba było jechać ;-)
-
Lubie taką ciapkę na oku ;-)
-
Tak na każdą wystawę planuje nic nie brać - nawet Doca nie zgłaszam, żeby tylko się relaksować i oglądać a... zawsze jednak... Naprawdę handlingowe uzależnienie ;-) Ogólnie to miałam plan A - żeby Doca jakiemuś handlerowi podrzucić i popatrzec jak to moje psisko na ringu wygląda. I co zrobić, jak mam goldena - nie goldena, który tylko chce pańcie i pańce i innych handlerów ma gdzieś :-(
-
Oooo super, ze powstała strona Klubu Retrievera!
-
Ja nie zapominam ;-) Jedyne co Doc naprawdę zniszczył to moje włosy - wyrwał mi ich sporo w nasz pierwszy poranek - chcial mnie chłopak obudzić i ściągnąć z łóżka ;-)
-
[quote name='Asiaczek'][B]Gazus [/B]- tych wystaw na "nie" to by się jeszcze kilka znalazło, prawda?:lol: Pzdr.[/quote] No taak, ale o te to mi chodzi, że nie zgłosoiłam, a miałam możliwość (dojazd, fundusze itp.) :lol: W tamtym roku nie udało mi sie tak sobie 'odmówić" ;-)