Temat stary, ale wlasnie sie dogrzebalam i warto go czasami poruszyc.
Ja natrafilam na takie praktyki w rzeszowie w czasie BIS szczeniat. Nam sie trafilo miejsce w ringu miedzy bokserem i dobkiem. I jeden i drugi w rekach rosyjskojezycznych wlascicieli. I jeden i drugi wystawiany na wrzaski i krzyki spoza ringu. Przy czym dobek wcale tego nie potrzebowal, bo byl rewelacyjnie wyciagniety do mojego psa i staral sie go dorwac. I w tym posrodku moje mlode 6 miesieczne (charcik wloski) prawie ze przyplaszczone ze strachu.. Przyznam ze wtedy z zaskoczenia nie zareagowalam, ale jak mi sie to jeszcze trafi kiedys to nie wytrzymam..