Jump to content
Dogomania

erka

Members
  • Posts

    16858
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by erka

  1. Ewelinko_m, widzę,że bardzo spodobało Ci się określenie "nawiedzone usypiaczki", jakim mnie i Elwirę obdarza Gem i Fiona.22 , akceptujesz je i nie widzisz w nim nic obraźliwego i krzywdzącego. Myślę,że można mieć inne poglądy, można je przedstawiać i ich bronić , ale nie obrażać tych którzy maja inne zdanie. I jak może nie zdołałaś zauważyć moja reakcja nie była na to, co zrobiła Fiona.22, choć tego nie popieram i dałam temu wyraz, a na obraźliwe i nie pierwszy raz kąśliwe posty Gema. Ja rozumiem,że jak ktoś nie ma do czynienia z problemem na większą skalę i ratuje jakiegoś zwierzaka, to myśli tylko o nim , a reszta ginąca obok za bardzo go nie obchodzi. Byleby tylko mojemu było dobrze. Pracuję blisko schroniska, gdzie codziennie słysze rozpaczliwe jęki i wycie psów, rozdzierające serce skomlenia szczeniaczków,a czasami taki skowyt, że nawet nie chcę wiedzieć , co się tam wtedy dzieje. Prawie codziennie w tej okolicy wyrzucane są psy, biegną przerażone ruchliwą szosą, tylko niektóre z nich udało mi się uratować. Codziennie słyszę sie o nowych nieszczęściach.Całe dogo jest pełne tych biedaków. Czy ich życie jest mniej cenne ??? Czy nie jest warte aby je ratować? W czym one są gorsze? A nie oszukujmy się każdy nowy miot, to jest śmierć dla nich. W tym roku uratowałyśmy 138 psów. Wszystkie trafiające do nas ciężarne suki sterylizowałyśmy, a jeżeli już było za późno na sterylkę, to usypiałyśmy ślepy miot zostawiając najwyżej dwa szczeniaki. Gdybyśmy tego nie robiły, ta ilość zwiększyła by sie do kikuset. A chyba nie musze mówić , z jaką trudnością znajduje sie dom dla jednego psa. Przy takiej ilości to już jest inna perspektywa, trzeba dokonywać wyborów. Mogłyśmy zostawić np 13 sukom całe mioty, liczmy średnio po 10 szczeniaków i już robi sie 130. I wtedy już nie byłybyśmy w stanie uratować tamtej setki. Sto psów zginęło by często w cierpieniach, z głodu, z zimna, często poranione, albo nie wydobyte z rąk oprawców. A większość z tych, których juz nie można by uratować , to zwykle suki. Chyba każdy kiedys spotkał bezdomną sukę z cieczką atakowaną przez stado psów, czasami trzy razy większych od niej , kiedy biedaczka już wykończona nie może się w żaden sposób opędzić. I te nieuratowane rodzą gdzieś po lasach , rowach szczeniaczki, które giną z głodu, albo w inny tragiczny sposób. I co, tych żyć nie żal???? I masz do wyboru, uśpić w humanitarny sposób ślepy miot, lub skazać na śmierć w cierpieniach te, których nie zdołasz uratować , jeśli tego nie zrobisz. Nie ma innej alternatywy, jest wybór między jedną śmiercią a drugą. Czy łatwy, z pewnością nie , cholernie trudny, taki , po którym nie może dojśc do siebie kilka dni, ale wyboru dokonać trzeba.
  2. Jeżeli chodzi o ogłaszanie w prasie lokalnej, to gazety kieleckie nie chciały się zgodzić na cykliczny kącik adopcyjny. A ogłaszanie sporadyczne psiaków nie przynosiło nigdy efektów,a wręcz przeciwne . Kiedyś kielecka GW dała nam ogłoszenie na całą szpaltę o kilkunastu psiakach ze zdjęciami i opisami. Wiecie , jaki był odzew - dwie osoby zadzwoniły, aby nam jeszcze psów dołożyc, chętnej na adopcję nie było ani jednej osoby. I to nie był pojedyńczy przypadek. Troche inaczej jest np. w Krakowie, ale tam też przynoszą rezltaty ogłoszenia w gazetach o określonej grupie czytelników. I tak są efekty po ogłoszeniach w Dzienniku Polskim , ale juz nie ma w Gazecie Wyborczej. A niestety na ogłoszeniaw DZP czekają już dziesiątki krakowskich psiaków.
  3. Sago86, czy mogłbyś być na Seminaryjskiej w czwartek o 10.30? Jeżeli ewelinka_m by mogła , to też by było fajnie, bo trzeba zaprowadzić też Wegę , a przecież nie wiadomo, czy ona wogóle na smyczy zechce pójść.
  4. Maggiejan , rady dotyczyły wynajęcia płatnej działki lub ogrodu. Co jest nie tylko nierealne, z tego powodu,że nie ma chetnych, mimo apeli w prasie i ogłoszeń na stronie TOZ-owskiej innych stronach/np.schronisko. net/, ale również z tego powodu,że może nie wiesz, ale codzienną opieką nad większościa naszych psów zajmują się tylko dwie osoby, Elwira i p.Ania, 78-letnia kobieta. Elwira, która pracuje zawodowo może to robić tylko dlatego,że tzw działka, czyli podwórko w centrum miasta jest blisko jej domu , inaczej byłoby to niemożliwe . Natomiast pani Ania większość psiaków, a głownie suki po sterylkach przechowuje u siebie w domu, no i teraz są trzy psy na działce, ale to tylko może być chwilowe, w zimie, bo ma tam zakaz pod groźbą odebrania działki. Ja oprócz domowych psów opiekuję się w pracy i koło niej w tej chwili 8 psami , a często jest więcej na tymczasie. To i zajmowanie sie adopcjami zajmuje mi cały mój czas. Żadna z nas nie jest zmotoryzowana, więc widzisz,że nawet wynajęcie/ nie mówię o kwestii finansowej/ czegoś gdzies dalej wogóle nie wchodzi w grę. Chyba ,żeby ktoś inny pomógł, ale takich osób nie widać. Natomiast jeżeli chodzi o ogłoszenia , to przecież napisałam ,że oczywiście dawaj, gdzie możęsz, im więcej tym lepiej. Ogłoszenia na różnych krakowskich stronach dziewczyny dają już od dawna . I większość naszych adopcji ostatnio jest właśnie w Krakowie, Warszawie, a najmniej chyba w Kielcach.
  5. Maggiejan, a możesz mi uświadomić, jak to źle potraktowano Twoją pomoc:crazyeye:. Teraz sie o niej dowiaduję i bardzo Ci dziekuję, tak jak każdemu , kto naprawdę chce pomóc, nawet w małym stopniu. Co do oceny sytuacji, to wybacz, ale jak się nie jest na miejscu i nie ma obrazu całości, to chyba lepiej nie zabierać głosu. Co do oferty Fiony.22, to raczej nie oczekujemy od niej pomocy, bo wiem,że ona ma wystarczająco dużo roboty przy swoich zwierzakach, a dzisiejsza propozycja była zupełnie niepotrzebną demonstracją. Sago86, dziękuję za miłe słowa , ale wiesz ,że nie to o czym piszesz, jest powodem takiej reakcji, a jest ona tylko odpowiedzią na bardzo krzywdzące i obraźliwe określenie . A teraz wracając do szczeniaczków, bo to jest ich wątek. Czekają na adopcję: Polot - najpilniejsza w tej chwili adopcja 4 szczeniaczki Wegi -też bardzo pilne Gonzo 5 szczeniaczków beżowych 5 szczeniaczków z Marzysza Lara Mała -czarna sunieczka i jędrzejowskie szczeniorki: Bulina, Hela i Mela Wszystkie czekają już bardzo długo, a domów , jak nie ma, tak nie ma.
  6. Fiona.22, chcesz pomagać "nawiedzonym usypiaczkom", które "za wszelką cenę chcą pozbawiać życia psy"? Myślę,że poradzimy sobie.
  7. Na 27 grudnia, czyli czwartek, Elwira potrzebuje pomocy w zaprowadzeniu Wegi i jej szczeniaczków do weta. Czy ktoś miałby czas? Polocik jest na razie u znajomej Elwiry, podobno czuje się coraz lepiej. Jutro Elwira pójdzie tam zdjąć mu szwy. [COLOR=blue]Bardzo pilnie potrzebny jest domek dla niego,chociaż tymczasowy, bo na DT u tej osoby może być tylko do jutra.[/COLOR] On nie nadaje się jeszcze w tej chwili do powrotu na działkę:shake:.
  8. Fiono.22, a kiedy zabierzesz Ingrid z działki pani Ani? Szkoda,że nikt przez te dni, kiedy Irena wyjechała i pani Ania jest sama nawet nie skontatował sie z nią, czy nie potrzebuje jakiejś pomocy. Nawet jeżeli Fiono.22 byc może chodzisz na działkę i karmisz sukę, tego nie wiem, to trzeba było ustalić to z panią Anią , bo ona przecież tego nie wie i dwa razy dziennie chodzi i dźwiga jedzenie, a nie wolno jej tego robic ze względu na kregosłup.
  9. Maggiejan, wybacz, ale nie potrzeba zwykle dobrych rad , tylko konkretnej pomocy. Chcesz jakos pomóc, to prosze ogłaszaj gdzie sie da, szukaj tymczasów. Andzia69 juz nie raz odpisywała,że wszystkie Twoje pomysły juz nie raz były wykorzystywane. A jeżeli chodzi o płatne tymczasy, to chyba,że będziesz w stanie znaleźć sponsorów, bo nawet nie zdajesz sobie sprawy w jakiej finansowej sytuacji jesteśmy. A co do tych szczeniaczków spod Kielc, to może jakieś pomysły mają osoby, które uważają ,że szczeniaczków ciągle za mało i dopuszczają do powiększania grona tych nieszczęśników. Fiona22, jeżeli nie widzisz różnicy między humanitarnym uśpieniu ślepego miotu , a uśpieniem dorosłego psa, to chyba coś jest nie tak.
  10. Aha i jeszcze jedno. Za moja pracą na opuszczonej działce przybłakały się dwie dzikie suki, w tej chwili po kilku miesiącach, już trochę bardziej ufne, ale nie na tyle,żeby zrobić im zastrzyk p.rujowy, juz nie mówiąc o sterylce. Jedna sunia mieszka w starej budzie, drugiej dużym wysiłkiem zdołałam zmontować jakies prowizoryczne schronienie. Jedna już miała szczeniaki w liczbie 12, z czego, nie bez satysfakcji zostawiłam tylko dwa, a teraz okazało się ,że ta druga też jest w ciązy i wkrótce urodzi. I już nie moge sie doczekać , kiedy jako "nawiedzona usypiaczka" będę mogła zamordować wszystkie szczeniaki , naprawdę marzę o tym po nocach i doczekac sie nie mogę :cool3:. Ale jest taka możliwośc, że jeżeli pojawi sie jakiś wybawiciel , to jestem zdolna nawet do tego,żeby odstąpić od tego niecnego czynu. Jest chętny?
  11. To jest naprawdę zabawne:cool3:. Miałam nie odpowiadac Gemowi, właśnie z uwagi na ten świąteczny czas, ale bardzo się dopomina pan, niestety nie wszystko wiedzący najlepiej:cool1:. Zabawne jest to ,że właśnie on na tym wątku i w tym czasie, obraża w niewybredny sposób osoby, które cały swój czas, serce i energie wkładają w ratowanie zwierzaków, a potem pisze o jakiejś "szarpaninie" na wątku i apeluje o tolerancję i spokój, dobre sobie...:cool3: A jeżeli chodzi o sterylkę Ingrid, którą teraz tak popierasz w 100% , to mam pytanie , gdzie byłeś , kiedy Fiona22 przez tak długi czas szukała dla niej pomocy? Ale po co ja zadaje takie głupie pytanie, przecież wiadomo, że jak gdzieś na wątku apel o pomoc, to Gema nie uświadczysz, ale żeby prowadzić jałowe dyskusje, to i owszem, pojawia sie od razu. A teraz świąteczny cytacik z Gema, pełen tolerancji i pokoju:evil_lol:. [quote name='Gem']I nie gadaj - to kolejna nawiedzona usypiaczka, która wie lepiej. Niestety, zapewne i tak nie unikniemy wykładu.[/quote] To pisze człowiek, który jeszcze nie tak dawno poczuł się obrażony do żywego czyimś niewinnym stwierdzeniem,że ratowanie kotów, jest łatwiejsze niz psów i pluł sie na wątku o to przez kilka dni:cool3:. Jemu natomiast wolno bezkarnie obrażać innych, swoista filozofia Kalego...:cool3: Bo nie chodzi o Twoje inne poglądy, chociaż jak mniemam wynikają one z zupełnej ignorancji i niedostrzegania tego co się dzieje dookoła, ale takie zachowanie... oj,nieładnie. Ja nie dziwię sie młodym dziewczynom, którym wydaje sie ,że są w stanie uratować wszystkie zwierzaki napotkane na swojej drodze, ale Ty jesteś dorosłym facetem , od którego wymagało by sie relnej oceny rzeczywistości. A jest ona taka,że niestety psów jest za duzo i każdy kto kocha zwierzeta będzie robił wszystko,żeby jeszcze tej dramatycznej sytuacji i nie pogłębiać. I niestety czasami trzeba wybrac mniejsze zło i własnie takie decyzje są zmuszone podejmować "nawiedzone usypiaczki". Chociaż określenie "nawiedzone" zupełnie tu nie jest na miejscu , bo osoby , które sa zmuszone to zrobić stoją jak najbardzie realnie na ziemi. Ale co o takich problemach mogą wiedzieć "prawdziwi obrońcy życia"? To nie oni są zasypywani codziennie telefonami o kolejnych ofiarach ludzkiego okrucieństwa, to nie do nich dzwonia ludzie o pomoc, to nie oni muszą niekiedy odmawiać , bo już naprawdę nie mają możliwości pomocy, to nie ich sumienie jest potem obciążone, to nie oni kosztem swojego zdrowia ratują kolejne zwierzęta, to nie oni szukają im domów, to nie ich dotyczą nieudane adopcje, to nie oni spalaja sie przy tej "robocie" psychicznie. "Prawdziwi obrońcy życia" ograniczają sie do ferowania sądów przy montorze komputera. Ale pomocą przy zwierzętach sie już nie hańbią, od harowania są "nawiedzone usypiaczki". Nawet w przypadku bohaterki wątku Ingrid , która miała tylko jedną noc przebyc na działce u pani Ani, a jest do dzisiaj. Czy obrońca Ingrid i i jej szczeniaków zapytał , czy może by jakoś pomóc w opiece nad sunią. A po co, niech 78-letnia, chora kobieta lata dwa razy dziennie na działkę, prawdziwi obrońcy życia nie są od tych celów:cool3:. Jak przez długi czas poszukiwałyśmy kogoś , kto pomógł by pani Ani w wyprowadzaniu psów, to Gem tez jakos na ten czas zaniewidział:cool3:, a mieszka w sąsiednim bloku , wraz z nastoletnimi dziećmi , wychowywanymi podobno w duchu miłości do zwierząt . Jak poszukiwałysmy kogoś, kto pomógłby na działce rozrzucić żwir, to zgłosiły sie do dzwigania ciężkich worów dwie mikre dziewczyny, ale nie Gem mieszkający parę kroków dalej. Wolontariuszki z drugiego końca miasta przyjadą do psiaków na działkach, ale nie dzieci Gema z drugiej strony ulicy. I tak dalej , i tak dalej.... Bo "prawdziwi obrońcy życia" potrafia ratować , ale cudzymi rękami, podrzucic psa, ale potem nawet się nie zainteresować czy nie potrzeba pomocy, w opiece, w ogłoszeniach, w dzisiątkach innych spraw, to nie dla obrońców życia sprzed monitora :cool3:. Ale nawet Gem, gdybyś był partnerem do dyskusji, czyli rzeczywiście ratowałbyś te zwierzaki, to miałbyś wtedy prawo do wyrażania swoich poglądów, ale i tak nie do obrażania innych. A teraz ,zamiast silić sie na jakąś odpowiedź, jak to masz w zwyczaju, zrób coś , aby uratować cierpiące stworzenie. W Chęcinach, obok których przejeżdżasz w drodze do pracy jest suka bez łapy ze szczeniakami . Suka koczuje tam już kilku lat , dwa lata temu złapała się we wnyki, zdołała sie uwolnić ale kosztem łapy, która podobno wisiała z kawałkiem druta. Sunia prawdopodobnie ta łape sobie odgryzła. W takim stanie dwa razy do roku ma szczeniaki i teraz właśnie też, aż trudno sobie wyobrazić przez co przeszła. Podaję telefon do soby, która może udzielić info 041 315 21 10 . Mam nadzieję,że zrobisz wszystko, by uratować te istnienia. Trzeba tylko ją złapać umieścić na tymczasie, poszukać domów dla suni i szczeniaków, proste , prawda? Będziesz też miał realną możliwośc działania, kiedy po świętach ma wrócić za adopcji Kaprys, pies przywieziony przez Ciebie , niestety pani go nie chce, bo zjadł wszystkie króliki, my już nie będziemy zajmować się jego adopcją, z pewnościa znajdziesz mu dom . Mogę Ci jeszcze podać dziesiątki możliwości realnego ratowania psiego życia, naprawdę pomnażanie tego psiego nieszczęścia nie jest konieczne, a wręcz okrutne jest odbieranie szans na życie innym .
  12. Dziękujemy :loveu:, jaka piękna zimowa Bianeczka:lol:.
  13. Kilkanaście naszych szczeniaków czeka już tak długo na domy. Te szczeniaki na działce zaraz po świętach muszą zostać zaszczepione, bo przestaje działac surowica. I wtedy nie powinny trafić z powrotem na działkę, tylko odbyc kwarantannę w godziwych i bezpiecznych warunkach, najlepiej w swoich domach. Tak samo zresztą jak Polot, cudem uratowany. Tych wszystkich, którzy uważają ,że znalezienie domów /dobrych!!!/dla szczeniaków to pryszcz, bardzo prosze o pomoc.
  14. Podnoszę bidulki, takie zimno, a one w budzie:-(.
  15. Czarna_zaba, teraz to i tak chyba nie byłoby możliwe przywiezienie psiaków na dziłkę pani Ani, bo w ostatnich dniach przybyła tam suka ze szczeniakami/ona co prawda wyjedzie/ i dwa inne psiaki. A w dodatku okazało się,że Irena, która miała się nimi tam opiekować , wyjeżdża już 3 stycznia do Włoch.
  16. Dzisiaj do nowego , bardzo fajnego domu pojechał Milan!:multi::loveu:. Magdo, możesz go już zdjąć. Mam nadzieję,że jego pieknej siostrzyce też się poszczęści.:lol:
  17. Camara, już wysyłam i bardzo dziękuję Xeni za pamięć o nas!:buzi::iloveyou:
  18. Betel, zupełnie zapomniałam o Polociku:oops:, jeżeli już nie masz miejsca, to poprosimy Ulkę18, aby go wystawiła:lol:. Jego adopcja jest teraz sprawą priorytetową . Polocik wraca szybko do zdrowia:loveu:. On juz nie może byc dłużej u Elwiry i wczoraj zabrała go znajoma, ale u niej będzie tylko do 27 grudnia! I potem nie ma co z nim zrobić :placz:. Będzie musiał wrócić na działkę:-(, a powinien jeszcze dojść całkowicie do siebie w jakims ciepełku i pod obserwacją.
  19. Ulka18, bardzo proszę , daj tego biało-czarnego, tylko wymyśl mu jakies imię:lol:. On w zasadzie nie jest biało-czarny, tylko tricolor.
  20. Ten szczeniak biało-czarny , to nie suczka tylko piesek:razz:. Dzieci przyniosły go do pani Ani, bo podobno błąkał sie po bazarach, przeganiany przez wszystkich. Bidulek na razie wychudzony, a brzuch jak balon pełen robali. Został już dzisiaj odrobaczony i odpchlony. Będzie prawdopodobnie docelowo taki większy średni. I chociaż jedna dobra wiadomość. Do nowego domku pojechał dzisiaj ten beżowy szczeniaczek-Pongo:loveu:. Wczoraj dzwoniła do mnie pani z Chmielnika , przekazałam tel do pani opiekującej się Pongo i dzisiaj juz po niego przyjechali, podobno bardzo mili ludzie. :lol:
  21. Tak, ale widzisz w jakim tempie to idzie i z jakim trudem:shake:.
  22. Przecież my ogłaszamy nasze szczeniaki na różnych forach i stronach o zasięgu ogólnopolskim i odzewu nie ma . Nie wiem , jak jest w innych schroniskach, ale wiem, jak jest w kieleckim ,że szczeniaka wydaje sie każdemu , kto tylko chce, nie robiąc nawet żadnego wywiadu i nie interesując się gdzie trafia, czy np.do bandziora, który rozwala go o ścianę, /taki przypadek był nie tak dawno/ . Ale nawet nie sięgając takich drastycznych przykładów, jest jeszcze wydawanie szczeniaków, jako zabawek dla dzieci, czego też unikamy. I to znacznie zaniża ilość potencjalnych chętnych.
  23. Czy przed świętami , czy po świętach o domki coraz trudniej i wydanie nawet jednego szczeniaka graniczy z cudem. Zajrzyjcie chociażby na nasz kielecki wątek szczeniaków, ile ich i jak długo już czekają bezskutecznie. A ile takich, o których wiemy,że są bez żadnej pomocy ginie, bo nie możemy ich zabrac, dopóki tych nie wydamy.
  24. Saga86, może będziesz miała dobrą rękę:lol:. Wstawiam następne szczeniaki. [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img179.imageshack.us/img179/5610/szczeniakizmarzysza11ns9.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img267.imageshack.us/img267/6796/szczeniakizmarzysza21wu1.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img179.imageshack.us/img179/9625/szczeniakizmarzysza1li5.jpg[/IMG][/URL] Są to szczeniaczki dzikiej suczki z Marzysza, która nie dała sie niestety po wielu próbach złapać na sterylkę. Wyprowadziła dzieci z lasu , jak juz były spore. Pani, która ratuje w tej miejscowości bezdomne psy udało się wprowadzić je na podwórko, sa teraz w budzie. Ale trzeba jej koniecznie pomóc w adopcji. Ona ma juz kilkanaście psów u siebie i jeszcze dokarmia wszystkie biedy, jakie sie tam pojawią i juz nie daje rady.
×
×
  • Create New...