Masz rację Nadziejko, bez nich nie wyobrażam sobie życia...
A co do Bakusia.. Zastanawiam się, czy ktoś go nie uderzył w głowę, czy dziecko go nie upuściło.. bo jako szczeniak zaczął mieć ataki padaczki.. tak to wyglądało.. i rodzinka się go pozbyła, trafił do lecznicy, gdzie próbowali mu dobrać leki, ale nic nie pomagało.. Trafił do mnie na tymczas, lekarze próbowali go zdiagnozować, wszystko wskazywało na to, że to genetyczna choroba, że psiak nie dożyje roku.. No ale Bakuś skończył rok i się poprawiło. Ataki nadal są, ale rzadsze, mniej intensywne.. I tym sposobem mam taki zwierzyniec w małym mieszkanku ;)
Ściskam!!!