-
Posts
15313 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by _Aga_
-
dołączam do grona zaobrączkowanych (i nie tylko :lol: ) [URL=http://www.imageshack.us][img]http://img195.exs.cx/img195/1182/aga1bs.jpg[/img][/URL]
-
hop hop!! Przypomnij się, smutasie :)
-
Boję się, że Romuś nie ma grzybicy tylko nużycę. Poczytałam trochę o tej chorobie i dużo wskazuje na to, że mogę mieć rację :-? cyt.: "Nużeniec psi najczęściej bytuje w gruczołach łojowych i mieszkach włosowych skóry zakażonych zwierząt. Najczęściej atakuje skórę na grzbiecie nosa, wargach, czole, powiekach, u nasady małżowin usznych, wreszcie na szyi, kończynach a nawet na tułowiu. Choroba dotyka przeważnie zwierzęta młode, trzymane w złych warunkach sanitarnych i niejednokrotnie źle żywione. Skóra w miejscach pozbawionych włosa staje się zaczerwieniona, pogrubiła, pomarszczona i pokryta niewielką ilością złuszczonego naskórka. Artur Dobrzyński lekarz weterynarii Wydział Weterynarii SGGW e-mail: [email][email protected][/email]" Tak wygląda skóra Romka na szyi. Wycięłam mu tam sierść, bo nie można się było do tej skóry dostać. Wygląda okropnie :( Na pupie podobnie... Zobaczymy co wet powie. Boję sie, że nie doczekam się pobrania zeskrobiny (w przypadku nużycy też się tak robi) tylko dostanę środek przeciwgrzybiczny i do widzenia... Spróbuję ewentualnie zwrócić na to uwagę, albo pójdę gdzie indziej - troche tych lecznic mamy w Tarnowie :wink: Szkoda tylko, że to wszystko tyle kosztuje :wink:
-
tego właśnie nie mogę zrozumieć - że dla niektórych ludzi pięknym psem jest tylko ten rasowy :( A ja mam dwa małe kundelki, które są dla mnie najpiękniejsze :) Mimo, że jeden ma sierść miejscami przerzedzoną, miejscami wyciętą (choroba skóry - tylko nie wiadomo, czy grzybica, czy może nużyca :-? ) hop do góry mordko kochana !!!
-
piękna mordka :( hop do góry!!!
-
Niestety lekarz nie pobierał żadnej zeskrobiny. Zerknął, stwierdził grzybicę, wziął lek z półki i dał mi do stosowania. I tyle... Może wybiorę się do innego weterynarza, zobaczymy.. Dzięki za linki, na pewno poczytam:) Może akurat coś znajdę. Pozdrawiamy:)
-
No cóż, nie wiem, czy ktoś jeszcze czyta tego posta, ale coś skrobnę :wink: Nic się nie zmieniło między chłopakami - Czaruś jest dalej agresywny w stosunku do Romcia, ale raczej kontroluję to i nie dochodzi do bójek. Zresztą mam inny problem - oboje mają grzybicę :( Romuś bardziej zaawansowaną - stąd ta niekompletna sierść. Walczę z tym pryskając ich Fungidermem, którego stosowanie zalecił weterynarz. Może macie jakieś wskazówki, jak walczyć z grzybicą u psów? Pozdrawiamy :)
-
Pytanie - jak znaleźć behawiorystę w Tarnowie?? No i nie ukrywam, że o finanse się też rozchodzi :( Zwłaszcza, że leczenie psiaków sporo kosztuje. Czaruś jest chory na serce, Romuś miał kroplówki podawane, teraz jest przeziębiony, itd. Zresztą wszyscy właściciele psów, które kiedykolwiek chorowały poważniej wiedzą o czym mówię :) Spróbuję je nauczyć podstawowego posłuszeństwa. I postaram się nie ingerować. Zobaczymy co z tego będzie... Pozdrawiam serdecznie :)
-
No cóż, dzisiaj była druga "akcja", tym razem obaj zaczęli walczyć ze sobą. Wygłądało to dosyć groźnie. Interweniowałam - kiedy już udało nam się ich rozdzielić (a nie było łatwo) pozamykałam ich na parę minut w różnych pomieszczeniach. Wyszły potulne jak baranki i omijały się z daleka. Oczywiście bez kazania ostrym tonem się nie obeszło. Walka wynikła z zazdrości. Pieski były podniecone obecnością gości i niewiele było trzeba. Nawet nie wiem, który zaczął. Wyglądało to tak jakby na jeden sygnał oba ruszyły do boju... Romeo i Czaruś są ze schroniska i nie znały się do tej pory. Jeśli chodzi o jedzenie, to muszę bardzo pilnować, bo Czaruś zawsze stara się Romusiowi wyrwać kęsy, warczy i rzuca się na niego. Ale nie z miski, tylko kiedy ja im coś daję z ręki. No i tak jak mówiłam - kiedy są same w pomieszczeniu śpią obok siebie, drepcą, biegają i żadnemu się nie chce warknąć:) A przy mnie (głównie, choć nie tylko) Czaruś lubi pokazać, że to on jest najważniejszy... Nie wiem, ale nie potrafię nie ingerować, kiedy się gryzą :( To naprawdę strasznie wygląda :cry: Mimo, że są małe. W przeciągu trzech tygodni to już ich druga walka. A już myślałam, że się wszystko unormowało i będzie dobrze między nimi...
-
Niestety nie umiem stać z boku i nie ingerować :oops: Po takiej "akcji" wyrzucam Czarusia z pokoju na kilka minut, po czym wpuszczam z powrotem, mówię krótkie kazanie ( :D ) i głaszcze, klepie, drapie - jednego i drugiego :D To też jest działanie amatora, Camaro, instynktowne - zwłaszcza, że w domu rodzinnym był i jest od 12 lat tylko jeden pies :) Zobaczymy co będzie dalej, bo Romuś coś ostatnio nabrał pewności siebie i też zdarza mu się warknąć na Czarusia!!! Ale nie atakuje... 3majcie kciuki za Czarusia, bo w przyszłym tygodniu czeka go echo serca i ewentualne szczepienie przeciwko wściekliźnie (ze względu na chorobę serca nie był szczepiony w schronisku). No a Romuś się przeziębił, kaszle strasznie i jest leczony Polopirynką i antybiotykiem (zalecenie lekarza). Poza tym obaj będą za parę dni odpchleni i wykąpani :D Pozdrawiam :)
-
Dziękuję Wam za słowa otuchy :) Camaro, to że obaj zostaną i będą kochani tak samo to jest pewne, tylko jak przekonać o tym Czarusia? Może rzeczywiście potrzebują trochę czasu, żeby się przyzwyczaić do siebie, do nas, otoczenia i uwierzyć, że to już na zawsze i już się ode mnie nie uwolnią :D NA razie nie było żadnej bójki. Oprócz tej jednej, którą opisywałam. Mam wrażenie, że Czaruś troszeczkę "przystopował" z tą swoją zazdrością. No nic, zobaczymy co będzie dalej:) Pozdrawiamy :)
-
Witam :) Mam od niedawna dwa pieski, około dziesięcioletnie, zabrane ze schroniska. Są małe, ratlerkowate. Między chłopakami pojawił się pewien konflikt: mianowicie jeden z nich, Czaruś, stał się bardzo zaborczy. Nie pozwala Romciowi zbliżyć się do mnie, warczy a nawet rzuca się na niego. Kiedy wejdę do pokoju, Czaruś albo lokuje się gdzieś obok mnie, albo w drzwiach i po prostu nie wpuszcza Romea. Natomiast, jeśli to Romusiowi uda się pierwszemu zająć strategiczne miejsce koło mnie, Czaruś niepewnie (takie mam wrażenie) zbliża się i też lokuje się gdzieś obok. Romeo się boi, usuwa się z drogi, nie wchodzi do pokoju, nie zbliża się do mnie. Raz tylko wywiązała się między nimi walka. Nie mogłam ich rozdzielić. Skończyło się na odrapanym nosie Romea :( Romeo jest słabszy, wychudzony, po chorobie (miał kilkakrotnie podawaną kroplówkę). Boję się, że kiedy tylko wydobrzeje całkowicie, nabierze sił, zacznie się bronić i ich walki staną się coraz częstsze :( Nie wiem, co robić. Jak zwalczyć agresywną zazdrość Czarusia?? Muszę znaleźć jakiś sposób, bo nie chcę żeby w końcu zrobiły sobie krzywdę. Bardzo proszę o rady, może jakieś stronki o psychologii psów... Pozdrawiam :) gg 2145433
-
Witam :) Liczę na Waszą pomoc drodzy DOGOMANIACY . Jak już wspomniała p. Rupczewska, między chłopakami pojawił się pewien konflikt: mianowicie Czaruś stał się bardzo zaborczy. Nie pozwala Romciowi zbliżyć się do mnie, warczy a nawet rzuca się na niego. Kiedy wejde do pokoju, Czaruś albo lokuje się gdzieś obok mnie, albo w drzwiach i po prostu nie wpuszcza Romea. Natomiast, jeśli to Romusiowi uda się pierwszemu zająć strategiczne miejsce koło mnie, Czaruś niepewnie (takie mam wrażenie) zbliża się i też lokuje się gdzieś obok. Romeo się boi, usuwa się z drogi, nie wchodzi do pokoju, nie zbliża się do mnie. Raz tylko wywiązała się między nimi walka. Nie mogłam ich rozdzielić. Skończyło się na odrapanym nosie Romea :( Nie wiem, co robić. Jak zwalczyć agresywną zazdrość Czarusia?? Muszę znaleźć jakiś sposób, bo nie chcę żeby w końcu zrobiły sobie krzywdę. Bardzo proszę o rady, może jakieś stronki o psychologii psów... Pozdrawiam :)
-
To ja - nowa właścicielka Czarusia i Romea:) Przeczytałam wszystkie Wasze posty, z których wnioskuję, że bardzo poruszyła Was sprawa tych psiaków. Może kogoś interesuje, co się z nimi dalej dzieje, dlatego postanowiłam napisać parę słów. Pierwsza noc była ciężka dla Romea, chodził po pokoju niepewny, niespokojny i głodny - nie dawałam mu nic jeść, bo ponoć go brzuszek bolał po kiełbaskach, którymi uraczyła psiaki moja siostra. Dopiero rano, po obfitym posiłku usnął spokojnie na cieplutkim posłaniu:) Teraz chodzi za mną krok w krok, ciągle sprawdza, gdzie jestem, szczeka i biega w kółko, kiedy wołam: Idziemy na pole?:) I ciągle domaga się pieszczot:) Czaruś natomiast od samego początku poczuł się jak u siebie w domu:) Spokojnie przespał całą noc. Żebyście widzieli jak wyglądają nasze spacery:):) Prowadzę ich oczywiście na smyczy. Mają już swoją ulubioną trasę:) Na początku rozbiegają się w różnych kierunkach, węszą itd., natomiast w drodze powrotnej ustawiają się bliziutko obok siebie, przytulają i ciągną równo jak psy zaprzęgowe :lol: Przezabawny widok:) Oba pieski są kochane. Nie żałuję decyzji nawet w najmniejszym stopniu, mimo, że rodzina była nastawiona bardzo negatywnie. Mieszkają sobie w mieszkaniu ze mną i mężem. Nie brakuje im niczego - mają cieplutkie legowisko, jedzenia ile tylko potrzebują i tyleż pieszczot:) Zastanawiam się właśnie, co by było gdybym wzięła jeszcze jednego psiaka - zabrakło by mi ręki do głaskania :lol: Pozdrowienia dla wszystkich:) Od Czarusia, Romea i Agnieszki:)