Hihihi...
Wiem, że Donya jest "żywa ", bo z nią gadałam mailowo... A reszta - no cóż, Sylwester jest raz w roku... Trzeba im to wybaczyć.:evil_lol:
Co do basków, to naprawdę są dzielne; jedynie Sonik był trochę dziwny na spacerach przed Sylwestrem (gdy juz ok. godz. 9.30 zaczęli odpalać fajerwerki) i trochę Wazi - nie bardzo wiedział, co to jest. Ale jak do niego zaczęłam gadać "głupotki", to się uspokoił. I przyjął, że w tym ludzkim świecie to widocznie tak już jest... Połozył się i tylko wzrokiem śledził pojawiący się od czasu do czasu w oknie fajerwerk. Super chłopak!!!
Pzdr.