Jump to content
Dogomania

Fuka

Members
  • Posts

    2653
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Fuka

  1. A'propos allegro - mam pomysł na ogłoszenie: ZAMIENIĘ PSA NA MNIEJUSZKADZALNEGO Czarnuch sobie znowu rozcięła łapę i po raz enty nic po sobie nie pokazała, żadnej krwi, żadnej kulawizny. A dziura całkiem całkiem... Przecięla sobie między dwoma palcami tak, że ma teraz dwa długie palce pianisty. Lata jak głupia, nawet nie stąpa ostrozniej i gdyby nie to , że ja dorwałam na wylizywaniu - dalej bym nic nie wiedziła.... Ja jej chyba te łapy kiedyś urąbię :evilbat:
  2. Haaa, wiedziałam, że się na mnie rzucicie. Ma na imię Oki - nie przepada za towarzystwem innych psów, ale moje kolejne terrierki uwielbia. Ma chłopak gust :lol: Tylko nie pytajcie jak na to wpadłam - ale wiem dokładnie, ze nie o takie info Wam chodziło :roll: Obiecuję, że jak tylko zdybie sasiadkę - to przeprowadzę wywiad, zarządam papierów, a jak będziecie grzeczni to Wam zrobię zdjęcie. Tyle, ze jego właścicielka najbardziej go lubi we fryzurze na misia, więc nie spodziewajcie się wystawowych cudów. To klasyczny pet - tyle, że rzadkiej rasy. Jest kochany, a od niedawna towarzyszy mu kolejny w jego życiu jamol.
  3. Ina, Viguś słodkości! Ach jak mi się ckni za moimi szczeniorami... I marzy mi się skaner - bo ja mam zdjęcia malutkiej Fuczki - nie za dużo, ale tyz bym Wam pokazałą :roll:
  4. Agnes, ja już nic nie wiem - ale dla pewności zrób tak jak mowi Flaire - skontaktuj się z nia i w razie czego ona Ci poradzi najlepiej co do wetów w Wwie i tego czy w ogóle coś sie złego dzieje. Bo tak na odległość to naprawdę trudno... Flaire, mam nadziję, ze mnie nie zabijesz :roll:
  5. Flaire, ja piszę o latach 70tych - to była wtedy b. rzadka rasa. A potem to nawet można powiedzieć, że Polska sealyhamami stała - mało wiem o tej rasie - ale chodzą mi po głowie liczni zwycięzcy świata, eksportowane od nas były po całej Europie. Ale tak czy owak były i sa nadal rzadkie - musiałaś trafić na zagłębie - hodowla blisko. Tak jak wszedzie zreszta - to mała rasa przeciez. Tyle, że rzeczywiście w przeciwieństwie do softów - hodowane były w Polsce jeszcze przed wojną.
  6. A ja z innej beczki - od dawna chciałam o tym napisac - moi sąsiedzi naprzeciwko mają softa i to jest chyba jeden z pierwszych psow sciagnietych do Polski. Chociaż moze się myle - ale we Wrocławiu na pewno jest najstarszy - ma 11 albo 12 lat. Chyba nigdy nie był wystawiony. Kupili go w Niemczech. Przedtem mieli innego rzadkiego terriera - sealyhama, który był mniej więcej w wieku naszej pierwszej airedalki. hihihi - oni go nie znaleźli w internecie :wink:
  7. Też powinnam o tym wspomnieć - my właśnie mamy ciążę urojoną - tzn Fuka właśnie kończy - juz własciwie nie ma mleka. I ta jej ciąża była taka o jakiej mówi Flaire - mało uciążliwa, trochę mleka, żadnych zmian w zachowaniu - staram się ją wyhasać bardziej i mniej karmię i tyle. Zabawki sa - ale ona nigdy sie nimi nie "opiekuje" - gdyby zaczęła je nianczyć to bym jej pewnie zabrała, ale na szczęscie takiej suki dotąd nie miałam. Chociaż moja poprzednia w 2mce po cieczce kopała jamy w ogrodzie, raz nawet wykopała piękna norę z dwoma wejsciami - nie miałąm serca jej przeszkodzić. Ale to było tuż przed jej smiercią, ona była już bardzo chora i skoro miała z tego frajdę i starczyło jej sił i ochoty to.....
  8. :new-bday: No, to dogoniła Fukę :BIG: Zdrowie Misi! :drinking: :drinking: :drinking: :drinking: :drinking:
  9. Fuka

    Pies do uspania?

    Fajnie wygląda i blizn nie widac :D Zdrowie Paco :drinking:
  10. Mówi się ciąża urojona, ale tak naprawdę chodzi o urojone macierzyństwo, tylko nazwa taka niefortunna. A z tą pochwą to mi się nie podoba - jeżeli do tego dalej za nią ganiają psy - to może to wskazywać na jakies zmiany hormonalne, np estrogenizację przy cystach, więc nie wiem. Popytaj Warszawiakow o dobrego psiego ginekologa - może potrzebne sa jakies badania, a moze po prostu wszystko jest ok i suka po prostu dochodzi do siebie po cieczce.
  11. Fuka

    Pies do uspania?

    Patka - dzięki, pozdrawiam Cię serdecznie :D NIestety różnie bywa z ludźmi - jedni usypiają psy tylko dlatego, że stare - chociaz nic im nie jest i mogłyby sobie jeszcze pożyc na zwolnionych obrotach, a inni zamęczają psy swoją miłościa i niepotrzebnie przedłużają cierpienie. Ale wypośrodkować trudno i tak jak pisze Coztego - wątpliwości ma się zawsze, bo nie ma jednej recepty i z każdym psem, za każdym razem wygląda to inaczej. Na tym polega nasza odpowiedzialność za nasze psy - odpowiadamy nie tylko za ich życie, ale za ich godną śmierć. Coztego - Ciebie tez oczywiście bardzo pozdrawiam! :great:
  12. Drogo! Coztego napisała chyba wszystko. Kropli nie znam - a co do tabletek - to one wszystkie raczej maja te sama substancje czynna i co za tym idzie - wszystkie moga spowodowac wymioty. Tyle, że w psich jest malutka dawka, a ludzkie trzeba dzielic na bardzo małe kawałki w zalezności od wagi psa - i im pies mniejszy tym trudniej to podzielić. A co do wymiotów - po pierwsze zaczyna się podawać od bardzo małej dawki, ktora sie zwieksza do tej - uznanej przez weta za leczniczą. I róznie to bywa - moja suka zaliczyła ostatnio całą kuracje - przy czym dostawała bardzo duże dawki - chodziło o farmakologiczne rozwalenie cyst na jajnikach - zniosła to bardzo dobrze, nie wymiotowała w ogóle - co nas bardzo zdziwiło. A najważniejsze, że pomogło - obyło się bez podawania cięższych hormonów i bez operacji! I na koniec dodam - powiekszenie sutków zaraz po cieczce jest normalne i wcale nie musi sie skonczyc ciążą urojona, chociaż oczywiście może. I tak jak napisała Coztego - o ciąży urojonej można mówić dopiero jak minie ok 60 dni od owulacji. Profilaktycznie można w ostatnich tygodniach przed "rozwiązaniem" zmniejszyć ilość podawanej karmy i zwiekszyć ruch. Ale trzeba miec 100% pewności, że nie doszło do pokrycia.
  13. Pobudka :lol: Idę teraz z psiurami - ciekawam kto z Was się pierwszy obudzi! :oops: Ja pobiłam mój rekord świata i wstałam o 5tej. Niestety nie po to żeby dłużej nic nie robić :roll: Muszę wyskubać Diuka, żeby piękny pojechał do żony. No i te Święta......
  14. Cisza, nikt nic - a taka miałam nadzieję, że chociaz Julka.... Ona nienawidzi być w kojcu :(
  15. Fuka

    Pies do uspania?

    Rocki, będzie dobrze - fajna ta fota - Paco wygląda bardzo wypaśnie! :Dog_run: Lazy - dzięki za dobre słowo! :buzi: Coztego Masz oczywiście rację, ale wiesz - ja się zastanawiam ciągle czy nie powinnam jej tego wszystkiego oszczędzić.... Sytuacja byla dość beznadziejna i może egoizmem było takie sztuczne utrzymywanie jej przy życiu. A ja byłam kompletnie nie gotowa na rozstanie się z nią - to pogorszenie przyszło tak nagle. Nie wiem i tak już zostanie. Cholera - ten komfort życia - to takie względne niestety :(
  16. Bebe, Tuszę, że po prostu masz w rodzinie kogoś spoza Wwy. My najczęściej też mamy oprócz barszczu z uszkami również grzybową - o ile tylko grzybów starczy. Bo mój ojciec i jego siostra sobie bez tego Świąt nie wyobrażają - dziwne to, ale dobre - tylko musi być dużo grzybów i wtedy mamy grzybową z kluseczkami.
  17. KaSiS, Szlag by to.... Napisałabym inaczej - ale tu zdaje się nie można używać niecenzuralnych określeń :-?
  18. Flaire, a my uszka już mamy - duuuuuuzo uszek! Znaczy się, że Ty jesteś Warszawianka troszkę przeflancowana - tam maja zupę grzybową :roll:
  19. Flaire,Coś w tym jest co mówi Wojtek - może i to nie Misia, ale wygląda jak MIŚ! Mokka, to nasza mała zemsta za to, że tak długo je wklejałąś od wczoraj :wink: No i jak sobie pomyślę o lecie i cieple, to tak mi się robi, że..... Ehh, ja chcę zapaść w sen zimowy i obudzić się na wiosne! 0X A zdjecia super :angel:
  20. Fuka

    Pies do uspania?

    Natomiast jeżeli chodzi o eutanazję - Dr Paweł Czerw - mój kochany, mądry weterynarz, który całym sobą służył zwierzętom i żył dla nich aż do swej tragicznej śmierci rok temu - Paweł zawsze powtarzał, że najważniejszy jest komfort życia. Tak długo jak długo pies ma swoje chwile radości z życia i wolę życia - trzeba walczyć. Wspólnie zmagaliśmy się z tym problemem kilka miesięcy - moja poprzednia airedalka miała ciężką niewydolność nerek - przez pierwsze dwa lata od diagnozy - udało nam się ją utrzymać w normalnej kondycji. Potem przyszło pogorszenie - z dnia na dzień suka, kóra kilka dni wcześniej bawiła się, biegała przy rowerze na długich spacerach - zaczęla znikać. Zaczęly się kroplówki, podawanie leków, ciągła kontrola krwi. Udało się nam ją doprowadzić do względnie stabilnego stanu - przez 3 miesiace żyła prawie normalnie - mowie prawie, bo większość dnia spędzała pod kroplówką, ale miała chęć i siłe chodzić na spacery, biegac za wiewiorkami, jadła. Znosiła męznie czas przy rurce, pobieranie krwi, zastrzyki, a po nich jakoś żyła swoim psim życiem. Nigdy nie zapomne jak kiedyś zerwała się spod kroplówki - kiedy zaczełam w kuchni kroić cielęcinę. Ktoś powie, ze to sadyzm - a dla mnie to było świadectwo tego, że jak każdy normalny pies - chciała mięsa! Potem niestety to mineło. Albo jak polowała na osę - musiałam przerwać kroplowkę żeby mogła ją złapać. Myślę, że wtedy chciała żyć. Kosztowało to majątek - bo chociaz żaden z moich lekarzy, zdając sobie sprawę z moich kosztów, nie pobierał honorarium - bankrutowałam na leki i badania laboratoryjne. Ale tak długo jak długo Wiga miała jakąś frajdę z życia - ciągnełam to. Zastanawiając się tylko - nad granicami egoizmu. Ona była dla mnie wszystkim. Codziennie robiłam rachunek sumienia, próbowałam ocenić czy postepuję fair wobec niej. Niby nic jej nie bolało - ale musiała znosić te wszystkie codzienne zabiegi. W klinice opowiadano mi o Panu, który przede mna walczył tak jak ja i chyba poszedł za daleko. Samej trudno mi ocenić czy i ja nie przekroczyłam tej granicy. 3 października 2000 roku wracjąc wieczorem przez park z kliniki - Wiga pogoniła za królikiem, grała. TO był jej ostatni taki długi spacer. Potem dzień po dniu - skracała dystans, znowu zaczela odmawiać jedzenia, az w końcu przestała jeść, po 10 dniach odmówiła całkowicie oddalania się od domu, nie chciała wyjsc z ogrodu - dla mnie to był znak, że już nie mogę dłużej zwlekać. Ostatniego dnia już nie dostała kropłowki. Chciałam jej dać spokój. Spędziłyśmy go razem, wieczorem przyjechał lekarz (był to nasz drugi wspaniały weterynarz dr Paweł Jonkisz, dla drugiego Pawła było to chyba za trudne, był tak blisko z Wigą, tak długo o nią walczył)) - żyły pękały, morbital jest gęsty, a ona już nie miała ani jednej zdrowej i całej. W sumie - może mogłam ją po prostu zostawić i poczekać - przy takim zatruciu, bez kroplowek - sama szybko by zasnela. Ale uznałam, że jestem jej to winna. Byłam z nią do końca. Ehhh - rozpisałam się strasznie. Wiesz to ciągle we mnie siedzi. Te wątpliwości - czy dobrze postąpiłam, czy nie nadużylam jej zaufania do mnie. Myślę, że wiem co czułeś zakładając ten topic - bo pamiętam te moje dociekania - kiedy komfort życia przestaje byc wystarczjący... Rocki, trzymaj się - walcz o Paco - mam nadzieję, że wszystko dobrze sie skończy, że operacja poskutkuje i będzie znowu biegał, nie będzie go bolało, że nie będziesz mógł wiecej o nim powiedzieć, że kica :fadein: I pamietaj, ze nie jesteś sam! Na ostatnim zdjeciu - Paco wygląda bardzo dobrze i szczęśliwie - wierzę, że się uda! To taki młody pies - w młodym organizmie sa niespożyte zdolności regeneracji i dostosowywania. Bedzie dobrze :D - powodzenia w rehabilitacji! Zdrowie Paco! Żeby szybko znowu zaczał biegać :popcorn:
  21. Fuka

    Pies do uspania?

    Rocki, Sama odpukac z dysplazją nigdy nie miałam problemów. ALe kilka lat temu suka mojego przyjaciela jako niespełna roczny pies przeszła operację stawów biodrowych. Potem żyła sprawnie całe lata, aż do starości - była mieszńcem bernardyna i krzyżowki podhalana - wyglądała jak 100% leonberger, była wielka, a z wiekiem doszła do tego nadwaga - ale wydaje mi się, że z chodzeniem problemów nie miala już potem. Oczywiście jej właściciel nie forsował jej za bardzo, ale chodzila na całkiem przyzwoite spacery, biegała, jeżdziła na wakacje. Nie żyła długo - ale to już zupełnie inna historia.
  22. Fuka

    Pies do uspania?

    Rocki, ja ciągle jestem nowa na dogo i dopiero niedawno zaczęłam wyłazić poza moje pozostałe terriery. No i właśnie znalazłam tutaj historie Twojej walki o Paco. Wiesz wczoraj jak pytałam, w barze chyba, czy to Twój buldog - odparłeś, że kica i ja nie wiedziałam jak to zrozumiec, pomyślałam, że stary pewnie jest już bardzo. Straszne to wszystko o czym piszesz - żałuję, że wcześniej nie przeczytałam - może bym mogła coś pomóc, albo chociaż wesprzeć Cie w tym trudnym okresie kiedy musiałeś wybrać weterynarza i podjąć decyzję.
  23. Witajcie :D Po pierwsze - jeżeli chodzi o dysplazję - to z tym we Wrocławiu akurat nie ma problemu - na Canaletta przyjmuje dr Siembieda - 345 21 02, specjalista uznany przez Związek, moze wpisać wynik RTG do rodowodu. Ale Twoj piesio jest chyba za młody jeszcze? Z tego co wiem - to miarodajne zdjęcia można dopiero zrobic rocznemu psu! A co do dobrych weterynarzy - hmmm niestety jestem dość oblatana w tym temacie, bo moja poprzednia suka bardzo ciężko chorowała. Ale coś za coś - przynajmniej teraz mam kilku zaufanych lekarzy, na których można polegać i wierzyć, że zapewnią psu najlepsza opieke internistyczną i chirurgiczną, a co najważniejsze - dobrą diagnozę. SĘPOLNO - dr Paweł Jonkisz - ul. Partyzantów 12, tel. 3482601, kom. 0603 880 500 - lecznica czynna od poniedziałku do piątku w godzinach 9-12 i od 16 do 20, po 20 umówione zabiegi chirurgiczne, które przeprowadza dr Bieżyński. W weekendy lecznica czynna jest od 12-16tej. GRABISZYNEK - dr Mariusz Kniat, ul. Podróżnicza 12, tel 339 2677, komórka 0501 779 547 (jakby były problemy z dodzwonieniem się - najlepiej zostawić wiadomość lub wysłać smsa), niestety nie pamiętam godzin przyjęc. OKOLICE MARINO - dr Małgorzata Grzeszkowiak - ul. Milicka 12, tel. 3529111, lecznica CAŁODOBOWA, od 19 do 9 oraz po 14tej w sobote az do poniedziałku - druga taryfa opłat. Dla właścicieli dużych psów ważne jest to, ze lekarze tam pracujący maja duże doświadczenie w operacjach skrętów. Gdyby ktoś potrzebował namiarami na weterynarza węższej specjalności - służę namiarami!
  24. Ha, zrobiłyśmy zaczątek strony Gośki! Na razie totalna prowizorka, ale mam nadzieję, że niedługo będzie więcej i troche inaczej :roll: http://port-erin.webpark.pl/foxklan.htm
  25. Flaire, to tak niechcący wyszło.... ale już sie poprawiłam!
×
×
  • Create New...