Jump to content
Dogomania

Fuka

Members
  • Posts

    2653
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Fuka

  1. Aga dzieki, bede próbować, ale najpierw muszę oskubać Kasztankę - mała lakelandkę, która od dwóch dni leży odłogiem.... tzn. ona sobie chwali - bawi sie, łazi na długie spacery, a potem spi w moim łożku, ale muszę ją wreszcie skonczyć :cry:
  2. Aga błagam tylko mnie nie zachęcaj! Jestem niebezpieczna! :evilbat: Czy możesz mi powiedzieć jak tu wkleić zdjęcia? wszyscy wklejają a ja nie unieeeeeeeeeeeeeeem :cry:
  3. :oops: Ale Was zalałam słowotokiem..... obawiam sie, ze to dość znamienna próbka moich skromnych możliwości.... Pozdrawiam wszystkich, którzy jeszcze nie uciekli z airedalowego topicu, ide spać 0X
  4. AGA nie wiem jak z efektami ubocznymi i nie wiem jak Twoje obycie z ringiem, ale ja po mojej pierwszej wystawie, na której zestresowałąm sie strasznie - bo nie miałam pojęcia zielonego o wystawianiu, a do tego okazało się, że przyszłam za poźno (wystawa 5 minut od domu, na wejsciowce napisali, że trzeba przyjsc do 10, wiec tak byłam, a sedziowanie at też zaczelo sie o 10....), a potem panicznie sie bałam bisa juniorow - bo nie umiałam ustawić psa - i w efekcie Fuka zapamiętała sobie, że wystawa to nic przyjemnego bo Pani się denerwuje, no i na następnej wystawie w Poznaniu - stać stała, bo sie tego nauczyłysmy pilnie w międzyczasie, ale za to kroku zrobić nie chciała na ringu.... Wtedy obiecałam sobie, że jeżeli w ciągu 3 nastęnych wystaw sie nie poprawimy - to to olewam, bo po co stresować psa swoim zachowaniem - i pewnieby sie na tych 3 wystawach skonczylo, ale na trzeciej przed wejsciem na ring moja siostra zmusiła mnie do wypicia herbaty z rumem i... Fuka poszła jak złoto i stała tez idealnie. Dlatego cosik dla kurażu polecam gorąco!!!!!!! A najśmieszniejsze jest to, że na drugiej z tych wystaw nastąpił debiut Kawy w klasie szczeniąt... I okazało się, że Kawiszon żyje po to żeby się wystawiać (jeżeli pominiemy ganianie po lesie, zające, koty i piłeczki) - z taką dumą i zadowoleniem wkraczała na ring, że ze mnie stres opadał, zresztą moja rola ograniczałą sie do towarzyszenia jej, no i postawienia jej na stole..... Najlepsze jest to, że jej w ogóle nie uczyłam wystawiania, bo za bardzo byłam zajęta pracą z Fuką.... a Kawa na spacerach tryskała taką energią, że z góry zakładałam, że ona rozniesie ring i będzie szczekać na każdego psa w zasięgu wzroku, a poza tym ona była sama w klasie i to w klasie szczeniąt, więc podeszłam do tego debiutu bezstresowo, a z Fuką tak strasznie chciałam wygraaaaaać..... A Kawusia po dziś dzień uwielbia wystawy, na ringu staje się piekniejsza niż jest w rzeczywistości (raczej niepiekny z niej lakeland), a po zejsciu z ringu uwielbia siedzieć z widokiem na ring i z wielkim zainteresowaniem ogląda wszystkie psy. minę ma przy tym taka, że przychodzi mi na myśl loża dziadków w mapetach, tylko, że ona się nie smieje, a merda ogonem.... :P
  5. INA Wszyscy jesteście bardzo mili, zdjątek mam całą kupę - ale kompletnuie nie wiem jak je tu umieśćić. Już sam emblemat mnie kupę czasu kosztował... Ale jak tylko mnie oświeći, z Waszą pomocą bardzo chętnie! Gorzej, że może lepiej nie, ja nie potrafie nad sobą zapanować i będzie tak jak z moim gadulstwem! A'propos Poznania - strasznie sie cieszę, że Was poznam i Wasze psy :D
  6. Flaire, bardzo mi miło :oops: , ale ja niekompetentna sie czuję i to bardzo niestety.... Nauczyłam sie mam nadzieję całkiem sporo (nawet rzeczy tak nieoczekiwanych i nieplanowanych jak rozczesywanie pudla :lol: :o ), ale przypominam, że startowałam z zupełnie innego poziomu... Od biedy umiałam wytrymować korpus, a głowę i nogi pieprzyłam strasznie. A teraz dalej pieprzę - tyle tylko, że może już bardziej wiem z czego to wynika.... No, nic dzisiaj robiłam nogi Apsiczce (drugiej córce Fuki) i mam nadzieję, że na okolicznych dzieciach Fuki uda mi się troche poćwiczyć (o ile ich wlaściciele to przetrzymają) i może kiedyś sie nauczę wcielać w zycie moje groomerskie zamierzenia.... No i w styczniu pojadę jeszcze na parę miesiecy potrenować pod okiem dziewczyny, ktora prawie dwa lata pracowała dla Woody'ego.....
  7. :oops: właśnie zobaczyłam moje dokonania piśmiennicze i troszku mi wstyd... bedziecie przeklinać dzień mojego zalogowania.... gaduła ze mnie koszmarna, a najgorsze jest to, że ja o Fuczce mogę bez końca, a jak zauważyliście - nie zaczęłam jeszcze o Kawusi..... Teraz jeszcze bezie o Fuczce - ona grzeczna taaaaka jest rzeczywiście, ale ja muszę miec oczy dookoła głowy, bo jak jej nie zastopuję przed startem i poleci za kotem, zającem, albo świeży trop złapie to...... Muszę poczekać, oj muszę.... Inna rzecz, że ją można jeszcze zatrzymać na początku biegu - Czarnuch głuchnie zaraz po starcie, albo tuż przed... Potem w miarę wołania - tylko przyspiesza biegu, bo grzeczna ta moja lakelandka jest taaaaak, że musi lecieć szybciej, żeby szybciej - po załatwieniu sprawy oczywiście - do mnie wrócić.... Czarna pod koniec spaceru jak jest bardzo zmęczona a nie miała kiedy się po drodze wykąpać - urywa się nad Odrę. Im dalej jesteśmy od rzeki - tym szybciej tam leci, no bo przecież musi zdążyć wrócić.... A najgorsze jest to, że jak mnie nie było - nauczyła tego Fukę.... Taaaaak, bo Fuka , która naogół jest "karzącą ręką pana" i przywołuje Kawę do porządku - czasmi też daje sie zwieść na manowce, szczególnie jak kot jest blisko.... Ale generalnie to ja mam grzeczne psy.... tylko oczy dookoła głowy, no i nad węchem muszę popracować, bo one czasami lecą za czymś czego ja nie widzę...... :lol: :lol: :lol:
  8. popieram - tapirowanie przy dobrze wytrymowanej (skubanej a nie strzyżonej) szorstkiej siersci jest zbędne - chryzantema będzie się trzymać sama. A co do lakieru - to zależy, puder jakoś utrwalić niestety trzeba, inaczej pies bedzie szedł w chmurze pyłu - więc albo nakładanie na mokro - na żel i odżywkę, albo lakier, albo jedno i drugie.... Potem oczywiście trzeba ofiare zapędów wystawienniczych właściciela wyprać, odżywić zniszczoną sierśc i zabrac na porządny spacer! Pies też człowiek i coś mu sie od życia poza wystawami należy.... Choć bywa i tak (patrz moja dzisiejsza opowiesc na topicu airedalowym), że pies niezabrany na wystawę - załatwia to we własnym zakresie.... Ale moze to dlatego, że airedali nie trzeba pudrować... :lol: :lol: :lol:
  9. Ale nie koniec na tym... Parę miesiecy pozniej, szczeniaki były już odchowane, miały 16tygodni, a na Stadionie jak co roku odbywała sie wystawa międzynarodowa.... W sobotę był dzień terrierów i razem z Fuką i tymi dziećmi, które jeszcze były z nami, poszliśmy na wystawę, a w niedziele psy zostały w domu, a ja poszłam pracować na ringu czarnych terrierów.... I koło południa tradycji stało się zadość - Fuczka poszła na wystawę, albo jak kto woli - szukać wyrodnej Pani, która zapomniała, że ma wystawowego psa, a wystwę było słychać z domu..... W pewnym momencie - różni znajomi, ludzie znajacy Fukę zaczęli mi donosić, że widziano kolorową, dużą airedalkę, do złudzenia przypominającą Fukę, która biega bez smyczy i obroży po terenie wystawy.... Najlepsze jest to, że rodzina tym razem nawet nie zauważyła jej wyjscia z domu i nikt jej nie szukał.... więcej wpadek tego rodzaju nie było - w tym roku byłam w Anglii, ale w dniu wystawy ojciec sam zabrał obie - Fukę i Czarną - na wystawę owczrków, a po moim powrocie - kiedy poszłam bez psów na wystawe miedzynarodową - profilaktycznie Fuka była cały czas w moim pokoju, a mieszkanie było zamknięte na klucz.... :P
  10. :oops: znowu muszę sie rumienić.... tym razem za Fukę, a sciślej zaq moje błędy wychowawcze i niekonsekwencję..... Fuka jest w istocie dość grzeczna suką, a gdyby prowadził ją kto inny to może by nawet była psem idealnum.... Ale mamy na swoim koncie już kilka samodzielnych wizyt na ringu.... Fuka głównie jest luzem na posłaniu i naogól grzecznie tam na mnie czeka, ale parokrotnie już wkroczyła na ring kiedy ja dobrym słowem i smakołykami nęciłam inne psy podczas wystawiania.... :P żeby nie powiedziec, że słynie z tego nie tyl;ko w Polsce, ale i zagranicą.... (jej grzeczność jak widać mnie rozbisurmaniła i zapomninam o istnieniu smyczy....) Ale to wszystko to małe piwo... Rekord świata pobiła w zeszłym roku, bodaj w ostatnim tygodniu ciąży. Porzuciłam ją w domu i skoro świt pojechałam na wystawę. Fuczka była takiego traktowania niezwyczajna - dotad ja zabierałam ze soba wszędzie - i postanowiła ten problem rozwiązać we własnym zakresie.... Koło południa - nie wiadomo w jaki sposób- suka, która nigdy nie uciekała z domu - ZNIKŁA!!!!!! Cała rodzina jej szukała, najpierw koło domu, potem coraz dalej, ojciec poszedł na pobliski Stadion Olimpijski (mieszkamy od niego 5minut), gdzie jak się okazało trwała właśnie wystwa owczarków... Psa nie znalazł, bo ta zdązyła już wrócic do domu - ale dowiedział się, że była głowna atrakcją wystawy. Usiłowali ją łapać na różnych ringach, ale była szybsza :evil: Cóż, wystawiła się, a skoro mnie tam nie było - wróciła do domu, w końcu po wystawie trzeba odpocząć, szczególnie jak się jest kilka dni przed porodem... :lol:
  11. :oops: Taaaaaak, Flaire Wam to nakreśliła bardzo oględnie.... Ja rzeczywiście wpadłam półprzytomna na wystawę i...... nic mnie nie tłumaczy nawet stres..... zrobiłam pieruńską awanturę, na oczach wszystkich pokłóciłam się straszliwie z moją przyjaciólką (hodowczynią mojej lakelandki).... Obie jesteśmy furiatkami, więc wrzasku było dużo, a po chwili nam przeszło, ale scena rzeczywiście była godna zapamiętania :oops: A Fuczka rzeczywiście jak to Fuczka - leżała spokojnie na posłaniu i przeczekiwała burzę, co miała robić biedna... Zresztą musiała się zachowywać z godnością, była w odmiennym stanie i 4,5 tygodnia potem urodziła 9 maluchów widocznych na moim emblemacie :lol:
  12. Flaire Zacznę od tego, że podziękuje za bardzo miłe przedstawienie mnie :D Zgadywanie było bardzo proste - airedalowców nie ma u nas zbyt wielu, ja wystawiałam juz rok i mniej lub bardziej znałam wszystkich - a tu na klubówce w Warszawie koło mojego stolika stanęla jakaś obca pani i zaczęła z sensem komentować to - co działo się na ringu, widać było, że ma pojęcie o at.... Dużo mi nie trzeba było, szczególnie, że już od paru tygodni wiedziałam, że po Polsce krąży nowa amerykańska airedalka (Misia była już po 2 wystawach) i strasznie byłam jej ciekawa.....
  13. No pewnie, że znam Elizę! generalnie teraz mnie nie było bo siedzialam 3mce w Belgii i 6 mcy w Anglii w hodowli Saredon, wiec nowych airedalowcow moge nie znac, ale trwałych raczej znam, w koncu sie scigalismy na tych samych ringach;)
  14. A poprzednia at - Wiga była bez papierów, z hodowli w Żywcu, jako nastolatka nie miałam forsy na rodowodowego psa. była cudowna, mądra i kochałą mnie tak jak nikt inny. A Jaga - nasza pierwsza była od naszych przyjaciól z Krosna nad Wisłokiem, ojciec ją nawet troche pokazywał, żeby jej zrobić uprawnienia hodowlane, dorobiła sie nawet resCaciba. Ale to były zamierzchłe czasy - ona miała szczeniaki w 1974....
  15. salon jest w planach, caly czas sie zabieram za remont w piwnicy, ale nie mam czasu.... na szczescie mam wielka łazienke... do wiosny obiecalam sobie, ze już bede miała cywilizowane miejsce do obróbki psów, bo z tego żyje i codzienne cywilizowanie łazienki po psach to horror. Fuka jest z Doliny Łopienki - to mała hodowla w lesniczówce pod Szczecinem, mama i babcia polujące. Tak naprawde, to ona ma na imie OFI :oops: , jest po Napoleonie Agnieszki Nowak, a mama nazywa sie CH.PL. Niva z Doliny Łopienki. W zeszłym roku miałam 9 szczeniaków, po niemieckim połangliku Feliksie vom Michelbach, stąd mój emblemat.
  16. Ina, a skąd jesteś? Strasznie Ci wspólczuję. Ja moją ostatnia straciłam 4 lata temu - miała tylko 10 lat, cieżko chore nerki i nie dało się już tego ciągnąć dłużej. Ale poprzednia umarła mając lat 16,5 i uważam, że to przyzwoity wynik, mam nadzieję, że moja obecna pojdzie w jej slady. Czego życzę wszystkim! Rozumiem, że szczeniak będzie od Elizy? A pytam skąd jesteś, bo może mogłabym Ci pomóc w trymowaniu?
  17. basenik to ja niestety mam po każdym spacerze :cry: Czarnuch jak wraca zziajany - to najpierw pije w bidecie - bo ona nie lubi pic z miski, a potem idzie do miski i wklada tam lapy i pysk, kopie i nurkuje. Po wytarciu podłogi powtarza procedure... Przynajmniej ma czyste lapy i brode :lol: strasznie mi ten at zarósł od kinca czerwca - wygląda teraz jak wygryziony niedźwiedź, do tego sie slini...
  18. nie chce mi się skubać, ale chyba nie mam wyjścia, at jest z Wałbrzycha i musi wrócić dzisiaj do domu... cholera, znowu rozlewaja....
  19. Fajnie, to się zobaczymy:) Jadę z psami mojej przyjaciólki, z wyzej wymienioną półroczną lakelandką, która jest teraz długa jak pociąg.... z jeszcze jedną lakelandką oraz foksiczkami - szorstką i gładką.... Moje już pokończyły właściciwie już kariery wystawowe, sa interkami i chwatit. Tzn z airedalką jeszcze kiedyś pobiegam pewnie, ale na razie jest łysa - odbudowuję jej włos na nogach.
  20. dzisiaj przyszły do mnie airedale i lakelandka do trymowania i nie wiem dlaczego, ale 2 at i 2 lt zajmują sie głownie równomiernym rozprowadzaniem wody z misek po podłodze... tego nawet nie można nazwać kałużą, woda jest wszedzie, chyba nie mam wyjscia i idę skubać skubańców....
  21. Jeszcze raz witam wszystkich! Kawa jest typowym piłeczkowym terrierem i bardzo jej się podobał flyball, a Fuka uwielbia skakać i z jednym małym wyjątkiem - jakim jest slalom - bardzo lubi tor agility. Zapusciłysmy się strasznie pod tym względem, najpierw wystawy, a potem mnie nie było prawie rok - ale teraz chciałabym to odgrzac... Jak możecie to napiszcie tez pare słow o Was i o Waszych psiakach. Ja znam tylko Flaire i Nitka...
  22. Jestem z Wroclawia i zawsze mielismy w domu airedalke. Od 4 lat jest z nami Fuka. A 3 lata temu mi odbiło troszkę i od kolezanki przyniosłam małą lakelandke. Właściwie powinnam powiedziec, ze odbiło mi wtedy strasznie - bo zaczełam je wystawiac. No i wpadłam, bo okazało się, że to uwielbiam. Kawa to ubóstwia jeszcze bardziej, a Fuka.... ona zrobi dla mnie wszystko i jak ja jestem szcześliwa, to ona też, więc jakos poszło...
  23. wreszcie, poradziłam sobie;) strasznie małe te obrazki....
  24. będę wdzięczna za pomoc - usiłuję dodać mój emblemat i nie idzie mi kompletnie :-?
  25. A ja chciałam Was wszystkich powitać, jetsem nowa :oops: Trochę Was wczoraj popodglądałam, a dzisiaj oficjalnie się przyłączam! W domu mam dwie ofiary skubania - czarnuchowi (małej czarnej lakeland terrierce) na razie się permanentnie upieka, natomiast Fuka (airedalka) cierpi ostatnio za dwóch, szczególnie, że przez ostatnie kilka miesiecy mnie nie było i zdążyła się odzwyczaić... Ale Fuczka jest bardzo dzielna.
×
×
  • Create New...