przyznam,ze ja z pania Draabe mialam raz kontakt,przy okazji adopcji starej,wrednej suczki Mandaryny,dwa lata temu i daj Boze,aby kazda adopcja tak wygladała.Na suczke czekal dom,wszelkie kwestie finansowe ponosila strona niemiecka (spore,bo przygotowanie psa-zachipowanie,zapaszportowanie,dowoz i odbior przez wynajetego kierowce).Zadnych problemow z uzyskaniem kontaktu z nowa wlaścicielka.