ADHD? To mało powiedziane...wczoraj wyszliśmy na pół godziny z domu, zdjęła z biurka dzieci zeszyty, zjadła jeden, pół książki, długopis i całe łapy ma w tuszu z długopisu.Co spacer znajduje zdechłą rybę i potem cudnie pachnie w domu...ogólnie masakra...niemniej z oczu jej dobrze patrzy...i ten zez rozbieżny...i nie je, ona żre jak słoń...i niezależnie od tego ile zje non stop wychodzą jej żebra...Najgorsze jest jej skakanie na ciążowy brzuch żony, ze szcześcia oczywiście, ale nie potrafię jej tego oduczyć. Synowi z radości prawie ząb wybiła...Ot taka reklama Figuni :) Ktoś jest chętny? BŁAGAM...