-
Posts
3241 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Alojzyna
-
Wygląda superowo. Najbardziej podoba mi się jego umaszczenie. Jest tak elegancki (te skatpetki, krawat itp) jakby się wybierał z wizytą do samej królowej! :D :D
-
Pies - niszczyciel (vide tematy dot. utrzymania bula)
Alojzyna replied to Milena's topic in Wychowanie
Jak mój Brok był szczeniaczkiem (airedale), to zjadł tylko 2 (słownie: dwie) pary starych kapci, pomimo, że od 6 tygodnia życia zostawał na kilka godzin sam w domu. Myślałam, że wszystkie szczeniaczki są takie słodkie i spokojne, dopóki w naszym domu nie pojawiła się Alfa. Na jej konto mogę zaliczyć: kawałek dywanu, boczki od kanapy, cztery poduszki "jaski", niezliczoną ilość poszewek na jaśki, dwie moje torebki, walizkę, dwa plecaki dzieci, "Krzyżaków", kilka par butów (w tym moje wyjściowe z "krokodylej" skóry), drzwi od szafy, tapety w dwóch pokojach, tzw. winkiel czyli kawał ściany, dwa progi, futrynę od drzwi, wałek do ciasta i mnóstwo pluszaków mojej córki. Teraz Alfa już się ustatkowała, ale dopełnianie zniszczeń kontynuuje Ayka. Oczywiście nie mogę zaliczyć na jej konto tego, co zdziałała w grupie zorganizowanej (7 szczeniaków). Wspomnę tylko o rozebranym klepka po klepce parkiecie. Ayka gustuje we wszelakich plastikach - butelki, doniczki, spinacze, stołeczek itp. Do tego buty, najlepiej ze skóry. Wczoraj załatwiła moje. Małżonek skwitował "trzeba było chować". Ciekawa jestem co powie dzisiaj jak zobaczy swoje półbuty przerobione na sandałki... Do tego kilkadziesiąt par rajstop, które szły w strzępy podczas powitań. W końcu wracając z pracy zdejmowałam rajstopy na klatce schodowej. Czasami sąsiedzi tak dziwnie na mnie patrzyli... -
Toż rok u bullka to jak osiamnastka u człowieka. A który facet jest w tym wieku poważny? Wszystko przed tobą. Jeszcze się ustatkuje (może...). Tymczasem :new-bday: P.S. Ależ on fotogeniczny!
-
A moja Alfa miauczy. I to tak rozdzierająco, że słychać ją w całym bloku. Taki miauk wydaje z siebie, gdy ubieram się aby wyjść z nią na spacer. Ayka natomiast potrafi szczekać z zamkniętą mordką. Wygląda to przekomicznie - takie "hmmm". :D :D
-
POWINNO Ale popatrzmy też na sprawę z punktu widzenia oceniania psa przez sędziów. Na wystawy jeżdżę od ponad dziesięciu lat i stwierdzam, że sędziowie zbyt szafują ocenami dokonałymi. Ocenę bardzo dobrą dostaje często zupełny odstępca od wzorca a z oceną dobrą jeszcze się nie spotkałam. Gdy na jednej z międzynarodowych wystaw zagraniczny sędzia na osiem psów w ringu przyznał tylko trzy oceny doskonałe, to wystawiający byli bardzo zdziwieni. Padały komentarze, że jest bardzo surowy i cyt. "czepia się szczegółów". Inna sprawa, że na naszych krajówkach zdarzają się sędziowie w ringu, którzy nie mają pojęcia o danej rasie. Sama mam dwa opisy mojego psa od tej samej sędziny, uzyskane w odstępach dwóch tygodni. Wynika z nich, że oceniała dwa różne psy.
-
Też tak sądzę. A przykład odwrotnego działania mam "po sąsiedzku". Znajoma kupiła suczkę rasy x z myślą o przyszłej hodowli. Okazało się jednak, że sunia ma dysplazję. Znajoma kupiła więc (po bardzo wniklwym badanu poprzedniego potomstwa tej pary hodowlanej) drugą suczkę. Przy zmianie zębów pojawiła się poważna wada zgryzu. Znajowa więc udała się do odpowiedniego specjalisty,który zrobił suczce aparat korekcyjny, aby suczka mogła uzyskać prawa hodowlane. Tylko jakie będą od niej szczeniaki?
-
Z kolei tu jest wyraznie napisane,ze potraktowal dziecko z "byka" czyli UDERZYL SWOJĄ GLOWĄ ,absolutnie nie uzywajac przy tym zebów - takze wnioskujac NIE MA MOWY O POGRYZIENIU :roll: Nie pogryzł. Z opowiadania wynika, że od jakiegoś czasu bullek był "niezadowolony" z obecności dziecka i chciał je sobie podporządkować. Zaczęło się to nasilać, gdy dzieciak zaczął samodzielnie poruszać się po mieszkaniu. Do tego doszdło zupełne ignorowanie poleceń Pani - jak nie podniosła głosu, to bullek był "głuchy". Calkiem mozliwe , bo mi sie też nie chce wierzyć ,aby "milosnik" danej rasy tak ja REKLAMOWAL :o On tylko tak się tłumaczył. Ponieważ spotkał się w swojej praktyce z przypadkami agresywnych zachowań (pogryzienia członków rodzin) przez bulterriery uchodzące za bardzo zrównoważone, postanowił dmuchać na zimne i stąd jego decyzja. Nie wiem ile było tych przypadków uśpień - dwea, czy trzy, ale to wystarczyło, by wieść poszła w świat. nie wszem i wobec, tylko mnie, przy okazji usypiania mojego psa. A założyłam ten temat nie dlatego, by kogoś straszyć. Zanim zdecydowałam się na staffika, długo debatowaliśmy z mężem nad bullkiem. Zawsze ta rasa bardzo nam się podobała. Obserwowałam zmiany, jakie zachodziły w zachowaniu tych psów, ich psychice na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat. Nie wiem, czy dziesięć lat, to dużo czy mało dla rozwoju rasy. Wiem jednak, że obecnie to są zupełnie inne psy niż te sprzed 10 lat, ale...
-
W książkach, z którymi ja miałam do czynienia nie spotkałam się z taką tezą, że 75% cech jest dziedziczonych po matce. Większość podręczników z tego zakresu mówi 50% na 50%, oraz rozprawia o kombinacjach genów recesywnych i dominujących. Przy czym zaznaczam, że w sprawach genetyki jestem jeszcze całkowitym ignorantem i zaczęłam od podręczników typu "szkolny". Owe 75% było dla mnie na tyle intrygujące, że postanowiłam zasięgnąć opinii praktyków, czyli osób, które zajmują się praktyczną stroną hodowli, dobierają do swoich suczek odpowiednich reproduktorów i przez lata obserwują owoce swojej pracy. Będę wdzięczna za polecenie jakiejś książki. Ja jestem właśnie takim amatorem. Zawsze posiadałam psy i sprawy odpowiedniego doboru par mnie nie interesowały. Pierwsza suczka, którą kupiłam, została wybrana przez moje 11 letnie dziecko - bo to miał być jej pies (hodowczyni wstępnie przeznaczyła dla nas zupełnie inną suczkę). Mieliśmy szczęście, bo sunia okazała się wspaniała - nigdy nie zeszła poniżej II lokaty. Nie uważam, aby była najładniejsza na świecie - zdaję sobie sprawę z jej niedoskonałości wobec wymagań wzorca. Przy wyborze reproduktora kierowałam się przede wszystkim jego osiągnięciami na wystawach oraz potomstwem uzyskanym ze skojarzenia z matką mojej suki oraz z siostrą. A ponieważ szczenięta z tych skojarzeń były wspaniałe (już są wśród nich championy) postanowiłam wybrać właśnie jego. W efekcie tego skojarzenia otrzymałam sześć wspaniałych szczeniąt (z obecnie czterech wystawianych same WO) i jedno nieco drobniejszej budowy. Jedną suczkę zostawiłam u siebie. I dopiero teraz na dobrą sprawę analizuję rodowody jej rodziców, szukam w internecie zdjęć jej dziadków i pradziadków... Owszem, zgadzam się z tym. Sądzę jednak, że każde skojarzenie jest wielką loterią. Znam przypadek dwukrotnego skojarzenia tej samej pary. W pierwszym miocie szczenięta były rewelacyjne, za drugim razem zupełnie przeciętne, z wadami w uzębieniu itp... Przepraszam jeśli uraziłam. Cytaty pochodziły z dyskusji na temat wyboru szczenięcia konkretnej rasy od konkretnej pary hodowlanej, mnie natomiast zaintrygował wątek na temat dziedziczenia. Zamiast pisać to wszystko postanowiłam skorzystać z cytatów na zasadzie kopiuj-wklej. Jestem od niedawna na tym forum i czasami spotykałam się z takimi praktykami, jeżeli nie chodziło o polemikę z autorem cytatu. Jak pisałam - uczę się. Za dwa lata będę chciała uzyskać szczenięta od młodszej suczki, dlatego już teraz postanowiłam się do tego solidnie przygotować, aby tym razem pomóc nieco szczęściu.
-
Bullterriery są jeszcze rzadką rasą, ale niestety coraz częściej są hodowane poza Związkiem. Ten, o którym piszę był rodowodowy i pochodził ze znanej w Polsce hodowli, ale w moim mieście spotykam czasami kilka psów tej rasy i dam głowę, że żaden z nich nie ma metryczki.
-
Był sobie bullterrier. Mieszkał z Państwem w jednym domu przez 9 lat. Pan i Pani byli weterynarzami. Państwo mieli dziecko w tym samym wieku co bullterrier. Nigdy nie było żadnych konfliktów w stadzie, chociaż bullterrier od czasu do czasu miał chęć na objęcie przywództwa. Dwa lata temu Państwu urodziło się drugie dziecko... Bullterrier się starzał, już nie był tak ruchliwy jak kiedyś i przestawał słuchać Pani. Pewnego razu zaatakował najmłodsze dziecko. Nie pogryzł, ale przewrócił atakując "z byka". Państwo uśpili bullterriera. Pan jako weterynarz powiedział, że wielokrotnie był wzywany do usypiania bullterrerów, które w starszym wieku z niekiedy bardzo miłych, towarzyskich psiaków, zamieniały się w trudne do opanowania bestie. Nie chce mi się w to wierzyć i wydaje mi się, że jest to kolejna puszczona plotka na temat tej rasy. A z drugiej strony ów Pan jest naprawdę dobrym wet., zna się na psach i ich psychice, i wiem, że kochał swojego bullka.
-
U mnie szczeniaki wygląd "tak z grubsza": trzy odziedziczyły po matce, trzy po ojcu a jedno po NIE-WIADOMO-KIM, bo niestety nie posiadam zdjęć większości przodków. Charaktery natomiast mają zdecydowanie po matce.
-
Polecam. Zwłaszcza dla staffika, który ciągnie. W szelkach przestaje ciągnąc. Poza tym łatwiej nim "manewrować". :P
-
W jednym z tematów na forum znalazłam takie oto wypowiedzi. Co o tym sądzicie? Czy faktycznie obserwujecie takie zjawisko, że szczenięta większość cech dziedziczą po matce? Jak to było w przypadku waszych szczeniąt?
-
To zależy od "smaku" psa. Moje dizewczynki wolały Acanę, natomiast Bewi Dog nie chciały tknąć. Najlepiej postaraj się o próbki obu karm, nasyp do misem i zabacz, którą chętniej je. Ja teraz karmię Biomilem - starszej kupiłam Adult Medium a Maleństu Junio Medium. Ale maleństwo swojej karmy nie chce nawet tknąć :cry: , tylko opycha się karmą dla dorosłych. Nwet jak w jednej misce zmieszam obie karmy to wybierze Adult, natomiast Juniora zostawi. Trudno więc cokolwiek doradzać - sam musisz spróbować, co twojemu psiaczkowi będzie bardziej smakowało. :lol:
-
Ja też dawno odrzuciłam kolczatki. Nawet moj Brok (airedale terrier) - w czasach młodości 38 kg masy ciała - nie wiedział co to kolczatka. Nabywcom szczeniaków wręcz ZABRONIŁAM używania kolczatek. Jak pies ma pociągnąć, to żadne tego typu urządzenie, przed tym go nie powstrzyma. Zwłaszcza dotyczy to staffików, tak bardzo odpornych na ból. Posłuszeństwo należy wyrabiać nie siłowo, czy zadając ból, ale na zasadzie pozytywnych bodźców: złe zachowanie - nie ma nagrody, dobre zachowanie - nagroda. Psiak zrobi wszystko, żeby otrzymać nagrodę. Początkowo oczywiście w myśl zasady "przez żołądek", ale potem wystarczy sama POCHWAŁA.
-
A jak wygląda taka półkolczatka, bo ja się z czymś takim nie spotkałam.
-
Dzięki Tufi. Właśnie z myślą o tym temacie zamieściłam to zdjęcie. Niestety nie mogłam się przed południem doczekać, aż znajdzie się w galerii. Mnie osobiście takie kapiące od złota obroże niezbyt się podobają, ale... rzecz gustu. Na codzień moje dziewczyny chodzą w czarnych obrożach nabijanych srebrzystymi ćwiekami. I bardzo jest im w tym "do twarzy".
-
Na ładną sierść polecam DERMOCAN albo z takich domowych srodków dodanie do jedzonka zmielonego siemienia lnianego. Sierść staje się wtedy błyszcząca. Od czasu do czasu można też podać trochę zgliwionego białego sera.
-
Moje staffiki również przepadają za gotowanym bobem (cały ze skórką), natomiast airedale uwielbiał... skórki z bobu. Oczywiście w ilościach umiarkowanych...
-
jak zmienia sie kolor cieczki w poszczegolnych dniach
Alojzyna replied to Nata's topic in Cieczka i krycie
Czy nikt nie spotkał się z czymś takim? -
jak zmienia sie kolor cieczki w poszczegolnych dniach
Alojzyna replied to Nata's topic in Cieczka i krycie
A czy możliwa jest cieczka bez rui? W tej chwili mija 3 tydzień pierwszej cieczki. Krwawienie zakończyło się na początku tygodnia, srom się obkurczył, a oznak rui nie widać. Trochę mnie to niepokoi (dziwi), bo u jej matki, poszczególne fazy cieczki (objawy zewnętrzne i zachowanie suki) były wręcz podręcznikowe. -
W takim razie ja mam jakieś dziwne te staffiki - szaleją na spacerze (3 spacery dziennie w tym dwa godzinne), a w domu cały czas śpią i nie są zamykane w żadnych klatkach czy kojcach. Uważam, że to kwestia wychowania. Staffiki są bardzo inteligentne. Jeżeli nauczy się je, że poświęca się im w domu czas na zabawy, to faktycznie o taką zabawę będą się upominać - ale dotyczy to każdej rasy. Natomiast jeżeli od początku określi się jasno maluchowi co mu wolno a co nie, to nie ma z tym żadnych problemów.
-
Staffik jest odpowiedni zarówno dla osób starszych jak i dzieci. Staffiki uwielbiają pieszczoty - gdy idziemy z wizytą do babci, to moja Alfa od razu nadstawia się do głaskania po brzuchu. Bardzo ładnie też reaguje na dzieci. Już jej przeszła ochota lizania po buzi każdego dziecka (ma 3 lata). Teraz podchodzi do dzieci kręcąc tyłkiem z przymilną miną i uwielbia, gdy dzieci zachwycają się nią i schylają do głaskania. Ma wtedy taaakiego uśmięchniętego pychola. :D :D :D Co do ceny - zależy od hodowli, renomy rodziców i tzw. "zapowiadania się". Raczej poniżej 1000 zł nie kupisz.
-
Ja czekałam na szczenię dwa lata. Po raz pierwszy w życiu zobaczyłam stafficzkę, gdy ta miałA 3 miesiące i z miejsca zamówiłam szczeniaczka z pierwszego jej miotu. Tereaz jestem szczęśliwą posiadaczką jej córki. Pewien Pan, który brał ode mnie szczeniaka - czekał na niego 5 lat. Tyle czasy trwało wybuieranie odpowiedniego momentu na powiększenie rodziny...
-
Zapewne takie badania są robione, tylko nie są ujawniane ich wyniki. Np. słyszałam, że na Targach w Bolonii pierwsze miejsce przyznano karmie BIOMIL.