Jump to content
Dogomania

zebra12

Members
  • Posts

    624
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zebra12

  1. Dzięki dziewczny! A psiaki się sprzedały? Czy co? Dawno tam nie byłam....
  2. Chyba się tam dziś przejadę.
  3. [quote name='ewtos']Nie są dziwne tylko jak piszesz opite krwią, wyglądają jak w kokonie i opadają same lub jeszcze [B]tkwią pod skórą. C[/B]zym zabezpieczasz psa przeciw kleszczom? obrożą , kroplami, może za małe dawki. W dziale werterynaria , podforum pasożyty jest dużo info na ten temat.[url=http://www.dogomania.pl/forum/f361/]Pasożyty - Dogomania Forum[/url][/quote] Kleszcze nie tkwią pod skórą! Nie włażą pod skórę. To pasożyty ZEWNĘTRZNE!
  4. A był tam taki jeden co warczał i szczekał. On jest wielki. Wygania inne z legowiska. Jeden maluch szukał swojego człowieka, patrzył czy ktoś podchodzi i wkładał nos w odstępy między żerdkami. Lizał ręce. Łasił się. Możliwe, że psiaki są głodne, by właśnie łasić się do ludzi i żebrać o jedzenie. W jednym artykule o Zoonaturze pracownicy anonimowo opowiadali o takich praktykach. Jedzenia nie miały akurat w boksie, ale mogły być wcześniej karmione. Woda była.
  5. Ale urosły! Szok! Niektóre są takie grubaśne i wielkie. Ale jeden, ten, co był taki chudy, wyraźnie odstaje wzrostem i tężyzną. Podłoga rzeczywiście mokruteńka, tylko, ze psy są dużo większe więc już się w tym nie tarzają. Było ich 5. Są takie duże, że jak się nie sprzedadzą w najbliższych dniach, to nikt ich nie kupi.
  6. Już miałam czarne myśli. Czyli ta reszta tez ostatecznie pójdzie do adopcji, tak?
  7. Tzn nie przeżyły...? Straszne! Wiesz, ja nawet nie myślałam o adopcji, bo nie mam nikogo chętnego, tylko chciałam zobaczyć fotki :p Lubię oglądać fotki psiaków. Inaczej się myśli o psie, którego możesz sobie zwizualizować... Ale chyba odbiorą psiaki temu gościowi? Bo jak nie to zwątpię w sprawiedliwość w tym kraju.
  8. Właśnie wróciłam z wakacji. Mam córeczkę, która ma niespełna 3 latka. Rozmawiała z zapoznanym kolegą przez płot (w zasadzie siatkę ogrodzeniową). Ja byłam obok i ojciec chłopca też. Chłopiec był starszy i miał skończone 4 latka. W pewnym momencie wpadli na pomysł, żeby rzucać kamykami w drzewo. Chłopiec rzucił tak niefortunnie, że kamień odbił się od drzewa i uderzył moją córkę. Efekt: rozbity łuk brwiowy, silne krwawienie, płacz, ból... Dzieci nie umieją przewidywać skutków swojego zachowania. To rodzice powinni im uświadomić, co wolno, a czego nie wolno i co się stanie, gdy zrobi się tak czy siak.
  9. Widzę, że się wiele działo. Czytałam o tym handlarzu, który pozamykał w rozgrzanym aucie szczeniaki. Masakra. Czy możecie wkleić tutaj zdjęcia psów ze stronki tvp Kraków? Niestety nie otwiera mi się. Słuchajcie byłam w Wiśle i idąc deptakiem, jakieś 200-300 metrów naliczyłam aż 16 yorków! Ludzie powariowali! Tylko czekać aż zaczną trafiać do schronów. Poza tym w każdy weekend ludzie wywalają psy z aut w takich miejscowościach jak Wisła właśnie. Gonią biedaki ulicami z przerażeniem w oczach. Takie to mam wakacyjne refleksje... Jadę dziś lub jutro na Zakopiankę to odwiedzę nasze labki.
  10. [quote name='Paulina_mickey'][URL]http://img141.imageshack.us/img141/5851/moto0076.jpg[/URL] Ten kijek jest najlepszy :loveu::loveu:[/quote] Ten kijaszek przytachała znad rzeki do domu. To chyba żerdź z płotu. Siły ma nadprzyrodzone, zwłaszcza, jak popływa. Zaczyna wtedy szaleć. Zaskoczyła mnie z nurkowaniem, bo żaden mój pies głowy pod wodę nie wkładał :) A Wasze wkładają?
  11. To zapisuję sobie ten telefon. Czy on jest na całą Polskę?
  12. Bo, ze znajdzie je leśniczy zanim padną, to mała szansa. A przecież i pies może być zdziczały i chory na wściekliznę. Z tym dzwonieniem, to fajnie, jak to jest blisko domu, ale jak jadę sobie na Mazury (mieszkam w Krakowie) to kogo mam poprosić o pomoc? Kiedyś będąc na Kaszubach znalazłam indyka siedzącego na jezdni. Miałam czas i siłę, to chodziłam od domu do domu i szukałam właściciela. W końcu znalazłam. Ale dziś byłoby to niemożliwe. Szczerze mówiąc nie wiem, co bym zrobiła znalazłszy potrąconego psa. I obym nie musiała się przekonywać. Zwykle jadę autem ze znajomymi, a ci nie wiem czy by psa wzięli. Wątpię. Moi rodzice na pewno nie.
  13. Może też nie być możliwości wzięcia psa do auta. Np z powodu braku miejsca. Trudno wieźć dużego krwawiącego psa na kolanach... Tak teoretyzuję, bo raz, że nie mam auta, a dwa, że żywego zwierza na poboczu nie widziałam. Tylko martwe. Natomiast ratowanie zwierząt często uniemożliwia brak pieniędzy. Czy w Polsce nie ma jakiegoś pogotowia dla zwierząt? Żeby zgłosić i żeby przyjechali, albo żeby zawieźć i zostawić na leczenie. A jak zobaczę na poboczu rannego lisa, albo sarnę, to co? Też mam wziąć do auta?
  14. Czy to wtedy znalazca psa płaci za jego leczenie? Czy kto?
  15. No ja nic nie doradzę, bo się nie znam. A co mówi lekarz na temat chemii? W jakim stadium jest ten chłoniak? Może warto spróbować walczyć. Ale na pewno trzeba przemyśleć tą sprawę, żeby pies nie cierpiał bez potrzeby. Napisz, co lekarz radzi.
  16. Ale tak sobie myślę, że dla sklepu dotkliwie za bardzo to nie będzie, bo szczeniory kosztują u nich 1100, czyli za miot 11 psiaków, bo tyle ich było, to będzie 12100. Nie wiem, ile zapłacili hodowcy, ale pewnie grosze. W lecznicy wyciągną od nich może z 3 tys. To i tak im się opłaca. I oby pilnowali tych warunków. Fakt, że nie zarobią tyle, ile chcieli, ale nie stracą, a na pewno zyskają. W każdym razie oby ich to czegoś nauczyło i trzymajcie rękę na pulsie!
  17. Słuchajcie, ja wyjeżdżam w sobotę bladym świtem. Wrócę koło 10-11 sierpnia. Psiaki wrócą na Zakopiankę, ale pasowałoby je odwiedzić i sprawdzić warunki. Może ktoś da radę? Net biorę ze sobą i jak tylko będzie zasięg, to będę pisywać i czytywać. Asior byłaś w tym M1? Dyskretnie fotkuj... :scared:
  18. Horror! :shake: Niepotrzebnie weszłam w link i to oglądałam. To młody pies był, bielutkie zęby, pysk bez siwizny. Brrrrrrrr
  19. A Belcia, niech się bierze do życia! Słonko świeci, trawka się zieleni. Szkoda czasu na chorowanie i zasmucanie swego pana!
  20. U was też taki upał?
  21. Oby już było tylko lepiej!:multi:
  22. Dołączam się do trzymania kciuków. Nic nie doradzę, bo nie mam takich doświadczeń, ale myślę o Was. Wierzę, ze się uda.
  23. Psy z Zakopianki są w lecznicy. Cały czas są własnością sklepu i najprawdopodobniej tam wrócą :shake:, gdy już zakończy się ich leczenie. Sklep obiecał poprawę warunków. Tyle wiadomo. TOZ rzeczywiście zadziałał i zajął się sprawą. A co do M1 - TOZ zajmie się tym na pewno, tylko trzeba tam jechać i cyknąć fotki. Ja na pewno się nie wybiorę, bo to za daleko. Zrobić fotki, wkleić na forum i już zajmą się tym właściwe osoby.
  24. Sabuśka nadal uwielbia butelki i patyki. Zbiera je na każdym spacerze i kaganiec jej w tym nie przeszkadza. Nie wiem, jak ona to robi. Butelkę potrafi nawet przerzucać sobie między przednimi a tylnymi łapami leżąc na grzbiecie. Skacze na wysokość mojego ramienia. A w domu jest cicha i spokojna. Byłam z nią teraz na tydzień u mojej koleżanki, która ma kota. Saba siedziała tam w jednym z pokoi. I nawet jak pokój był otwarty, a kot przechadzał się przed drzwiami, to ona leżała na łóżku, obserwowała i nie ruszała się. Przychodziła dopiero, gdy ją zawołałam. Jest bardzo grzeczna. Dużo rozumie. Niestety dręczy osiedlowe szczeniaki. Biegnie do nich i skacze na nie łapami, a one uciekają z piskiem. Mam przerąbane u kilku właścicieli psów przez to :diabloti: Wczoraj przyszło mi zamówione przez Allegro frisbee. Wkrótce zaczynamy szkolenie :) Martwią mnie też guzki, które zostały po tej operacji w okolicy sutków. Czy to zniknie? Co to jest?
  25. Część psiaków jest już leczona. :multi: Stan niektórych jest kiepski. :shake: Status prawny - nieunormowany, czyli czekamy nadal. Reszta wieści być może jutro. Akcja w toku...
×
×
  • Create New...