-
Posts
624 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zebra12
-
Dzięki dziewczny! A psiaki się sprzedały? Czy co? Dawno tam nie byłam....
-
Chyba się tam dziś przejadę.
-
[quote name='ewtos']Nie są dziwne tylko jak piszesz opite krwią, wyglądają jak w kokonie i opadają same lub jeszcze [B]tkwią pod skórą. C[/B]zym zabezpieczasz psa przeciw kleszczom? obrożą , kroplami, może za małe dawki. W dziale werterynaria , podforum pasożyty jest dużo info na ten temat.[url=http://www.dogomania.pl/forum/f361/]Pasożyty - Dogomania Forum[/url][/quote] Kleszcze nie tkwią pod skórą! Nie włażą pod skórę. To pasożyty ZEWNĘTRZNE!
-
A był tam taki jeden co warczał i szczekał. On jest wielki. Wygania inne z legowiska. Jeden maluch szukał swojego człowieka, patrzył czy ktoś podchodzi i wkładał nos w odstępy między żerdkami. Lizał ręce. Łasił się. Możliwe, że psiaki są głodne, by właśnie łasić się do ludzi i żebrać o jedzenie. W jednym artykule o Zoonaturze pracownicy anonimowo opowiadali o takich praktykach. Jedzenia nie miały akurat w boksie, ale mogły być wcześniej karmione. Woda była.
-
Ale urosły! Szok! Niektóre są takie grubaśne i wielkie. Ale jeden, ten, co był taki chudy, wyraźnie odstaje wzrostem i tężyzną. Podłoga rzeczywiście mokruteńka, tylko, ze psy są dużo większe więc już się w tym nie tarzają. Było ich 5. Są takie duże, że jak się nie sprzedadzą w najbliższych dniach, to nikt ich nie kupi.
-
Już miałam czarne myśli. Czyli ta reszta tez ostatecznie pójdzie do adopcji, tak?
-
Tzn nie przeżyły...? Straszne! Wiesz, ja nawet nie myślałam o adopcji, bo nie mam nikogo chętnego, tylko chciałam zobaczyć fotki :p Lubię oglądać fotki psiaków. Inaczej się myśli o psie, którego możesz sobie zwizualizować... Ale chyba odbiorą psiaki temu gościowi? Bo jak nie to zwątpię w sprawiedliwość w tym kraju.
-
Właśnie wróciłam z wakacji. Mam córeczkę, która ma niespełna 3 latka. Rozmawiała z zapoznanym kolegą przez płot (w zasadzie siatkę ogrodzeniową). Ja byłam obok i ojciec chłopca też. Chłopiec był starszy i miał skończone 4 latka. W pewnym momencie wpadli na pomysł, żeby rzucać kamykami w drzewo. Chłopiec rzucił tak niefortunnie, że kamień odbił się od drzewa i uderzył moją córkę. Efekt: rozbity łuk brwiowy, silne krwawienie, płacz, ból... Dzieci nie umieją przewidywać skutków swojego zachowania. To rodzice powinni im uświadomić, co wolno, a czego nie wolno i co się stanie, gdy zrobi się tak czy siak.
-
Widzę, że się wiele działo. Czytałam o tym handlarzu, który pozamykał w rozgrzanym aucie szczeniaki. Masakra. Czy możecie wkleić tutaj zdjęcia psów ze stronki tvp Kraków? Niestety nie otwiera mi się. Słuchajcie byłam w Wiśle i idąc deptakiem, jakieś 200-300 metrów naliczyłam aż 16 yorków! Ludzie powariowali! Tylko czekać aż zaczną trafiać do schronów. Poza tym w każdy weekend ludzie wywalają psy z aut w takich miejscowościach jak Wisła właśnie. Gonią biedaki ulicami z przerażeniem w oczach. Takie to mam wakacyjne refleksje... Jadę dziś lub jutro na Zakopiankę to odwiedzę nasze labki.
-
[quote name='Paulina_mickey'][URL]http://img141.imageshack.us/img141/5851/moto0076.jpg[/URL] Ten kijek jest najlepszy :loveu::loveu:[/quote] Ten kijaszek przytachała znad rzeki do domu. To chyba żerdź z płotu. Siły ma nadprzyrodzone, zwłaszcza, jak popływa. Zaczyna wtedy szaleć. Zaskoczyła mnie z nurkowaniem, bo żaden mój pies głowy pod wodę nie wkładał :) A Wasze wkładają?
-
To zapisuję sobie ten telefon. Czy on jest na całą Polskę?
-
Bo, ze znajdzie je leśniczy zanim padną, to mała szansa. A przecież i pies może być zdziczały i chory na wściekliznę. Z tym dzwonieniem, to fajnie, jak to jest blisko domu, ale jak jadę sobie na Mazury (mieszkam w Krakowie) to kogo mam poprosić o pomoc? Kiedyś będąc na Kaszubach znalazłam indyka siedzącego na jezdni. Miałam czas i siłę, to chodziłam od domu do domu i szukałam właściciela. W końcu znalazłam. Ale dziś byłoby to niemożliwe. Szczerze mówiąc nie wiem, co bym zrobiła znalazłszy potrąconego psa. I obym nie musiała się przekonywać. Zwykle jadę autem ze znajomymi, a ci nie wiem czy by psa wzięli. Wątpię. Moi rodzice na pewno nie.
-
Może też nie być możliwości wzięcia psa do auta. Np z powodu braku miejsca. Trudno wieźć dużego krwawiącego psa na kolanach... Tak teoretyzuję, bo raz, że nie mam auta, a dwa, że żywego zwierza na poboczu nie widziałam. Tylko martwe. Natomiast ratowanie zwierząt często uniemożliwia brak pieniędzy. Czy w Polsce nie ma jakiegoś pogotowia dla zwierząt? Żeby zgłosić i żeby przyjechali, albo żeby zawieźć i zostawić na leczenie. A jak zobaczę na poboczu rannego lisa, albo sarnę, to co? Też mam wziąć do auta?
-
Czy to wtedy znalazca psa płaci za jego leczenie? Czy kto?
-
No ja nic nie doradzę, bo się nie znam. A co mówi lekarz na temat chemii? W jakim stadium jest ten chłoniak? Może warto spróbować walczyć. Ale na pewno trzeba przemyśleć tą sprawę, żeby pies nie cierpiał bez potrzeby. Napisz, co lekarz radzi.
-
Ale tak sobie myślę, że dla sklepu dotkliwie za bardzo to nie będzie, bo szczeniory kosztują u nich 1100, czyli za miot 11 psiaków, bo tyle ich było, to będzie 12100. Nie wiem, ile zapłacili hodowcy, ale pewnie grosze. W lecznicy wyciągną od nich może z 3 tys. To i tak im się opłaca. I oby pilnowali tych warunków. Fakt, że nie zarobią tyle, ile chcieli, ale nie stracą, a na pewno zyskają. W każdym razie oby ich to czegoś nauczyło i trzymajcie rękę na pulsie!
-
Słuchajcie, ja wyjeżdżam w sobotę bladym świtem. Wrócę koło 10-11 sierpnia. Psiaki wrócą na Zakopiankę, ale pasowałoby je odwiedzić i sprawdzić warunki. Może ktoś da radę? Net biorę ze sobą i jak tylko będzie zasięg, to będę pisywać i czytywać. Asior byłaś w tym M1? Dyskretnie fotkuj... :scared:
-
Horror! :shake: Niepotrzebnie weszłam w link i to oglądałam. To młody pies był, bielutkie zęby, pysk bez siwizny. Brrrrrrrr
-
A Belcia, niech się bierze do życia! Słonko świeci, trawka się zieleni. Szkoda czasu na chorowanie i zasmucanie swego pana!
-
U was też taki upał?
-
Oby już było tylko lepiej!:multi:
-
Dołączam się do trzymania kciuków. Nic nie doradzę, bo nie mam takich doświadczeń, ale myślę o Was. Wierzę, ze się uda.
-
Psy z Zakopianki są w lecznicy. Cały czas są własnością sklepu i najprawdopodobniej tam wrócą :shake:, gdy już zakończy się ich leczenie. Sklep obiecał poprawę warunków. Tyle wiadomo. TOZ rzeczywiście zadziałał i zajął się sprawą. A co do M1 - TOZ zajmie się tym na pewno, tylko trzeba tam jechać i cyknąć fotki. Ja na pewno się nie wybiorę, bo to za daleko. Zrobić fotki, wkleić na forum i już zajmą się tym właściwe osoby.
-
Sabuśka nadal uwielbia butelki i patyki. Zbiera je na każdym spacerze i kaganiec jej w tym nie przeszkadza. Nie wiem, jak ona to robi. Butelkę potrafi nawet przerzucać sobie między przednimi a tylnymi łapami leżąc na grzbiecie. Skacze na wysokość mojego ramienia. A w domu jest cicha i spokojna. Byłam z nią teraz na tydzień u mojej koleżanki, która ma kota. Saba siedziała tam w jednym z pokoi. I nawet jak pokój był otwarty, a kot przechadzał się przed drzwiami, to ona leżała na łóżku, obserwowała i nie ruszała się. Przychodziła dopiero, gdy ją zawołałam. Jest bardzo grzeczna. Dużo rozumie. Niestety dręczy osiedlowe szczeniaki. Biegnie do nich i skacze na nie łapami, a one uciekają z piskiem. Mam przerąbane u kilku właścicieli psów przez to :diabloti: Wczoraj przyszło mi zamówione przez Allegro frisbee. Wkrótce zaczynamy szkolenie :) Martwią mnie też guzki, które zostały po tej operacji w okolicy sutków. Czy to zniknie? Co to jest?
-
Część psiaków jest już leczona. :multi: Stan niektórych jest kiepski. :shake: Status prawny - nieunormowany, czyli czekamy nadal. Reszta wieści być może jutro. Akcja w toku...