-
Posts
5623 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by kinga
-
BERNARDYNY- adopcje. Przekaż na bernardyny 1 % swojego podatku!
kinga replied to Paulina_mickey's topic in Już w nowym domu
[quote name='Anastazja&Aleksander']mam takie zapytanie, czy z zachodniopomorskiego jest bernardyn do adopcji ?[/QUOTE] [url]http://www.toz.szczecin.pl/?id=poczekalnia_new_psy[/url] - na stronie szczecińskiego TOZu jest bernardyn -
[quote name='malawaszka'] podpisano malawaszka mistrz suspensu :roflt:[/QUOTE] z całym szacunkiem. po kilkunastu stronach analizujacych epicko rodzaje i częstotliwosci brokatowych kup, kupek i kupeczek - nagle pach! zamiast znowu o goownie - niz tego ni z owego o nowym domu. - wierna czytelniczka malawaszki.
-
[quote name='farmerka63']Wątek Loli na seterach : [url]http://forum.setery-adopcje.com/viewtopic.php?t=2999[/url][/QUOTE] świetny tekst, farmerka - można go wykorzystać w ogłoszeniach, ja bym jeszcze dopisała, ze z innymi psami żyje ok. ps: ja sama miałam kiedyś takie podobne kudłate półdiablę na tymczasie (choć moje było w wersji: soft), które przez pierwszych 9 m-cy swojego życia zmieniło 4-krotnie właścicieli. Cudne i temperamentne - trafiło w końcu na dwudziestoparolatkę w Warszawie, której też urozmaicało życie w sposób niebanalny :-P. Ale dogadały się obie, bo Ulka też była alternatywna. Ba!, nawet zajęły pierwsze miejsce na Wystawie Kundli w Pałacu Kultury - w kategorii: Pies najbardziej podobny do właściciela ;-) ...czyli musi trafić swój na swego. Trzymam kciuki!
-
[quote name='malawaszka']i wiecie co jeszcze???? ONI mogą sobie ot tak zostawić ostatniego pierożka, na którego mają ogromnego smaka i iść do kuchni po herbatę :mdleje:[/QUOTE] :grins::grins::grins: I ONI wyrzucają sobie śmieci wtedy, kiedy ich najdzie ochota, a nie lecą jak głupki z zapełnioną 1/4 worka tylko dlatego, że wrzucili tam np. worek po surowych podrobach czy kosteczkę z kurczaka.
-
[quote name='malawaszka']bo wyjść na dwór natychmiast musi, ale oczywiście ten drugi nie musi w tym samym momencie - nie nieee - on MUSI za jakieś 40 minut jak zdążysz zasnąć :lol: :[/QUOTE] Twoje MUSZĄ, bo mają chociaż ku temu potrzebę, po nażarciu się świństwa. Moje MUSZĄ, bo na wsi ...psy szczekają :mdleje:. Jakby od stuleci nie szczekały. A potem stoisz półgoła w drzwiach i drzesz się na całą wieś, żeby państwo zechciało wrócić do domu, bo jeszcze jest szansa na godzinkę w łóżku.
-
[quote name='malawaszka'] aaa i wiecie co jeszcze mają ONI???? CISZĘ :D[/QUOTE] A wiecie, jak DO NICH goście wchodzą? Tak po prostu :megagrin:. Wchodzą, zdejmują płaszcze, i siadają. Całość trwa może poł minuty. Bez zamykania, otwierania, chowania, uspokajania, zdejmowania z - , dyskretnego odkłaczania, ogadania się, aż jęzor boli, zapewniania, że nic nie zrobią - te, co przyjacielskie, uciszania drących się zza ściany tych, co nieprzyjacielskie :diabloti:, etc... Wyobrażacie to sobie???? :lol!:
-
ICH suszarki ze schnącymi ubraniami są ciałami stałymi. Nic z nich nie ginie, a im - Sterylnym Ludziom - do głowy nie przyjdzie, ze np. skarpetki bądź majtki mogą mieć zupełnie inne przeznaczenie. Np stanowić trofeum łowieckie. Przy czym białe koszule zaliczają sie do wyjątkowo pożądanego gatunku. ICH kubki z herbatą/kawą oraz kieliszki z alkoholem też nie zmieniają stanu skupienia. Bo nie stają na drodze np. w pogoni kota za kotem lub nie przeszkadzają psim łbom lub ogonom wpychać się na pieszczoty do pana czy pani. Boże, jakie oni wszystko mają przewidywalne :shake:
-
[quote name='farmerka63'] A odnośnie ilości zwierzy w domu i obejściu - czasem patrzę z zazdrością na domostwa bezzwierzowych znajomych - na ich nieuświnione drzwi wejściowe, sterylne podłogi bez piasku , czystą konfekcję i domyślnie śnieżnobiałą bieliznę pościelową ( domyślnie - bo pochowana ) ..[/QUOTE] i jeszcze mają: - czyste, nieuświnione okna, bez zaschniętej śliny, niemożliwej do umycia - tapicerkę w tzw. salonie NIE w wersji 'boucle', zwłaszcza na wysokości rozciągniętego statystycznego kota - czarną odzież bez kompromitującego białego włosia - sałatki, torty, masła - zwłaszcza te serwowane gościom - bez w/w włosia w kolorach różnorakich - i nie śmierdzi im zatajone siku, gdy po trudach dnia chcą sobie spocząc w fotelu lub na sofie... Tyle na szybko. CO JESZCZE mają ci nieszczęśliwi, sterylni ludzie? ps. A Lola jest boska. Bossza od sznaucerek :scared:
-
[quote name='Ati']no nie wiem, no nie wiem liczac psy i [B]myszy w garazu;)[/B]oraz dokarmianego dochodnego Ogorka sasiadow[/QUOTE] kochana, liczac szczury na końcu działki... :siara:
-
...no tak, nic... - farmerka CICHCEM wysuwa się na prowadzenie peletonu, z ilością 10 zwierząt domowych :crazyeye: (5 psów :p i 5 kotów :p). KTO na dzień dzisiejszy przebije farmerkę? :diabloti: (ja stanęłam skromnie na 7 szt. :oops:)
-
farmerka!!!! dopiero tu dotarłam - czemu ja NIC NIE WIEM ???!!!!!!! :angryy:
-
[quote name='margaret']mam nadzieję że nie po Petrę dzwonią:) a jak trzeba to tanitka ci pewnie wyżła / wyżlicę wynajdzie:) w ilości dowolnej , jak sądzę[/QUOTE] Po Narnię;-) Po TĘ MŁODĄ wyżlicę :diabloti:. Przekierowuję na e-wyżeł, ale zarówno ostatnio, jak i dzisiaj usłyszałam pytanie: - a pani ma jeszcze jakieś wyżły? A kiedy będzie pani miała? Aż mnie korci, aby odpowiedzieć, ze nastąpiła chwilowa zmiana na taśmie produkcyjnej, i teraz wypuszczamy do obiegu inną rasę :diabloti:.
-
[quote name='lilo']no i nie ma fotek Goofika - [B]Kinga gdzie jestes [/B]??[/QUOTE] W pracy :oops:. lilo, kobieto złota - ogłaszaj Goofiego na razie na stare zdjęcia, bardzo Cię proszę :p. Nikt, NIKT do mnie nie dzwoni w jego sprawie. Ostatnio dzwonią do mnie maniakalnie o ... wyżlicę, która równo rok temu znalazła dom :crazyeye:. ...jeśli ludzie będą nadal reagować z takim refleksem - to gdzieś za rok o tej porze możemy spodziewać się pierwszego, nieśmiałego zainteresowania jego adopcją :mad:
-
[quote name='paros'][B]wielokrotnie na Dogo pisano aby nie podawać gdzie dokładnie jest pies,[/B] :shake: szkoda, że mimo wczesniejszych sytuacji z wydaniem psa znowu było dokładnie podane miejsce pobytu psiaka. Najlepiej pisać np. w jednym z pomorskich schronisk. e:[/QUOTE] [B]paros[/B]- ale to jest ważne przede wszystkim wtedy, gdy wyciągamy psy z jakiejś mordowni bądź ze schroniska, w którym nie można się dogadać z personelem. Wtedy wiadomo, że nie można liczyć na pracowników, i za Boga nie należy ujawniać lokalizacji psa. Natomiast jeśli koszalińskie schronisko od dwóch lat aspiruje do wzorcowego, gdyż prowadzone jest przez TOZ - to chyba sytuacja jest zupełnie inna, prawda? W sytuacji, gdzie nie rozmawiam z pijanym pracownikiem, który nie kojarzy w ogóle, o co chodzi - ale z dziewczyną, p.o. kierownika, która doskonale zdaje sobie sprawę, na czym polega świadome wyadoptowywanie. I jesli podkreślam, że rezerwuję jednego psa na 200, bo ogłaszam go intensywnie w necie, nierzadko odpłatnie - i jeśli jest to na czerwono zapisane w karcie psa - to chyba oczywiste, że choćby z ulicy zgłosił się Święty Pański - odruchem jest zadzwonienie do mnie, czy ja cos wiem na ten temat. Bo być moze mam już dla psa dom, i właśnie montuję transport, spokojna, że zarezerwowany pies na mnie czeka. Dla wyjaśnienia. Nie jestem 15-letnia wolontariuszką, która dwa razy przyszła do schroniska z zamiarem zbawienia świata ( z całym szacunkiem dla nastoletnich wolontariuszek), w schroniskowych psach siedzę o dobrych kilka lat dłużej, niż cała obecna ekipa schroniskowa, mam też od nich o wiele większe doświadczenie adopcyjne (od 6 lat prowadzę stronę schroniska i większośc adopcji zamiejscowych idzie przeze mnie, a jest ich sporo). Robię w schronisku na tyle dużo, że nie mam ochoty pozwalać sobie na lekceważenie. I jeśli kilkanaście lat młodsza ode mnie dziewczyna, nawet jeśli siedzi za biurkiem kierownika - przysyła mi info: - [I]Muminek pojechał WŁAŚNIE do Szczecina[/I], czy, jak pisałam wcześniej, [I]twoją Szantę wydałyśmy jakiś czas temu, zapomniałam ci powiedzieć. [/I]...to są to granice, których przekroczyć sobie nie pozwolę[I]. [/I][B]I winna jest TYLKO I WYŁĄCZNIE głupota i nonszalancja personelu.[/B] [B]NIE ludzi[/B], którzy po psa przyjechali - bo ludzie, wiemy dobrze, bywają bardzo różni. Bywają cudowni, i bywają beznadziejni. [B]I NIE allegro[/B], z podaniem lokalizacji - bo w tym przypadku mogłam mieć zaufanie.
-
[quote name='lilo']a wytlumaczyli przynajmniej dlaczego go wydali ??[/QUOTE] a bo co sie będą przejmować jakąś rezerwacją, skoro pojawili się chętni ludzie. przy czym nie są to jacyś anonimowi 'oni", tylko dziewczyna, z którą mam b. ścisły kontakt telefoniczny, sms-owy i mailowy. tzw. ekipa prozwierzęca. i ze dwa miesiące temu miałam podobną awanturę, gdy sukę, zarezerwowaną przeze mnie, gdyż wymarzyłam sobie dla niej dom z kanapą, wydali do budy, i dostałam obszerne info, że "a, zapomniałam ci powiedzieć, że wydałyśmy twoją Szantę". ot, i samo życie.
-
Mnie przede wszystkim straszliwie irytuje w tej sytuacji nonszalancja aktualnych pracowników. Z moim schroniskiem współpracuję ściśle od 6 lat - przewinęło się przez ten okres kilku kierowników schroniska, i chyba nigdy nie miałam sytuacji, aby pies zarezerwowany przeze mnie był wydawany pomimo tej rezerwacji. Takie porządki zapanowały ostatnio, a Muminek nie jest pierwszym tego przykładem.
-
Właśnie się dowiedziałam, ze Muminek został adoptowany. Mimo mojej rezerwacji psa i mimo prośby, aby go nie wydawać. Przyjechali ludzie, którzy wypatrzyli go na allegro, ze Szczecina - odległego od Koszalina o niemal 200 km. Oczywiście nikt domu nie sprawdzał i nikt nie będzie sprawdzał. Może dom będzie dobry, może nie będzie dobry... Nie chce mi się nawet komentować tej sytuacji.
-
Ależ ten Muminek wpływa inspirująco ;-) Miałam o Muminka smsa, a nawet dwa - od tej samej osoby. Przy drugim, równie enigmatycznym, co pierwszy - straciłam cierpliwość - i uznałam, że najbardziej kulturalnie zrobię, jeśli w ogóle nie odpiszę. Bo gdybym odpisała, to poniosłoby mnie, oj, poniosło. Pierwszy sms brzmiał: - Czy Muminek jest nadal do wzięcia? Drugi: - A gdzie można go odebrać? :angryy:
-
Napędzik - niezłomny mały bohater za TM [*]
kinga replied to case's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
omry - super z ciebie dziewczyna :-)