Jump to content
Dogomania

I-w-o-n-a

Members
  • Posts

    389
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by I-w-o-n-a

  1. Acha - on sam nie zrozumie że aport to nie zabawka, ty musisz mu to wytłumaczyć. Dlatego żadnego machania koziołkiem przed nosem i tym podobnych rzeczy :D
  2. Jesli zaczyna wariować i szturchac łapa i nie uspokaja sie po chwili, tj. jakieś 5s to nic nie mów tylko po prostu weź i schowaj koziołek. Wyciąg za kilka minut. A próbowałas dawać mu koziołek z reki kilka cm nad podłogą ? "I doszlo do tego ze ja mu dalam koziolek do ryja i szybko musialalm podbiec po nagrode do biurka bo mi sie skonczyly,a on pobiegl za mna z tym koziolkiem,i jak ja sie obrocilam to on jak powidzialalm pusc to dal mi go do reki " Super :D Nie dopuszczaj do tego żeby obniżał głowe z koziołkiem, zabierz mu wczesniej. Nie nagardzaj tego już. Możesz tez wsadzic mu koziołek do ryjka i cofnać się krok czy dwa (przodem do psa) i nagrodzić. Potem jak ładnie bedzie szedł przed toba (ty cały czas tyłem) to zatrzymaj się i każ usiaść (musisz być pewna że nie puści, inaczej tego nie rób bo źle mu sie utrwali). Z aportem to kąbinuj jak tylko możesz żeby ćwiczenia były atrakcyjne. Wszystko dozwolone :) Kładź koziołek na kanapie, hotelu, pod poduszką (ale tak żeby widział), trenuj branie koziołka kiedy ty leżysz/siedzisz/stoisz itd. Świetna zabawa :D
  3. Spoko i tak jest dobrze :) Zaczełaś bardzo dobrze. Aport niech pies ci daje zawsze do reki. najpierw niech bierze aport i go trzyma, nawet 2s ale żeby nie podgryzał. Niech sie dobrze czuje z aportem w mordzie. A żeby sie dobrze czuł to zmień nastawienie - wyobraź sobie twojego pieska cudownie aportującego :D Bez żadnych negatywnych emocji. Uwierz mi - bardzo pomaga - testowałam na sobie :wink: Nie myśl o całym achowaniu, skoncentruj się na tym co robisz teraz. Pies ma siedziec z aportem w mordzie. Musi się dobrze z tym czuć. Niech się powoli przyzwyczaja. Pamiętaj że aport to jedna z najtrudniejszych rzeczy - mi zajeło to kilka miesięcy (z przerwami). Człowiekowi się wydaje że nie ma nic prostszego jednak dla psa nie jest to całkowicie naturalne zahcowanie - trzymanie czegoś w mordzie i nie podgryzanie tego. Niech siedzi nawet 1 sekunde. Rób sobie sesje po np. 10 - pies 10 razy trzyma aport po 1 sekundzie. I koniec. Nie ćwicz do znudzenia. To ma być krótkie i interesujące, tak aby pies chciał jeszcze pracować. Musisz być szybasz niż pies. Nawet nie wydłużaj mu czasu tylko trenuj trzymanie aportu. Dajesz aport, mówisz dobrze i nagradzasz. I tak 10 razy. Za kilka godzin to samo. I tak przez ok.3 dni (zalezy od psa). jak fajnie bierze z ręki, szybko i bez zastanowienia to wydłużaj mu o 1 sekunde. W jednej sesji nie przekraczaj 5s. Czyli kiedy pies trzyma 1s, to potem masz 2 s (razy dwa na przykład), potem 3s,4,5s, 6s i kończysz zabawe. Zawsze kończ pozytywnym akcentem i pamiętaj że to co tu napisałam to orientacyjny rozkład, w praktyce zawsze aygląda inaczej ale reguła jest ta sama. Spiesz sie powolo - jak zrobisz wszystko dokładnie to pies nie zapomni sobie w połowie ćwiczenia co ma dalej zrobić. Acha - jesli skończyłas sesje na np. 5 s to nastepnej nie zaczynaj od 5 tylko od 2 czy 3s. Niech pies sobie przypomni co i jak. Powodzenia i głow to góry :D
  4. Abi ja znam sporo kastrowanych psów i sterelizowanych suk. Żaden z nich nie był bardziej leniwy czy ocieżały. Kastracja nie ma na to wiekszego wpływu - tylko właściwa dieta i ruch. Im wcześniej psy się kastruje tym lepiej. Jesli pies ma 6-7 lat i utrwalon a agresje i inne zachowania to kastracja może nie mieć na to w ogóle wpływu. Może jednak pomóc. Odcinasz psu dopływ testosteronu a hormon nie bez powodu nazywany jest hormonem walki i ucieczki.
  5. Powoli ! Nie rozpędzaj sie tak :) P)o pierwsze - jak go skłoniłaś go tego aby wziął koziołek do paszczy ? Pamiętaj że aportowanie koziołka to nie to samo co aportowanie patyka czy piłki. To zupełnie co innego. Wymagasz od niego za duzo. Najpierw ćwicz żeby nie podgryzał koziołka, potem wydłużaj czas. Nie utrwalaj mu złych nawyków - podgryzania i puszczania bez komendy. Nie czekaj aż pusci, powiedz "daj" i nagródź. Ćwicz bardzo krótko ale często. Jesli podgryza zabierz mu natychmiast koziołek nic do niego nie mówiąc (ewnetualnie "żle" ale powiedziane normalnym tonem). Ucz brania z ręki, potem siedzenia przed toba z aportem, potem brania aportu z podłogi a w końcu biegnięcia po aport. Potem zrobisz wysiedzenie podczas rzucania aportu - tak od tyłu jest łatwije, mi w każdym razie :)
  6. Flaire dobry pomysł. "My" ubieramy psy w halti i obroże/szelki. Halti jest switne dla ciągnącym psów (pozwala je opanować) ale jak pies będzie się szarpał to hanlter może ześlizgnąc mu sie z mordki. Dlatego jest jeszcze jedno zabezpieczenie w postaci szelek czy obroży. Mozna równiez kupić długa smycz która kończy się dwoma karabińczykami - taka z kółeczkami pośrodku
  7. Nareszcie znalazłam sobie pożądnego człowieka do kulturalnej rozmowy :) Jak wraca ? Ono normalnie. Jest na smyczy. Pociągnie. Ty momentalnie zawracasz nie oglądając się na psa, nie czekając na niego, nie wołając go. Nie szarpiesz, po prostu zmieniasz kierunek swojego marszu. Najlepiej miec psa gdzies przypiętego żeby nie korciło cie używać rąk. Po przejściu paru kroków pies cie dogoni. Idziesz na start, czekasz chwile (najlepiej poczekać na kontakt wzrokowy) i mówisz np. idziemy. Tyle :) Co do powodu ciagnięcia - pies ciągnie bo nikt mu nie wytłumaczył że można inaczej, oraz dlatego ze chce gdzies dojść. Aga - są również obroże zaciskowe wykonane z taśmy. Bardzo fajne. Co do psów które wszystko mają gdzieś (łącznie z zabawkami) - własnie mam takiego pieska, tzn kradne go codziennie właścicielom którzy mieszkaja obok mnie. Pies tragedia - na smyczy idzie jak najdalej od ciebie bo sie boi podejśc bliżej, nie wie co to piłka, sznurek, zanim weźmie smakolyk od ciebie to się pożądnie zastanowi czy nie dostanie po łbie. Na dodatek jest agresywny. Normalnie jak ide z tym psem to mi się płakac chce. Nie wiem jak można psa doprowadzic do takiego stanu. Na trzech godzinnych spacerach doszłam do tego że pies bierze smakołyk spokojnie - przedtem porywał bo się tak bał. Ech zobaczymy co nam z tego wyjdzie ale kiepsko to widze bo właściciel to ostatni osioł :evil:
  8. I ja też nie mam ochoty na żadne bitwy w typie klikerwcy kontra wszyscy inni. Nudne to :wink: Ja po prosty prowadze dyskusje a niech właściciel psów decydują jak będą szkolić swoje czworonogi
  9. Flaire - metody dobiera sie do psa. Jesli pies jest całkiwm "dziki" to najlepsza metoda jest iście tyłem, stosowane razem z drzewkiem. Potem dopiero można psa wystawiac na silniejsze bodźce, czyli np. stawiać mu miske z jakiejś odległości. Jak wraca ? Normalnie - siłą fizyki :wink: Ty zawracasz i idziesz na start a pies robi co chce :wink: Z reguły dotarcie do mety zajmuje kilka minut za pierwszym razem a z każdym nastepnym razem jest coraz lepiej.
  10. Po pierwsze - po kastracji odpadają ci powazne choroby związane z układem rozrodczym, pies staje się mnie agresywny (głównie chodzi tu o agresje terytorialną i dominacyjna), przestają go interesować suki z cieczką (w mniejszym bądź wiekszym stopniu) i również zmnieszy się wąchanie nie wiadomo czego pod krzakiem doprowadzającego właściciela do nerwicy :wink: Ale kastracja nie zastapi szkolenia. Przywołanie i skupianie sie na tobie osiągniesz tylko dzieki szkoleniu
  11. Tak masz racje - można switnie szkolić za pomoca łańcuszka (jesli trafi nam sie świetny trener), można również kiepsko szkolic klikerem jesli trafimy za osobe nie mająca o tym pijęcia. Ale znam przyjemniejsze sposoby na wyjasnienie psu że ciągnięcie nie ma sensu. Po pierwsze, jesli chcemy czegokolwiek psa nauczyc/oduczyć musimy zdać sobie pytanie "dlaczego pies to robi?" Musimy znaleźc to cos co motywuje psa do wykonywanie takiej czynności. Pies nic nie robi o tak sobie. Więc dlacego pies ciągnie ? Bo chce szybciej dojśc do celu. A ciągnie dlatego że jest to skuteczne - ciągne więc ide do przodu. Gdyby ciągnięcie nie zblizało psa do celu to pies nigdy by nie wpadl że smycz się ciągnie. najgorzej jest z psem który ma juz wyrobiony mocny nawyk ciągnięcia. Ale wszystko można zrobic "pokojowymi" metodami, np. stosując "drzewko", robiac sobie trase długości 10-20m : my na starcie z psem na mecie coś bardzo atrakcyjnego dla psa - ruszamy, nic do psa nie mówimy, nie cmokamy itd (pies ma zawsze chodzic na luźnej smyczy a nie na komende), pociągnie - wraca na start. działa bardziej skutecznie niż np. drzewko bo pies oddala się od porządanego przedmiotu. Samo drzewko niewiel pomoże - pies i tak może patrzeć sie gdzies tam i miec nas gdzieś. Można iśc tyłem mając psa przed sobą i karmiąc go. Po czasie jak sie odwrócimy to pies idzie przy nas.
  12. No tak - chodzenie na luźnej smyczy a chodzenie przy nodze to dwie inne rzeczy. U mnie "noga" to chodzenie przy nodze (sportowe), "chodź tu" - idź koło mnie blisko nogi obojetnie z jakiej strony (przydatne jak trzeba przejśc przez tłum) i bez komendy chodzenie na luźnej smyczy. Flaire - wiadomo metoda powinna być skuteczna. Ale czy w swoim dążeniu do jak najszybszego rozwiazania problemu nie zapominasz o tym co najlepsze ? Nie zrozum mnie źle - niemiłosierne ciągnięcia psa na na smyczy nie jest dobrym rozwiązaniem (dla obu stron). Ale czasami dłużej trwający proces nauki jest lepszym rozwiązaniem, np. pies rzuca się na innego psa - rozwiązanie nr 1 - szarpiemy psa tak że drugi raz tego nie zrobi - mało skuteczne bo pies przy najmniejszej okazji rozszarpie tamtego bo szarpnięcie skojarzy sobie z innym psem. Metoda nr 2 - odwrazliwiamy psa, powoli, spokojnie - trwa to kilka miesięcy ale dochodzimy do tego że pies biega miedzy innymi psami nie zwracając na nie wiekszej uwagi. To tylko takie moje rozważanie, nie bierz tego do siebie :wink: Wiem że to zupełnie inna sytuacja, ale ja tak tylko. Ty raczej nie dążysz po trupach do celu, ale są tacy którzy tak robią. Nie liczy się jak metoda działa na dłuższa mete i jak sie to robi tylko czy w danej chwili skutkuje. Ja miałam takiego pecha że trafiłam kilka lat temu na tresera który uważał łańcuszek za cudowny wynalazek. I ten "cudowny wynalazek" doprowadził do bardzo kiepskiej sytuacji... Więc dla mnie najważniejsze jest JAK się cos robi, choć skutecznośc metody też jest ważna ale dla mnie w mniejszym stopniu.
  13. Jej ja bym bardzo chętnie wystartowała ale ten termin ..... :evil: W każdym razie udanej imprezy :)
  14. Zapewniam się że całkiem normalnie :D Mój wszystki kastraty traktuje jak suczki - mogą warczec, burczec a on chciałby się bawić. Do niewykastrowanych samców jest agresywny. Sama mu utne jajka jak mu sie tylko ustabilizuje tarczyca. Ja będe kastrowała głownie dlatego aby mi nie wąchał tak na spacerach - bo jak się zawącha to nic do niego nie dociera, głupek :evil:
  15. Trzymany kciuki, łapy i koniec ogona :) Tylko sie nie spiesz i nie wymagaj za duzo. I nie zniechecaj sie szybko. Lepsze efekty osiagniesz robiąc 7-8 sesji w ciągu dnia (10-15 minutowych) niż szkoląc przez godzine dziennie. Baw sie dobrze to pies ćwiczenia tez bedzie traktował z entuzjazmem. I czekam na zdjęcia siedzącego haszczaka z aportem w mordzie :D P.S. Poszukaj plastikowych koziołków - sa lekkie, łatwe do utrzymania w czystości i pies nie ma ochoty takowego podgryzać - a w każdym razie nie tak bardzo jak drewnianego koziołka. Ja nie znalazłam ale ty poszukaj i daj znac jak znajdziesz - naprawde warto :) Mi się niestety nie udało ukraść koleźance :wink:
  16. Jestem przeciwna stoswaniu wszelakich wynalazków w postaci kolczatek, łańcuszków, oe itd. Ale jesli już ktos musi to niech się nauczy używać. Niejednokrotnie widziałam jak pies ma łańcuszku ciągnie niemiłosiernie przy okazji dusząć sie. To jest nie zdrowe dla psa. Właściwa korekta łańcuszkiem to powinien być ułamek sekundy, to ma być impuls, sygnał dla psa. Nie słuzy on bynajmniej to przemieszczania psa, a niektórzy to wloka psa na tym łańcuszku ze 2 metry :evil: I jeszcze jedno - jak juz stosujemy korekty to takie które skutkują - jedno energiczne szarpnięcie przyniesie lepszy skutek niż kilka słabszych. Od razu bo korekcie nagroda za dobrze wykonaną czynność. Może wy mi w końcu wytłumaczycie dlaczego nie którzy nie moga obejść się bez łańcuszka czy kolczatki ? Bo ja naprawde nie wiem ... Radą na wszelki problemy jest "kup łańcuszek", zamiast zastanowienie się jak dany problem rozwiązać i jak zmienic motywacje psa tak. aby robił to co nam odpowiada.
  17. Mój ma 6,5 :) I uczy się tak samo jak przedtem, a nawet lepiej bo pani nie robi głupich błędów :wink: Nie wierz w te beznadziejne przesądy, please !!!! Prosze mi tu zaczać ładnie pracować z psem :wink:
  18. A dlaczego aport nie ? Aport jest trudny, ale nie róvmy z haszczaka inwalidy :) Znam takiego który aportuje lepiej od mojego ONa. Trzeba tylko robic powoli, dokładnie i odpowiednio motywowac psa. Nie wymagać za dużo na raz. Nie wiem czy znasz kliker ale zapraszam na strone : http://kliker.pieski.eu.org/Praktyka/aport.html Zamiast klik możesz po prostu powiedzieć "dobrze" czy "ok" i smakołyk do paszczy. Wszystko jest podzielone na malutkie elementy - pies się nie zniechęca i nie popełnia błędów. Spróbuj. A jak wejdziesz tutaj http://republika.pl/floodland/Galeryjka/galeryjka.html to zobaczysz naszą koffaną Here :wink:
  19. I-w-o-n-a

    Zawody

    Mami a twoja Raisa coś wypasa ? :)
  20. A może obedience ? Info na stronie http://tak.opole.pl/obedience/sz/cw.php Albo praca wechowa - nie wiem jak haszczak w tym wypadnie bo nie znam żadnego ale możesz spróbować - rozwiniesz psa i siebie :)
  21. slawexs jakby ci jeszcze jakies głupoty chodziły po głowie to zapraszam do Krakowa - mój sąsiad ma baaaardzo rozszczekanego ONa. Tyle że szczeka z 10m a potem ucieka. Chyba że wolisz kundelka wielkości ONa który rzuca się na wszystko co się rusza - piesek ma bardzo ładne zęby - oglądałam z odległości 2 cm od mojego oka bo pan twierdził że "on chce sie tylko przywitać" :wink:
  22. Kastracja nie jest rozwiązaniem problemu, ale znacznie ułatwia prace z psem. Jeśli pies nie bedzie reproduktorem to po co mu jajka ? Przy okazji kastracji odpada ci kilka groźnych chorób. Decyzja nalezy do ciebie. Denerwuja mnie tylko właściciele którzy uparcie są przeciwni kastracji psa, nawet gdy maja z nim spore problemy. Koleżanka ma psa - małego kundelka. Pomijam że pies jest nie wychowany, ale on ma bardzo mocny popęd płciowy - co chwile na kogoś skacze, a jego ulubiona zabawą jest "gwałcenie" poduszki. Zamiast wykastrowac psa kupują mu nowe poduszki... :evil: Pies zwiewa im bardzo często za sukami, piszczy pod drzwiami itd. A oni nic. I w tym przypadku dużo lepszym rozwiązaniem jest kastracja psa. Ja po prostu nie moge patrzec jak ten pies się męczy, a oni nic. Nie wykastruja bo nie będą okaleczac i MĘCZYĆ psa. Oby jak najmniej takich właścicieli.
  23. I-w-o-n-a

    Kliker

    Od razu lepiej :D Masz pitt-bulka ?
  24. I-w-o-n-a

    Kliker

    Ale mało takich psów :D I o ile w mało rospraszającym otoczeniu poklepanie po głowie motywuje psa do pracy, to nie znam psa którego motywuje to do pracy przy rozpraszających warunkach. Poza tym w klikerze trudno nagradzać psa głaskaniem go (patrz kaształtowanie). Oczywiście też głaskam psa i go nagradzam ale wiem że dla niego wieksza nagrodą jest piłka czy smakołyk. Więc jesli to bardziej motywuje go do pracy to dlaczego mam poprzestać na głaskaniu ? Ale tak jak pisałam wczesniej - dla każdego psa co innego jest nagrodą.
  25. I-w-o-n-a

    Kliker

    Złość ? Które słowo odzwierciedla moje emocje ? Akurat jestem bardzo szczęśliwa bo mam już święta. Na dodatek jest taki ładny dzionek :D Forum służy do wymiany poglądów, więc ja właśnie przedstawiłam swoje. Nie ocenim twoich metod, nie krytykuje ich bo nie wiem jak pracujesz z psem, poza tym mało mnie obchodza inni :wink: Wole zajmować się własnym psem a nie wdawać z głupie dyskusje :wink: Ja nie z tych 8) P.S. Thaliaa - wg mnie twoje metody są OK, przynajmniej z tego co wiem. Więc wyluzuj i nie doszukuj sie w moich postach jakiś głupich podtekstów, dobrze ? :D
×
×
  • Create New...