Co do ludzkich koopek to poprzednik Maxio wręcz uwielbiał konsumować :huh: :stupid: :shake: :nonono2: , a że ludzie są obrzydliwi i potrafią załatwiać potrzebę w krzaczorach w centrum Warszawy, to pies miał radochę...a mnie zbierało na pawia :silly: przy czyszczeniu mordy beeeeeeeee. A ten cholernik wiedział, ze mu nie wolno i widząc jak biegnę do niego i drę się FEEEEEEEEE w jeszcze szybszym tempie wcinał wiedząc, że i tak dostanie smyczą przez grzbiet 0X
Butch nie ma takich okazji zbyt wielu, dzięki bohu za TOY-TOYe :wink:
Max bardzo lubił też "kocie ciasteczka" z kruszonką, wyjadane z kuwety - ale o dziwo miały w sobie coś leczniczego :lol: - gronkowiec uciekał gdzie pieprz rośnie bez pomocy antybiotyków, a pies miał piękną, błyszczącą sierść :o
A co z innymi bulowatymi w tej śmierdząco-paskudnej kwestii - konsumują czy nie :question: