Z kleszczami - cholerami żartów nie ma, w zeszłym roku wystarczył jeden skurczybyk i Butch wylądował w gabinecie weta z rozpoznaniem: babeszjoza :-?
Kleszcz żywił się krwią kilka godzin, co w zupełności wystarczyło żeby wpuścił pierwotniaka :evilbat: po 24 godzinach pies dostał 40 stopni ( czerwone, gorace uszy) i ledwo stał na łapach :( strach pomysleć co by było kilka godzin później :cry:
Wet uczciwie powiedział, że nie ma 100% specyfików na te obrzydliwe pajęczaki :-?
Co do kleszczy, ja tam proponuję pęsetą wykręcać w lewo :wink: a jak się urwie ( w zasadzie to pozostaje jedynie "rurka" do ssania krwi) to przynajmniej śliny nie toczy i ewentualnych pierwotniaków nie wpuszcza :-?