-
Posts
273 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by wachura
-
Wszystkiego dobrego dla schroniska w Mielcu: pracowników, wolontariuszy i zwierzaków. Mam nadzieję, że Święta upłyną spokojnie i w miłości i przyniosą nowe siły do działania. Całusy dla wszystkich, Agnieszka PS. Mam nadzieję, że moje pieniążki na Mysię i PYsię, wysłane 30 marca wpłynęły na konto.
-
Mama donosiła, że Seniorek pod dachem. Była w schronisku we wtorek poprzedni oraz parę dni wcześniej, zaniosłą tradycyjnie wór karmy, jakieś smakołyki i inne drobiazgi, a także leki, ktore moja siostra zapisała i wykupiła (jest lekarzem). Po ostatniej wizycie była bardzo zadowolona, bo mówiła, że Seniorkowi ciepło i że wyładniał i że na pewno ma tam teraz lepiej. Strasznie się przejmuje.
-
Chcialam tylko dodac, ze czesc moich wplat to jest od mojej mamy na Seniorka, ale idzie z mojego konta, bo tak latwiej (zawsze zaznaczam w tytule wplaty). Tak się podzieliłyśmy - ja wpłacam, a mama odwiedza i zanosi różne smakołyki dla mojej Babuni i dla Seniorka. To tyle dla formalnosci, zeby nie bylo, ze wirtualna opiekunka Seniorka się nie wywiązuje ze zobowiązań ;-)
-
Ale ode mnie należą się dodatkowe uściski, bo bardzo Batonikowi - Malinkowi kibicowałam wirtualnie. I cała moja rodzina. I mój psiak nawet (chociaż gdyby on nie był takim okrutnym zazdrośnikiem, to pewnie Batonik byłby u mnie ;) ). I jeszcze znajomi w biurze. I wszyscy, do których rozsyłałam zdjęcia psiaczka. Odetchnęłam z ulgą na wiadomość o adopcji, bo tak strasznie przeżywam, jak te zwierzaki dają sobie radę w te mrozy. Fajnie, że Pani się znalazła. Znam to uczucie - niepokój, jak to będzie; co ten piesek zmieni w życiu; czy będą z nim problemy; czy czy czy i ta ogromna satysfakcja, że coś fajnego się zrobiło. To bardzo egoistyczne, ale jakże potrzebne. I te wierne oczyska zwierzaka - po tygodniu od zabrania mojego Palucha ze schroniska znajomi pytali się, co z nim zrobiłam i czy tak samo okręcam sobie facetów wokół palca jak tego psa. :evil_lol: Jeszcze raz :loveu: Agnieszka - była wirtualna opiekunka Malinka, a obecnie Babuni.
-
Mój psiak ze schroniska też na początku chciał dać nogę, albo raczej - poczuć prawdziwą wolność. Na spacerku (6 rano, lato, ja zaspana w klapeczkach na nogach) wysunął łepek z obroży i dawaj prosto przed siebie, a ja jak głupia w tych klapeczkach za nim. Szczęśliwie nie miał kondycji ( ja również). Nauczyło mnie to trochę mocniej zapinać mu obrożę i ubierać solidniejsze buty na spacer. Fakt, przesmyk pod furtką trzeba zlikwidować. A poza tym, mój Paluch też zaznaczył mieszkanie na wejście, ale nigdy więcej tego nie powtórzył. A po karmie gotowej z puszek zawsze ma rozwolnienie. Przeszłam na gotowanie (ryż-warzywa-kurczak).
-
Ależ oczywiście! Nie mam wątpliwości. Wątek otworzył mi się jednak przypadkowo na wiadomości, w której ktoś dawno pytał Ulę o wiek Malinka i odpowiedziałam nie sprawdzając, że już dawno jest odpowiedź. A tak w ogóle, to marzę sobie pocichutku, że jak w sobotę przyjadę do schroniska, to Malinka nie będzie, bo go ktoś już weźmie.
-
A ja składam najserdeczniejsze życzenia świąteczno-noworoczne wszystkim, którzy z dobrego serca pomagają schronisku w Mielcu, w szczególności wolontariuszom. Jesteście wspaniali!
-
Pani Agnieszko, ja abolutnie nic podobnego nie myślę i rozumiem obiektywne trudności. I podziwiam, że myśli Pani o Malinku. Zastanawiam się tylko, jak pomóc. Ja mieszkam w Warszawie i tak sobie myślę, że z Mielca do Warszawy w określonym dniu mogłabym Malinka przywieźć jeśli zajdzie taka potrzeba. Nie mogłabym jednak trzymać go u siebie, bo mam zazdrosnego psiaka. Rozesłałam też wieści wśród znajomych, może się znajdzie dobra dusza dla Malinka? Pozdrawiam
-
Witam wszystkich serdecznie. Trafiłam dzisiaj przypadkowo na stronę schroniska w Mielcu i zdjęcie Malinka ścisnęło mnie za serce. Natychmiast zdecydowałam się na adopcję wirtualną. Oczywiście najbardziej się będę cieszyła, gdy malinek znajdzie prawdziwy domek. Gdyby nie to, że sama mam psiaka ze schroniska na Paluchu, Malinek byłby juz u mnie. Niestety, mój Paluszek jest bardzo zazdrosny o wszelką konkurencję. Dopiero teraz znalazłam ten wątek i cieszę się, że psiak ma tyle osób o nim pamiętających. Pani Agnieszko z Poznania i drogie Panie wolontariuszki - wspieram duchowo całą akcję adopcji Malinka. Jeśli to jest potrzebne, chętnie pokryję koszty transportu Malinka do Poznania. Pani Ulo, proszę mi też napisać, co oprócz ogólnej sumy pieniężnej jest potrzebne Malinkowi - koce, buda, zabawki, jakieś leki? Jestem z Warszawy. W Mielcu będę w czasie świąt i co prawda nie zamierzałam, ale pewnie nie powstrzymam się i będę chciała odwiedzić Malinka. Chociaż pewnie później to ciężko odchoruję. Pozdrawiam jeszcze raz, Agnieszka
-
A mój Paluch jest ze schroniska na Paluchu. Tak bardzo się cieszę, że trafił do nas...