Rano znowu zastałam kałużę w kuchni, mimo, że byłam z suką o 22.30 na spacerze, na którym się wysikała. Wstałam o 7.00 i kałuża była.
No więc, jak wtemacie. Nie wytrzymałam, zaprowadziłam ja do kuchni, wszdziłam jej nos w siki i zdzieliłam w doopę. Wiem , że tak się nie robi, ale już mi ręce opadają.
Dla niewtajemniczonych dodam, że suka ma rok! :evil: