Wiem, że obiecałam zdjęcia i najprawdopodobniej uda mi się je umieścić je jeszcze przed świętami :) Właśnie dzwoniła siostra i mówi że wysłała pokaźną partię (postaram się szybko zeskanować) Nie będę Wam opisywać jak Chila wygląda bo zobaczycie sami - ja widziałam w zeszłym tygodniu i nadal jestem w szoku, że po 6 tygodniach leczenia (fakt że bardzo intensywnego) mogą być aż takie efekty!!! Dobra nie gadam już nic więcej po prostu postaram się jak najszybciej wkleić fotki. :)
ps. acha sunia okazała się jednak prawie maliniakiem :wink: , a charakter ma rewelacyjny, spokojna, przyjazna, ufna, czysta i zakochana we właścicielach bez pamięci! Kurcze cieszę się!