-
Posts
4330 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by basia
-
Hopsasa...!
-
Czy ten kurs ma coś wspólnego z tym, o czym mówili w Teleexpresie??
-
Teoretycznie ... :roll: Nie rozmawiałam bezpośrednio z wetem. Informację o jego wieku przekazał mi pracownik schroniska.
-
[INDENT][QUOTE]Nie wiem, jak jest u Molkas, ale ja miałam taką sytuację, że wyrobiłam psu paszport, a szczepiony był wcześniej i wklejka była w książeczce. Do następnego szczepienia pies miał równolegle 2 dokumenty. .. Powiedziałabym nawet, że nie ma takiej możliwości, bo potwierdzeniem szczepienia jest wklejka z opakowania. Szczepienie potwierdzone tylko pieczątką weta może nie zostać uznane, jest bezwartościowe. [/QUOTE] Miałam dokładnie tak samo. Jednak zdarzyło mi się na wystawie u nas, w Polsce, że niepodobało sie im to, że nie ma wlepek w paszporcie a są w książeczce. Prosili by przy następnym szczepieniu zwrócic uwagę na to gdzie się wkleja :p [/INDENT]
-
Warunki w schroniskowym hotelu są takie jak w samych schronie. Co do okolicznych hotelików to nigdy się tym nie interesowałam, ale teraz mogę popytac i poszukać. Na pewno jakiś jest :roll: Co do samego schronu to psy nie maja tam źle. Wozimy tam koce i materace. Psy mają ocieplone budy i są pomieszczenia zamknięte dla psów, którym może być zimno. Wiadomo, schronisko to schronisko i jest przepełnienie :shake:
-
[QUOTE]Teoretycznie powinnien wystarczyć sam paszport w praktyce niestety zdarza się inaczej i niektórzy Panowie pogranicznicy potrafią zawołać i o książeczkę, więc uprzedzam że lepiej mieć ze sobą!!![/QUOTE] Strasznie nadgorliwi ci pogranicznicy. Książeczka dla nich jest bezwartościowa, to paszport ma wartość urzędową :p
-
[QUOTE]Po co paszport i książeczka?:crazyeye::roll: Wszystkie szczepienia wpisywane powinny być do paszportu i książeczka jest własciwie niepotrzebna.Tym bardziej ze wszedzie jest wymagane tylko aktualne szczepienie p/wściekliźnie[/QUOTE] Też mnie to zastanawia. Na granicy zwykle nawet na paszport nikt nie spojrzy, bo się na nim nie znają, no ale mieć trzeba. Też jeżdżę z moimi urwisami do czech (byłam w niedzielę) i zawsze wyłącznie paszport zabieram.:p
-
[QUOTE]może zrobi się zima stulecia i drogi będa nieprzejezdne:evil_lol: [/QUOTE] Właśnie z tego powodu ja nie zgłosiłam nic. W zeszłym roku nie pojechałam, bo zasypało nas na amen:-( [QUOTE][B]Basiu [/B]- narazie nie słyszałam,że by ktos z naszego oddziału się wybierał...[/QUOTE] No właśnie... :placz:
-
Jest na podhalańskim forum, więc myślę, że camara o nim wie.
-
I jak idą poszukiwania?
-
I hop do góry!
-
Czyli jednak się nie udało?? Szkoda... :-( [B]cockermanka[/B], jakbyś wiedziała, że ktoś z naszych stron się wybiera to ja nadal chętna jestem i dzień nie ma znaczenia.
-
Do góry białasku!
-
Do góry piesku!
-
Zdjęcia tego nie oddają ale pies jest mocno .. szpakowaty. Mozliwe, że jest młodszy, może to schronisko tak na niego wpływa, że się postarzał.
-
[QUOTE]Zobacz jak wyglada siemie odrazu po zmieleniu, a jak po jakims czasie. Odrazu po zmieleniu, jest swieze, pachnace, tluste, z czasem juz nie[/QUOTE] No właśnie musze to poobserwować, bo już sama nie wiem :roll: Z drugiej strony co się dzieje z tymi tłuszczami? Jest na forum jakis chemik?:p
-
[quote]ja jak mielilam siemie to trzymalam je zmielone max 3-4 dni w szczelnym pojemniku - mimo wszystko siemie dosc szybko przestawalo pachniec, juz nie bylo takie tluste, robilo sie suche.[/quote] Hmmm. to ciekawe co piszesz, bo ja mielę sporą porcję nasion i trzymam w pojemniku po witaminach, raczej szczelnym, i wygląda OK. Zaparzam i robi się normalna galareta, w dotyku też jest takie miękko-tłuste. Musze jeszcze je poobserwować :roll:
-
Tylko tyle ile napisałam w pierwszym poście.
-
Oto obiecane fotki: Pies jest dośc energiczny. Podczas robienie fotek stale się ruszał i ciężko było go uchwycić.
-
hackeradyn, znam kilka jamników i jedno co zauwazyłam to aktorskie zdolności mające na celu zwrócenie na siebie uwagi. Jamnik mojej teściowej potrafił skamleć, wyć i trząść się a kiedy tylko na nim skupiano uwagę, cudownym trafem wszystko mijało :p Inny dostawał ślinotoku, pienił się i przewracał. Oczywiście jak tylko się do niego podeszło i pogłaskało "cudem" wracał do żywych.
-
Zgadzam się z Miśką i flashką. Mam dwie suki ale mam też psa. Choć w normalnych warunkach jest spokojny i opanowany, na wystawach jak poczuje cieczkę zwyczajnie cierpi. Ja się z nim męczę, on ze mną i ze swoim instynktem. Tym sposobem przyjemność, jaką miała być wystawa, przeradza się w koszmar. Poza tym suka w cieczce powoduje czasami agresję u psów, które mogą rzucić się na innego psa. Czy "agresora" można w takim wypadku wyrzucić z ringu za zachowanie?
-
Może już dzisiaj będą.