Witam .
Mam problem, w mojej rodzinie jest od 10 lat suczka westa kochana psina posłuszna grzeczna . Do puki nie zobaczy potencjalnej zdobyczy i tu zaczynają sie schody większość członków mojej bliskiej rodziny ma koty a że jesteśmy bardzo zżyci staramy spotykać sie jak najczęściej ale moje wizyty u nich są bardzo ograniczone w małego pieska wstępuje szogun jest nawet w stanie wskoczyć na stół obiadowy w pościgu za kotem nikogo się nie boi a nawet udaje że nas nie ma liczy się tylko cel (kot) co prawda nikt nie wie co by było gdyby już "dopadła" kota ale jakoś wolę nie ryzykować . Po ostatniej świątecznej wizycie u siostry gdy cały obiad wylądował na szwagrze mam wielki dylemat co z nią zrobić żeby dała spokój :(