Jump to content
Dogomania

xxxkiniaxxx

Members
  • Posts

    94
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by xxxkiniaxxx

  1. [quote name='kropi124']hahha :) No niezłe sytuacje Ja też zawsze miałam psy w domu albo blisko konie. Moje dzieci też tak będą miały :)Chociaż mam nadzieje że będą miały swojego dalmatyńczyka i konia :P [/QUOTE] U mnie też zawsze były psy w domu, a teraz syncio też z psami. Konia niestety do bloku nie wprowadzę :P [quote name='kropi124']Ja jak codziennie chodze do pobliskiego sklepu na spacer słysze tylko : Jaki piękny pies, i taki duży , na pewno gryzie.[/QUOTE] To chyba częsty tekst w przypadku większych psów. Moja babcia ma chihuahua, nikt się nie spodziewa, że rzuci się ludziom do nogawek :D
  2. [quote name='filodendron']W tym kontekście kupno maszynki i nożyczek zamortyzuje Ci się jeszcze szybciej :)[/QUOTE] Zapewne by tak było, ale obawiam się że po takiej sesji cięcia wyglądałaby śmiesznie. :D Jakoś nie wierze w swoje możliwości :D To cięcie zaliczałabym przy okazji odwiedzin u mamy... A żeby nie zbaczać z tematu wątku to dodam, że moja mała jest teraz czarną sarenką, słyszę to na każdym spacerze i wcale się nie dziwie, bo teraz dopiero widać jaka jest smukła ;)
  3. [quote name='filodendron']Nie jest łatwo znaleźć groomera, który dobrze robi pudlowate. Chyba większość hodowców pudli sama "robi" swoje psy (niektórzy z nich są też groomerami i jak się trafi na takiego, to cud, miód i orzeszki). A tak, to chyba lepiej nauczyć się samemu ciachać. I taniej - maszynka i nożyczki szybko się amortyzują przy pudlu.[/QUOTE] Ja nie wiem co mnie podkusiło żeby skorzystać z usług tej pani, zwłaszcza, że przy poprzedniej naszej pudlowatej mieliśmy sprawdzone małżeństwo groomerów, które miało naprawdę do tego dryg, a suka wyglądała zawsze dobrze, była dopieszczona. Następnym razem idę do nich, chociaż muszę dojechać 100km... A teraz zostaje mi czekać aż futro odrośnie, na szczęście oszczędziła uszy które wyglądają jak dwie kiteczki na małym łepku ;) Co do samodzielnego cięcia to nie jestem przekonana, zdolności mi brak, szkoda psa szpecić :P
  4. [quote name='asiak_kasia']Stress out faktycznie uspokaja, i pomaga się wyciszyć. U mnie suka bardzo szybko się nakrecała, najpierw był powiedzmy poziom 1-2, potem juz 10. Więc ten preparat niejako hamował ten wybuch emocji. Jest to ziołowe, wiec naprawdę nie robi spustoszenia w organizmie. U nas suka była bardziej na luzie, nie otępiała, ani nie ogłupiona, tylko taka zblazowana. Co do crate games to w tym wątku masz w sumie wszystko, od podstaw kenelowania, po własnie gierki i sposoby wykorzystania klatki ([URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/226240-CRATE-GAMES-czyli-psia-samokontrola-i-nie-tylko?highlight=crate+games[/URL]) Jeżeli chodzi o różnorodność to można zrobić w sumie wszystko. Chyba nie ma jakiś ograniczeń, jeżeli o zabawy z klatką chodzi. Musisz tylko poziom skomplikowania dostosować do swojego psa.[/QUOTE] Dzięki za podpowiedzi, oby autorce też się to przydało :)
  5. Nie mam zielonego pojęcia jak zacząć naukę komendy "zostań". Przeważnie robię tak, że wydaję komendę "siad", mała siada- ja nagradzam. Potem wydaję komendę "zostań" robię krok w tył i jak usiedzi chwilkę to podchodzę i nagradzam, ale przeważnie jest tak że jak robię krok w tył to mała o ten krok podsuwa się do mnie w pozycji siedzącej na pupie :D Jak poprawnie to robić...?
  6. [quote name='asiak_kasia']Masz psa z lękiem separacyjnym. To szczekanie, za jakiś czas może przerodzić się w zniszczenia. Ogólnie dla psa mega stres i bardzo niezdrowa sytuacja. [U]Przede wszystkim kenel klatka i trening klatkowy[/U]. To jest podstawa w takich sytuacjach. Niestety, nie działa to tak, że kupisz klatkę i psa do niej wpakujesz i po problemie. Musisz najpierw nauczyć psa, że to jest jego azyl, miejsce gdzie się trzeba wyciszyć i uspokoić. To wymaga trochę pracy i cierpliwości. Można o tym naprawde sporo poczytać w necie. Dodatkowo możesz zainwestować w Stress Out, na pewno nie zaszkodzi, może tylko wspomóc. No i z takich bardziej prozaicznych rzeczy, poranny spacer w gruncie rzeczy wcale nie powinien być mega intensywny. Raczej taka fizjologia, pobieganie, plus spacer na smyczy "wąchany", możesz poczytać o zabawie w tropienie. To wszystko ma na celu wyciszyć psa. Jeżeli zrobisz psu szybki, intensywny zabawowy spacer-to wraca do domu nakręcony i podjarany. Ciężko z takiego stanu wejść w opcje "być spokojny". Następna rzecz, nie pozwalaj psu na bycie cieniem. Musi umieć zajmować się sobą, i nie kleić się non stop do Ciebie. Wskazuj mu zachowanie zastępcze, czyli idziesz do łazienki, odeślij psa na legowisko/do klatki, daj mu gryzak, żwacz, konga wypchanego smakołykami. Naucz przede wszystkim tego, że Twoje zniknięcie na kilka minut to nie koniec świata. Taki syndrom "nie opuszczaj mnie nigdy" często, bardzo często mają psy poschorniskowe, dlatego BARDZO, BARDZO ważne, żebyś nauczyła psa wyciszania się, i spokoju-szczególnie, że to rasa bardzo aktywna i łatwo pobudzająca się. Bardzo możliwe, że poprzedni właściciele zaniedbali ten aspekt i w efekcie sunia wylądowała w schronie. Na forum znajdziesz Vectre, to jest specjalista od stafików, na pewno jeżeli zapytasz i poprosisz o rade pomoże. Jakby nie patrzeć rasa dość szczególna jeżeli o temperament chodzi. Co do dylematów, klatka to nie jest zło i więzienie, to miejsce, która ma pełnić rolę "nory", miejsca bezpiecznego, azylu, w którym jest spokojnie, cicho i grze powinno się spać i odpoczywać. Bardzo fajnie systematyzuje psu swiat. Jest czas na szaleństwa i zabawe-spacer i jak pańcia jest w domu, ale tez jest czas kiedy się spi i odpoczywa-jak jestem w klatce. Pies z natury uwielbia schematy, to mu daje poczucie bezpieczeństwa, dlatego warto posiłki, spacery, zabawę organizować w tych samych/podobnych godzinach. Plus konsekwencja. Nie możesz jej pobłażać bo jest ze schroniska (sama mam psy po przejściach, wiem co mówię) a tu do poczytania [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/233258-Nie-opuszczaj-mnie-na-zawsze!-czyli-lęk-separacyjny-i-jej-nieustępliwe-skutki[/URL] [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/226240-CRATE-GAMES-czyli-psia-samokontrola-i-nie-tylko?highlight=crate+games[/URL][/QUOTE] W sumie prawie to samo napisałyśmy. Ja dziś dostanę klatkę, chętnie dowiem się gdzie nie popełniać błędów. Jakie crate games Ty uprawiasz ze swoim psiakiem? A co powiesz o Stress Out, bo zamówiłam i jeszcze mojej małej nie miałam okazji zapodać? Jak to działa na pieska...? Proszę o rady (może być na PW). :)
  7. [quote name='kropi124']Ja uważam że każde dziecko na świecie powinno mieć kontakt z psem- nawet tylko w szkole. Dzieci by się od psów i innych zwierząt wiele nauczyły.[/QUOTE] Trzeba by zacząć od niektórych rodziców... Ale rzeczywiście coś w tym jest. Mój mały od urodzenia żyje z psami i widzę wiele zalet w tych kontaktach.
  8. A to jeszcze dodatkowo znalazłam na forum: [url]http://cane-corso.epsy.org/artykul/problemy_separacyjne[/url] i wątek odnośnie zabaw z psem: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/226240[/url]
  9. [quote name='chudzior']Witajcie. Na początek nakreślę może sytuację: dwa miesiące temu, ja i mój facio wzięliśmy suczkę ze schroniska. Jest to staffordshire bull terrier. W schronisku przebywała niecałe dwa miesiące, jej wiek określono na jakieś 18 miesięcy. Początkowo piesio był trochę wycofany, ale że ogólnie jest bardzo energiczna, radosna, zabawowa i towarzyska szybko się do nas przekonała, po przejściowych problemach z załatwianiem się w kuchni oraz obgryzieniu drewnianego stołu nie było większych problemów. Niestety...mój facio w wyniku nieszczęśliwych kolei losu musiał podjąć pracę za granicą, przyjeżdża na dwa dni w tygodniu do domu. Od tego czasu zaczął się problem, o którym chcę napisać. Piesek podobno (bo wiem to z relacji coraz liczniejszej grupy sąsiadów) okrutnie szczeka przez cały dzień, co bardzo wszystkim przeszkadza. Niestety, ja również pracuję, i czasem nawet dłużej niż 8h dziennie. Staram się pieska wyprowadzać na długie spacery z elementami zabawy, trochę uczenia, ale też i wyciszenia. Niestety, czasem i mnie zdarzy się zaspać, i wówczas dla pieska mam tylko 10 minut na kupkę i siku rano. Poczytałam Wasze forum, chociaż i bez tego wiem, że to nie jest zbyt dobre dla niej. Dlatego będę się starać wstawać dużo wcześniej i zapewniać jej rano bogate w atrakcje spacery, a popołudniami dłuższe przebywanie na dworze i również jakieś aktywności. Może powoli, przy innych działaniach jej zachowanie się zmieni. Poza tym zauważam dopiero teraz, że powinnam wyeliminować jej nadmierne przylepianie się do mnie w domu - wszędzie za mną chodzi. Kupuję jej zabawki do gryzienia, kości, etc, ale czasem nawet ich nie rusza. [B][U]Moje pytanie - czy mogę zastosować jakieś środki, że tak powiem wyciszające pieska? D.A.P. czy coś w tym stylu? Czy to może dopomóc? Czy nie zaszkodzi?[/U][/B] Nie chcę psa faszerować chemią, ale mieszkam w wynajmowanym mieszkaniu i boję się, że mnie właściciel pogoni, gdyż sąsiedzi bez ostrzeżenia dzwonią na policję, bądź do spółdzielni. Martwię się, że pies się męczy, a i ja jestem kłębkiem nerwów, bo będąc w pracy wciąż myślę o piesku. Pozdrawiam[/QUOTE] Mam ten sam problem, tzn. nasza mała szczeka i do tego niszczy pod naszą nieobecność (nasze wyjścia trwają nie dłużej niż 3godziny). Wszystko wskazuje na to że to lęk separacyjny. Zdecydowaliśmy się na przyuczanie do kennel klatki, mam nadzieje że to przyniesie jakiś rezultat. Klatka przyjdzie do nas jutro więc od jutra zaczynamy. Dodam, że niestety bajery zostawiane jej pod naszą nieobecność nie skutkowały, nawet nie zwracała na nie uwagi, kula-smakula wypchana jej ulubionymi chrupkami, nie ruszała nawet pachnących wędzonych kości, uszu itp. Łapała to dopiero po naszym powrocie, ale starałam się jej zabierać te bajery, żeby kojarzyła je z naszym wyjściem, że nasza nieobecność może być przyjemna, ale jaki to ma sens skoro olewa to wszystko gdy nas nie ma...? Tak więc kennel klatka od jutra i do tego kupiłam tabletki Stress Out, które i tak nam się przydadzą przy podróży, producent zapewnia że mogą być używane na co dzień, sprawdzimy je jak do nas przyjdą... Jeśli masz mało czasu rano, to na fizjologię może starcza, ale poświęć dodatkowe 10minut na zabawy które pobudzą trochę móżdżek, nawet w domu :D Nie zalecane jest "wybieganie" psa przed dłuższym pobytem w domu, bo najpierw go pobudzisz, a potem będzie musiał nagle się uspokoić. To wyczytałam na forum i staram się zalecać do tego. Po prostu poświęć psu dodatkowy czas, ale nie na szaleństwa, tylko na spokojne zabawy. Współczuje draki z sąsiadami, moi są na szczęście bardziej wyrozumiali, sami psiarze dookoła. Powodzenia. :)
  10. [quote name='Laetitia']Wyszłam rano na spacer z młodym i trzymałam go na flexi. Nagle jakiś faceta krzyczy do mnie: "Tak sobie na panią patrzyłem i patrzyłem i się zastanawiałem na cholerę pani jeża na łańcuchu prowadzi, ale teraz już widzę, że to wiewiórka" :-o Zresztą na każdym spacerze przynajmniej jedna osoba mówi mi, że mam jeża.[/QUOTE] Co nie zmienia faktu że uroczy ten Twój jeż :)
  11. [quote name='stepelkaa']Ja mam malutkiego psiaka a i tak dzieci są nim straszone przez rodziców. Współczuję im, potem do końca życia nie lubią zwierząt albo się ich boją.[/QUOTE] Sama jestem mamą trzylatka i nie wyobrażam sobie straszyć swojego dziecka czymkolwiek... To strasznie słabe. Rodzicom brakuje argumentów jak nie są w stanie zapanować nad dzieckiem to szukają straszaków. Przeraża mnie jak słyszę, że "pies Cię zje", ale i też okropnie "przyjdzie po Ciebie wiedźma" albo najgorsze z najgorszych "bo Cię oddam do domu dziecka"! Uważam, że jak rodzic nie potrafi rozmawiać z własną pociechą, a tylko straszy to jest naprawdę słabym (żeby nie użyć gorszych określeń) rodzicem. I tak jak mówisz, potem do końca życia boją się psów, przeważnie bezpodstawnie... Dwa dni temu miałam sytuację jak dziewczynka, na oko 5-6 lat z paniką w głosie ciągnęła mamę na drugą stronę ulicy- przestraszyła się mojej miniaturowej podróby, a my szłyśmy spokojnie, suka tuż przy mojej nodze...
  12. Wczoraj byliśmy na cięciu futra. Zaznaczam, że pierwszy i ostatni raz u tej "groomerki", moja podróba pudla wygląda jeszcze mniej pudlowato, wygoliła nieszczęście na łyso maszynką chociaż wyraźnie podkreśliłam pani, że ma tego nie robić, w dodatku nie radziła sobie z moją miniaturą i razem z TŻetem musieliśmy zostać 2h w "salonie" i przytrzymywać sukę. Wyżaliłam się, a więc do rzeczy... Pani "znawczyni", "miłośniczka" i posiadaczka utuczonego Yorka przeszła samą siebie gdy wdałyśmy się w rozmowę na temat Nowofundlanda, który (w przeciwieństwie do mojej podróby) wskakiwał na stół do cięcia kładł się na komendę na boki itd. Ja byłam pod wrażeniem i powiedziałam, że też staram się trenować i myślimy również nad profesjonalną tresurą, na co pani (uwaga!) stwierdziła, że to przecież kanapowy piesek i po co jej te wszystkie nauki... Szok. Zwłaszcza, że usłyszałam to od osoby która "profesjonalnie" zajmuje się psami. Z góry przepraszam za nadmiar cudzysłowów, ale nie mogłam inaczej, niestety...
  13. Nie jestem w stanie tego zrozumieć jak tak można... :( Żałuje, że nie mogę przygarnąć... :(
  14. [quote name='katasza1']a poza tym jak pies jest nienauczony to moze sie bac zamkniecia w transporterze. moj by sie nie dal zamknac.[/QUOTE] Dokładnie. Zwłaszcza że jesteśmy dopiero na początkowym etapie przyuczania do klatki kennelowej.
  15. [quote name='xxxx52']nalezy zwrocic sie do przewoznika ,bo on zadecyduje jak pewnie i bezpiecznie ma jechac pies[/QUOTE] Będę jeszcze dzwonić, dowiem się więcej.
  16. [quote name='taks']a widziałaś wymiary? ustawiasz go na siedzeniu wzdłuż -odległośc między oparciami foteli jest zawsze większa niż 60 cm - inaczej autobus byłby tylko dla dzieci i niskich kobiet;)[/QUOTE] Nie przekonuje mnie stawianie transportera na fotelu- jedno mocniejsze hamowanie i transporter spada... Poza tym może i lekki ale proszę wyobrazić sobie matkę z wózkiem, wielką walizą, torbą podręczną, klatką kennelową (złożoną co prawda) i oczywiście dzieckiem i psiakiem. Do tego miałaby dojść plastikowa klatka, a po dojeździe muszę dojść jeszcze jakieś 300m na postój taksówek...
  17. [quote name='xxxx52']czy juz sie przewoznik wypowiedzial? jakiego duzego masz psa?[/QUOTE] Pisałam... 35cm w kłębie, to mieszaniec pudla miniaturowego.
  18. [quote name='filodendron']Możesz dać całe jajko, np. ugotowane na miękko - traktujesz je jako pełnowartościowy pokarm białkowy/zastępnik mięsa (nie chodzi o to, żeby nie mieszać z mięsem, tylko żeby mieć świadomość, że to źródło pełnowartościowego białka - zarówno żółtko jak i białko).[/QUOTE] Dzięki za podpowiedź :)
  19. Aaa zapomniałam, te rosoły są gotowane specjalnie dla niej- bez przypraw i polepszaczy smaku.
  20. Je codziennie jogurt naturalny i pije mleko (nie ma problemów z trawieniem laktozy), nie jestem pewna czy to wystarczająca ilość wapnia wiec zapytam weta. Nie wiem też jak z tym mlekim... A jeśli chodzi o jajko, to tylko żółtko, tak?
  21. Taki transporterek to tez jest fajna opcja, ale myślałam nad materiałowym, bo niestety musze liczyć się z tym że będę musiała dźwigać to sama, a taki plasik to kolejny "tobłek"...
  22. Czip, paszport, adresówka- wszystko jest :) Dzięki za te rady, właśnie o takie konkrety mi chodziło. Ona jest dość żywiołowa więc wyganiam ją porządnie w dzień wyjazdu, a nakarmie ją w takim razie rano, bo to żarłok i nie wytrzymałaby od poprzedniego wieczoru ;) Na szczęście w nocy śpi jak zabita... ;) Aaa kagańca nie mam ale kupię- tak w razie czego ;)
  23. [quote name='xxxx52']miejsce dla psa siedzace w autobusie ,no dobra .Ale jak on bedzie mial 50 cm do grzbietu. Ach te nowoczesne autobusy ,bes przesady bo miejsca do wyprostowania nog nie ma ,a gdzie ma byc postawiony kennel?[/QUOTE] W bagażniku razem moja walizka :D Ja w dalszym ciągu liczę na rady osób z takimi doświadczeniami, a nie mało wnoszące do tematu komentarze. A może uważasz że wakacje to przywiąże psa do drzewa i pojadę, tak? Przemęczy się te pare godzin w autobusie i przeżyje, ale prosze o rady jak sprawić żeby podróż była dla niej jak najbardziej komfortowa. Ja po przyjeździe łyknę energetyka i pójdziemy na długi spacer i zabawę z piłeczką po psim parku :)
  24. Swojej pudlowatej gotuję. Właściwie nie wiem na ile prawidłowo to robię... ;) Na rosole z kurczaka gotuję ryż z kaszą (w proporcji 2:1- kasza gorzej się trawi), do tego włoszczyzna i parę łyżek oliwy z oliwek i poskubane to ugotowane mięso z kurczaka. Suche chrupki i przysmaki (te rzadziej, bo na dopiero 7 miesięcy) dostaje tylko gdy się uczymy. Czasami skapnie jej coś surowego (wołowina, kurczak) jak gotuję dla rodziny. Dość często zdarza się jej zjeść jabłka, surową marchew, seler czy pietruszkę. Ładnie to wszystko trawi "...i robi zdrową kupkę" :D Jest zdrowa, ma ładne i stałe już ząbki i lśniący włos, więc myślę, że jest ok. ;) Jeśli gdzieś popełniam błąd to chętnie się dowiem. :)
  25. [quote name='Fundacja Medor'][URL]https://www.facebook.com/events/164151107101141/[/URL][/QUOTE] Łzy w oczach... Jak ludzie tak mogą?!
×
×
  • Create New...