Witam. Póki co dajemy radę. Rano wypuszczam Rokiego w kagańcu, jak zawożę syna do szkoły to zaprowadzam Roksia do kojca. W południe biega po podwórku w kagańcu a wieczorkiem puszczam go luz, żeby się wyszalał na wieczór. Jak do tej pory sprawdza się. Roki w kagańcu nie szuka już dziury do ucieczki, chyba, że ktoś akurat otwiera bramę, a mnie nie ma i nie zdążę zareagować. A wieczorem jest taki szczęśliwy, że może pobiegać luz i że zaraz idzie do domku, więc też już nie szuka ucieczki.