Nie no kot boski :loveu:
Nie zazdroszczę sytuacji :( Mogę cię tylko pocieszyć że u nas na porządku dziennym jest coś takiego. Na tych u mnie mam sposób- jak mniejszy od mojej to ma problem :diabloti: Kajka z mniejszymi radzi sobie doskonale, albo jak miły to się przywitaprzywita spokojnie, dając budzi i się łasząc, a jak nie miły to też się przywita... Przygnieciony do ziemi po jej obskakaniu (ona skacze z radości jak pies zębami strzela albo szczeka, ale one nie rozumieją tej jej euforii i tego, że zawsze przypadkiem ich kładzie i dalej się cieszy :D). Potem już nas omijają :evil_lol: Jak większy to biorę to na klatę z dezodorantem w ręce w razie w ;) No chyba że zaczepna suka, to też biorę na siebie ;)