Haha fakt, ja też nie dam się wąchać po zadzie :p I fakt, też wtedy przywalę :p
Ja zawsze uważam ;) Ostatnio starszy pan zapytał czy piesek (Kaja) nie mógłby w kagańcu chodzić, bo ma zęby i on się boi (*uj że na smyczy przy nodze szła). No to mu powiedziałam że mógłby, ale pani (ja :D) jest dużo groźniejsza od psa, bo ma gaz pieprzowy, scyzoryk, i 2 ręce+2 nogi, po kursie samoobrony (to nic że to od kuzyna :p). Więc pies to pikuś :) Pan się zaśmiał i powiedział że w takim razie grzeczny pies, to niepotrzebny kaganiec :D Po czym szybko się oddalił :p
Hm najpewniej wyjedziemy koło 9:30 z Łaz, to 40minut PKP potem dojść pieszo... Jakoś po 10:30 powinnam być ;)