Dasz radę, wiem co mówię, mó jak go wzięłam był już dorosłym psem nie wychodził nigdy poza podwórze na którym był uziązany, był całkowicie nieufny i agresywny, nawet w stosunku do ludzi, ale jakoś udało mi się go doprowadzić do porządku, teraz dzieciaki z osiedla moga robic z nim wszystko, lecz na to potrzeba czasu. Trzymam kciuki, musi się udać;)