moja siostra miała jakmnika szorstkowłosego w rozmiarze XXL i zawsze jak przyjeżdżali do mnie to jak z kimś innym wychodził na spacer to sam pokonywał 2 pietra, a jak ze mną wychodził to hop do mnie na rączki i takiego kloca dźwigałam ;) ale to był ukochany Piesio, niestety kilka lat temu odszedł (przyplątało się do niego sporo chorób: serce, astma, ale praktycznie do ostatniego dnia kopał, jak górnik przodkowy :))
Pamiętam jak Cudowna Nasza Karusia przygarnęła Misia też niczego sobie w wadze, tylko, że on biedaczek od początku był strasznie schorowany miał ogromne problemy z kostkami, i nasza Karusia dźwigała go kilka razy dziennie po schodach, ale Misio wygrał naprawdę los na loterii, bo przynajmniej ostatni rok życia przeżył w cudownym domku z cudownymi Ludźmi :) - Kara bardzo, bardzo Ci dziękuję, a przy okazji poznałam Codowną Osobę (mam na mysli oczywiście Karę), czyli jak to mówią same plusy :)
Mam nadzieję, że do Poli los też się uśmiechnie, bo przecież jest całkiem ładną pakienką :) i myślę, że chyba mało uciążliwą - poza wagą ;)