Jump to content
Dogomania

m.s.

Members
  • Content Count

    28
  • Joined

  • Last visited

About m.s.

  • Rank
    Member

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Hmmm musze przeprosić za błąd w mojej wcześniej wypowiedzi. Niechcący wkleiłam nie ten tytuł artykuł, który chciałam. Artykuł Lipello, dotyczył badań potwierdzających skuteczność stosowania kolagenu u ludzi z chorobą zwyrodnieniową, nie ma tam nic o myszach ani izotopach;) Najmocniej przepraszam za błąd. Doświadczenie na myszach przedstawione zostało w artykule Ossner i wsp. "Oral administration of 14C labeled gelatin hydrolysate leads to an accumulation of radioactivity in cartilage of mice (C57/BL)"   Gratuluję, zarzuciła Pani mi (albo autorowi badań) manipulację danymi, podała w wątpliwość ich wartość, nie zapoznając się nawet z treścią publikacji:)))   Bardzo chętnie zapoznam się z publikacjami naukowymi (klasy tych, które publikowane są w bazach NCBI i Elsevier) udowadniającymi nieskuteczność doustnego stosowania kolagenu. Jeśli posiada Pani takie, proszę o informację. Jeśli nie, to myślę, że na tym możemy zakończyć tę do niczego nie prowadzącą dyskusję.   Pozdrawiam  
  2. Polecam zapoznać się z wynikami szczególnie tych 2 publikacji: 1. Lipello L. i wsp. "Collagen synthesis in normal osteoarthritic in human cartilage"  2. Wide N., Der Einsatz von Gelatynehydrolysat bei klinisch-orthopadisch gesunden Hunden und Hunden mit chronischen Erkrankungen des Bewegungsapparats" Podczas przeprowadzenia doświadczeń badany był szereg parametrów. W pierwszym przypadku badania rozpoczęto od podawania zwierzętom (myszy) hydrolizowanego kolagenu znaczonego izotopem, który później wykrywano w chrząstkach. Druga pozycja to doktorat, o którym wspominałam wyżej. W przebiegu tego doświadczenia badano szereg parametrów z krwi, związanych z produkcją i degradacją kolagenu w organizmie. Poza jasnymi wynikami badań, potwierdzający działanie kolagenu podawanego doustnie, opiekunowie widzieli wyraźną różnicę w zachowaniu i chęci ruchu u swoich zwierząt.   Opiekunowie psów, którzy testowali na swoich zwierzętach nasz suplement, za nim został wprowadzony do obrotu, także widzieli znaczącą poprawę w chęci ruchu oraz zmniejszenie dolegliwości bólowych, przejawiające się m.in zaprzestaniem lizania łap (charakterystycznego w chorobach zwyrodnieniowych u psów) już po tygodniu stosowania.   Zawsze znajdą się osoby negujące działanie tej czy innej substancji. Jednak zadowolenie właścicieli i poprawa kondycji psów, które przyjmują GD Aniflexi jest dla nas najważniejsze:)    
  3. Nowe suplementy w Polsce.    2 różne preparaty wspomagające pracę stawów, w zależności od przeznaczenia podawania i stanu zdrowotnego psa. Pierwsze preparaty dla psów z leczniczą dawką hydrolizowanego kolagenu wołowego.   www.gamedog.eu    
  4. m.s.

    Ubezpieczenie Zwierząt

    My też korzystamy z My Safety. Polecił nam weterynarz. Pies nie podlegał pod taryfy pet support, poza tym w tamtym momencie korzystać z polisy pet suport można było tylko w klinikach, które miały z nimi umowę. Pet Suppert nie zwraca wszystkiego tylko 75% o ile pamiętam (być może potem się coś zmieniło). Ja z My Safety jestem bardzo zadowolona. Na początku myślałam, że to taka firma krzak trochę i faktycznie zdenerwowałam się jak po pierwszej chorobie psa nie mogłam się do nich dodzwonić przez 2 dni. Potem jednak wszystko potoczyło się szybciutko. Moim zdaniem każda polisa ma plusy i minusy, trzeba przeanalizować co komu odpowiada. Co do wyłączeń - pet support ma ich więcej.    Moim zdaniem zalety ubezpieczenia w My Safety: + różne polisy (tanie i droższe, na dłuższe i krótsze okresy) + szybkie załatwienie formalności (umowę zawiera się ustnie przez internet, ubezpieczenie jest ważne od momentu zaksięgowania przelewu) + zwracają 100% poniesionych kosztów (o ile mieszczą się w wybranej polisie, jeśli nie to do wysokości polisy) + zwracają za recepty z apteki + łatwe formalności (wysyła się faktury od weta na podany adres i czeka na zwrot - całość poniżej 30 dni)  + w każdej polisie OC + nie ma ograniczeń co do ras itd - wszystkie psy są traktowane jednakowo + można korzystać z usług dowolnego weterynarza   Minusy: - słaby kontakt z obsługą klienta - obsługa klienta czasem nie do końca przygotowana do odpowiedzi na zadane pytania - na pierwszy rzut oka może sprawiać wrażenie "firmy krzak"   Żeby nikt nie miał wątpliwości, nie pracuję w My Safety i poza polisą ubezpieczeniową nie mam z tą firmą nic wspólnego.
  5. Wszystko zależy od rasy, masy ciała, budowy psa (obecnej i docelowej) oraz od rodzaju wysiłku. Jeśli osoba, która ma z nim biegać nie ma kondycji, to zakładam, że nie będą to biegi z prędkością większą niż 10-12km/h i dłuższe niż 3-5km.  Jeśli jest to jakiś pies olbrzymi, którego docelowa waga ma przekroczyć 50-60kg, i który będzie rósł, mniej więcej do 24 miesiąca, to polecałabym działać bardzo ostrożnie.  W przypadku wprowadzenia regularnego wysiłku zachęcam do wspomagania stawów psa. Od kilku dni w Polsce są dostępne najnowszej generacji preparaty chroniące stawy - www.gamedog.eu - w ofercie są 2 preparaty, przeznaczone dla różnych grup psów.
  6. m.s.

    Proszek Angels' Eyes. Jak się sprawdza ?

    u nas Angels Eyes sprawdza się świetnie. Mój psiak miał paskudne brunatne przebarwienia na pysku, szyi, łapach i brzuchu. Po miesiącu były pierwsze efekty, po 3 ani śladu brunatnych zacieków. Ogólnie po jednej 3 miesięcznej kuracji problem zniknął na ponad pół roku. Ogólnie polecam, preparat wart swojej ceny.
  7. Mam pytanie. Czy ten Jagg nie uciekł? Po Pionkach (20km od Radomia, lasem krócej) błąka się na oko 4-5 letni jagdterrier. Pies jest nieufny nie chce dać się złapać (nie mogłam tatuażu sprawdzić). Umaszczenie ma bardzo podobne jak ten na zdjęciach (brwi, klatka piersiowa, łapy trochę więcej brązu), tylko trochę krótszą sierść (jakby kilka miesięcy temu był strzyżony). Dzwoniłam do Polskiego Związku Łowieckiego ale nikt nie zgłaszał zaginięcia takiego psa. W razie czego mam zdjęcia sprzed kilku dni, mogę wysłać na e-mail. rzadko bywam na tym forum, więc w razie czego proszę o kontakt tel. 781 340 142
  8. Cóż jakiś czas mnie nie było, weszłam mając nadzieję, że zobaczę fajne zdjęcia z nowego domu i utwierdzę, się w przekonaniu, że nie miałam racji co do tego psa. Kiedy ja, brzydko mówiąc "odpuściłam" Kilera miałam wrażenie, że wszyscy tu myślicie, że sobie tą agresję wymyśliłam. Nie podjęłam się wydania wyroku na psa, bo mimo skończonych kierunkowych studiów, kilkuletniej pracy z psami i wydawałoby się wiedzy (cały czas rozwijanej), uznałam, że moja opinia na podstawie tygodniowej obserwacji jest zbyt pochopna (chciałam się mylić). Pewne było to, że w moich warunkach mieszkaniowych nie mam możliwości zdiagnozowania go na 100% i terapii. Dowiadywałam się dostępnymi dla mnie środkami co to może być. Zarówno weterynarz jak i behawiorysta jak i szkoleniowiec ostrzegali mnie przed eskalacją tych zachowań. Polecali natychmiastowe zmiany warunków zamieszkania psa na dom z ogrodem, gdzie po pierwsze będzie miał zajęcie (pilnowanie), po drugie będzie możliwość izolacji go w razie potrzeby i prowadzenie leczenia. Dlatego kiedy Michał poinformował mnie, że jest opcja domu z ogrodem, nie zastanawialiśmy się. Pozwolę sobie odnieść się do postów z ostatnich 4 stron. 1.Niektórzy nadal uparcie sugerują dominację. Nie chcę nikogo obrażać, negować wiedzy czy coś ale moim zdaniem nie ma to nic wspólnego. U mnie w domu ten pies nie pokazał się jako pies dominujący. Wiadomo, próbował co mu wolno ale wbrew temu co chyba większość tutaj sądzi u nas również od pierwszej chwili miał wpajane jasne zasady współżycia. I dosyć szybko się do nich zastosował. 2.Zalazłam coś o głuchocie. Obserwowałam go również pod tym kątem z racji białego umaszczenia (mój poprzedni pies od razu był szkolony na komendy migowe jednocześnie ze słownymi, na wszelki wypadek), on słyszy dobrze a nawet bardzo dobrze. 3.Badania. Jak najbardziej należałoby je wykonać ale nie wiem do końca czy zdajecie sobie sprawę z łącznych kosztów… sama tomografia wykonana dobrze (niestety nie każdy lekarz zajmujący się tym potrafi to DOBRZE zrobić) kosztuje w Warszawie ok. 500-600 zł (dowiadywałam się jeszcze jak pies był u mnie). Do tego pełen profil hormonalny i inne badania wykluczające pozostałe schorzenia ok. drugie tyle (nie zrobi się tego u „zwykłego” weta). Do tego hotel, behawiorysta itd... 4.Obecność Suzi. Zastanawiałam się nad tym na początku. Być może, nawet w przypadku schorzenia neurologicznego, obecność drugiego, zdecydowanie dominującego względem Kilera psa, powodowała ograniczenie stresu (aktywności hormonalnej i neurologicznej) i występowanie ataków. Jednak mówiąc szczerze moim zdaniem czynnikiem decydującym było to, że większość dnia spędzał na werandzie. Gdyby spędził u Michała w domu razem z domownikami 2-3 tygodnie, cały czas będąc w domu i ataki by się nie pojawiły, moglibyśmy mówić o dobroczynnym wpływie Suzy na niego. 5.To że właściciel, dobry właściciel walczy o swojego psa jest dla mnie oczywiste. Ale to co innego jeśli masz zwierzę, które zachoruje i próbujesz mu pomóc. Jednak nawet wtedy pomoc nie powinna nieść ryzyka dla ludzi. 6.VitisVii próbując uporządkować sytuację zadała m.in. pytanie, dlaczego pies uspokaja się po założeniu kagańca. Moim zdaniem dlatego, że zdaje sobie sprawę, że w kagańcu jest niegroźny. Ale to tylko pogarsza sprawę. Bo jeśli tak tzn. że ten pies atakuje przynajmniej częściowo świadomie -> u nas atakował na górne partie ciała, jeśli robił to chociaż częściowo świadomie to dla mnie jest niereformowalny, to zbyt niebezpieczne. Chociaż zdarzyło nam się również, że zaatakował w kagańcu, wskoczył mojemu chłopakowi na plecy i próbował jego za bark złapać ale zorientował się, że ma kaganiec i uspokoił się. 7.Również względem pytania VitisVini. Reakcja przy odbieraniu zabawek bądź skradzionych rzeczy, znacząco różniła się od ataków. Przy odbieraniu przedmiotów nawet jeśli ugryzł to wiadomo dlaczego i z zupełnie inną siłą (mniejszą, ostrzegawczo) i bardzo szybko ten problem zanikł. 8.JAK PIES GRYZŁ? Jak wspomniałam wyżej. Natomiast w czasie tych ataków, skakał na oślep. Szarpał za to co złapał. Wszyscy w domu chodziliśmy bardzo grubo ubrani już od 2 dnia w sumie. Jak uwiesił się na ręce to ręka, jak mi na barku to bark. Generalnie był to skok, złapanie za co dało się złapać (im wyżej tym lepiej) i trzymanie bądź szarpanie z charkotem no i całkowita głuchota na komendy. Zaznaczę jeszcze, że nie miało znaczenia czym chwilę wcześniej się bawił, czy spał, czy był po spacerze. 9.Co do wypowiedzi behawiorysty. Punkt 3 – u mnie pies miał wszystko, od zabaw węchowo poszukiwawczych, przez wybieganie się, zabawę z innymi psami, biegał w profesjonalnych treningowych szelkach z obciążeniem, biegał z moim chłopakiem po ponad 10km, miał zabawki w tym Kong. Punkt 4- 5-htp jest substancją psychoaktywną i może być podawana tylko pod kontrolą lekarza i behawiorysty z odpowiednią wiedzą, którzy poprowadzą właściciela przez proces leczenia i będą wstanie określić czy lek działa czy nie. Wszelkie terapie farmakologiczne muszą być stosowane wyłącznie pod kątem doświadczonych w tym weta i behawiorysty-> więc nie można robić tego gdziekolwiek. Przynoszą one wyraźny efekt z reguły po kilku tygodniach stosowania. Pytanie jednak brzmi CO POTEM? Bez względu na przyczynę tego zachowania, nie możemy wykluczyć, pojawienia się takich zachowań w przyszłości. Co wtedy? Czy ktoś z Was weźmie na siebie odpowiedzialność za bezpieczeństwo ludzi, którzy by go do siebie wzięli? No i przede wszystkim czy zajdzie się taki ktoś? Kto odpowiedzialny znając historię tego psa i perspektywy adoptuje go? Czy skażecie go na boks i odosobnienie do końca życia, byle tylko nie usypiać…?
  9. ja zobowiazuje sie nadal pomagac w kwestiach finansowych/karmowych, ale dopiero w grudniu, budzet na ten miesiac juz wyczerpalam :/
  10. [quote name='VitisVini'][FONT=Arial][SIZE=2]No cóż, miałam złe przeczucia i niestety znowu mnie nie omyliły.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Marysiu,inaczej traktuje się kompletnego psiego laika a inaczej osobę ,która wychowała 4 amstafy i z tego tytułu udziela mnóstwo rad innym (czytałam twoje posty na kafeterii) oraz chce zostać treserem psów. [/SIZE][/FONT] Od osoby takiej jak ty [FONT=Arial][SIZE=2]spodziewałabym się bardziej racjonalnego opisu zachowań Kilera oraz próby ich interpretacji tymczasem ty etykietujesz psa jako "agresywny" i wyrządzasz mu niepowetowana szkodę.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Nie ty pierwsza przeceniłaś swoje siły w stosunku do dużych psów ale oczekiwałabym trochę odwagi cywilnej i działania dla dobra psa a nie zabezpieczanie sobie tyłów poprzez imputowanie nam,iż zmieszamy cię z błotem. Za kogo uważasz ludzi,którzy tu piszą??? Za oszołomów i dzikusów?:cool3:[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2] Jak sama mówisz, pies nie sprawia wrażenia dominanta tylko się nie kontroluje- czyli nie może zaprzestać kompulsywnych zachowań.Dodatkowo biega cały czas, szczeka i nie potrafi się wyciszyć.Sama to napisałaś.Konsultowałaś się z weterynarzem i innymi ludźmi i nikt z nich nie słyszał o nadpobudliwości psychoruchowej, tylko stwierdzili ,że pies jest agresywny sam z siebie? To dlaczego Wrona nic nie zauważył wcześniej ? [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Nadpobudliwość może przypominać agresje- pies wymusza zainteresowanie poprzez skakanie, łapanie za ręce, podgryzanie, warczenie, nie daje sobie odebrać zabawki, etc. A dodatkowo amstafy same z siebie są przecież temperamentne. Wyjazd do Warszawy i pełne nowych bodźców środowisko miejskie stanowi kolejny czynnik zaostrzenia symptomów. [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Pies nadpobudliwy owszem wymaga dużo pracy- już na wstępie przeczytałam w sieci ,że podstawą jest regularny tryb życia,szkolenie tylko metodą pozytywnych wzmocnień i monotonne spacery- nie bieganie bo pies jeszcze więcej się nakręca- jak mój mały siostrzeniec, który po całym dniu zabawy i biegania po prostu nie może przestać się ruszać.Dobre efekty daje też dieta niskobiałkowa.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2] Wyróżnia się kilka rodzajów nadpobudliwości (ze strony wilczarzy) [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2][FONT=Arial] [B]Nadpobudliwość psychoruchowa genetycznie uwarunkowana[/B] : dzisiaj uważa się, że typowa nadpobudliwość psychoruchowa jest uwarunkowana genetycznie i dziedziczna. Taka nadpobudliwość występuje rzadko i może być zdiagnozowana tylko przez weterynarza lub behawiorystę.[/FONT] [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]2). [B]Nadpobudliwość psychoruchowa nabyta[/B] : uważa się, że istnieje coś takiego jak nadpobudliwość nabyta i na jej występowania ma wpływ środowiska szczenięcia do 12 tygodnia życia, w tym m.in. zbyt wczesne odstawienie od matki. 3).[B] Nadpobudliwość psychoruchowa na tle zdrowotnym[/B] : nadpobudliwość może wiązać się z problemami zdrowotnymi - przede wszystkim należy skontrolować funkcje tarczycy. 4). [B]„Nadpobudliwość psychoruchowa” z powodu prowadzonego trybu życia [/B]: często powodem „nadpobudliwości” może być prowadzenie nieodpowiedniego trybu życia. Brak wystarczającej dawki ruchu i zajęcia, które pozwoliłby psu spożytkować rozsadzającą go energię, to najczęstszy powód dla którego pies zostaje uznany za ADHD-owca. [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2] [/SIZE][/FONT][FONT=Arial][SIZE=2]Wydaje mi się,że pkt 2 i 3 noszą znamiona prawdopodobieństwa . [/SIZE][/FONT][FONT=Arial][SIZE=2]Pies był leczony i kastrowany- być może to zaburzyło funkcje tarczycy.Ponadto nadpobudliwość może byc zdiagnozowana - cytuję [/SIZE][/FONT][FONT=Arial][SIZE=2]"Potwierdzeniem lub wykluczeniem ADHD jest test, przeprowadzany w warunkach klinicznych, polegający na podaniu psu środka stymulującego np. Ritalinu, a następnie obserwowanie zmian w pulsie, oddechu i ogólnym zachowaniu. U psów z ADHD po podaniu środka wszystkie te parametry zostaną obniżone."[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2] [/SIZE][/FONT][FONT=Arial][SIZE=2]Marysiu, pisanie że pies zagraża zdrowiu a w domyśle nawet życiu twojej rodziny bez ewidentnych dowodów i diagnozy jest skazaniem go na śmierć- chyba zdajesz sobie z tego sprawę? Bo jeśli nie pomyliłaś się w ocenie to pies powinien zostać uśpiony.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Jesteś pewna,że się nie pomyliłaś???[/SIZE][/FONT][/QUOTE] artykul powyzszy czytalam, z michalem rozmawialam i po dokladnej obserwacji go przez kilka dni rowniez nasunela mi sie nadpopudliwosc, wet po wstepnych ogledzinach powiedzial to samo, rowniez o metodzie sprawdzenia czy to takie zaburzenie i metodach jego leczenia (farmakologicznych). Również wet poradzil raczej znalezienie mu domu z ogrodem gdzie mialby jakas misje w postaci np pilnowania, zamiast zmuszania go do zycia w mieszkaniu w bloku. podobnej opinii byli behawiorysta i szkoleniowiec ktory zajmowal sie moim poprzednim psem. nie czuje sie osoba o tak fachowej wiedzy by rozstrzygac o zyciu i smierci tego psa, poza tym byl u mnie za krotko, dlatego wrocil do michala. jednak nikt z was nie byl u mnie w domu, nie widzial sytuacji jakie mialy miejsce. nie spodziewalam sie idealnego psa ale nie ukrywam ze to co nas spotkalo nas zaskoczylo i przeroslo. apropo rad w stylu zapewnienia zabawek, dostal ode mnie szereg zabawek, rownież kong. co do biegania oprocz normalnych spacerow ze mna, byl brany przez mojego chlopaka na bieganie (ok8-10km) i rowniez po powrocie szalal. i nikt go nie ganial po mieszkaniu. opis sytuacji dla zainteresowanych: pies bawi się (zwykle kongiem bo te zabawke lubi najbardziej), niby jest ok. nagle wstaje i zaczyna chodzić taki spiety i jakby na sztywnych łapach, w ciagu kilku sekund wybiera obiekt do ataku i po prostu podbiega i gryzie. na poczatku probowalismy ignorowac go (ale nie da sie ignorowac psa szarpiacego cie za ramie), potem odwracac jego uwage juz w momencie jak tylko zaczynal chodzic i szukac zwady, ale to tlyko odsuwalo kwestie o sekundy. pozniej jak widzileismy co bedzie sie dzialo zakladalismy mu kaganiec i sie uspokajal. ale po zdjeicu kaganca wracalismy do punku wyjscia. i tak w kolko przez caly dzien. dosyc szybko zaczal gryzc przy probie zalozenia kaganca (ale jednoczesnie na spacer i podczas zwyklego zachowania normalnie dawal sobie zakladac). jesli udalo nam sie odwrocic jego uwage od nas to natychmiast atakowal przedmiot nalezacy do osoby na ktora sie zamierzal (bluze, kapec, but) i wsciekle z tym walczyl. tak wygladalo wiekszosc sytuacji. potrafil rowniez skoczyc z zebami na osobe lezaca w lozku. po prostu podchodzil, wskakiwal na ta osobe i probowal ugryzc. nie watpie ze wam przyjemnie przebywaloby sie i spalo w jednym pokoju z takim towarzyszem:) moj brat pogryziony jako dziecko przez psa, najbardziej się go obawiał i kategorycznie nie wyrazal checi pracy z nim. ja bedac sama w odmu z psem kilkakrotnie doswiadczylam jego ataku i ciezko bylo mi sobie z nim poradzic. wszyscy po domu chodzili w dlugich rekawach i grubo ubrani zeby nas nie pokaleczyl. dlatego podjelismy taka decyzje. apropo postu powyzej. przez wiekszosc dnia, rowniez na spacerach pies zachowywal sie normalnie, nie sprawial problemow z przychodzeniem, komendami itd., byl wrecz nadzwyczajnie posluszny. ps. co to kafeteria? nie mam tam konta. i nie mam 4 amstaffow. mielismy w domu bokserke, potem asta (obecnie ma prawie 9 lat, typowy ze sklonnoscia do dominacji ale ulozony) i ja mialam swojego ast, ktory w maju odszedl z powodu zawalu serca (reakcja alergiczna na antybiotyk podany przez weta).
  11. Witam, nazywam się Marysia i od wczoraj Kiler mieszka u nas, w Warszawie. Miałam wiele obaw związanych z adopcją dorosłego psa jednak wszystkie okazały się zbędne. Pies jest świetny. Wrażenia z pierwszej doby (mogą być trochę chaotyczne) 1. Doskonale zachowuje się podczas spacerów, ruch uliczny wyraźnie jest mu znany, bardzo chce wsiadać do autobusów miejskich:) 2. Największego psiego agresora z osiedla nieszczęśliwie mieszkającego w tej samej klatce zbył tylko pogardliwym spojrzeniem;) 3. Jest bardzo towarzyski, ciągle chce się bawić i być głaskany. 4. Jest w miarę karny chociaż trochę trzeba będzie to doszlifować. 5. Świetnie pracuje na smakołyki. 6. Wyraźnie klatka kennelowa jest mu znana, jak przekonałam się dziś zostawiając go na 2h samego, otwieranie jej od środka również:) teraz drobniutkie minusiki;) 7. Z uporem maniaka kradnie różne rzeczy i mamy kłopot z odbieraniem, ale wygląda to raczej na chęć zwrócenia na siebie uwagi. Niestety najprawdopodobniej wczoraj wieczorem ukradł mojemu bratu lek, na razie nie ma objawów przedawkowania więc jest ok ale leku też nigdzie nie ma. 8. Warczy na niektórych mijanych mężczyzn, będę musiała bliżej się temu przyjrzeć. 9. Uparcie lokuje się u nas na łóżku i nie chce zejść, mój chłopak próbował go ściągnąć za obrożę, został ugryziony, nad tym będziemy musieli pracować. Nie ukrywam, że ostatnia sytuacja mnie zaniepokoiła. Jednak na razie złożyliśmy to na barki stresu związanego ze zmianami, nie możemy od niego wymagać, żeby już pierwszego dnia bezgranicznie nam ufał. Będziemy to obserwować i pracować nad wyeliminowaniem tego zachowania. Może ktoś miał podobny problem i coś podpowie? Do piątku wzięłam wolne z pracy, jednak codziennie na kilka godzin (2-4) będę go zostawiać, żeby się przyzwyczajał. Jeśli ktoś ma jakieś pomysły jak mu ułatwić zadomowienie się u nas to chętnie je poznam. Co do imienia, na pewno mu je zmienimy ale nie możemy się zdecydować na jakie. Nie chcemy żeby ludziom źle się kojarzyło.
×