Jump to content
Dogomania

mkrawczykiewicz

Members
  • Posts

    45
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mkrawczykiewicz

  1. Ja ci podpowiem - i odpowiem.Jesteście jak betonowe słupy do których nic nie dotrze. Nie podejmujecie niewygodnych dla was wątków, nie dyskutujecie, wypowiadacie się przez obrażanie.Rozmowa z wami nie ma sensu, bo wy już dawno wydałyście wyrok. Tak jak Agata, tak jak Viva. I trwajcie w tym stanie jak wam tak wygodnie! Nadal nie wypowiadacie się n/t wyroku SKO? Co zabolał?Widzę, że macie problemy z czytaniem całego tekstu - albo ze zrozumieniem urzędowych pism. Bywa.Zofia.Sasza - ależ oczywiscie, że zwierzęta z którymi ludzie jeździli po kilku schroniskach należało przyjąć, choćby po to, by nie były w końcu wyrzucone z samochodu albo przywiązane do drzewa. I oczywiście - po przyjęciu - wydać w miarę szybko.Ty na pewno byś odmówiła przyjęcia - widać po twoich postach.Według mnie 600 psów na tak dużym terenie, to nie jest przepełnienie. Pod Łodzią jest schronisko na kilka tysięcy psów. Dlaczego nie zajmiecie się warunkami tamtych psów? Czy to nie jest zbieractwo? No nie - bo to już nazywa się biznez. O co wam w końcu chodzi - o zbieractwo czy o znęcanie się?Ponieważ ani jednego ani drugiego nie widziałam w Korabiewicach - moje zdanie bedzie się różniło od waszego i nie będę was pytała o pozwolenie w jego wyrażaniu.I to ja sama będę decydowała kogo i za co bedę broniła lub - nie.Acha! Mój talent jest wystarczający by codziennie setki osób wchodziło na mój portal. Takiego zainteresowania życzę i wam.
  2. Iika 1771, może oprócz targicznych zdjęć podaj więcej informacji. Np. co się dzialo pomiędzy ostatnim zdjeciem, a trzema początkowymi? Czy uważasz, że pokazana sytuacja to skutek zaniedbań, celowego znęcania się, zobojętnienia? Czy Pani Magda wówczas sama obsługiwała wszystkie zwierzęta? A wolontariusze? pracownicy? Jak być może zdążyłaś przeczytać wcześniej - dla mnie wolontariusz to warunek właściwego funkcjonowania schroniska, zresztą nie tylko schroniska. Wszędzie tam, gdzie jest cierpienie, a cierpiący sami nie mogą się bronić, czy egzystować - np. w domach opieki, powinni być obecni wolontariusze. Nie wiem jak było w przypadku tej psiny, ale jak zapewne wiesz, na skutek fatalnej organizacji giną także ludzie, a odpowiedzialność się rozmywa, no - może niektórzy w ramach samoukarania podają się do dymisji i śmieją się innym w twarz. Nie wiem sprzed jakiego czasu są te zdjęcia, ale uważam, że pracownik odpowiedzialny za ten sektor powinien być wywalony na zbity pysk. Zofia.Sasza - wyznawcy czego lub kogo? Ale z jednej strony masz rację - zawsze piszę to w co wierzę i do czego jestem przekonana. Rzeczywiście wyjątkowo infantylne podejście! A Ty? piszesz co innego, a myślisz inaczej? Nooooo....to Twoje teksty są na pewno bardzo mądre i dojrzałe. Ostatnia szansa - patologiczny zbieracz, być może, ale z wyrachowaniem wykorzystywany przez innych. Nie wiem czy tak jest także w tym momencie, ale przez długi czas pracownicy żyrardowskiego schroniska nie przyjmując zwierząt - odsyłali ludzi spod bramy do Korabiewic. Bardziej Cię porusza patologiczne (wg Ciebie) zbieractwo czy kompletny brak sumienia? Nadal nikt "nie rusza" decyzji SKO. Iika, Ostatniaszansa, Zofia.Sasza - co za wybiórcze (czyt. wygodne) podejście do tematu. Zofia. Sasza - w sprawie Vivy - taka jest moja opinia i przekonanie. Jakbyś była 20 IX w Korabiewicach to podzielałabyś moje racje! Poza tym - jak wiesz, dziennikarstwo nigdy nie jest obiektywne. Obserwator wszystko widzi przez pryzmat własnego doświadczenia, poglądów, emocji. I ja właśnie tak widzę Korabiewice. I po to jest to forum na którym każdy ma prawo do własnego punktu widzenia - ale nie do obrażania, tak jak to próbowali niektórzy robić.
  3. Ostatniaszansa - na jakiej podstawie podważasz moje kompetencje?Byłaś? Widziałaś? Czy pleciesz to co ci się przez przypadek "wyklika"?
  4. Widzę, że Viva mobilizuje siły. Obrażanie drugiej strony przed dyskusją merytoryczną jest wyjątkowo prostackim zabiegiem tych, którzy nie mają innych argumentów. Nawiązując - moje dziennikarstwo pozwala mi na funlcjonowanie już czwarty rok. Czy to się przeciwnikom Korabiewic podoba czy nie - jestem najstarszym portalem na terenie naszego Powiatu i z pewnością tym, który ma największą liczbę czytelników.Jeżeli chcesz - jedna z drugą - oceniać moje dziennikarstwo to proponuję "podrzucić" próbkę własnych tekstów, tak bym ja również mogła ocenić "fachowców" od dziennikarstwa. Inaczej - słowa które miały mnie obrazić, nie mają żadnego znaczenia.Ale chyba nie tym miałyście się zajmować, bo to chyba inny wątek?Więc wracając - proponuję pojechać do Korabiewic - ja jadę w piątek - więc zapraszam ze mną, i zamiast pisać głupoty - na własne oczki zobaczyć jak się ma wilczyca.Łatwo wymyślać bzdury ekscytując się teksatami "pseudoobrońców" zwierząt w stylu Agaty.Zaznaczam, że w tym miejscu termin "pseudoobrońca" jest jak najbardziej uzasadniony, gdyż w te dni, kiedy ostatnio Agata była w Korabiewicach - ja byłam również. Wbrew słowom Agaty i innych podobnych, których nie było w Korabiewicach - zwierzęta nie były ani głodzone, ani maltretowane, ani też nikt się nad nimi nie znęcał.Jestem w 100% pewna, że jest to tylko i wyłącznie prymitywna walka o tereny.Dlaczego rzeczniczka Vivy na tym fotum (Agata) nie odpowiedziała na proste pytanie dwóch internautów o to, czy jej organizacja ma jakieś plany zw. z użytkowaniem terenów w Korabiewicacach?W tym momencie po prostu zniknęła z forum.Rozumiem, że osoby, które ostatnio włączyły sie do dyskusji to koledzy Agaty, gdyż dyskusja z normalnej (w miarę) rozmowy merytorycznej zmienia się w potok obelg, a co gorsza - sprawy merytoryczne nie mają już żadnego znaczenia.Dlaczego drodzy forumowicze nie interesujecie się decyzją SKO?Przecież ona zupełnie obnaża sposób działania Agaty, Bielawskiego i innych podobnych. Proponuję o tym porozmawiać.Naprawdę, nie wmówicie mi, że białe jest czarne i na odwrót.Mam tę przewagę, że ja byłam obecna przy wszystkich ostatnich wydarzeniach, widziałam te zwierzęta i tak prawdę mówiąc, mimo niekrótkiego życia, jestem zaskoczona i zbulwersowana, jak dobra materialne mogą przesłonić inne, jak wielkie i słuszne idee mogą stać się przykrywką dla prymitywnych zapędów.Wiem, że wiele spraw w Korabiewicach można rozwiazać lepiej i sprawniej, ale jeszcze raz podkreślam - kilkanaście (już) kontroli potrafiłoby zaburzyć pracę nawet najlepiej zorganizowanej firmy.Viva bardzo skutecznie "rozwala" co się da w Korabiewicach, jątrzy i szykanuje zamiast pomagać. Czy taki ma być rzeczywisty cel ich działań?Ja będę pomagała Korabiewicom dopóki będę mogła i dopóki nie będę widziała złej woli u Pani Magdy. W najbliższych dniach zostanie uruchomiona strona Korabiewic.Mam nadzieję, że wielu z Was tam zajrzy i wesprze choćby rzetelnymi postami.
  5. Służą oczywiście jednemu - trzeba wykazać, że Pani Magda nie radzi sobie ze swoimi zwierzętami - trzeba jej odebrać te zwierzęta, no a teren - przecież i tak formalnie nie jest już jej. Odbiór zwierząt - to początek akcji mającej na celu przejęcie w jakiejkolwiek formie (np. dzierżawy) - całego terenu. Zresztą wójt gminy mówi o dzierżawie w filmie Polsatu. Agata zamist knuć i nasyłać policję powinna pomagać. Te 700 kg karmy o którym pisała zostało zakupione z prywatnych funduszy przez wolontariuszkę (oczywiście nie Agatę).
  6. Z założenia adopcje powiny być codziennością, ale żeby przebiegały sprawnie przy tak dużej liczbie zwerząt muszą być odpowiednio zorganizowane. Przyznasz, że adopcje przy 700 zwierzętach i na tak dużym terenie to nie to samo co np. w małym schronisku w Żyrardowie, które na dodatek zajmuje teren ledwie kilkuset m2.Co zrobisz jak w tym samym dniu w krótkich odstępach zaczną przyjeżdżać osoby chętne do adopcji (gdyby przyjechali o jednym czasie - nie byłoby problemu)?Masz zapewne świadomość, że wiąże się to z wyłączeniem z innych obowiązków pracownika oprowadzającego - i to nie jednego, z zaangażowaniem wolontariuszy.Przy tym oprowadzanie nie będzie trwało 15 czy 20 minut, ale co najmniej godzinę. Widzisz więc, że w przypadku dużego schroniska, na dużym terenie sprawa wygląda zupełnie inaczej niż mogłoby sie wydawać i według mnie nie powinna odbywać się codziennie, tylko właśnie 1 lub 2 razy w tygodniu w tzw. "dni otwarte", kiedy można w to przedsięwzięcie zaangażować prawie wszystkie siły.Osoby chętne do adopcji nie powinny przecież czekać nie wiadomo ile, ale też nie mogą same poruszać sie po schronisku. Oczywiscie wyjątkiem jest umówienie się na konkretny dzień i godzinę.Odnośnie wizyt w domach adopcyjnych: powinny być, ale nie oszukujmy sie nie ma ich prawie nigdzie. Kilku moich znajomych wzięło psy z żyrardowskiego schroniska - oczywiście nie było żadnych wizyt - ani przed, ani po adopcji. Od Pani Magdy wszyscy wymagają standardów najwyższej klasy, a co z gminnymi schroniskami, w których pracownicy i zarządzający są zatrudniani za nasze pieniądze, a mimo to jest dużo gorzej niż w Korabiewicach - z jakiego punktu widzenia by nie spojrzeć?Oczywiście uważam, że nieustannie należy podnosić poprzeczkę, ale przyznacie, że ciągłe zaangażowanie w kolejne kontrole - zarówno P. Magdy jak i pracowników skutecznie blokuje zrobienie czegokolwiek.Viva bardzo się stara, by Pani Magda nie miała chwili spokoju, ani czasu dla zwierząt. Przedwczoraj była następna kontrola.No właśnie, a co sie stało z Agatą?Czy odpowiedziała już na temat planów Vivy związanych z terenami w Korabiewicach?Pytanie jest proste - są takie plany, czy nie?Hej, hej Agato, odezwij się!
  7. Pisząc o zarządzaniu miałam na myśli podejmowanie decyzji w kluczowych sprawach, w tym przypadku np. odnośnie KONIECZNOŚCI ADOPCJI, a nie działania związane z codziennym funkcjonowaniem schroniska.
  8. Uważam, że nieoddawanie zwierząt do adopcji było poważnym błędem. Wiem, że ta sytuacja już się poprawia, jak do światełka w tunelu należy podejść do "dni otwartych" w Korabiewicach. I tu mam bardzo dobrą wiadomość - w ostatnią sobotę (dzień otwarty) udało się - wg moich informacji - wyadoptować 10 psiaków. Zwierzętom przede wszystkim należy się pomoc i dlatego powtarzam - dla mnie sprawą priorytetową będzie ocieplenie barakowozu dla kotów. Uważam, że jednej osobie, kim by ona nie była, zawsze będzie ciężko zarządzać tak dużym przedsięwzięciem, które na dodatek dotyczy żywych istot. Kilkuosobowy zarząd jest potrzebny również po to, by eliminować błędy, które prawdopodobnie będą mialy miejsce w przypadku jednoosobowego zarządzania. Jak wiemy, nikt nie jest doskonały.
  9. Do zniechęconych:Przecież to nie Pani Magda Szwarc ani TOZ robią "najazdy" na inne organizacje. Ale też nie rozumiem o co właściwie wy - zniechęceni czytający macie pretensje. Dotąd głównie wypowiadali się ci, którzy chcieli udowodnić, że Korabiewice to umieralnia (jak w tytule), jeżeli ktoś już przyjął taką wersję wydarzeń i nie jest w stanie dopuścić innych argumentów - to jego sprawa. Ja nikogo nie zmuszam do czytania Decyzji Kolegium, ale uważam, że jest to niezbędne jeżeli chce się poznać całą prawdę, która nie wszystkim może mieścić się w głowie. [B]Mam wrażenie, że pewne osoby nie są chętne do żadnej współpracy, a swoje członkowstwo zmieniają jak rękawiczki[/B]. Stąd Pan Bielawski raz przyjeżdża z Pogotowiem i Strażą dla zwierząt, a teraz - jako Viva. Może więc kłótnie między organizacjami są powodowane zawsze przez te same osoby? Widocznie niektórych "kręcą" takie spektakularne widowiska jak ostatnio w Korabiewicach, z przeskakiwaniem policjantek przez płot, włącznie. Poza tym - na forach i portalach użytkownicy [B]spełniają rolę sędziów,[/B] którzy na podstawie przedstawionego materiału - kształtują nie tylko swoje opinie, ale także opinie innych.Nie traktujcie więc postów bezpośrednich czy nawet pośrednich uczestników wydarzeń jako kłótni, ale jako informacje pozyskane od stron. A teraz w kilku zdaniach opiszę jak wyglądało odbieranie zwierząt w dniu 20.09.2011. Najpierw odbyło się [B]bezprawne, niezgodne nawet ze stronniczym postanowieniem -[/B] przeszukanie całego terenu przez policjantów z grodziskiej Komendy Policji. Policjanci dokładnie przeszukali nie tylko teren, na którym było schronisko, ale weszli także do prywatnego domu Pani Magdy Szwarc. Szukali ofiar znęcania jak też zwierząt zaniedbanych, wskazanych na dołączonym materiale zdjęciowym. Tu muszę dodać, że zdjecia były następstwem czynu zabronionego, gdyż właścicielka nie wyraziła zgody na ich wykonanie, a tym bardziej na publikację (jedno z nich znalazło się w internecie). W tym czasie pod bramą byłego schroniska czekało ok 10 osób min. Agata (z pewnością nie air), Cezary Wyszyński, Grzegorz Bielawski. Nie wiem, czy wszyscy oni działają jako Viva, czy też może jako jakaś jej odnoga, ale obserwując ich zachowanie nieodparcie nasuwało się porównanie ze stadem hien czekających na padlinę. W tym czasie ci ludzie kontaktowali się zarówno z policjantami będącymi na terenie byłego schroniska jak i z Panem prokuratorem oraz wykonywali dziesiątki telefonów by osiągnąć swój cel, czyli odebrać 12 zwierząt wskazanych na fotkach. Ja sama w tym czasie odebrałam 2 telefony, które były skutkiem ich działań: jeden od Pani M. Nowickiej - szefowej warszawskiego okręgu TOZ, a drugi nawet od Prezesa ZG TOZ. Pani Nowicka próbowała mi w bulwersujący sposób uświadomić kogo bronię, chociaż nie wiem kiedy ona sama była ostatnio w Korabiewicach i czy w ogóle była. Uświadamianie trwało ponad 13 minut. Były to niewątpliwie naciski, które miały spowodować zmianę mojego stanowiska. Prezes TOZ poinformował mnie, że miał 2 telefony w sprawie spowodowania zmiany mojego stanowiska. Po przeszukaniu odbyła się identyfikacja (były kłopoty - jw.) zwierząt zakończona oświadczeniem lekarza z Sochaczewa, że [B]żadne ze zwierząt nie było w sytuacji zagrażającej jego życiu.[/B] Mimo to, zwierzęta zostały potraktowane jak dowody w sprawie (wg inf. policjantek) i miały być zabrane. Na teren byłego schroniska weszła dwójka młodych osób ze stada czekającego pod bramą, [B]z pętlami na wysięgnikach, którymi posługują się hycle dla odławiania zwierząt agresywnych, brudnych i nieznanego pochodzenia.[/B] Na skutek protestów pracowników schroniska i Pani Magdy Szwarc nie pozwolono, by zwierzęta Pani Magdy (podobnież chore i wycieńczone) były odławiane w ten sposób. Moim udziałem w tej sytuacji była wskazówka, by zrobić zdjecia narybkowi Vivy w pełnym rynsztunku. Po protestach - narybek się wycofał. Zdjęcia zostały zrobione. Policjantki zapytały jak wobec tego można złapać wyznaczone psy? Gdyby miały więcej doświadczenia - wówczas sprawa byłaby oczywista. Nawet na dzisiejszym filmie - reportażu na kanale Planet – czł. organizacji odbierający zwierzęta nie stosowali hyclerskiego sprzętu w takich sytuacjach. Przypominam, [B]że zwierzęta Pani Magdy są bardzo przyjazne, każde wręcz prosi o głaskanie. [/B]Ta sytuacja jest jeszcze jednym dowodem, że Panu Bielawskiemu, Wyszyńskiemu i Agacie oraz innym spod bramy, w przypadku Korabiewic - niekoniecznie chodzi o dobro zwierząt. Został więc ustalony inny sposób odbioru zwierząt - taki na który zasługują! Dopiero po tych ustaleniach wyjechałam z Korabiewic. Pod każdy z boksów podjeżdżał policyjny samochód i psy były zwabiane w pobliże klatki. Następnie zakładano im obrożę i wprowadzano do klatki. Wszystkie oczywiscie były sprawne, więc gdyby ktoś nieznajacy sytuacji zaczął w niej uczestniczyć od tego momentu, z pewnością nie przypuszczałby nawet, że te psy są odbierane z .... no właśnie - z jakiego powodu? [B]Nie wiem jak to się stało, że poważna instytucja jaką jest Prokuratura dała się wciągnąć w tą FARSĘ.[/B] Wydając postanowienie o odebraniu zwierząt Pan Prokurator podważył działania wieloosobowej Komisji, która dopiero w tym tygodniu zakończy swoje prace.Tu trzeba postawić pytanie - dlaczego to zrobił i na jakiej podstawie? Jak to sie stało, że zdjęcia wyglądające w sposób przedstawiony przeze mnie we wcześniejszych postach, mogły być powodem takiej decyzji? Odnośnie wilczycy, która na szczęście pozostała w schronisku - napiszę w odrębnym poście. Acha! 3 lub 4 zwierzęta z tych odebranych były leczone przez lekarza, który leczy zwierzęta Pani Magdy. Pani Magda przedstawiła stosy faktur za opiekę weterynaryjną. Przypomnijmy, że do Schroniska Pani Magdy trafiają zwierzęta chore, wyrzucone, potrącone i nie każde, nawet po zakończonym leczeniu wygląda tak zdrowo i dorodnie jak np. Agata. Nie można mierzyć wszystkich swoją miarą!Ta dygresja była nieodzowna. Dobranoc.
  10. Koosiek i Sodalis - rozumiem, że prosciej i wygodniej było wowczas, kiedy była znana tylko wersja Agaty idealnie korespondujaca z tytułem. Była jedna prawda, nie było dyskusji. Niestety prawda jest zupełnie inna i nie jest to tylko (decyzja SKO) moje zdanie.Nie jest to żadne pranie brudów, tylko pokazywanie, że prawda, którą znaliście do tej pory jest pólprawdą, nikt was nie zmusza do czytania wszystkich postów - możecie przecież tylko czytać te, które pisze Agata.
  11. Wczoraj wrócilam bardzo późno i na dodatek z zerowym potencjałem energetycznym. Napiszę więcej najszybciej jak tylko będę mogła. Sorry.
  12. [quote name='panterra']Skąd masz te szokujące wiadomości, tj., że Vivie zależy na terenach, że przyjaźni się z prokuratorem, że do obróbki zdjęć użyli wspomagacza? Jesteś pewna? To tylko Twoja opinia, czy masz inne źródło informacji? Wiesz, że to może mieć poważny wpływ na "korabiewicką" sprawę...?[/QUOTE] Swoje odpowiedzi zacznę od powyższego postu.Z nas wszystkich, którzy ostatnio wypowiadaja się w tym temacie, prawdopodobnie tylko Ja i Agata widziałyśmy odebrane zwierzęta, a także zdjęcia, które posłużyły prokuratorowi B. Piątkowi do wydania postanowienia o ich odebraniu.Zdjęcia były przekontastowane, miały nienaturalne kolory, po raz pierwszy widziałam takie zdjęcia - jak z taniego komiksu. Już te jarmarczne fotki powinny zapalić czerwoną lampkę w głowie prokuratora. Powinien się przynajmniej zastanowić czemu mają służyć tak zrobione zdjęcia, które wyglądają jakby je wykonał najgorszy amator. Nie miał daleko - powinien pojechać na miejsce i rozwiać swoje wątpliwości, by nie krzywdzić ludzi, ale przede wszystkim - by nie krzywdzić zwierząt. Każdy by miał wątpliwości, a on jak widać - nie.Na 12 zwierząt widziałam 9 - żaden pies nie wygladał w rzeczywistości tak jak na tych zdjęciach, żaden nie był osowiały czy nawet smutny. Te, które widziałam biegały w boksach razem z innymi psami.O "dobrze" zrobionych zdjęciach świadczy fakt, że 2 czy 3 w ogóle nie można było rozpoznać.Pracownicy schroniska kwestionowali jedno ze zdjęć na którym był chudy pies przy budzie. Ani psa ani budy nie rozpoznawali.W notatce policjantki jako opis psa przeznaczonego do odbioru napisano i o ile pamiętam "wystarszony" czy też "wypłoszony". Taki był opis złego stanu psa!Odnośnie postanowienia prokuratora - ten stróż i obrońca prawa z pewnością wie, że Pan Bielawski od 2008 roku do dnia dzisiejszego bezprawnie przetrzymuje 5 psów. I posiadając taką wiedzę - pozwala mu, bez dokonania oględzin przez jakiegokolwiek prokuratora, na powtórkę.Poniżej zacytuję końcowy fragment Decyzji Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Warszawie nr KOA/2566/Oś/09 z dn. 7 grudnia 2009, które w 3 osobowym składzie w ten sposób podeszło do legalności działań podczas interwencji w 2008, w której udział (jak sama napisała) brała również Agata (z pewnoscią nie air!):"Z powyższego wynika zatem, że w sprawie niniejszej brak było podstaw nie tylko do odebrania zwierząt w trybie natychmiastowym, przewidzianym przez art 7 ust. 3ustawy (o ochronie zwierząt - przyp. mk), ale nie zaistniały również przesłanki czasowego odebrania zwierząt w drodze decyzji, wydanej w trybie art. 7 ust. 1 ustawy" (...)"Jedynie na marginesie powyższych rozważań zauważyć należy, iż ustawa o ochronie zwierząt daje stosunkowo duże możliwości obrony zwierząt traktowanych w sposób niewlasciwy przez człowieka. Możliwości te jednak nie powinny być nadużywane, mogłyby bowiem prowadzić do niekontrolowanego ingerowania w prawa właścicieli zwierząt, zdaniem Kolegium nadużycie takie miało miejsce w niniejszej sprawie, w szczególnosci w stosunku do czterech szczeniąt, odebranych matce z tego typu względu, że akurat nie było jej w ich pobliżu w chwili interwencji w schronisku. sama potrzeba odrobaczenia - o ile w ogóle potrzeba taka w przypadku rzeczonych szczeniąt zachodziła - nie może stanowić wystarczającego usprawiedliwienia do odebrania zwierząt ich właścicielowi".Pogotowie i Straż dla Zwierząt, a co jest jednoznaczne - min. Pan Bielawski mogły sie odwołać do WSA, ale chyba tego nie zrobili, gdyż według mojej wiedzy taki był koniec wielkiej awantury. Być może o czymś nie wiem - to - Agato - masz okazję mnie poprawić!I masz czas - bo teraz idziemy szykować stadu wolnobytujących kotów schronienie na zimę.Na resztę - również w sprawie odbierania zwierząt 20.09.2011 napiszę wieczorem.
  13. Jak wiesz z powyższych postów - jesteśmy "małym kołem", naszym terenem działań jest żyrardowski powiat.Jak też zapewne się domyslasz, ja nie jestem w Zarządzie TOZ, ani jakiegokolwiek okręgu, więc nie mam interesujących Cię mocy decyzyjnych.Proponuję dwa wyjścia:- podziałaj przez ZG TOZ lub zaangażuj przynajmniej Okręg- działaj przez Vivę (jak wiesz są swietni!)A tak naprawdę to ja nie mam ogólnopolskich ambicji ratowania zwierząt - zwyczajnie nie miałabym ani czasu ani środków.Chcę też powiedzieć, że chociaż jestem inspektorem TOZ, ratowanie zwierząt nie stanowi całego mojego życia, ale zapoznam się z tematem Mysłowic.
  14. Nie zarzucam Agacie (podobnież air), że nic nie robi.Natomiast uważam, że niektóre jej działania są kompletnie pozbawione sensu. Jej i innych vivowców. Pozbawione sensu jeżeli tym sensem jest ratowanie zwierząt.Przykład z przedwczorajszej "wizyty" w Korabiewicach.Na siłę odebrano kota z zaawansowanym kocim katarem, którego pracownik znalazł wieczorem dnia poprzedniego na terenie wybiegu dla kotów. Kot był wioskowy i nie było go na stanie schroniska. Następnego dnia po znalezieniu - czyli w dzień "wizyty" zorganizowanej przez Vivę, kot miał pojechać do lekarza.Kontrola rozpoczęta w godzinach rannych skutecznie to uniemożliwiła. Kot został odebrany. Zapraszam więc powtórnie do Żyrardowa, gdzie na ulicach jest mnóstwo kotów w takim stanie. I tym kotom - pozbawionym opieki - rzeczywiście niezbędna jest pomoc!Ale te żyrardowskie koty z pewnością nie znalazłyby się na liczniku "uratowanych" i nie byłoby się czym szczycić!Już zrozumiałaś co zarzucam Agacie (podobnież air)?
  15. Dobrze zorganizowany, nie chaotyczny, wolontariat jest wszędzie potrzebny - przynajmniej z dwóch powodów: 1) pomocy, 2)kontroli
  16. Dlaczego fakty nazywasz insynuacjami?Viva już pokazała jak potrafi zajmować się Korabiewicami! Przykład - barakowóz kociarni. Przez kilka lat nic nie zmienili i nie ulepszyli. Bo też nie o to im chodzi.Moja opinia jest taka, że chodzi im wyłącznie o tereny, dlatego teraz szukają przyjaciól w prokuraturze. Widziałaś przynajmniej w realu te zabrane psy? Ja tak - i głowę dam sobie uciąć, że do obróbki zdjęć użyli wspomagacza. Jutro na swoim portalu opublikuję zdjecia wiczycy, którą też mieli zabrać, ale nie bardzo wiedzieli jak to zrobić (mam na myśli niehyclowskie metody).
  17. Dobranoc. Czekam na poranny atak, niestety nie wiem, czy będę mogła na bieżąco odpowiadać.
  18. No tak, ale to Pani Magda jest "ta zła". Chociaż jestem inspektorem "dziadowskiego TOZu" moje sumienie nie pozwoliłoby na takie zachowanie jak napisałam. Czy Pan Bielawski nie ma rozdwojenia jaźni? Czy na pewno walczy o życie zwierząt. Proponuję nie bagatelizować opisanego przeze mnie faktu, a przynajmniej zastanowić się nad kolejnymi postami n/t takich obrońców zwierząt.Agato (podobnież air), dlaczego nie pomagasz zwierzętom w Żyrardowie? Zamiast organizować wycieczki radiowozom policyjnym i wydzwaniać do szefa żyrardowskiej prokuratury - P. Piątka, pomóż w Żyrardowie!Tu jest mnóstwo zwierząt, które czekają na pomoc - począwszy od tych schroniskowych. Zapewniam Cię, że "małe koło TOZ" ma pełne rece roboty.Niestety w Żyrardowie stawką jest tylko kocie lub psie życie, a nie ogromne tereny (air).
  19. Kahoona - w ogóle nie interesują mnie Twoje opinie n/t TOZ, jeżeli Zarząd Główny uzna, że przesadziłaś, to po prostu postąpi wg możliwości jakie daje prawo. W związku z tym nie trać czasu na zbędne klikania, a skup się na losie zwierząt. Od kwietnia u P. Magdy było 9 kontroli. Z pewnością Agata (podobnież air) oraz inni czł Vivy min P. Wyszyński czy Bielawski czerpią ogromną satysfakcję z tego, że pracownicy zamiast zajmować się zwierzętami - zajmują się kolejnymi komisjami, a Pani Magda zamiast poświecać czas zwierzętom - musi tworzyć setki dokumentów. Mniej zorientowanym co do działań Pana Bielawskiego ( tak prawdę mówiąc nie wiem czy jest on czł Vivy, czy tylko z nimi "twórczo" współpracuje) opiszę pewien fakt z "odwiedzin" Pogotowia i Straży dla Zwierząt w grudniu 2008, kiedy to już zaczęła się ostra walka o korabiewickie tereny. Podczas więc tych "odwiedzin" w których jako gwiazda nr 1 uczestniczył Pan Bielawski oraz lekarz z którym przyjechał, Pani Magda bardzo prosiła, by udzielili pomocy psu z jakimś urazem neurologicznym, który to pies - w foliowym worku został znaleziony na drodze przy bramie schroniska. Prawdiopodobnie ktoś go wyrzucił z samochodu. Pies był w bardzo złym stanie i w nocy zmarł. Zarówno Pan Bielawski jak i lekarz w ogóle nie zainteresowali sie psem, a trzeba podkreślić, że z tych "odwiedzin" jechali prosto do lecznicy w Warszawie, która na pewno pomogłaby zwierzakowi. Czy tak zachowują się ludzie, którym - nie 14 ha, ale dobro zwierząt leży na sercu?
  20. A jakie standardy schroniskowe ma Viva? Dlaczego nie pokaże na przykładzie swojego schroniska jak powinien wyglądać wzór godny naśladowania? Dlaczego Viva nie ma własnego schroniska, a może o czymś nie wiem? O ile wiem Pan Cezary Wyszyński z Vivy był w zarządzie fundacji Niedźwiedź. Dlaczego wówczas nie wprowadził tych wzorcowych stamdardów? Agato (podobnież air) Ty wiesz najlepiej jak wygląda kociarnia w Korabiewicach. Dlaczego nie zadbaliście, by barakowóz przekształcić w wygodny i ciepły pawilon? Można to zrobić niewielkim kosztem. TRZEBA TO ZROBIĆ teraz, przed zimą.
×
×
  • Create New...