Lepsza ta zimna buda i my, niż rów i samotność... Okrutne to wszystko... Wlazłam mu do kojca, byłam pewna że mnie udziabie bo wary zaczął marszczyć... Podsunęłam otwartą rękę, powąchał... Powoli pogłaskałam. Zapięłam delikatnie smycz... Iwona mówiła, że jak szłam z aparatem to się za mną oglądał czy ide... Ej, bo się popłacze... :(