Dłużej już udaje mu się wytrzymać, ale nie chodzę na ostatnią minutę, tylko go wypuszczam na siku pod klatkę między długimi spacerami. Jak chce się bardzo siku to aż pęcherz boli, sama wiem, więc nie będę go katować. ;) Nie zasługuje na męczarnie, mimo że szkudnik czasami, ale i kochany :) Wczoraj łapnął zaś coś, ale za to dzisiaj rano był bardzo grzeczny na spacerze, aż się zdziwiłam. Chyba jednak reprymenda podziałała :)