w połowie maja mam zaplanowany urlop - ludzie jak to śmiesznie brzmi, wszystko trzeba planować....ale już się cieszę słonko Homerku.... będziemy:multi: sobie siedzieć na działce ,wąchać kwiatki.....itd
dziewczyny - to nie jest tak że zrezygnowalam ale potrzebowałam czasu. bez nacisków, musiałam przemyśleć żeby nie zrobic MU krzywdy-juz teraz wiem że jestem gotowa na to żeby go przyjąc do "swojej rodziny"-tylko proszę jeszcze o miesiąc czasu -wtedy ja będę miała urlop i bedę mogła wszystkiego dopilnować-jeśli trzeba ja zapłacę za hotelik tylko proszę zabierzcie go stamtąd ... jeszcze tylko miesiąc Homerku....
dopiero chyba jutro-tylko troche mam zamieszanie w pracy i nie mogłam dostać wolnego a chciałam żeby psiaki się oswoiły ze sobą (zobaczymy jak sie to ułoży)
jak tylko Homerek bedzie juz u mnie bezpieczny nie omieszkam was powiadomić - chcialabym żeby wszystko przebiegło jak najmniej bezstresowo dla niego (musze jeszcze utemperować mojego Murzynka- okrutny zazdrośnik jest z niego :diabloti:)
współczuję bardzo- sama ostatnio przeżyłam to samo- 8 marca odeszła moja kochana Saba (nawet podobna do Twojego Rokusia) byla ze mną 14 wspaniałych lat- i tak jak jej kiedyś obecałam byłam z nią do końca chociaż serce miało mi pęknać z bólu- i obiecałam jej że wezmę jakiegoś biednego,starego psa którego nikt nie chce- i tak czekam na ślepego Homerka