Jump to content
Dogomania

Felka z Bagien

Members
  • Posts

    2734
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Felka z Bagien

  1. Wellington,w schronisku mnie mówiono i mojej koleżance też,że: cyt." nie będziemy odcinać guza,bo jest blisko odbytu i powikłaniem może być nietrzymanie stolca.Więc lepiej tego nie ruszać,piesek jest stary,więc niech sobie już tak dożyje.Dostaje również leki obkurczające na tego guza".Przy czym guz był wtedy wielkości orzecha włoskiego,nie taki ogromny jak opisuje Aga.Guz w krótkim czasie rozrósł się okropnie i dzięki,że Aga wzięła Homcia, bo bardzo by tam cierpiał. W tej chwili są już tylko bardzo młodzi lekarze.Chyba tylko jeden ma nieco ponad rok stażu w schronisku,reszta nie ma.Ale to jeszcze mówiły doświadczone wetki.
  2. Z tym lekiem na parkinsona,to i ja się spotkałam.Piesek,którego wzięłam ze schroniska też dostawał ten lek i inny piesek,którego znam też..Podobno jest tam jakiś składnik,który działa przeciwbólowo(?).Moja wetka,też się za głowę złapała.Ale,co z tym można zrobić?
  3. Generalnie wolontariusze doglądaja swoich psów i gdy trzeba idą do wetów,ale tu nietety już powstaje problem.Jaki? Mozna się domyśleć.Ja,jak jestem w schronisku,to praktycznie zaglądam psu wszędzie.Obmacuję brzuszek,oczywiście jak się da,patrzę jak chodzi,czy nie ma kłopotów z uszami.Zawsze mam szczotki i nożyczki,aby wycinać dredy z sierści. Z zębami nietety jest tak,mimo,że w schronisku jest sprzęt do czyszczenia zębów, to robi się to niezmiernie rzadko.Wiadomo jak chore zęby wpływają na zdrowie i serce przede wszystkm.Lepiej dawać drogie leki,niekoniecznie trafione niż usuwać przyczynę wielu dolegliwości.Tego niestety nie da się zmienić prędko w tym stanie rzeczy.Szczęśliwie jest naprawdę sporo młodych wolontariuszy,przed którymi chylę czoła,którym bardzo leży na sercu los psiaków i kotów,i naprawdę wiele robią, aby znaleźć im dom i pomóc zawczasu.
  4. Jeszcze zamerda ogonkiem.Może go boli.Homcio w schronisku wybiegał do krat razem z innymi psiakami,ale szybko zawracał do środka.Pod koniec dawał się już pogłaskać przez te kraty,ale po chwili odchodził, taki jakiś rozczarowany.Tak,dokładnie.Zawsze miałam poczucie winy,że nie spełniłam jego oczekiwań,tak jakby na kogoś innego czekał.Tak,jak wcześniej pisałam on dopiero w ostatnich tygodniach jakby emocjonalnie odżył,pdchodził do głaskania,ale to było wtedy gdy wchodziłyśmy do środka boksu i poprawiałyśmy psiakom kocyki,jednocześnie rozdając ostatnie pożegnalne głaski.Długi czas trzeba było łapać Homcia na smyczkę i trochę na siłe go wyciągać na spacer.Potem już wiedział,gdzie dają pyszności, więc ciągnął jak parowóz. Gdy go bolały nóżki, praktycznie było tylko si lub koo, i micha.Razem z Fenomenem skradli moje serce,bo byli tacy wzruszający w tej swojej nieporadności, długi czas ich nie rozróżniałam.Fenomen był drobnieszy,ale bardziej otwarty. Gdy znalazł domek,prosiłam aby i Homcio znalazł ten najwspanialszy domek, bo zasłużył na niego po tylu latach poniewierki.Dziękuję ci jeszcze raz Aga,za to wszystko co dla nich robisz! :modla:
  5. Wpadam na krótko w kwestii ogrzewania w schronisku.Podobno jest włączane w nocy,bo w ciągu dnia nie ma to sensu. Pozdrawiam,muszę wraócić do pracy.
  6. Nawet Aga nie wiesz,jaka jestem szczęśliwa.Gdyby nie moja sytuacja w tej chwili, to Homcio dawno by był u mnie.Niestety moje psiaki też się starzeją i chorują, a i mnie sił nie przybywa.Z tego też powodu nie byłam jakiś czas w schronisku,ale Beatka i Ania,oraz inne wolontariuszki doglądały boks A1.Dzisiaj rozmawiałam z Małgosią K i ona niestety potwierdziła,że guz Homerkowi urósł w tempie strasznym.Ja tego nie widziałam.Ale co tam guz,już go nie ma i nie będzię. Teraz tylko pieszczochy i mizianie,i całowanie od rana do wieczora. :jumpie: :loveu: :jumpie: :loveu: :jumpie: .Wszystkie namiary podam tylko powiem wam w zaufaniu ja jeszcze tego dogo nie rozgryzłam.Nie umiem np.subskrybować i takich tych innych rzeczy robić.Chciałam np.wkleić banerek Toto i ani rusz.Będę musiała to wszystko rozgryźć. Aga, ja mam numer do Ciebie,bo jak Homcio był już u Ciebie,to poprosiłam Beatkę P. o ten numer.Nie chciałam dzwonić, bo wiem jaka jesteś zapracowana. :calus:
  7. Nawet Aga nie wiesz,jaka jestem szczęśliwa.Gdyby nie moja sytuacja w tej chwili, to Homcio dawno by był u mnie.Niestety moje psiaki też się starzeją i chorują, a i mnie sił nie przybywa.Z tego też powodu nie byłam jakiś czas w schronisku,ale Beatka i Ania,oraz inne wolontariuszki doglądały boks A1.Dzisiaj rozmawiałam z Małgosią K i ona niestety potwierdziła,że guz Homerkowi urósł w tempie strasznym.Ja tego nie widziałam.Ale co tam guz,już go nie ma i nie będzię. Teraz tylko pieszczochy i mizianie,i całowanie od rana do wieczora. :jumpie: :loveu: :jumpie: :loveu: :jumpie:
  8. Jutro się wszystkiego dowiem.Moje oburzenie równa sie waszemu,tylko,że ja czasem już tracę chyba poczucie rzeczywistości.Bo ja bym wszystkie zwierzaki na podusiach trzymała,ale to chyba nie jest konieczne.A co do zbiórki kocy,to zawsze są one w schronisku potrzebne.Latem też.
  9. Pewnie,że jest możliwa.Takie masaże i ćwiczenia są bardzo proste.Byle ćwiczyć regularnie.
  10. Super wieści! :klacz: Homerku pilnuj zwieraczy :klacz: .Kamień z serca.Jak to dobrze Aga,że Homer jest u Ciebie.W schronisku jeszcze nie grzeją.Nie wiem jak Homcio by to wytrzymał.Psy trzęsą się z zimna i czekają aż im cyt."podszerstek wyrośnie".W takiej temperaturze lepiej im rośnie.Jezu,jak ja mam to wszystko wytrzymać.Dzięki,że jesteś Aga na tym świecie,bo wpisałam Cię ,bez zgody, do swojej grupy wsparcia, co bym sama nie zwariowała.Homciu jesteż najwspanialszym psiakiem pod słońcem. :laugh2_2:
  11. Witajcie!Jak Homciowa dooopecka?Czy doktor mówił coś o zwieraczach,jakie są rokowania?W schronisku podobno ,niebezpieczeństwo nietrzymania koopy powstrzymywała weta przed zabiegiem usunięcia guza.Trzymam kciuki!I czekamy na dalszą relację :klacz: .
  12. Miło mi,że nie jestem tu intruzem.Bardzo mnie zmartwiły wieści o Toto.Mam szczególny sentyment do psiaków z bezwładnymi nóżkami.Sama mam w tej chwili 2 suczki,które szczęśliwie udało się wyprowadzić na "prostą".Oczywiście nigdy już nie będa w pełni sprawne,ale biegają,są szczęśliwe.Niestety w przypadku takich psów schorzenia dróg moczowych i pęcherza są bardzo częste.Konsekwencją urazu kręgosłupa jest zaburzona mikcja,no i wiadomo że z tego powodu namnażają się różne bakterie w układzie moczowym.Z tego, co również zauważyłam u psów schroniskowych (dotyczy to pewnie również psów na łańcuchu i żyjących na zewnątrz) bardzo często dochodzi do chorób układu moczowego.Biedaki siedzą na zimnie i się przeziębiają, a stąd prosta droga do przewlekłej niewydolności nerek itp.Wózeczek będzie wskazany po wyleczeniu,choćby dlatego,żeby ustabiliwać właściwą pozycję psiaka.Spróbujcie siedzieć w jednej pozycji bez możliwości jej zmiany.Po czasie zacznie się dysfunkcja innych partii mięsni i organów.Trzymam za Toto,niech ten pęcherz będzie już dobry.
  13. Nie wiem jak Wy,ale ja przebieram nogami z niecierpliwości, jak tam nasze dziadunie?Pewnie będą cichutko spać odurzone jeszcze narkozą.
  14. Witajcie.Nikt mnie nie zapraszał,ale wpadłam.Bardzo biedny ten Toto.U mnie niestety z kasą krucho,więc nijak nie pomogę.Doczytałam,że piesiunio robi pewne postępy po sterydach i że staje na nóżkach w wannie.Myślę,że to dobry znak.Potrzebna jest rehabilitacja lub choćby proste ćwiczenia codzienne,masaże nóżek i stópek.Jak z wózeczkiem, bo wbrew pozorom bardzo mógłby mu pomóc w rehabilitacji.Mózg Toto zapomniał,że nogi mogą chodzić.Potrzeba wszelakich bodźców dla nóżek,kontaktu z podłożem. Sorry jeśli męczę,ale nic więcej nie doczytałam co się dzieje ze zdrowiem Toto.
  15. Hurra! A te zdjęcia to są przed operacją czy już po,bo się pogubiłam?Oświećcie mnie cioteczki,bo Mamy Agi nie będę męczyć!!!
  16. Dzięki wielkie!Homerek już wolny od tego paskudztwa.Aga trzymam za Was.Buziaki dla Homcia,że taki dzielny i dla Ciebie.Za Łatka też proszę o zdrowie !!!
  17. Wieczorowe przytulanko.Do jutra!Trzymam kciuki!Musi byćjuż tylko dobrze!
  18. Ja również proszę w imieniu psiaków o ogłoszenia.Czy ktoś mógłby?
  19. Aga,jak ty go wzięłaś na ręcę?.Przecież Homcia z trudem dotykaliśmy.Śliczna mordeczka, te oczka słodkie.Homisiu wszystkiego najlepszego w nowym,kochającym domku! :loveu: :loveu: :loveu:
  20. A czy mogłabyś zrobić fotę tego guza przed operacją?Zapytaj doktora,czy gdy ten guz był mały,to można go było farmakologicznie powstrzymać?
  21. Podczytuję,co tam u Was kochani słychać.Przeraziła mnie wiadomość o wielkości guza.Ostatnio,kiedy widziałam Homerka, a było to kilka tygodni temu guz był wielkości dużego orzecha włoskiego i był całkowicie schowany pod ogonkiem.A teraz jest już taki ogromny?Jak to dobrze Aguś,że go wzięłaś z tego schronu.Trzymam za Was kochani mocne kciuki.
  22. Jej zdublował mi się post i nijak nie umiem go usunąć.Ufam,że z tego powodu mnie nie usuną z Dogomanii :evil_lol: ,bo byłaby to wielka szkoda :evil_lol:
  23. Nie tylko ja go rozpieszczałam.Inne ciocie też :evil_lol: .A teraz ma kochaną rodzinkę :ghost_2:.
×
×
  • Create New...