Joyowa powoli odzyskuje siły, dzisiaj chyba nawet cieszyła się na spacer ('spacer' - zanieść na trawkę, poczekać aż zrobi swoje, zanieść do domu, no czasem kawałek przejdzie ), ale przeszło jej jak wyszłyśmy z klatki i odkryła, że pada :P Zaczęła też się domagać jedzenia, dalej jest to papka zrobiona z jej suchego - z granulkami jeszcze ma problem by pogryźć i przełknąć i zwykle potem trochę kaszle, więc stwierdziłam, że na razie dostaje jedzenie w takiej formie. A no i jak już o tej papce xD Młoda ogarnęła, że włączenie czajnika oznacza 'zaraz będzie żarełko' i leci do miski na sam jego dźwięk :P (Karma łatwiej się namacza przy gorącej wodzie, szkoda tylko, że trzeba potem czekać aż ostygnie :P)