Jump to content
Dogomania

danusial

Members
  • Posts

    100
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by danusial

  1. Moje Cioteczki nie wierzą Gasparkowi?!? :lol: Jestem tak wygłodzony, że zjadam wszystkie bułeczki, jabłuszka, marcheweczki i inne bananki, ostatnio nawet cebulkę zachaczyłem chociaż pancia krzyczy, że nie wolno. I we wszystkie drzwi się mieszczę! O! :DA mój jeden worek jedzonka jest pusty i co będzie jak został tylko jeden???? :???: Małe burasy to nawet myszy dostają, a mnie żałują jednego tłustego kogutka! :Dog_run: A Cioteczki jeszcze nie wiedzą, że ja jestem super pies i chodzę luzem, i przychodzę na każde wołanie, tylko nie wiem dlaczego jak się pojawiają jakieś udka sarenek to muszę panci pilnować żeby nie zabłądziła i trzymam ją na sznurku smyczą zwanym. Ale tak to z ludźmi bywa - same kłopoty. :eviltong: I zawsze takie małe kieszenie na chrupki - ech życie. Wasz Gaspar
  2. Uprzejmie donoszę (bo nie mam komu), że wrócił Ogon. Jest tłusty i gotowy do zjedzenia - mam jeść czy poczekać? To znaczy, że idzie zima - Ogon zawsze przychodzi na zimę. Czarny też dyskutuje nad warunkami stołowania - na razie może zjadać resztki (jakie resztki? - chyba miski!) Dla mnie poproszę kurze łapki - tych z kurnika pancia nie chce dać! Wasz Gaspar wychudzony:evil_lol:
  3. Witam, przez ostatni trudny rok przekonałam się jak bardzo ważny jest czas i słowa. Czas - żeby zdążyć być i słowa - żeby zdążyć je powiedzieć. Muszę zdążyć Wam powiedzieć jak dobrze, że jesteście kochane Cioteczki i jak dobrze że zdążyłyście przysłać nam Gaspara i zdążyłyście, i jesteście cały czas z nami. Dla mnie to bardzo ważne i chociaż jeszcze nie bardzo mogą mówić - to na razie niech wystarczą te słowa. Danka
  4. [FONT=Times New Roman][SIZE=3]... ten pociąg nadjechał nagle i z ogromnym hałasem wtoczył się na peron. Tam był Człowiek, którego miał zabrać ze sobą – czekał smutny i wiedział, że będzie musiał do niego wsiąść. Maszynista nawet się nie zatrzymał, tylko zwolnił pewny swego. Człowiek wyciągnął rękę żeby chwycić za klamkę i wskoczyć do pociągu, ale jakiś młody człowiek w białym kitlu pchnął go brutalnie i przewrócił na peron. Niewiele brakowało, a pociąg pociągnąłby Człowieka za sobą po twardych torach. Ale pociąg odjechał, a Człowiek został na peronie. Podniósł się, otrzepał ręce i wrócił do domu. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Maszynista nie był zbyt zły – takie rzeczy się zdarzają, ale przecież za chwilę zrobi małe koło i znowu będzie na peronie, a Człowiek będzie musiał wsiąść do jego pociągu. Zrobił więc malutkie koło i już jedzie na peron, gdzie czeka ten jeden Człowiek. Już peron widać... ale nagle na torach pojawia się przeszkoda. Maszynista zbliża się powoli i cóż widzi – na torach siedzi Pies – duży, groźny Pies z siwym pyskiem. Pogroził mu więc palcem, potem pogroził pięścią – ale Pies nie reagował. Maszynista przyjrzał mu się z bliska – ten Pies był ślepy, ale siedział i patrzył prosto w oczy maszynisty. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Cóż – nie po Psa jedzie ten pociąg, więc go nie zabierze, zdziwił się tylko, co też ten Pies robi na torach. A Pies posiedział chwilkę, potem położył się na samym środku i zasnął. Spał z otwartymi oczami. Maszynista wzruszył ramionami i wyciągnął ręce, żeby zepchnąć Psa z torów, ale niechcący spojrzał w otwarte psie oczy, rzucił okiem raz, potem drugi... [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]I zobaczył mały domek niedaleko lasu, wśród pól zasypanych śniegiem, i dwoje ludzi jak brodzą w głębokim śniegu, a obok nich wielkiego Psa, trochę wychudłego, z poranioną łapą. I widział jak Pies chodzi za Człowiekiem, słyszał groźny niedźwiedzi ryk, kiedy ktoś obcy pojawił się na progu domu. Uśmiechnął się jak zobaczył stado burych kotów na ganku, które nie chciały uciekać przed groźnym Psem, patrzył jak wielka psia morda zamiast gryźć gości to się uśmiecha i poluje na chwilę kiedy Człowiek się kładzie, a wtedy ogromnym jęzorem przeciągnie gdzie się tylko da. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Maszynista stał i patrzył, a w psich oczach pojawiła się wiosna, łąka się zazieleniła, pojawiły się ptaki. Człowiek i Pies chodzili na spacery do wielkiego lasu, najpierw na zwykłe spacery, potem na włóczęgi. Maszynista razem z nimi oglądał młody rosnący las i stare sosny, płoszył sarny i zające, słuchał żab i ptaków. Mijał czas, a oni tak trwali – Pies na torach i maszynista wpatrzony w psie oczy. I widział, że czasem Człowiek znikał, a wtedy pies siedział sam w domu przez cały dzień – siedział pod drzwiami i czekał aż przyjdzie jego Człowiek. Maszynista zdziwił się, kiedy Pies, który nie jadł przez cały dzień porzucił kość żeby przywitać swojego Człowieka. Kiedy Człowiek wychodził z domu na chwilę bez Psa – on biegał od drzwi do okna i szczekał – wróć, wróć.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Dni mijały – w oczach Psa zmieniały się obrazy, maszynista stał i oglądał. A tam było już lato, jakieś małe burasy biegały po ganku, zboże zaczynało dojrzewać, zrobiło się gorąco. Człowiek i Pies chodzili na coraz dłuższe spacery, ten Człowiek miał znajomą twarz. Po polu chodziły bociany, a w lesie pojawiły się pierwsze grzyby, w ogrodzie dojrzewały ogórki, a na jabłonce wisiały 4 jabłka. Młode kurki gdakały, że będą jaja, a Człowiek i Pies chodzili po lesie. Ten Człowiek był znajomy. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Maszynista spojrzał uważniej w oczy psa, ale nie patrzył już co robi Pies, tylko przyjrzał się Człowiekowi. Tak – to przecież ten Człowiek, po którego jedzie jego pociąg! A on zmarnował tyle czasu zaglądając psu w oczy! Maszynista nie spojrzał więcej w psie oczy, bo wiedział jak będą go kusiły, wziął śpiącego psa na ręce i zniósł z torów. Wsiadł szybko i odjechał. Pies zerwał się na równe nogi, pogonił za pociągiem, chciał gryźć twarde, metalowe koła, chwycić lokomotywę za gardło, zatrzymać... Pociąg wjechał na peron i nie zatrzymując się ani na chwilę zabrał Człowieka, po którego jechał tyle czasu... Pies szczekał przeraźliwie, szczekał, szczekał, potem usiał i cichutko zaskomlił, po siwym pysku potoczyła się łza... a pociąg odjechał...[/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman] [/FONT][/SIZE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Ukochanego Gasparkowego Pancia pożegnamy we środę 17.08 o godz. 14 w Kołbieli pod Warszawą[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Zasłużył na ciepłą myśl nie tylko ludzką[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]D.[/SIZE][/FONT]
  5. Wieczorem byliśmy na spacerku:lol: Przyniosłem dla Pancia gwiazdkę z nieba, dla panci czterolistną koniczynkę a dla Cioteczek po srebrnej kropelce rosy :laola:
  6. :calus: na razie na paluszkach jestem, chodzimy na krótkie spacerki jeszcz trochę ciepełka i może będzie lepiej ?!tylko jak tu zrobić żeby Pancio obiadek wrąbał tak jak ja?! :mad::mad::mad: Wasz G za dobrą podpowiedź dam buzi całą mordą:lol:
  7. Zbieram cieple myśli dla naszej rodzinki - może być bardzo dużo Wasz Gaspar:calus:
  8. "A ja myślę, że ten pies myślał zupełnie inaczej. Myślał, że mu się udało,że ktoś go zabrał z betonowej podłogi boksu, zabrał go zza krat. Umył go,przytulał, głaskał, mówił do niego, ktoś go kochał. Niby przez chwilę, ale dla niego ta chwila trwała całą wieczność. Z taką pamięcią chwil z ziemskiego padołu poszedł drogą za TM, kochany, odprowadzany setkami dobrych myśli o nim. Nie każdy pies ma tyle szczęścia. Podążają tą drogą zwierzęta zapomniane, niekochane. Dzięki dziewczyny za to co zrobiłyście dla Natana." I to jest prawda!! Dziewczyny zdążyłyście - piesio w końcu dostał to, co mu się należało - szkoda, że na tak krótko, ale jednak dostał. To wszystko bardzo smutne, ale dobrze jest wiedzieć, że wokół nas są tacy ludzie jak Wy. Pozdrawiam
  9. Hej Cioteczki nie ryczeć mi tu proszę (ja tylko troszkę) tylko myśleć pozytywnie!!!! Głaskać piesunia, uśmiech dla opiekunki, uścisnąć łapę wetowi i będzie dobrze. Wyniki muszą być złe bo to choroba, ale przejdzie i się zmienią. Z taką obstawą jak Wasza nie może być inaczej i już. Natanek jeszcze nie jednemu pokaże co potrafi. Tak będzie!!
  10. Witam, mój kolega ma chatkę dwa płoty dalej - będzie przyjeżdżał na wakacje i weekendy, wcale się mnie nie boi:multi: i razem chodzimy na spacerki. Ma 8 latek i jest całkiem miły. Jak jeszcze przyjedzie Czika to stworzymy paczkę:diabloti: całkiem grzecznych piesków, złapiemy dzika i go zjemy:evil_lol:. Tam jeszcze przyjeżdża taki maluśki pieseczek, ale on jest strasznie nerwowy i chyba nie będzie moim kolegą:shake:. Chyba że go Amper przekona. Jak będzie ciepło to pójdziemy w niedzielę kapać się w rzece:-o i po rybce:eviltong: (rybki zdrowe na oczy są). To ja idę szykować łódkę (z gazety bo większa nie popłynie) Pa Wasz Gaspar
  11. To ja - wasz buszujący w słońcu :cool1: [IMG]http://i54.tinypic.com/i24yfq.jpg[/IMG] Nareszcie mam kolegę, nazywa się Amper (może Volcik? Prądzik? Piorunek?) [IMG]http://i53.tinypic.com/15cizhz.jpg[/IMG] Jest zupełnie taki sam jak ja - wzrost, futerko kolor... [IMG]http://i51.tinypic.com/1108ze1.jpg[/IMG] tylko ja jestem ździebko przystojniejszy [IMG]http://i51.tinypic.com/rc3tom.jpg[/IMG] Gaspar
  12. :sleep2:To ja - Wasz Gaspar taki jestem śliczny i wyspany:eviltong:. Wujcio dał mi coś na spanie:sleeping: i chrapnąłem sobie co nieco:cool1:. Niteczki powyciągali, jeszcze do brzuszka zajrzeli:cool3:, uszka wyczyścili, podziwiali ślicznego Gasparka - a ja sobie spałem. Jakoś znalazłem się w domku:sweetCyb:i jestem całkiem nowiuśki. Mogę jeść ile chcę - dostanę nowe jedzonko i jeszcze gruszeczki bo lubię (u nas to rodzinne) i jakieś czerwone jagódki - takie od ptaka się nazywają żu... żu... coś tam, a na deser małego burasa:diabloti: (polizać) i będę mógł wpadać do wody. Niedługo będę miał 4 latka i duży brzuszek. To ja idę spać Pa Całkiem młody Gaspar
  13. Drogie Cioteczki Gasparkolubne, tu się należą podziękowania, ale sama nie wiem jakie. Po pierwsze dziś zdejmujemy szwy - trzeba tylko troszkę uśpić Gaspara, bo na żywca to nawet spojrzeć nie da na brzuszek. Ale będzie OK - juz nie zauważa że tam coś było nie tak, apetycik za dwóch, humorek za trzech :). Podziękowania - żadne nie będą wystarczające. To może ja bliżej powiem co zrobił Gaspar (dzięki temu, że się zjawił u nas). Wszystko to prawda, że miły psiak, mądry .... (tu wpisywać wszystkie dobre rzeczy o psach), jest opiekunem, towarzyszem .... (j.w.). Jest również psem ratującym życie i to w sposób dosłowny. Może do Was też niechcący dotarł sms (pół Śląska dostało, bo Pancio z Jaworzna pochodzi), że dostał wypis ze szpitala bez terminu powrotu, był [U]jedynym[/U] pacjentem na oddziale, który przeszedł terminowo cały cykl leczenia, na dodatek efekt był zadziwiająco dobry, wyniki lepsze teraz niż w styczniu pomimo bardzo agresywnego i wyniszczającego leku. Dosłownie oznacza to, że w tej chwili długość przeżycia mierzymy nie tygodniami, ale miesiącami. Pani Doktor kręciła głową ze zdziwienia, a bardziej by kręciła jakby usłyszała, że normą są spacerki po 15 km dziennie - przy bardzo dużej niedokrwistości i z trudnością z chodzeniem z innego tytułu. Nasz lekarz konsultant ucieszył się jak usłyszał, że pacjent dostał psa, ale chyba mu szczęka wypadnie z drugiego piętra jak sobie poczyta wyniki leczenia. Dla każdego jest oczywista rola naszego lekarza domowego - Gaspar się nazywa. W "naszym" szpitalu go znają. No i o jakich podziękowaniach mam tu mówić? Nie da rady nic powiedzieć. A może do każdego ogłoszenia adopcyjnego starszego psa dokładać receptę Gaspara? - dla chorego: jeden pies średni lub jeden buras średnio zapchlony - dla bardzo chorego: jeden średni, stary pies (koniecznie) ze schroniska lub buras zapchlony z ulicy - dla najciężej chorego: jeden stary (koniecznie) ślepy pies ze schroniska lub kulawy, stary buras (może być bez pcheł) - dla chorego, że bardziej już nie można: Gaspar (nakład wyczerpany) efekt terapeutyczny gwarantowany A Gaspar przy każdej wizycie u wujka weta ma wpisywany coraz niższy wiek :) całuski Za Gaspara się wpisała - Danka
  14. :cool1: To ja, wasz piesiunio słodki:lol: Juz mi lepiej - łapki się nie rozjeżdząją - nawet biegają, śniadanko pożarłem (oj długo głodzili), zrobiłem co należy;), na razie nie boli. Wujcie są OK, tylko złapali mnie bez zapowiedzi - no i nie wiem co o tym myśleć. Szukali w brzuszku - znaleźli i wycięli, i to co było na wierzchu też, a teraz co??? Jutro dwie dziewczyny przyjeżdżają - będą się ćmiać???? najwyżej je zjem:diabloti: Teraz spacerki mamy malutkie - pancia kazała "do lasu i do domu!!", ale sobie odbijemy potem. A potem to jeszcze jakieś jedzonko dobre będzie - bo ja jestem szczupły chlopak (lubię wujcia weta) i można mi dogadzać (bardzo lubię wujcia weta). No chyba mogę trochę porozrabiać?:evil_lol: Całuski pa Wasz Gaspar
  15. Jestem w domku!! Wujcie powycinali tu i tam! - podobno wszystko dobrze, tylko łapki mi sie rozjeżdżają:lol: Ma nie boleć, wujcia nie zjadłem - nawet namordnika nie chcieli mi zakładać, tylko teraz cały czas mam w tym chodzic:shake: Ale Pancio mnie kocha i będzie na mnie patrzył żebym nie lizał gdzie nie wolno to się zdejmie:cool3: Wujcio dał mi różności do jedzenia i jeszcze od kleszczy namaścił, a wujciowa Babcia była zachwycona jak ładnie wsiadam do mojego autka. Pancia zapowiedziała groźnie, że jak będzie bolało to przyjedzie do wujcia:mad: Załatwiłem wszystkie zniżki - wujcie będa mieli kupę roboty z burasami, ale się cieszą Jutro napiszemy bo u nas internet zasypia buziaki
  16. :mad::???::lookarou::handy::wallbash::Help_2: i wujek wet nie dzwoni!!!:shake: a piesunio tam sam!!!
  17. :multi: Ja muszę tylko donieść uprzejmie, że mojego Pańciunia oglądali taką dużą maszyną od środka i cos tam dobrze wyszło, i pancia chce mi dać kości ze złota, ale ja wolę z cielaka:loveu:. :evil_lol: Przyznaję się że skrzywdziłem jeża wczoraj na spacerze:roll:, ale on chodził po mojej drodze, ale jak będą kurki to ja tylko jaja będę jadł - kurek nie:shake:. A mojego Pancia nie da się sklonować bo on i tak wyjdzie jeden na świecie - najlepszy - i najlepiej drapie po brzusiu:buzi: (a jak nikt nie widzi to daje zagłodzonemu piesiowi bułeczki:eviltong:). No to pa Wasz Gaspar Złoty
  18. a tu jeszcze dodatek [IMG]http://i53.tinypic.com/bgnqbs.jpg[/IMG] dla Cioci Myszy za kurs wklejania:) z tym niewidzeniem to ja przyznaję, że trochę udaję - tutaj przecież patrzę prosto w oczy, i muszę oficjalnie nie widzieć żeby mnie trzeba było wyprowadzać na spacerki daleko i żebym nie musial pożerać burasów i w ogóle :) bo przecież wiadomo, że najlepsze piesie są niewidome!
  19. chyba sie uda!!! [IMG]http://i54.tinypic.com/286xpah.jpg[/IMG] tu my wszyscy razem [IMG]http://i53.tinypic.com/24gols3.jpg[/IMG] idziemy... [IMG]http://i51.tinypic.com/4l2k5g.jpg[/IMG] i dalej idziemy... [IMG]http://i51.tinypic.com/wta7gk.jpg[/IMG] ładnie u nas - prawda? [IMG]http://i52.tinypic.com/5phpaq.jpg[/IMG] a takiego mam Pancia - juz nie na boku:lol:
  20. [IMG]http://i53.tinypic.com/2hxxdvp.jpg[/IMG] to pierwsze - się położyło, ale przekręcę
  21. Całuski, może uda się wkleic kilka zdjęć chyba sie nie uda :( to ja wysyłam do Cioteczki i niech wkleja i musi być komentarz: taka śliczna koszulka miała być dla mnie, ale się podzieliłem z panciem - a niech ma:multi: i ja tam jestem na spacerku z panciostwem - ładnie u nas prawda? :loveu:
  22. Wyję i wyję, a zdjęć nie widać! Musicie mi uwierzyć na jeden szczek, że jestem coraz śliczniejszy i coraz bardziej puszysty:eviltong: i jeszcze bardziej naj... Donosze uprzejmie, że kleszcze mi do tej pory nic nie zrobiły - to chyba juz nie zrobią, ale nie wiem czy mam się cieszyć:p. Pancio na razie skończył lekarstwa to teraz na mnie kolej:stop:. Ja się boję, ale jak będzie z głowy no to będzie z głowy. Chodzimy sobie na spacerki taaak daleko, ja to prawie wolno biegam, a czasem zupełnie wolno (jak sie jakaś smycz urwie:evil_lol:), ale zawsze przychodzę na zawołanie i po jakieś drobiazgi z kieszeni. Jedna buraskowa przyniosła nam nowe buraski (ona lubi je podrzucać panci na próg!!!) - jeszcze nie są zapchlone i jakieś takie małe - pancia prawie się cieszy - i chętnie je odda, ale tylko w kompletach po 2 i 3 i tylko do ogródka. Obiecała im ciacha u wujka weta i jakieś golenie brzuszków ale musi wziąć kredycik (no może ja coś załatwię u wujcia) bo taka duża torebka jedzonka - zupelnie jak moja - zaraz zostanie pożarta. Trochę tych burasów to musi zostać - żeby mi się nie nudziło, no i ktoś musi łapać małe zwierzątka. Jeden buras poszedł z nami daleko do lasu na spacer - latał po drzewach i darł burą mordę żeby też wejść na drzewo, ale nikt nie chciał ;). Wieczorem też chodzą z nami na spacerki - no ale przecież jakby jakiś wilk wyskoczył to ja obronię pancia i nie muszą się wysilać. Znalazłem sposób na to żeby mi nie zakladali namordnika jak przychodzą nowi goście:lol: - ja od razu lecę do takiego gościa i się psitulam żeby było wiadomo, że nogę odgryzę dopiero później:razz: - potem to juz mi się nie chce nic odgryzać i gość może wyjść na dwóch nogach. Jak zorganizuję jakieś zdjęcia - coś mi robili z panciem, ale zaginęły w akcji - to sobie popodziwiacie ślicznego Gasparka :fadein:. Liżę noski Wasz Gaspar (czy wujcio wet będzie miły i powie że mogę jeszcze trochę przytyć?)
×
×
  • Create New...