Jump to content
Dogomania

Zefirek2

Members
  • Posts

    363
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Zefirek2

  1. Tak zajrzyjcie proszę, nawet płatny Dt nas ratuje bo o BDT nawet nie marzymy. Najlepiej Warszawa i okolice. Będziemy zbierać pieniądze na Dt. Psina jest spokojna , w samochodzie anioł. Wtula tą biedną łepetynkę , liże po rękach. Chyba ma świadomość tego ,ze uratowałyśmy mu życie. Zagryzłby go ten pies bo w starciu z nim przy tym osłabieniu i mniejszych gabarytach nie miał żadnych szans , a jeśli nie tak to zdechł by z głodu bo na bank ten pies nie dopuściłby go do i tak skąpej ilości jedzenia a były tam jeszcze inne.
  2. Nie widziałyśmy , byłyśmy zdenerwowane szukałyśmy tego zaginionego psiaka pod stałym nadzorem na dodatek. Można tam zadzwonić, właścicielka schronu zna wszystkie na pamięć ,więc napewno udzieli odpowiedzi tak nam powiedziano , gdy pytałyśmy jak psy są identyfikowane skoro nie oznakowane są boksy i psy nie mają obroży z numerami????:shake:
  3. Wczoraj byłyśmy przypadkiem w schronisku które tylko z nazwy nim jest. W przypływie mega emocji zabrałyśmy stamtąd wychudzonego na maxa mix onka , którego zabrałyśmy dosłownie w ostatniej chwili gdy duży agresor z boksu próbował go zagryźć na naszych oczach.Psina skowyczała wniebogłosy, wtulała się w ściany próbowała schronić w budzie wszystko na nic ten pies atakował go nieustannie. Błagałyśmy ,żeby go przeniesiono w odpowiedzi usłyszałyśmy że to nic nie da bo w innym będzie to samo. Spłakałyśmy się wszystkie i podjęłyśmy decyzję ,że żeby nie wiem co nie możemy go tam zostawic . Zapakowałyśmy w samochód i w drogę nie wiadomo dokąd. Nie wiedząc co z nim zrobić udało nam się załatwić DT w Wawie . Nasze szczęście nie trwało jednak długo bo dziś dostałam telefon, że psiak jest super ale boi się psów , powarkuje i one się na niego rzucają a są tam cztery psy w tym 2 szczeniaki i niewidomy pies ,który potyka się i wpada na inne. No i walka gotowa. Musimy szukać mu innego DT. Psiak jest fajny waży ok.19 kg, bardzo słabiutki został odrobaczony i narazie jest odizolowany od innych. Nie jest kompletnie agresywny ani do ludzi, ani do kotów można go wziąc na ręce, bez problemu dał sie wykąpać , do psów też łagodny tylko z racji na stres i ataki w boksie reaguje paniką. Błagam pomóżcie. Nie mamy co z nim zrobić.:placz:Tam gdzie jest może zostać najwyżej 2 dni. Nie jesteśmy fundacją , ratujemy go prywatnie. Mam zdjęcie ale nie potrafię go zamieścić
  4. Biedni to oni pewnie nie są, ale zwierzęta to ich w tym biznesie najmniej obchodzą. Warunki bytowe są na tyle poprawione, że zapewne żadna organizacja nie zdobędzie sie na odebranie zwierząt. A że jedzą odpadki i to tylko, te które silniejsze, że walczą o przeżycie, o każdy kęs to nie ma znaczenia. Wcześniej były zarzuty o przepełnienie i ogromną ilość psów w boksie i masę zagryzień. Teraz wygląda na to,że jest ich mniej, co nie zmienia faktu że te które są wcale nie mają się dobrze. Podstawa to brak wystarczającej ilości jedzenia. Psy karmione są podobno codziennie rano skawrkami., chyba rzucanymi przez kraty bo miski na jedzenie żadnej, w żadnym z boksów :shake:Promocja tych zwierząt też w powijakach.
  5. Fundacja tak oczywiście. Tylko co z tego. On się nawet tłumaczył , że organizuje zawody pikniki itd. zeby zdobyć pieniądze, bo podobno gminy płacą tylko jednorazowo przy przyjęciu psa i koniec reszta ich nie obchodzi . Wczoraj byłyśmy tam przypadkiem i bez zapowiedzi . Szukałyśmy zaginionego psiaka i tak tam trafiłyśmy. Początkowo zostałyśmy potraktowane jak intruzki , które chcą narobić zdjęć i potem dużo szumu... "wiem po co tu przyjechałyście, możecie sobie robić zdjęcia...". Właściciel stwierdził, że ma już czerwony zeszyt od kontroli. Toczą się postępowania prokuratorskie i sprawy sądowe. W boksach jest czysto nawet powiedziałabym podejrzanie czysto nawet jednej kupy nie zobaczyłśmy:crazyeye:, psy mają wodę, ale jedzenia to im zdecydowanie brakuje. Mnóstwo psów jest chudych i bardzo marnie wyglądających. Są w stosunku do siebie niesamowicie agresywne. W przypływie emocji zabrałyśmy stamtąd mixa onka zachudzonego na maxa , którego na naszych oczach chciał zagryżć duży agersywny pies z boksu. Piesek ten był tam dopiero od dwóch dni. Szukamy dla niego Dt i Ds oczywiście . Narazie jest pod opieką litościwych ludzi , niestety nie może tam zostać bo terroryzują go inne psiaki a jest ich tam cztery. On po tych przeżyciach reaguje paniką i broni się. W schronie pozostał w tym samym boksie podhalan o ktróym nie mogę zapomieć. Pies od kilku dni w schronie w stanie koszmarnym. Zamiast oczu widać oczodoły wypełnione żywym mięsem i ogromną ilością ropy. Właściciel twierdził,że pies jest leczony i że ma oczy tylko trzecia powieka przerosła, ale ja w to nie wierzę. Wygląda tak jakby mu ktoś te oczy wydłubał i to całkiem nie dawno. Mam jego zdjęcie ale z oddali i jak się położył. Nie mogłyśmy go sprowokować żeby podszedł do kraty i spojrzał w naszym kierunku. Bliżej boksu nie dało się podejść bo ten agresor dosłownie wyrywał kraty i rzucał sie na pozostałe psiny. Tam jest tragedia , psy są w złym stanie. :placz:
  6. Byłam wczoraj w schronie . Na cito potrzebna karma. Właściciel schronu chętny do współpracy ale widać ,że psy dostają za mało jedzenia . Wiele z nich jest wychudzonych i marnym stanie. Genaralnie wygląd schronu nie odbiega od przeciętnego innego schroniska ale zwierzakom potrzebna pomoc i to szybko. Ratujmy je bo tam nikt ich nie znajdzie zero szansy na adopcje. Las i głucha cisza trzeba się dobrze popytac żeby do niego trafić. Poradżcie jak zorganizować karmę .
  7. Czemu co poniektórzy tak się uczepili tych Niemiec? Pewnie w Polsce nie ma wrażliwych ludzi za to w Niemczech istny cud sami kochający i wspaniali przedstawiciele ludzkiego gatunku:crazyeye:. Najprościej wywieśc w nieznane i po problemie. Całkiem niedawno znalazłyśmy z dziewczynami wolontariuszkami dom dla kompletnie niewidomego i mocno wiekowego psiaka ze schronu . Wet określał go na około 15 lat. Psina niedość ,że ułomna, wiekowa i nie specjalnie urodziwa znalazła dom tutaj w Polsce. Dom z którym jest ciągły kontakt , do którego można zawsze pojechać, zobaczyć jak się piesek miewa. Jak widać zagranica wcale nie jest potrzebna. Malina jest młoda, ładna tym bardziej domek się znajdzie. Poproszę o numer konta na jaki mogę przelewać pieniądze. Jak już wcześniej pisałam deklaruję 30 zł stałej deklaracji.
  8. Śliczne cudeńko z małej. Jakiej ona jest wielkości? Na zdjęciach zwłaszcza na rękach wygląda na maciupką?
  9. Witajcie! Mogę zadeklarować 30 zł deklaracji stałej dla suni. Jeśli będzie taka potrzeba podajcie nr konta na PV. Strasznie mi jej żal , jak większości z nas z resztą. Mam nadzieję, ze uda się jej pomóc. Gdybym miała możliwość wzięłabym ją na DT , niestety druga połowa nie jest zachwycona pomysłem :angryy: ( odpoczywa po porzednim tymczasie), w takich chwilach żałuję,że nie jestem sama:mad:
  10. :sweetCyb::sweetCyb:U Dejzi super wieści :multi:sunia już zaklimatyzowana, wielką miłością pokochała nową panią z wzajemnością zresztą. Jest już spuszczana ze smyczy w parku szaleje w domu też ,ładnie je, śpi z panią w łóżeczku . Domek jest super :loveu::loveu: cały czas ze mną w kontakcie. Pani dziś dzwoniła opowiadała mi o niej,jej zachowaniu, wizycie u weta , witaminkach, planowanej podróży w weekend do córki do Niemiec itd. Dziękowała bardzo za Dejzi powiedziała ,że jest cudowna i bardzo się cieszy że ją ma. Otitko mogłabyś dać znać na wątku mikrusów ,że sunia ma już domek :) Dzięki za pomoc bez Ciebie krucho by z nami było :happy1:. Możesz mi podać numer konta dla tego piesa którego link do wątku mi przesłałaś. Stałej deklaracji w obecnej chwili nie mogę zrobić ( mam już kilka ) ale coś prześlę chociaż jednorazowo.
  11. Witaj Otitko. Dejzi już w nowym domku, jutro będę dzwonić jak przebiega adaptacja. W sobotę było kiepsko jak dzwoniłam w tle słyszałam jej rozpaczliwy skowyt i ujadanie. Rzucała się na drzwi tak bardzo chciała nas gonić, po wyjściu na spacer pędziła na parking gdzie widziała nas po raz ostatni. Serce rozpadło mi się na tysiąc kawałków , przepłakałam praktycznie cała drogę powrotną , nasz psiak też siedział smutny ze zwieszoną głową i nawet teraz cały czas jej szuka . Makabra dosłownie :(
  12. Jedziemy z nią w sobotę do Sosnowca, zobaczymy jak będzie mam nadzieję,że ok chociaż napewno będzie za nami rozpaczać:-( mi też jej bardzo szkoda zżyliśmy się bardzo. :placz::placz::placz:
  13. Witaj Otitko! Dzięki za ogłoszenia . U nas super wieści dziś zadzwoniła Pani i chce adoptować Dejzi:multi:. Pani mieszka w Sosnowcu paradoksalnie bo sunia właśnie ze schronu w Sosnowcu przyjechała. Omówiłyśmy szczegóły, dziewczyny z Sosnowca też ją "sprawdzały" i domek okazuje się super. Wszystko dogadane czekamy tylko na jakiś transport a to będzie wiadomo za dwa, trzy dni. Cieszę się ,że będzie miała domek ale jakoś tak mi w głębi serca smutno :-(:-(. Przyzwyczaiłam się do niej z wzajemnością zresztą i ciężko będzie ( już mi łzy napływają ) ale cóż ..... taka kolej rzeczy. Chciałabym z nią pojechać i osobiście ją oddać ale chyba nie będę miała takiej okazji:shake:
  14. U nas błoga cisza niestety a suńka coraz bardziej zadomowiona i przywiązana do nas i naszego psiaka się robi. Na szczęście już nie szczeka w samotności i nie sika. Znormalniała bardzo zupełnie nie ten pies się zrobił :multi::multi:. Odkryliśmy tylko,że panna jest chyba alergiczką i kurczaczek jej nie służy . Obecnie wcinamy indyczka z ryżem i warzywkami i jest ok. ( sucha karma niestety w ząbki kole)Przestała się czochrać niemiłosiernie i kupki zdecydowanie ładniejsze :razz:. Jest już zaszczepiona, odkarmiona,zdrowa tylko domku nie widać. Pierwotna pani , która nas odwiedzała i była na nią chętna zrezygnowała definitywnie ,ponieważ nie zauważyła wystarczającej "miłości" między Dejzi a Boryskiem :shake:. Kolejny chętny wystraszył się chyba moją dociekliwością i dał sobie spokój ale może to nawet dobrze bo nie wzbudzał mojego zaufania i miał wieeelkie ale przed wizytą przedadopcyjną( kombinował coś i mam przeczucie ,że obiecywane dużo ruchu na powietrzu to pewnie łańcuch na wsi :angryy::angryy: był). Kolejny potencjalny domek miał kota a Dejzi raczej się do nich nie nadaje, na podwórku koty strasznie goni. Więcej chętnych nie było jak na razie. Prosimy w dalszym ciągu o ogłoszenia i allego też jeśli możliwe.Śliczne było. ;)
  15. Tak dokładnie mam na myśli Saszorkę :multi:, zanim trafiłam do Vivy wydzwaniałam i pisałam gdzie się da. Dzwoniłam też na policję , przyjęli zgłoszenie i obiecali że patrol pojedzie sprawdzić sytuację. Zgłoszenie robiłam przez dyżurnego bo takie zgłoszenia są rejestrowane i nagrywane, więc nie mogą się wymigać i udawać że nic się nie stało. Na moje a zwłaszcza Saszki szczęście nie zdążyli podjąć interwencji a ja jak się dowiedziałam, że ratunek będzie z Vivy odpuściłam im i już nie nękałam pytającymi telefonami. Na 100 % gdyby interweniowała policja zawieźli by ją do Pawłowa. I tak psina trafiła by z deszczu pod rynnę :placz:.
  16. Cześć Otitko! Pańcia i owszem odzywa się nawet byłyśmy razem na spacerku w niedzielę. Teraz ma nas nawiedzić w środę. Szczerze mówiąc to nie bardzo wiem czemu służą takie wizyty skoro zapytana wprost stwierdziła ,że nie jest jeszcze na Dejzi zdecydowana??. Cały czas chodzi co to , że to ma być kumpela dla Boryska tylko nie do końca rozumiem jak to kumpelstwo ma wyglądać:crazyeye:Logiczne,że jak psy się nie znają , nie mieszkają razem to nie będą się na siebie rzucać z wulkanem uczuć zwłaszcza ,że moim zdaniem to Boryskowi oprócz pełnej miski i legowiska to już nic więcej do szczęścia nie potrzeba. To psina starsza na moje oko z 8 lat jak nie więcej, utuczona, powolna i nie specjalnie zainteresowana otaczającym światem. Dejzi to totalne przeciwieństwo. W środę mam zamiar zaproponować jej,żeby ją wzięła na weekend a jak okaże się że to pomyłka to wróci zpowrotem. Boję się tylko,że Dejzi da jej "popalić":angryy: na bank będzie piszczeć, szczekać,sikać itd. Mimo,że już u nas jest trochę lepiej z tymi jej nawykami to w obcym miejscu będzie totalna katastrofa:placz:.( daje sie to niestety zuważyć w różnych sytuacjach. Ostatnio w sobotę weszłam do Mcdonalda a Dejzi zostala przed wejściem z moją córka i naszym psiakiem, czyli nawet nie była sama a dała taki koncert ujadania, pisków itd. że aż się ludzie oglądali co temu psu robią) Nie ma się co oszukiwać Dejzi to pies z problemami behawioralnymi . Nie wiem czy to nabyte ( nie widać po niej było jakiś traumatycznych przeżyć, nie była bita bo to widać, w schronie też nie zdążyła się nacierpieć więc raczej ma taki histeryczny charakter a to jeszcze gorzej, bo go zmienić to ciężka i mozolna praca i nie liczę zbytnio ,że znajdzie się taki cierpliwy miłośnik który ją przygarnie i nie odwiezie po kilku akcjach . Jak najbardziej prosimy o pomoc w ogłaszaniu bo zainteresowanie mamy niestety zerowe :-(.
  17. Niestety z tego co czytałam to niestety chyba jest mordownia. I co tu z nią zrobić w tym kraju cierpienia,bezprawia, obojętności i zupełnym braku wrażliwości co u poniektórych :placz:. Teraz mieszkam w Warszawie ale Ciechanów i okolice są mi szczególnie bliskie gdyż tam dorastałam tam mam rodziców. Tym bardziej mnie krew zalewa czytając to wszystko. W listopadzie prosiłam o interwencję w sprawie psiaka zagłodzonego uwiązanego na łańcuchu na wsi pod Ciechanowem. Po miesiącu dobijania się do kolejnych drzwi otworzyła Viva , na szczęście psinka jest już uratowana i ma nowy wspaniały dom :sweetCyb:jak pomyślę,że mogła trafić w wyniku interwencji do Pawłowa to krew mnie zalewa :mad::mad:
  18. Dziś niestety siku było :placz::placz::placz: ale chyba nie szczekała na szczęście. Proszę o pomoc w odświeżaniu ogłoszeń . Telefonik milczy coś ......:shake:
  19. :multi::multi::multi: Dejzi wczoraj i dziś była cicho i nawet nie nasikała. Może najgorsze już za nami :razz: Oby ........ dzięki niej zostałam samozwańczym behawiorystą :oops:
  20. Próbowałam i próbuje cały czas aż do skutku. Nagradzam za ciszę , strofuję jak szczeka i tak na okrągło :angryy:. Może w końcu jakoś załapie. Ona wogóle jest jakaś nerwowa na psy też mi napada i to zupełnie bez powodu ( na poczatku tylko powarkiwała a teraz obrosła w piórka). Psina podchodzi do nas żeby się powąchać czasami to nawet nie do niej tylko do mojego malego a ten małpiszon atakuje z furią i to nawet ugryźć potafi nawet na dorodne amstafy się rzuca. Właściwie to na wszystko co się rusza.:shake: małe, duże , ogromne. Ma najwyraźniej solidne braki w socjalizacji. Mieszkała z babunią ( tyle wiem ze schronu) , która rozpieszczała , pewnie zabierała na rączki jak inny piesek podbiegał , każdą minutę spedzała z nią a potem umarła lub się pochorowała a jak się okazało,ze to piesek z problemami to rodzinka kopa w tyłek i na ulicę :angryy: no i teraz mamy efekty tej ogromnej miłości :placz:. Cieszę się,że i tak jest już trochę lepiej pracuję nad nią jak tylko mogę, żeby nowy domek dostał psa w miarę ułożonego. ;)
  21. Z przysmakami już próbowałam ona ma je w nosie :-( chyba już wszystkiego próbowałam i nic pozostała mi tylko farmakologia. Daję jej jeszcze dwa dni i idę do weta po jakieś środki uspokajająco - wyciszające. W przeciwnym wypadku sąsiedzi wyeksmitują mnie razem z nią :placz:
  22. Sikanie to jeszcze pół biedy, zresztą ona sika tylko jak zostanie sama z nerwów oczywiście jak jesteśmy w domu w weekend, przez noc jest ok. zachowuje czystość. Bardziej niż to sikanie martwi mnie to jej szczekanie niestety bo sąsiedzi jeszcze trochę i mnie zlinczują :mad::mad:Tego nawyku nie umiem się pozbyć :placz:
  23. Pytałam niestety nie chcą :-( bo są już za starzy jak twierdzą a pies to obowiązek no i problem z wychodzeniem. Zdeklarowałam się,że będę ją wyprowadzać w końcu i tak wychodzę ze swoim psiakiem to mogę i ją zabierać ale mimo błysku w oczach nie dają się namówić a to mąż się nie zgadza , a to nogi bolą itd. :placz:
  24. Proszę Was zajrzyjcie też do mojej tymczasowiczki [URL]http://www.dogomania.pl/threads/203973-Maleńka-sunia-Dejzi-szuka-domku-stałego?referrerid=115492[/URL] . Nowy domek mimo deklaracji chyba się rozmyślił a mnie już powoli czarna rozpacz ogarnia. Suńka jest jak najbardziej ok. tylko straszliwie zakochana w człowieku a co za tym idzie ma lęk separacyjny szczeka i czasami posikuje jak zostaje sama. JA mieszkam w bloku i pracuję, więc 9 godzin psiaki są same. Od 3 tygodni próbuję oduczyć ją tego nawyku bez większego rezultatu jak na razie a sąsiedzi już zaczęli się skarżyć,że piesek płacze jak mnie nie ma. Najgorsze jest to ,że w moim bloku mieszkają w zasadzie sami starsi ludzie , którzy całymi dniami siedzą w domu i słyszą to jej koncertowanie. Nie dziwne,że ich to denerwuje. DS nie widać i innego DT w którym , ktoś jest w domu też niestety. Alternatywą jest powrót do schroniska a to już dramat niesamowity co robić ???? Poradźcie proszę i pomóżcie mi w ogłaszaniu jej i ewentualnym poszukiwaniu innego Dt.
  25. Z dzisiejszego spacerku nici :( i co gorsza obawiam się że wizja domku stałego też się zaczyna rozmywać . Dzwoniłam to tej dziewczyny nie odebrała napisała mi smsa,że ma spotkanie i oddzwoni później i niestety nie oddzwoniła. Zadałam jej pytanie czy się nie rozmyśliła i też cisza :(
×
×
  • Create New...