Jump to content
Dogomania

AnnaAntonina

Members
  • Content Count

    672
  • Joined

  • Last visited

5 Followers

About AnnaAntonina

  • Rank
    Advanced Member

Converted

  • Location
    Ostrowiec Świętokrzyski
  1. Witaj,

    serdecznie zapraszam na wątek Hugo i Bossa - dwóch psiaków, które miesiącami błąkały się po Otwocku, by w końcu trafić do hyclowskiego pseudoschroniska...

    http://www.dogomania.pl/threads/198051

    Zostali stamtąd zabrani w ostatniej chwili i od kilku miesięcy w hotelu czekają na domy. Niestety psiaki nie mają pełnych deklaracji, co prowadzi do coraz większych długów :( Bardzo proszę o wsparcie w ich imieniu - przede wszystkim finansowe, ale także podnoszenie wątku i bazarków, rozsyłanie ich, pomoc w ogłoszeniach.

    Zapraszam również na aktualne bazarki:

    http://www.dogomania.pl/threads/216621

    http://www.dogomania.pl/threads/217250

    http://www.dogomania.pl/threads/217491

  2. Witam Cię serdecznie.

    Chciałam zaprosić Cię na 3 wątki naszych podopiecznych. Absolutnie wyjątkowych. Absolutnie wpatrzonych w człowieka. Pozbawionych absolutnie szans na dom z powodu braku funduszy :-( Proszę, zajrzyj na wątek i zostaw po sobie choć jedną "HOPkę", aby ktokolwiek zauważył.

    1. Babcia Rita z wielkimi guzami >> KLIK <<

    2. Połamany szczeniak Nikon >> KLIK <<

    3. Wychudzona, ledwo żywa Ziutka >> KLIK <<

    Dziękuję!

  3. Bardzo proszę o oczyszczenie odrobinki miejsca w skrzynce odbiorczej:)

  4. Witam serdecznie, mam przyjemność zaprosić Cie do nietuzinkowej DOGOkawiarenki! Serwujemy pyszne ciasta, kawy i dania! A to wszystko by spłacić 10tys długu Bielskiej FUNDACJI ZMIEŃMY LOS, Smacznego! p.s. Pamiętaj! Tutaj nie musisz liczyć kalorii ;)

    zapiekane-roladki-szparagi-kurczak-boczek-01-2.gif

  5. Fuga ma szanse po 5 latach w schronisku na dt:

    Potrzebne są deklaracje ,stałe,jednorazowe,czasowe,bazarki i podnoszenie wątku.

    Zapraszamy u nas zawsze będziesz miło widziany :)

    http://www.dogomania.pl/threads/210621-Fuga-ma-szanse-na-dt-potrzebne-deklaracje-na-dt-transport.(schronisko.BP)

  6. Zapraszam na dziecięcy bazarek dla Pasterzowych tricolorków i jednej białaski.

    index.php?get=1&f=1

  7. Zapraszam serdecznie na bazarek, z którego dochód przeznaczony będzie między innymi na maluszki: [url]http://www.dogomania.pl/threads/206831[/url]
  8. http://www.dogomania.pl/threads/206252

    Cegiełki na psiaki głodujące w schronisku w Radomsku. Jedna cegiełka = jeden posiłek.

    Prosimy również o podnoszenie bazarku :) Pozdrawiam, faith35.

  9. Bardzo Cię proszę o ponowne wysłanie mi adresu Twoich rodziców, bo mam teraz ul. Takaataka /4 i nie wiem czy przed 4 miał być numerek bloku, czy nie. Z góry dziękuję.

  10. Przed chwilą dzwoniła moja mama, że chce wziąć Kubę do siebie. Uważam, że to rozwiązanie najlepsze z możliwych. Moja mama wie, jakim psem jest Kuba. Nie decyduje się na kota w worku. Jest gotowa z nim pracować. Jest silniejsza psychicznie niż ja i ma większe doświadczenie z psami,więc na pewno sobie poradzi. A przede wszystkim Kuba uniknie kolejnego wstrząsu wiążącego się ze zmianą otoczenia, z całkiem obcymi opiekunami.
  11. Kompletnie nie radzę sobie z Kubą. Jestem kłębkiem nerwów, naprawdę na skraju wytrzymałości psychicznej. Kiedy jestem z Kubą w domu, to boję się, czy nie zapuka do nas jakiś niespodziewany gość. Jeżeli wiem, że ktoś ma przyjść - tak jak np dzisiaj Viris - to witamy z Kubą gościa na dworze. Dzwonek już dawno zdjęłam. Ale i na dźwięk pukania Kuba reaguje istnym szałem - biegnie do drzwi, agresywnie obszczekuje, za nic w świecie nie chce wpuścić gościa do domu. Wizyta listonosza urasta do rangi wielkiego problemu. Bo wiem, że będę psa musiała spod drzwi zabrać do innego pokoju i go tam zamknąć, a pies będzie się rzucał i gryzł mnie na oślep. Wiem, że nie zrobi mi fizycznej krzywdy, ale psychicznie bardzo przeżywam takie sytuacje. Kiedy tylko słyszę pukanie do drzwi, to zaczynam cała się trząść, a serce mi wali ze 3 razy szybciej niż normalnie. Nie przychodzą do mnie już żadni znajomi. Kuba rzuca się z zębami do każdej obcej osoby próbującej wyciągnąć do niego rękę, ale też np gestykulującej przy wypowiedzi. Viris miała dziś to szczęście, że została jedynie obszczekana, gdy wstawała z krzesła i szła do łazienki. Najgorsze jest to, że na mnie i inne dobrze sobie znane osoby Kuba też potrafi się rzucić, bez najmniejszego ostrzeżenia i wyraźnego powodu. Dużo czytałam na ten temat i wygląda to na typową agresję lękową, bardzo mocno zakorzenioną. Kuba rzuca się do gryzienia, kiedy ktoś sięga po coś, wstaje z kanapy, ale wczoraj czy przedwczoraj rzucił się na mojego chłopaka, kiedy ten go drapał za uchem, nie wykonując żadnych innych gwałtownych ruchów. Nie mówię już o sytuacjach, kiedy np próbuje się Kubę wziąć na ręce i zestawić z łóżka na podłogę albo zabrać mu jakieś paskudztwo, które złapał w mordkę na spacerze - tu znowu pojawia się istny szał z gryzieniem na oślep. Z takimi sytuacjami staram się sobie radzić smaczkami - rzucam smaczka, żeby Kuba sam zszedł po niego z łóżka na podłogę albo żeby odwrócił jego uwagę od paskudztwa trzymanego w pyszczku. Ale niestety, tylko część jego napadów agresji jest przewidywalna i da się im zapobiec. W większości przypadków Kuba jest kompletnie nieobliczalny. Mam straszne problemy z sąsiadami. Po pierwsze, o szczekanie, które co prawda znacznie się zmniejszyło, w dużej mierze dzięki temu, że nikt już do mnie nie chce przychodzić. Po drugie o to, że Kuba także klatkę schodową traktuje jako swoje terytorium, a przebywające na niej osoby jako intruzów, których trzeba obszczekać i wygonić. Ostatnio rzucił się z zębami na sąsiadkę zamiatającą schody. Od samego początku starałam się usprawiedliwiać Kubę, że to biedny piesek, że po przejściach, że niedługo się oswoi. Ale mija już prawie 4 miesiące, a on nie oswoił się w 100% nawet ze mną. Dopóki wszystko mu się podoba, to jest aniołkiem. Ale kiedy tylko coś się stanie nie po jego myśli, a tak jak pisałam bardzo trudno przewidzieć, co to będzie, to zaczyna być agresywny. Nie ostrzega warczeniem, nie wysyła sygnałów uspokajających, tylko pokazuje ząbki. Czasem ma wrażenie, jakbym miała 2 psy. Jeden, który gryzie mnie po całych rękach, kiedy np zabieram go spod wcześniej wspomnianych drzwi i drugi, który potem przychodzi mnie lizać po tych samych rękach, przepraszając za wcześniejszą utratę kontroli nad sobą. Zdarzyło się też Kubie nie poznać mojej mamy, która wyjątkowo przyjechała po niego, bo zwykle to ja go do niej zawożę. Zasłoniła się reklamówką, która została kompletnie poszarpana przez mojego psa. Wyjście na spacer jest dla mnie kolejnym źródłem stresu. Jednym powodem są zdarzenia na klatce schodowej, które opisałam wyżej. Kiedy sąsiedzi słyszą na schodach moje kroki to albo uciekają i zamykają za sobą z trzaskiem drzwi, albo wręcz przeciwnie, przychodzą mi powiedzieć, że dopóki się nie wprowadziłam, to mieli spokój. Drugi powód to ludzie spotykani na spacerze. Kuba wykazuje agresję np w stosunku do małych dzieci przechodzących w małej odległości. Tak więc chodzimy sobie w kagańcu, na smyczy wyregulowanej na jakiś metr długości, a ja oczy mam dookoła głowy. Ale to chyba nie o to chodzi, że psa tak stłamsić, nie mając pojęcia, co się dzieje w tej jego malutkiej główce albo żeby mi serce stawało na widok biegnącego dziecka. Na początku, na fali optymizmu, nadziei na poprawę i ogromnego współczucia dla Kuby bagatelizowałam wszelkie problemy. Ale nie mogę już dłużej tłumaczyć sąsiadom, że piesek sobie tylko poszczeka, kiedy ten chce gryźć albo mojemu chłopakowi, że nie może ruszyć ręką we własnym łóżku, bo piesek po przejściach się na niego rzuci. Bardzo kocham Kubę. Cieszył mnie każdy nasz najdrobniejszy postęp, a kroczki robiliśmy naprawdę drobniutkie. Choćby ze smyczą. Na początku, tak jak pisałam, Kuba nie pozwalał podejść do siebie na ten 1,2 m długości smyczy i za nią złapać. Kiedy spróbowałam pierwszy raz, kiedy Kuba był jeszcze w samochodzie Pana Adama, to mnie ugryzł. Potem nie pozwalał jej sobie odpiąć, gryzł np po stopach, przegryzając buty. Całkiem niedawno po raz pierwszy założyliśmy szelki, a smycz zmieniliśmy na Flexi. To wyeliminowało problem ciągnięcia na smyczy i chodzenia własnymi drogami. Nasze spacery mogłyby być ogromną przyjemnością, gdybym nie bała się, co też Kuba tym razem wymyśli. Naprawdę starałam się cały czas, by Kuba miał wszystko, czego mu potrzeba, czuł się u mnie komfortowo i mógł zapomnieć o złych przeżyciach. Kiedy ciężko zachorował, to walczyłam o jego życie. Kuba miał bardzo chorą wątrobę. Był w stanie tak ciężkim, że nie mógł sam chodzić ani jeść. Przez 10 dni, często 2 razy dziennie, zanosiłam albo zawoziłam go do weterynarza na kroplówki. Nie liczyłam już nawet, ile wydałam na wizyty i leki, nie wiem czy to 600, 700 czy 1000 zł. Odmawiałam sobie wszystkiego, by mieć pieniądze na jego leczenie, bo ratowanie Kuby było dla mnie priorytetem. Piszę to, bo nie chcę, by ktokolwiek pomyślał, że Kuba jest dla mnie zabawką, która się znudziła. Kontaktowałam się z behawiorystą. Zaproponował mi samodzielną pracę z psem pod jego kierunkiem. Ja nie podłam psychicznie takiemu zadaniu. Kuba jest jednocześnie najcudowniejszym i najstraszniejszym zwierzątkiem, jakie poznałam. Bardzo mi przykro, że wcześniej nie sygnalizowałam problemów, nie szukałam ich rozwiązania. Ale naprawdę mocno wierzyłam, że miłość i spokój wystarczą, by Kubuś stał się łagodnym psem. Żałuję, że czekałam, aż Kuba przywiąże się do mnie. Czuję, że bardzo go zawiodłam.
  12. Witam, 17.02 skończył się mój bazarek: [url]http://www.dogomania.pl/threads/201999[/url] . Użytkowniczka Jaga. miała zapłacić za zakupioną rzecz zaraz po jego zakończeniu. Na początku miałyśmy kontakt, dwukrotnie podawałam użytkowniczce dane do przelewu. Niestety kontakt się urwał, a wpłaty jak nie było, tak nie ma. Jaga. nie odpowiada na prywatne wiadomości. Bardzo mi przykro, bo wciąż się łudzę, że być może ona przelała pieniądze, a one jakimś cudem nie doszły. Ale gdyby tak było, to pewnie skontaktowałaby się ze mną, żeby wyjaśnić sytuację.
×
×
  • Create New...