Jump to content
Dogomania

Żunia

Members
  • Posts

    622
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Żunia

  1. Mam nadzieję, że jak kierownikowi przejdzie pierwsza złość ( wywołana lekturą ), to zrobi te fotki. I że szybko mu przejdzie. I jeszcze jedno. 30 psów opuściło schronisko w styczniu ( a nie w grudniu, jak napisałam ).
  2. A ja śmiem twierdzić, że taką wizytę przeprowadzi ( i cyknie kilka fotek ) właśnie ktoś z administracji schronu. Oczywiście jeżeli będzie chciał być ponadto, co tu jest wypisywane na temat ludzi pracujących w schronie. A zwierzęta " znikają ", to takie dziwne określenie. Pisałam wyżej, że w grudniu zostało zabranych ze schroniska 30 psów. Jest to udokumentowane : dane odbierającego, paragony z kasy fiskalnej, wpisy w księdze ( brulionie ) inwentarzowej. Przychodzi ktoś do schroniska i po obejrzeniu piesków decyduje się wziąć jednego i wskazuje którego. Pracownicy schronu sprawdzają czipa, odszukują książeczkę zdrowia, wpisują w odpowiedniej rubryce brulionu, że pies został wydany danego dnia takiej i takiej osobie. Nabywcy mówią kiedy pies został przyjęty do schronu , kiedy był szczepiony przeciw wściekliżnie ( to jest także w książeczce ). Jeżeli ktoś wcześniej upatrzy sobie psa, " zaklepie " go i określi , kiedy go zabierze, to wtedy taki psiak na pewno nie " zniknie ", tzn nie zostanie wydany innej osobie . Wiem o tym, bo niejednokrotnie tak postępowałam ( moi znajomi też ) i zawsze kończyło się to normalnym, spokojnym zabraniem psa do domu ( z wyjątkiem Borysa, który ku mojej rozpaczy zszedł był zanim dostał od nas swobodę ). Wystarczy odrobina dobrej woli z obu stron i życie byłoby duuużo łatwiejsze i z pewnością nie niosłoby tej odrobiny sensacji zawartej w słowach : " pies zniknął".
  3. Ten z dużą ilością białego, którego pokazujesz, to suczka- spójrz na położenie boksu. Pisałam, że ten który jest na tym zdjęciu to nie jest.... a , nieważne.... Chodzi mi o to, że ten, który teraz jest w schronie ( z niewielkim krawatem ), to nie jest tamten pies ( twierdziłaś, że to tamten, bo nawet frędzle na uszach ma te same ).
  4. Łajtek został sprzedany przez schronisko i tylko ono ma prawo do wizyt poadopcyjnych. Z tego co piszecie wynika, że administracja schronu jest gotowa wydać policji dokumenty dotyczące adopcji psa. Więc gdzie problem ?? A udowadnianie czegokolwiek ma znaczenie, bo zarzucacie ludziom złą wolę i kłamstwo nie mając do tego nie tylko podstaw , ale i prawa. Skrzywdzić kogoś jest bardzo łatwo, przyznać się do błędu trudniej, a naprawić wyrządzoną krzywdę jest już bardzo trudne- nieprawdaż??? A czarnuszek ( ten obecny) jest leczony i na prośbę Zadry przebywa ( dziś tam był ) w szpitaliku.
  5. Nie dam się. Zarzuciłyście, że pies nie został wtedy ( chyba grudzień ) wyadoptowany, tylko został gdzieś ukryty ( nie wiem po co, ale wg. Was prawdopodobnie po to, żebyście go Wy nie mogły odebrać ). .padło stwierdzenie, że to jest w 100% ten sam pies, który był w schronie w grudniu. Jeżeli ten pies byłby wtedy w schronie, miałby nr czipa wskazujący na przed- grudniową datę przyjęcia. Czarnuszek z wyliniałym noskiem jest w schronie od niedawna. Po przejściu kwarantanny musiał być zaczipowany. Czyli gdyby to był ten sam pies miałby 2 czipy. Aby ustrzec się zarzutu, że poprzedni czip został psinie usunięty, wet postanowił sfotografować miejsce w którym umieszczane są czipy aby mieć dowód na to, że pies nie ma w tym miejscu blizn po usunięciu czipa ( wstrzyknąć łatwo, po usunięciu pozostaje blizna). Toczycie moje Panie wojnę podjazdową. Pada tu wiele oskarżeń i insynuacji. Żeby je ukrócić będę zbierała dokumentację fotograficzną i otwarcie pisała, o tym w jaki sposób " walczycie o dobro psa " Poza tym, choć dalej nie mogę się otrząsnąć z oskarżenia jakobym mogła pomagać kierownikowi w zamordowaniu psa,dalej będę uczciwa w stosunku do Was- pod warunkiem, że Wy będziecie przedstawiały fakty i nie będziecie naginały rzeczywistości dla swoich potrzeb.
  6. Ale to nie ma problemu. Za tydzień będę ze swoim artystą u weta, to powiem , że jeżeli ktoś będzie chcial zabrać sunię, to niech mu wydadzą. Chciałam , a właściwie nie chciałam, żeby tu ( na forum ) znów pojawił się post typu" znów zniknął pies". A Azja jest bardzo stęskniona za człowiekiem. A właściwie, po co odwlekać tydzień- jutro zadzwonię, bo masz rację, może w najbliższych dniach zjawi się ktoś, kto ją zabierze.
  7. Miałam się tu już nie odzywać, ale doszłam do wniosku, że niektórym byłoby to bardzo na rękę. Z forum zniknęłaby osoba, która ma czelność pokazywać dobre działania pracowników schronu. I dlatego popiszę sobie jeszcze. Byłam dziś w schronie, bo dręczyła mnie sprawa Czarnuszka. Zgodnie z tym, co pisałam, ten przebywający w szpitaliku maluch, jest w schronisku od niedawna. Powiadomiony o zamieszaniu wet ma zamiar wygolić maluchowi grzbiet, żeby udowodnić, że pies nie miał dawniej wstrzykiwanego czipa ( nie ma blizn). Szkoda psinki i nie był to mój pomysł. Wet chce zrobić Czarnemu dokumentację fotograficzną, żeby uciąć spekulacje na temat " przechowywania psa w innym miejscu " Numer czipa wpisywany jest do księgi ewidencyjnej w dniu, w którym psiak opuszcza kwarantannę ( czyli zostanie zaczipowany i zaszczepiony przeciw wściekliżnie ). Dzięki niemu można ustalić, kiedy pies został przyjęty do schroniska. Powinno Was to ucieszyć: - w grudniu zostało wyadoptowanych 30 psów - schronisko zarobiło na tym 1343,50 zł. - w styczniu wyadoptowano już 15 szczeniorków ( z tym, że dziś przybył jeden nowy ). Pokazałam kierownikowi Azję i powiedziałam, że chcecie ją zabrać ze schronu. Prosił o podanie w przybliżeniu terminu. Zadzwońcie i podajcie przybliżony termin ( miesiąc, dwa ??? ) W każdym razie, wiadomo jest, że ktoś jest nią zainteresowany i nie dojdzie do żadnej " mało komfortowej " sytuacji. I prawdopodobnie będę miała zdjęcia Łajtka. Piszę prawdopodobnie, bo trudno jest przekonać " mordercę ", żeby zgodził się podać czyjeś dane osobowe . Ale jestem na dobrej drodze .
  8. Nie wytrzymam, po raz ostatni. Wiadomo, co robił. bo nijaka szlachetna kobieta posługująca się nickiem Rodzice M. prosiła o pomoc w zdobyciu pętli, a inna, ktorej na sercu leżał los Łajtka, o zdobycie wiadomości na jego temat. O policji też wyrażnie było napisane na wątku Łajtka- nikt nikomu niczego nie musiał donosić. Pomyśleć trochę trzeba, a nie snuć chore domysły i rzucać oskarżenia. One nie mogą przeżyć tego, że zburzyłam pielęgnowany mit o fatalnych warunkach panujących w schronisku i o tym, że niemożnością jest dogadanie się z kierownikiem i wetem. Zauważ, że jeszcze nim tu zagościłam, już padały pod moim adresem inwektywy i wszelkiego rodzaju insynuacje. Myślałam, że ....... a właściwie chyba nie ma sensu pisać o tym. Malawaszka, ten o którym ja pisałam, to nie był pies z ostatniego zdjęcia.
  9. Nie widzialam ludzi od początku stycznia. Albo pamięć mi szwankuje, albo psiak którego wzięli ma sporo białego pod brodą. W każdym razie, po toalecie pielęgnacyjnej już był, choć waga niewiele podskoczyła. Nie wiem kiedy u nich będę ( ferie się skończyły w zasadzie ). Jak już będę , to zdjęcia zrobię i Ci wyślę. A Goldenek ma rację " Nie chce mi się z Wami gadać .... "
  10. Sorki Malawaszka. Zamieszanie wprowadziłam. Zrozumiałam, że chodzi Ci o ostatnio wyadoptowanego psiaka i stąd namiar na chow-chow.
  11. O tym, że Stonka chce zabrać Łajtka poinformowałam schroniskowego weta, na wyrażną prośbę Stonki. Od niego też dowiedziałam się, że psa nie ma w schronie , bo jak twierdzi kierownik został wyadoptowany jeszcze przed sobotą. Napisałam o tym na forum I tyle było mijej " działalności " w sprawie psiaka. Póżniej usiłowałam się bezskutecznie umówić z kierownikiem na rozmowę, bo nie mogłam go złapać telefonicznie. A Twoje kwiaty, mam w .......głębokim tyle. Znalazłyście sobie kozła ofiarnego, dziewczynkę do bicia i na mnie próbujecie wylewać swoje frustracje. Nimfomanki, które poza swoimi racjami świata nie widzą. Niby takie inteligentne i przedsiębiorcze jesteście , a nie pomyślałyście że jak dwie osoby obfocają psiaki, to łatwo się domyśleć, że zdjęcia będą na forum. łepiej dorobić do tego sensację ....... ; ktoś doniósł. I żadnej nigdy nie przyszło do głowy, że ktoś może podczytywać to forum..................... jakoś ciężko się Wam chwilami myśli. Za to łatwo wyciągacie wnioski- oczywiście te dla Was wygodne.
  12. Rodzice M. Zdaje mi się, że miałaś wystarczająco dużo czasu na kontakt ze Stonką. Oczekuję przeprosin. Łatwo jest kogoś oskarżyć, obrazić i sprowadzić do parteru. Trudniej przyznać się do błędu- niestety. Na wątek zamojskich psów może wejść każdy: przeczytać i wyciągnąć wnioski.
  13. Zobacz na " klub chow chow" w znaleziony w Zamościu.
  14. Od dwóch dni próbuję się skontaktować z kierownikiem i zarówno wczoraj wieczorem , jak i dziś słyszę, że potrącone psy zbiera z ulic.......... Spróbuję jutro. Ponoć ma urlop, a ciągle taki " zajęty ". Dziewczyny, to czyta mnóstwo osób ( które są zainteresowane ) i może trochę uważajcie na słowa.
  15. Nie wiem, czy sprawdzałyście wyniki konkursu ogłoszonego przez Tesco. Sprawdziłam. Nasze schronisko jest w piątce zwyciężców ( 4 miejsce w Polsce ). Hurrra!!! Nasze psiaki dostaną karmę!!!!!!!! Molestowałam o oddanie głosu wszystkich znajomych ( Wy zapewne też ) i udało się.
  16. Jest zeszyt adopcji- widziałam go dawno temu ( listopad? ) i tam jest wszystko zapisywane. Nie wiem, kto oficjalnie może go sprawdzać. Gdzieś na początku mojego pobytu tu, o tym pisałam. Dlatego pisałam teraz, że może mi się uda....., ale to nie " zaraz , teraz ".
  17. Wiem tylko tyle, że w ubiegłym tygodniu ktoś go wyadoptował. Usłyszałam, że gdyby ktoś go wcześniej " zaklepał " ( ja tak robię ze swoimi psami) , to czekałby na tego kogoś. A skoro zdarzyła się okazja i ktoś chciał wziąć psa, to w interesie schroniska leżało zapewnienie psu domu. Może jakoś się dowiem, gdzie pies poszedł. chociaż....... nikt nie ma obowiązku informować mnie o takich rzeczach. ( niestety )
  18. Łajtka nie ma w schronie. Wszelkie pytania należy zadawać kierownikowi ( tak usłyszałam ). Nieprzyjemnie mi było.
  19. Pragniemy więc tego samego. Masz teraz możliwość " przepchnięcia " pewnych projektów i pomysłów i możesz być pewna, że nie tylko ludzie z forum Ciię w tym poprą, ale i wielu mieszkańców Zamościa. Ty rób swoje, a ja będę robiła swoje ( niekoniecznie tylko tu ).
  20. Pirahna. Pierwszy pies, którego wzięłam ze schronu wykastrowany był w pażdzierniku ( za jego sprawą tu trafiłam ), Borys ( dalej mi żle, gdy o nim myślę ) wykastrowany był w listopadzie ( i to nie na moją prośbę, tylko dlatego żeby nie trafił do pseudo- ), póżniej kastrowane były inne samce. Robione to było przy Sienkiewicza. Myślałam o tej kociarni. Tam naprawdę nie ma warunków, żeby stworzyć coś takiego. Teren jest mały ( za mały nawet dla samych psów ) i gdyby nawet dało się wygospodarować odrobinę miejsca ( ja go nie widzę ), to koty musiałyby się znajdować w bardzo bliskim sąsiedztwie psich boksów- wiadomo jak by się to skończyło. Rozwiązaniem byłoby pozyskanie nowego terenu i pozyskanie funduszy na wybudowanie kociarni z prawdziwego zdarzenia. Ale, to jest tylko gdybanie. A w sumie rzecz niemożliwa chyba ( w najbliższym czasie ) do realizacji. Widzę potrzebę niesienia pomocy psiakom w potrzebie. Widzę też, jak ktoś jest niesłusznie pomawiany. Jestem chyba pierwszą osobą na tym forum, która ośmieliła się napisać, że teraz w schronie jest znacznie lepiej niż kiedyś i pochwalić pracę i stosunek do ludzi pewnych osób. Staram się być obiektywna, ale to się nie podoba. Dzięki moim postom, część forumowiczów ( która nigdy nie była w schronie ) dowiedziała się, że tu jest LEPIEJ. I to się niektórym nie podoba. W razie potrzeby służę pomocą.
  21. Dla mnie ma znaczenie fakt, że psy które mogą być poddane zaboegowi BEZPłATNIE w lecznicy schroniska ( ZOO ), są kastrowane w innych miejscach za ODPŁATNOŚCIĄ i często pieniążki na ten cel przeznaczają forumowicze. A przecież, za taką kwotę można by było utrzymać psiaka w DT, czy hoteliku, przez jakiś czas. Z tego co widziałam ( także dziś ) ludzie zabierają zwierzaki do domu bezpośrednio po zabiegach, więc boksy szpitalika nie są zajmowane przez zwierzęta " komercyjne ". Wet nie pracuje sam a osoba którą zatrudnia, spokojnie może go zastąpić w tym czasie, kiedy on przebywa w schronie. Jest tam codziennie rano i w razie potrzeby także w ciągu dnia ( przecież to 5 min. drogi). Jeżeli pojawi się pies wymagający interwencji chirurgicznej, kierownik wiezie go do lecznicy ( nowy lub stały podopieczny schronu ).To wiem, bo zapytałam. Nie będę przedstawiała innej koncepcji, bo ani chcę, ani muszę. Mnie nie przeszkadza to, że ktoś(kosztem swojego zdrowia i życia rodzinnego ) zarabia pieniądze. Poza tym, skoro Ty nie chcesz rozmawiać ze mną jak z partnerem, bo" nie musisz ", dlaczego wymagasz ode mnie odpowiedzi na stawiane przez siebie pytania ??? Czyżby zasada "czystej gry " na tym forum ( albo w Twoim wydaniu ) obowiązywała tylko jedną stronę??
  22. Ależ wybaczam Ci z przyjemnością. Śmiem tylko zauważyć , że to Ty wycofałaś się " rakiem " czytając niewygodne dla siebie pytanie. Rozumiem- tajemnica. ( Mam wrażenie, że poliszynela ). Nie rozumiem dlaczego, skoro na forum jest wiele osób, które na różne sposoby starają się pomóc Wam w " wyciąganiu " psów, utrzymaniu ich w hotelikach, transporcie, czy chociażby wspierają działania dobrym słowem. Ten brak lizaka, to chyba za niewłaściwą odpowiedż, buuuuu
  23. Goldenek 2. Ja tu nie piszę o tym, co udało mi się zrobić, bo są osoby , które i w tym, że wyciągnęłam psa, czy znalazłam jego właścicieli , znają coś złego. Wiem, że moje " akcje " nie są spektakularne, nie poprzedzam ich wieloma postami spiskującymi przeciwko kierownikowi schronu, nie namawiam się: jak, kiedy i z kim. Robię co uważam za słuszne i skuteczne i tyle. Nawet, gdy zdarzyło mi się napisać, że jakiś psina znalazł dom ( u znajomych, rodziny, czy w dalekim świecie ) nikt tu nie reaguje, bo ......
  24. Tym razem nadinterpretujesz moje intencje i działania. Nie życzxę sobie nagonki na moją osobę, a w tym jesteś świetna. Jakoś nigdy nie udało Ci się zauważyć tego, co zrobiłam dobrze ( tego, że pomogłam psom, czy odbierającym je ludziom ). W swoim zacietrzewieniu i walce ze schroniskowym wetem straciłaś obiektywizm. Odpowiedz mi proszę na pytanie: - czy ja mam OBOWIĄZEK dostarczać tu na forum informacji dotyczących działań schronu, lecznicy , kierownika czy weta??????? Z Twojego postu wynika, że strasznie się zaniedbałam i śmiałam zapomnieć udzielić natychmiastowej odpowiedzi na wszelkie nurtujące Cię pytania i wątpliwości. Zadra. Ja nie jestem dziewczynką na posyłki, ani osobą na której możesz odreagować swoje ( a może nie tylko swoje ) frustracje związane z pracą dr Kulika. Więcej pokory i szacunku dla innych, bo Twój fan- club też zaczyna powoli przecierać oczy. A jeżeli już " po bandzie " lecimy, to odpowiedz mi na pytanie. - Gdzie i za ile kastrowane są psy wyciągane przez Was ze schronu? - i pozwolę sobie zadać jeszcze jedno pytanie: kto za to płaci? A żeby było śmieszniej byłam dziś po Zipyran dla swojego artysty i zadałam wetowi nurtujące Cię pytanie. Usłyszałam odpowiedż: - Tak, pozostają w boksach pooperacyjnych lecznicy, tak długo, ile wymaga proces gojenia. Poprawiłam się, kupisz mi lizaka, czy tylko po główce pogłaszczesz??????
  25. Przykro mi, ale w schronie mają tylko jedną pętlę i jak powiedział p. Łachno " nie może się rozbroić ", bo w każdej chwili pętla może być mu potrzebna. Sugerował, żebyście zgłosili psa odpowiednim władzom u siebie. Oni muszą zareagować i prawdopodobnie mają odpowiedni sprzęt. ( UM, UG, SM ).
×
×
  • Create New...