to może teraz ja coś dorzucę :)
byłam na spacerze z moimi dwoma psiakami (Mixy wyglądające na jamniki). Sąsiadka-wredota oczywiście jak zawsze wyszła z domu i zaczęła się drzyć, że droga (wspólna z pięcioma innymi domami) jest wyłącznie jej i psy nie mogą po niej chodzić... Moje psiury, wyczuwając nastrój sąsiadeczki, zeszły z drogi i zaczęły dreptać po jej zbożu :-o mina zapowietrzonej sąsiadki - bezcenna:evil_lol:
druga syt. - czekam z psem na brata, pod sklepem. Przyjeżdża jakiś kolo, łysy niczym kolano, dresik, amstaff, fura full wypas... patrzy na mnie, rzuca okiem na mojego psa (jak mówiłam, Baks trochę się w oczy rzuca, bo wygląda niczym jamnik gigant) i tekstem wali "Uważaj mała, ( mam 19 lat - facepalm:mdleje:) na mojego Aresa, bo nie będę ciebie i twojego kundla z chodnika zbierał". Mój to chyba wyczuł i zaczął ujadać na gościa i amstaffa. "Ares" zaskowyczał i wcisnął się za auto, pociągając pana. Ten zaś do mnie z uznaniem: "Te, co masz takiego ostrego psa?" Ja: "Ano, proszę pana, widzi pan, co sterydy i siłownia robią z psem i człowiekiem" :)