Jump to content
Dogomania

Gabs_on

Members
  • Posts

    54
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Gabs_on

  1. Kurcze, napisałam wczoraj wiadomość, ale chyba się nie zapisała. Otóż Duśka ma się super! Jest już w Bieszczadach. Śpi na kanapach albo na mojej części łóżka, ściąga frykasy ze stołu (ehhh...), bardzo chętnie wychodzi na dwór, ale nie próbuje uciekać przez okna ani przez drzwi (w Warszawie wygryzła nam kawałek drzwi w nocy, żeby się wydostać i notorycznie wskakiwała na parapety, żeby się wydostać pomimo tego, że wychodziła na dwór 15 razy dziennie...). Nie wychodzimy już z nią na dwóch smyczach (tak sugerowała nam Pani Agnieszka i faktycznie na początku Dusia chodziła na dwóch smyczach - jednej przypiętej do obroży, a drugiej przypiętej do szelek). Dziś idziemy do weterynarza na obcinanie paznokci i na wizytę kontrolną - znając Dusię to będzie się działo... Co do zdjęć - niestety, nie mogę teraz żadnych wrzucić, bo nie mam internetu w domu. Korzystam póki co z internetu w pracy. W związku z tym będę przekazywać relacje pisemne ;P
  2. Dusia zjadła dziś dwie łyżki karmy z puszki i dwie garści suchej karmy. Nie widziałam tylko żeby piła...
  3. Spieszę poinformować wszystkich zainteresowanych, że u Dusi wszystko w porządku - wczoraj przywieźliśmy ją do domu - w samochodzie jechała w klatce, ale ku mojemu zdziwieniu wcale się nie bała - cały czas spała. Po dotarciu do celu spotkała się z Amokiem na neutralnym terenie i już razem weszli do domu. Dusieńka obwąchała wszystkie kąty, pokręciła się trochę po mieszkaniu, na moment weszła do klatki, po czym... wskoczyła na kanapę :) Śpi albo na niej, albo przy moim łóżku, albo pod drzwiami na taras. Byliśmy już na 5 spacerkach - Dusia bardzo grzecznie idzie, nie ucieka, ale nie chce wychodzić na długo. W momencie kiedy się czegoś boi, chowa się za moje nogi. Jest tylko jeden problem: Dusia nie pije i nie je. Wiem, że się stresuje, ale martwię się, żeby się biedulka nie odwodniła. Co prawda dziś na spacerze porannym jadła trawę, więc może po prostu chce sobie trochę żołądek oczyścić, ale wolałabym żeby napiła się trochę wody.
  4. Jak już pisałam, Dusię zabieramy 28 września (wczoraj rozmawiałam z Panią Agnieszką i się zgodziła, więc Dusia na 100% może być zabrana :) ). Jeśli chodzi o jej "skakanie wokół nowych właścicieli" to niestety, z Duśką nie jest tak łatwo... Póki co doszła do etapu chowania się za moje nogi w momencie kiedy się czegoś bardo boi (duże samochody itp.), przedwczoraj zakopała też kupę (niczego takiego wcześniej nie robiła na spacerach, tylko natychmiast po załatwieniu się uciekała dalej), oprócz tego coraz mniej zatacza koła wokół mnie podczas spaceru (normalnie idzie się z nią jak z koniem na lonży - cały czas krąży wokół człowieka) tylko z coraz większym zainteresowaniem węszy dookoła. Wącha też moje spodnie - co prawda wyciąga przy tym szyję jak najdalej może, ale to już zawsze coś... Ostatecznie ustaliłyśmy też z Panią Agnieszką, że Dusia pojedzie do domu w klatce.
  5. A, i jeszcze jedno: bardzo Was proszę o usunięcie Duśki z sygnatur, bo a nóż widelec jeszcze ją ktoś inny wypatrzy i będzie chciał mi ją sprzatnąc sprzed nosa :) Tak serio to może miejsca Dusi w Waszych sygnaturach potrzebuje ktoś inny - proponuję i proszę Was o umieszczenie tam TIK TAKA - psa z Azylu, z którym czasem wychodzę podczas wizyt u Duśki i który jest piękny i kochany, ale z wizyty na wizytę w coraz gorszym stanie - ostatnio zauważyłam, że poważnie łysieje mu nawet koniec ogona. Przez stres robi się makabrycznie chudy, ma matową sierść i jest cały czas odwodniony (ze względu na biegunki). Nie mam możliwości zabrania go, bo po pierwsze najpierw musimy Dusię poddać socjalizacji, a po drugie Amok jest agresywny w stosunku do innych samców. Dlatego może znajdzie się jednak ktoś, kto mógłby się zaopiekować TIK TAKIEM. Dziewczyny z Azylu mówią, że przed przyjściem do nich wyglądał dużo lepiej - czas coś z tym zrobić. Tak więc proszę Was o zamianę Dusi na TIK TAKA. Tym bardziej, że Dusi już niedługo niczego nie będzie brakowało - będzie miała nas, Amoka, dom i spacery po bieszczadzkich łąkach :) Z góry Wam dziękuję!!!!
  6. Widzę, że słusznie zajrzałam na forum - otóż niestety, do 26 września (włącznie) jestem na szkoleniu. W związku z tym 27 wracam do domu, a po Dusię przyjedziemy 28 września. Dobre nowiny są takie, że Dusia coraz bardziej lubi spacerki i wychodzi ostatnio ze mną nawet bez innego psa! Ostatecznie zdecydowałam, że najpierw sprawdzimy jak w jej przypadku egzamin zdadzą wspomniane przez mnie pasy bezpieczeństwa - na Żoliborz z Falenicy droga zajmie nam jakieś pół godziny, ja będę z Dusią siedziała z tyłu, więc będę mogła kontrolować jej wybryki i w razie czego ją uspokoić choć trochę. Jeśli okaże się, że to nie będzie dobre rozwiązanie a Dusia zniesie tę podróż kiepsko, w Bieszczady zostanie przewieziona w klatce.
  7. Cześć, mam na imię Marta i pewnie wzbudzę tym postem sensację ;P (przynajmniej na początku). Otóż jestem osobą, która chce adoptować Dusię. Proszę Was tylko o jedno-nie dziękujcie, bo to, że być może (tfu tfu! nie zapeszam i liczę na to, że Pani Agnieszka jednak się zgodzi) Dusia pojedzie do mnie, będzie przede wszystkim nie lada zaszczytem dla mnie :) jako że Dusieńka to cudowny, delikatny i przepiękny pies. Myslę, że faktycznie -tak jak pisała Asia- jest już coraz lepiej- Dusia daje się głaskać (chociaż nie zawsze, ale wiem przynajmniej, że lubi jak się ją drapie po głowie i za lewym uchem), zjada mi pasztet z ręki (mam nadzieję, że Pani Agnieszka nie czyta tego forum i nikt mnie nie podkabluje, że takie świństwa psom przynoszę) i daje się zabierać na spacery. Poza tym w momencie kiedy się czegoś boi a jest ze mną to chowa się za moje nogi, więc wnioskuję, że czuje się już trochę pewniej. Udaje mi się nawet wychodzić z Dusią i Amokiem (nowy koleżka Dusi - dosyć rozbrykany i nieposłuszny) na spacer. Niestety, dziś Dusia się trochę przestraszyła, bo Amok rzucił się na psa biegającego za płotem i staranował przy tym biedną Dusieńkę. Na szczęście w drodze powrotnej wszystko było w porządku i myślę, że jak Dusia tylko poczuje się trochę pewniej w nowym miejscu to jeszcze pokaże Amokowi swoje ząbki ;P Jutro jadę przeprowadzać "próby autobusowe" - chcemy z jedną z pracownic Azylu sprawdzić jak Dusia reaguje na wsiadanie do autobusu i jazdę, bo jak będzie bardzo źle (a obawiam się że sytuacja nie jest za ciekawa), to trzeba będzie Dusi podać jakieś leki uspokajające podczas transportu do domu (najpierw na Żoliborz a za jakiś czas w Bieszczady). Znacie może jakieś sprawdzone środki? Dziś kupiłam dla niej i dla Amoka specjalne pasy dla psów- wyglądają jak szelki tylko mają krótką smycz i zapięcie, które przypina się do klamry od pasów bezpieczeństwa (swoją drogą zastanawiam się czy Dusia z Amokiem powinni jechać razem czy osobno. dodam, że Amok uwielbia jeździć samochodem i podczas podróży jest bardzo grzeczny). Macie może jakieś doświadczenia z takimi strachliwymi psami? Warto żeby miały towarzysza czy nie? Dziewczyny w Azylu radziły mi, żebym przetransportowała Dusię w klatce, ale jakoś nie bardzo sobie to wyobrażam, a poza tym nie wiem czy to nie byłby dopiero dla niej ogroooomny stres jeśli musiałaby jechać samochodem zamknięta w klatce... Z góry dziękuję za wszystkie sugestie! Nie będę tu wpadać często, bo nie mogę oglądać tych wszystkich biedot w sygnaturach, bo wszystkie bym najchętniej wzięła a nie mogę :( ale dziewczyny na 100 % zdadzą mi relację z tego, co się tu dzieje :)
×
×
  • Create New...