Pewnie, dzisiaj zadzwonię do pani Oli, albo pewnie pani mi sama napisze smsa, czy zjawiła się pani po Sprokecika. :) Dobrze, że już jedzie do domu, bo ja zaczynałam się w nim zakochiwać i musiałam omijać go, żeby się nie zakochać, bo potem rozstania bym nie zniosła...