-
Posts
1243 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Fantowa
-
Merenwen, wyznaję zasadę, że pies dopiero schodzi z toru, jak osiągnie jakiś sukces - chociażby dobrze wykona pewien układ, jak mu nie idzie - przeszkodę. Egzaminu się uczepiłam, bo mi to najlepiej obrazuje. Pisałam, że jak pies się boi siadać na mokrej trawie, to wgłębiać w obi/PT się nie ma co. Co do socjalizacji - odbieram to tak, że jak idę sobie gdzieś z Fantą, a ta nagle mi się zrywa, bo widzi jakiś podejrzany wg niej obiekt - chodzimy wokoło, kończy się tym, że to obwąchuje i przechodzi normalnie - nigdy z nią większego problemu pod tym względem nie miałam, jej wychodzi na dobre, ja mam satysfakcję. Szybko łapie, że załóżmy jakaś kopa siana nie jest zagrożeniem, jak następnego dnia przechodzimy, to już się nie zrywa. W gruncie rzeczy to socjalizacja trwa przez całe życie psa
-
Łapany i szarpany? :-o Fajnie wiedzieć:evil_lol: Znowu przekleję fragment mojego starego wpisu, bo chyba odchodzimy od tematu. [COLOR=red][U][I]Ale tak to jest, obrońcy Pana Marka wymyślają różne rzeczy, bo argumentów im brakuje dla ich "guru"[/I][/U] . [B]Każdy, kto się im sprzeciwi od razu jest mieszany z błotem.[/B][/COLOR] Wiele ciekawych rzeczy się od nich dowiedziałam na temat tego, jak traktuję psa, ciekawa fantastyka :razz: No, ale jeśli ktoś lubi fantazjować, to zabronić nie mogę. [I]Jak ktoś chce poznać prawdę, co do mojego szkolenia Fanty, to proszę trenerki zapytać, filmiki z zawodów/pokazów oglądnąć, albo po prostu do mnie napisać ;-) [/I] Nawet jeśli popełniam jakieś błędy w szkoleniu, to tylko i wyłącznie mojego psa, potem to ja ponoszę konsekwencje. A Pan Marek? Obóz z psem, potem osoby wyjeżdżają z psami zniechęconymi do agility, bo jak pies, który został siłą wepchnięty do tunelu, a wyjście zatkane, ma sobie tę przeszkodę dobrze kojarzyć? Potem w klubach naprawiać wszystko trzeba. A Pan Marek zakłada sobie szkołę, gdzie prowadzi zajęcia agility :loveu: [I][U]Jak brakuje argumentów, to najlepiej rzucić się na kogoś innego, robić wszystko, żeby temat główny ucichnął. A nie ucichnie, nadal domagam się wyjaśnień od Pana Marka.[/U][/I] I nie ma co odwracać kota z ogonem, skoro Pan Marek uważa się za szkoleniowca, to dlaczego najpierw wszystkim nawtyka, potem usuwa posty? To, co wypisywał wydało się wielu osobom wręcz niedorzeczne, ale Pan Marek nawet nie ma odwagi sprostować, wytłumaczyć(innym wypisuje, że przyjmuje krytykę, że chętnie podyskutuje:shake:) swoich nieco dziwnych, jeśli chodzi o agility, przestarzałych metod. Szkoda tylko, że niektóre cytaty pozostały i Pan Marek(nick zielony) ich nie usunie.
-
[quote name='Casablanca']AJakbym miała pilnować mojego psa...to ohoho trochę bym popilnowała :D Na razie moją wymówką jest 30 cm śnieg i to, że Blanki w nim nie widać, ale jak tylko stopnieje wybieramy się na nauki :D[/QUOTE] Fajnie, że łamiecie stereotypy, że cziłka to tylko do noszenia na rączkach - nie dość, że w agility Wam fajnie idzie(mam nadzieję, że na zawodach niedługo się widzimy:loveu:), to jeszcze sztuczki i takie tam inne... A na OZP2 egzamin był po części podczas burzy, Blanka Ci fajnie przecież pobiegła, więc w deszczu pracować potrafi wg mnie ;) Nadal rozkminiam jakim cudem Fanta w dwóch pierwszych przebiegach nie pokonała mi hopki, która była niemalże naprzeciw niej, i to nie ta z kijków, pomarańczowa, tylko zwykła, niebieskoczerwona... Też miałyśmy karne punkty :evil_lol:
-
Napisałam, że [B][I]wg mnie[/I][/B] - prawo do własnej opinii mam, nikt sie z tym zgadzać nie musi. Co do wymagań też pisałam. Co do kadry na OZP3 I OZP4 nic mi nie wiadomo;)
-
Każdy inaczej sobie pewne sprawy definiuje i tyle. Każdy ma inne wymagania co do psa, nie twierdzę, że masz niewychowanego psa - sama to oceniasz, bo znasz swojego psa i jego możliwości. Napisałam jak JA to postrzegam, lecz na tym forum świetnie widać, że każdy ma swoje zdanie i kryteria i oby tak pozostało :)
-
Posłuszeństwo to nazwa dosyć ogólna, zależy, jak kto na to patrzy. Dla niektórych pies posłuszny to taki, który potrafi siad/waruj, u niektórych dochodzą jakieś bardziej skomplikowane rzeczy. Wg mnie pies posłuszny to taki, który wykona komendę na mokrej trawie. Tyle, że ja mam dosyć wysokie wymagania, końcem lata doszło jeszcze siad/stój w wodzie i waruj bardziej na brzegu, gdzie wody było po kostki ^^ Ale robiła to chętnie, więc wprowadzam jej różne urozmaicenia. Osoby nieco jeszcze bardziej w tym zaawansowane Fanty nie oceniłyby pewno jako psa w pełni posłusznego itd. Każdy ocenia to inaczej, ja napisałam tak, jak JA to oceniam.
-
Nie wymagam, żeby zawsze chciała gdzieś iść, tylko była posłuszna w jakimś stopniu oraz żeby nie było sytuacji typu, że po mokrym nie chodzi, na mokrym nie siada. Na szczęście takich problemów nie mamy, do innych rzeczy ją jeszcze przyzwyczajam. I dyskusję możemy faktycznie zakończyć, bo napisałam to, co miałam do napisania w tej sprawie :)
-
Nie wiem, czy próbowała ugryźć, czy też nie - odwołałam ją, wiem, że nie ugryzłaby. A to, że uniemożliwiała wejście dalej, konkretnie zastawiając ciałem i powarkując - za nienormalne nie uważam, taka sytuacja zdarzyła się przy osobach, których sympatią nie darzyłam i nie mam co ukrywać. Nie wiem, może odczuła to w jakiś sposób? Na obozie się odzywałam, nie zgadzałam się na wiele rzeczy, ale skoro Pan Marek nie potrafił tego uszanować - na takie "szkolenie" nie będę się pchała. Wydaje mi się, że to ode mnie zależy, czy w dany dzień ćwiczę z psem, czy siedzę obok, bądź, za zgodą, pozostaję w domku. A skoro fakt, że się nie zgadzam na zawracanie Fanty na środku kładki, czy po prostu w dany dzień jej odpuszczam szkolenie, albo sama sobie robię posłuszeństwo, bo wałkowanie siad-waruj-do mnie to nie dla nas, nie nasz poziom, czasem trzeba powtórzyć, ale nie codziennie, jest odbierany jako wymądrzanie się - trudno, przeżyję. Od zakończenia OZP4 moja opinia o Panu Marku jest niezmienna, nie kryłam się z nią, a opinię wyrażać mogę, szczególnie, że temat jest poświęcony właśnie temu, bo tak patrzę i niektórym osobom się chyba wątki pomyliły :) Z tego oto powodu przeklejam moje wypowiedzi, bo wątpię, że komuś będzie chciało się to wszystko czytać.
-
Przy załatwianiu się nie siadają, racja, choć są suczki, które niemalże tyłkiem dotykają podłoża, niektóre się nie załatwią. Jakby mi w czasie deszczu pies z toru uciekł, to bym w żadnym wypadku nie odpuściła, wróciłabym z nią, żeby chociaż jedną hopkę pokonała i z sukcesem zeszła, a nie uciekając, bo deszcz jej krzywdę jeszcze nie daj Boże zrobi. Podawałaś przykłady rzeczy, których nie lubisz - także nie przepadam za fizyką, jednak na lekcje uczęszczam, bo w gruncie rzeczy i tak wyjdzie mi to na korzyść. To, że nie lubię, nie oznacza, że mam tego nie robić, po prostu trzeba temu podołać, Przy psie, który na mokrej trawie nie wykonuje poleceń, egzaminu nie zdasz, jak się trafi jakaś rosa/deszczyk, punkty polecą za masę rzeczy. I nie chodzi o robienie maszyny z psa, tylko jak się do czegoś zabieramy, to najlepiej porządnie. Osobiście siadanie na mokrej trawie uważam jak najbardziej za socjalizację, która trwa przez całe życie, też nie można zsocjalizowac szczeniaka, po czym dać sobie siana do końca psiego żywota.
-
Może i potwierdzi, na obozie otwarcie krytykowałam P. Marka i stałam się wrogiem nr1, więc bym się nie zdziwiła, jak bylibyście w stanie potwierdzić, że wciągałam za skórę psa na kładkę :D Ale, jak już pisałam, Panem Markiem nie jestem:evil_lol: A zadziwię Cię, pamiętam, ale tak to jest, jak się bez pukania wchodzi. Poza tym - mówią, że psy wyczuwają emocje - może Fanta wyczuła kogo sobie u siebie w domku nie życzę?:roll: Dziwne, że Pani Karolina mogła sobie wchodzić, wychodzić, zabierać coś, jak nikogo w domku nie było, jeszcze Fancie mało ogon z radości od tyłka nie odpadł. A było to również na OZP4:p Przekleję fragment mojego starego wpisu, bo chyba odchodzimy od tematu. [COLOR=red][U][I]Ale tak to jest, obrońcy Pana Marka wymyślają różne rzeczy, bo argumentów im brakuje dla ich "guru"[/I][/U] . [B]Każdy, kto się im sprzeciwi od razu jest mieszany z błotem.[/B][/COLOR] Wiele ciekawych rzeczy się od nich dowiedziałam na temat tego, jak traktuję psa, ciekawa fantastyka :razz: No, ale jeśli ktoś lubi fantazjować, to zabronić nie mogę. [I]Jak ktoś chce poznać prawdę, co do mojego szkolenia Fanty, to proszę trenerki zapytać, filmiki z zawodów/pokazów oglądnąć, albo po prostu do mnie napisać ;-) [/I] Nawet jeśli popełniam jakieś błędy w szkoleniu, to tylko i wyłącznie mojego psa, potem to ja ponoszę konsekwencje. A Pan Marek? Obóz z psem, potem osoby wyjeżdżają z psami zniechęconymi do agility, bo jak pies, który został siłą wepchnięty do tunelu, a wyjście zatkane, ma sobie tę przeszkodę dobrze kojarzyć? Potem w klubach naprawiać wszystko trzeba. A Pan Marek zakłada sobie szkołę, gdzie prowadzi zajęcia agility :loveu: [I][U]Jak brakuje argumentów, to najlepiej rzucić się na kogoś innego, robić wszystko, żeby temat główny ucichnął. A nie ucichnie, nadal domagam się wyjaśnień od Pana Marka.[/U][/I] I nie ma co odwracać kota z ogonem, skoro Pan Marek uważa się za szkoleniowca, to dlaczego najpierw wszystkim nawtyka, potem usuwa posty? To, co wypisywał wydało się wielu osobom wręcz niedorzeczne, ale Pan Marek nawet nie ma odwagi sprostować, wytłumaczyć(innym wypisuje, że przyjmuje krytykę, że chętnie podyskutuje:shake:) swoich nieco dziwnych, jeśli chodzi o agility, przestarzałych metod. Szkoda tylko, że niektóre cytaty pozostały i Pan Marek(nick zielony) ich nie usunie.
-
Ola, sugerujesz może, że szarpię psa za obrożę na agility?:-o Już od dawna zauważyłam, że lubisz sobie podkoloryzować na temat naszego agility, czyżby zazdrość o np. świetnie zmotywowanego psa, którego rozpiera energia i chęć pracy z przewodnikiem? Nie wiem, usiłuję znaleźć jakieś wytłumaczenie. [I]Nie jestem[/I] Panem Markiem, żebym targała psa po przeszkodach, bez asekuracji, za skórę, żeby suczka z dysplazją biegała po wszystkich przeszkodach, nie wspominając o psach z rażącą nadwagą. Jak sobie tak myślę, to mogło się to zdarzyć, [B][I]ale[/I][/B] na OZP w 2010r., gdzie Pan Marek uczył nas, że na przeszkody się psy wciąga za wszelką cenę, niekiedy bez żadnej asekuracji, no bo po co?:shake: Przecież pies ma skrzydła, jak zleci z kładki, to poleci w górę, nie będzie niebezpieczeństwa połamania się, zwichnięcia itd. Ciekawe bardzo, P. Marek słucha moich sugestii, ale wszelkie uwagi usuwa tam, gdzie może. Jaka szkoda, że tutaj nie da rady zatrzeć moich postów i nadal w internecie robić za wspaniałego behawiorystę.
-
Egzamin PT - ktoś lubi, to robi, ta sama zasada, co agility. Jedni sobie skaczą z psem, drudzy idą w kierunku obi, inni łączą obie rzeczy. Proste chyba, czy jeszcze coś wyjaśnić? Mamy zdane PT1 - mnie to mobilizuje do dalszej pracy z psem, gdybym miała psa z predyspozycjami, to i może o IPO bym się pokusiła, a do tego PT potrzebne. Gdybym szła Twoim tokiem myślenia, to mogłabym się zapytać po co komu zawody agility do szczęścia? Odpowiedz sobie sama, potem pomyśl, że innym po to samo jest PT. Agility to nie jedyny kynologiczny sport, może trudno Ci to pojąć, ale niektórych kręci obi, a tam na śmieszne lęki psa przed mokra trawką, czy błotkiem nie ma miejsca. Jak pies boi się usiąść na trawie, to najprawdopodobniej się na niej nie załatwi - np. jedziesz sobie pociągiem na drugi koniec Polski, pociąg ma akurat dłuższy postój, ale wszędzie mokra trawa, bo deszcz pada. I pies sobie będzie musiał kolejne kilka godzin trzymać, bo trawy się boi XD Nie wiem, jak biegacie w agi, tzn. jaką macie pozycję startową, jak jest to siad/waruj, to nikt nie zagwarantuje, że na zawodach będzie sucho. Może patrzysz na to inaczej, bo masz małego psa - weźmiesz na ręce i po sprawie. Ja z kolei mam nieco większe wymagania, w noszenie psa się bawiła nie będę z wiadomych względów. Do błota bym Fantę przyzwyczajała, bo od wiosny chcemy się w coś między dogtrekkingiem a canicrossem pobawić i całkiem niewykluczone, że akurat w lesie będzie błoto. Przyzwyczajam Fantę do wielu rzeczy, dzięki temu jest [U][I]bardziej pewna siebie[/I][/U] itd. Niektórzy mówią na to [I][B]socjalizacja[/B][/I], znasz pojęcie?[I][B];) [/B][/I]
-
A kto każe kilka minut siedzieć? Samo dotknięcie tyłkiem kilka sekund zejdzie ;) Nikt nie każe przy kilkunastostopniowym mrozie przyzwyczajać, śnieg jest i przy -2. A do siedzenia na mokrej trawie po to, żeby go właśnie do tej trawy oswoić. Może Caine ambicji większych w kierunku np. obi nie ma, ale z psem, który na mokrej trawie nie siądzie nie ma co nawet iść na egzamin obi/PT - spanie deszczyk i klapa, zostawanie/komendy z marszu/biegu wyzerowane, aport, do mnie i noga po części też :D Co kto lubi, Fanta czasami ma różne odpały na np. duże ośnieżone auto, ale chodzę z nią wokół dopóki się nie ogarnie - posiadanie psa histeryka mnie nie kręci, wolę mieć satysfakcję, że coś zrobiłam w kierunku zwalczenia lęku czy czegoś tam. Zresztą jestem zdania, że pies ma być posłuszny wszędzie, nigdy nie wiadomo, jaka sytuacja nas spotka.
-
Wątpię, że od dotknięcia lodu tyłkiem coś by się stało, wyklikać spokojnie można, początkowo przecież chodzi o samo dotknięcie, a nie pozostawanie na dłużej. Skoro nie ma po co wsadzać nosa do śniegu, to po ciul się w aportowanie na śniegu bawić? Tylko się psa w takim razie zniechęca. A siadania na mokrej trawie w ogóle nie rozumiem, co to za problem przyzwyczaić psa?:crazyeye:
-
Chronią, nie chronią, dobrej opinii sobie tym raczej nie wyrabia. A wątek przegląda masa osób, w tym, że większość się nie udziela, ale każdy sobie wyciąga wnioski, już kilka osób do mnie pisało i sobie pogadaliśmy. Ola, kradziony filmik? Sama mi go nagrałaś na OZP na płytkę :) Nie znam się na tym nazewnictwie, nawet jeśli kradziony - trudno, zaryzykuję. Pan Marek pisał, że nigdy nie zrobił nic, co wyrządziłoby krzywdę psu - filmik raczej temu przeczy, choć to powinien każdy sobie indywidualnie ocenić według własnych odczuć. edit. Wiska, jak możesz, to zwolnij sobie miejsce na poczcie dogo :)
-
[quote name='Caine']U nas TAK. Już liczyłam, że stopnieją te resztki i nadejdzie wiosna, a tu nic. Dziś napadło tyle śniegu, że normalny spacer* z Niką będzie nierealny marzeniem jeszcze długo. -.- *normalny spacer - spacer z aportem i ćwiczeniami, ale w śniegu nie mam na co liczyć, bo moja księżniczka [B][I]na mokrej trawie nie usiądzie, to co dopiero usiąść na śniegu, albo wkładać mordę w śnieg żeby wyjąć piłkę[/I][/B] o.O Nie do pomyślenia wręcz.. xd[/QUOTE] To może ją do tego stopniowo przyzwyczajaj, a nie księżniczkę z psa robisz?:shake:
-
Ale nadal nie rozumiem, po co oceniać tutaj metody moje/Patusiove, skoro my szkoleniowcami na obozie nie jesteśmy. Pan Marek sobie siedzi cicho, tylko podczytuje i jestem przekonana, że czeka, aż sytuacja ucichnie i nic nie będzie musiał sprostować. Ale najlepiej najpierw nawrzucać, wdać się w dyskusję, a potem usunąć posty. Tylko z jakiego powodu? Behawiorysta powinien wg mnie umieć uargumentować swoje metody, nie wspominając już o odwadze cywilnej. Jak ktoś szkoli psy, to niech bierze odpowiedzialność, niekoniecznie za efekty, bo wiele zależy od przewodnika, ale za rady, jakich udziela, za swoje metody.
-
Szczególnie, że reklamuje swoją szkołę dla psów, a konkretnie kurs agility, biegającym po torku spanielem:evil_lol:
-
Cockermaniaczka, trudno, żeby sam decydował, jak zazwyczaj o agility dowiaduje się dopiero na obozie, a że szkoleniowiec jest jedynym autorytetem w tej dziedzinie - zgadza się, bo myśli, że tak trzeba. Piszę to chociażby na własnym przykładzie.
-
Cockermaniaczka, masz rację, nie każdego psa wychowasz na smaczkach, ale jeśli chodzi o agility, to nie widzę sensu w przymuszaniu psa do robienia przeszkód, ciągania go po przeszkodach, jak na to ochoty nie ma, albo ma przeciwwskazania jakieś. Tutaj wg mnie potrzeba motywacji, kontaktu z przewodnikiem, stopniowego wprowadzania, a nie od razu wrzucania psa na cały tor. Agility ma być przyjemnością, zabawą, a nie czymś, gdzie pies jest zmuszany siłą do czegoś, w dodatku gdy zagraża temu jakieś niebezpieczeństwo. Skoro Pan Marek nie chce z nami dyskutować, to dlaczego usunął swoje posty? Zachęcał nas do dyskusji, nawtykał, zapewnił, że potrafi przyjąć krytykę, po czym edytował wpisy. Bo nas krytykować można, ale jeśli się coś napisze na jego temat, to już inna sprawa, nie ustosunkuje się. Po nicku wnioskuję, że masz spaniela - nie uraziło Cię stwierdzenie, że pies dużo potrafi jak na spaniela?
-
Miał obrożę, która go podduszała, jak tak sobie wisiał w powietrzu. Ale każdy odbiera inaczej, może Tobie to akurat pasuje taka metoda. Nie podduszałam, a krótkie szarpnięcie jako korektę stosuję i nic w tym złego nie widzę. Poza tym - po co oceniamy moje metody? Czy ja jestem szkoleniowcem na tym obozie, a konkretnie turnusie? Odwracacie kota ogonem, tak to odczuwam. Wg mnie nie zawsze mówi co jest nie tak. Według mnie dobro psa jest ważniejsze od tego, czy się ktoś na niego obrazi, czy też nie. Ale co kto woli.
-
Guptasek, na szkolenie P.Karoliny nie narzekałam, bardzo dużo z niego wyniosłyśmy. Była poinformowana? Nie wydaje mi się. Nasuwa się pytanie: dlaczego Pan Marek ciągnął ją na siłę po przeszkodach? Czy to jest agility? To on jest szkoleniowcem, więc niech jakąs odpowiedzialnośc bierze. W 2010r. popełniałam masę błędów, z czego zdaję sobie sprawę. Pojęcia o psach nie miałam, a że "szkoleniowiec" nie zwrócił mi uwagi - to nie moja wina. Nie zostałam pojnformowana, że bieganie z otyłym psem jest odradzane, P.Marek wciągał psy siłą na przeszkody, więc myślałam, że jest to OK. Swojej winy tutaj nie widzę, bo o agility pierwszy raz usłyszałam na obozie. Mam świadomośc, że nadal robię trochę błędów, które staram się korygować, jednak to nie ja jestem szkoleniowcem na tym obozie, to nie ja biorę się za szkolenie obcych psów. Rysiu, a nie pamiętasz może sytuacji, jak Jake był pod domkiem kadry, a Ty w 11 i P.Marek wziął go za obrożę i niósł w powietrzu? Przeszedł tak dobre kilkanaście metrów. Dziwna metoda. Pana Marka nie obrażam, stwierdzam tylko fakty poparte argumentami, a że inaczej to odbierasz - nie moja wina.
-
Ola, idź na pw z tymi uwagami, bo nie jest to temat wątku. Odnoszę wrażenie, że na siłę chcesz zmienić temat, żeby tylko o Panu Marku przestano mówić. Najlepsza obroną jest atak, ale chyba w tej sytuacji to się nie sprawdza.
-
Nie wiem, czy mam prawo, czy nie, ale zaryzykuję. Szczególnie, że gdy Pan Marek napisał, że nigdy nie zrobił nic, co wyrządziłoby krzywdę psu(Panie Marku, wielka szkoda, że Pan edytował, ale zawsze istnieje możliwość odzyskania:multi:), nazywa siebie behawiorystą, wchodzi z nami w dyskusję, po czym edytuje posty.
-
Nie mam zamiaru się przed Tobą tłumaczyć, wszystko napisałam wyżej. Możesz sobie wymyślać różne rzeczy na temat mojego szkolenia, taki los osób, które mają odwagę wypowiedzieć się na temat Pana Marka. I nie schodźmy z tematu. Wchodzę na facebooka, i co znalazłam? Fragment postu zamieszczonego 5h temu na stronie psiej szkoły Pana Marka. "Psie bieganie odbywa się pod nadzorem doświadczonego behawiorysty zwierząt i trenera, oraz byłego pracownika schroniska Marka S.(nazwiska nie piszę)"