Pusia pojechała wczoraj do fundacji,nie obyło się bez łez z powodu rozstania.Tymuś nigdy nie skreślam zwierząt jeśli widze chociaż szanse,że może być lepiej.Moja mama jest jeszcze większą miłośniczką zwierząt niż ja,kiedy ja byłam w pieluszkach to ona już miała kotki,też jej było strasznie przykro,że tak wyszło z Pusią,ale wiemy też,że różnie mogłoby się to skończyć gdyby została.Nie wróciła do schroniska tylko do fundacji,do domku,w którym była ostatnie 2 lata.Pan powiedział,że potencjalnie ma dla niej domek z psiakiem,ale jeszcze zobaczą jak to wyjdzie w praktyce...no zobaczymy,ja za Pusię trzymam kciuki z całych sił i nigdy o niej nie zapomnę!!!