Witam ponownie wszytkich fanów Beżyka! Przepraszam za tak długą niebytność na forum- ostatnio życie tak pędzi... Przy okazji wytłumaczę dlaczego nie wkleiłam aktualnych zdjęć Beżowych- jak i powyżej- brak czasu. Nie umiem tego zrobić, próbowałam, a dojście do tego jak powinnam to uczynić zajmie mi z pewnością trochę czasu, którego nie mam ostatnio. Ale nie martwcie się, Beżu jakoś drastycznie się nie zmienił. Ogólnie sesje zdj. przdstawiają Beża śpiącego słodko na swojej podusi- kotku, wtulonego we mnie w różnych kompozycjach przestrzennych , podobnie wtulonego w mojego mężusia itd. itp.:lol:
A co do samego Beża. WSZYSCY JESTEŚMY W SOBIE BEZGRANICZNIE ZAKOCHANI!!! Z Beża jest teraz prawdziwy Zakochany Kundel:eviltong: Beżu jest u nas miesiąc, a czujemy wszyscy, chyba włącznie z nim, jakby był od dawien dawna. Pewnie będzie to zaskoczeniem dla misieek, ale Beżu od 1,5 tygodnia wychodzi z nami na spacery już bez smyczy. Nie oddala się daleko, i stale ma włączoną funkcję- łapania kontaktu wzrokowego z nami. Misieek, nie martw się, Beżu na pewno już nie spyli. Bardzo się przekonał do spacerów i do nas chyba też :) W ogóle tak się wiele zmieniło od tych pierwszych dni wspólnie spędzonych... Początkowo nie mogliśmy się za bardzo zgrać z wychodzeniem na pole i załatwianiem tam pewnych spraw, toteż kilka razy natknęłam się w domu na niespodzianki. Ale to była kwestia czasu- teraz jest pod tym względem wszystko idealnie. Beżu na początku czuł się bardzo niepewnie na nowym terenie- załatwiał się tylko w 1 miejscu, nie odzywał się w ogóle. A teraz- Beżu to GOSPODORZ jak się patrzy! Szczeka , skubaniec, jak tylko słyszy zbliżających się do naszych drzwi. I tak cudnie słodko zawsze nas wita przy drzwiach jak wracamy do domu- aż , doprawdy, dla samego tego się chce wracać:)
No, ale Beżu to przede wszystkim potrzebuje miłości i czułości. Od samego świtu do zmierzchu Beżowy ogon śwista na prawo i lewo. I od rana hyc na plecy- i pieść mnie, pieść mnie! Z Beża to normalnie taki przytulas, że szkoda gadać. Jak tylko mnie widzi na kanapie-hyc i zaczyna się- Beżu się przytula, trzeba go czochrać, potem sobie zasypia ( a trzeba Wam wiedzieć, że potrafi chrapać jak stary dziadek, za pierwszym razem byłam w szoku i oczywiście nagrałam to sobie na komie), potem zaś się przebudza i patrzy tak na mnie tymi zakochanymi oczyma, potem znowu czochrańsko, zdarza i mi się w trakcie tego zasnąć, ale on grzecznie czeka aż się obudzę i jazda od początku:multi:
Co do Beżowego zdrowia- to na początku przyplątały się jakieś jelitowe problemy, ale na dzień dzisiejszy to sprawa już nieaktualna. NAtomiast co do Beżowej powypadkowej łapki- w miarę ładnie się goi, Beżu jej coraz częściej używa, ale widzę ,że po dłuższym spacerze go pobolewa. Ale to już jest trochę starszy pan i oszczędzę mu powtórnego łamania i składania kości. Jeszcze trochę poboli i mam nadzieję, łapka się przystosuje.
Pewnie jeszcze napiszę nie raz jakieś Beżowe nowinki, ale wybaczcie mi moją nieregularność :oops:
PS- A poza tym wszyscy na około rozkochali się w Beżu i choćby misieek chciała- nie ma szans- Beża już nie oddamy!!!:eviltong: