-
Posts
11779 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by MaDi
-
Podnoszę i o baner proszę;)
-
Potrzebna pomoc-ukochane 24 koty w kawalerce!!!
MaDi replied to zadra's topic in Kotki już w nowych domach
[quote name='as_ko']Ja bym miała DT/DS dla mocno kudłatego kotka/kotki.[/QUOTE] Asko ogłaszała moją kotkę i ludzie wciąż wysyłają do Niej maile więc wato to wykorzystać. Są tam jakieś podrostki? -
To ja z rana.
-
Potrzebna pomoc-ukochane 24 koty w kawalerce!!!
MaDi replied to zadra's topic in Kotki już w nowych domach
[quote name='zadra']Trzy kotki juz zostaly wysterylizowane.W przyszłym tygodniu kolejne zabiegi u kotek i kocurów.Mam nadzieję,że nic się nie przydarzy. Państwo,a szczególnie Pan Mieczysław nie jest bardzo chętny do oddawania kotów.W najblizszym czasie pojadę do nich,ustalimy które koty są do adopcji i porobie im kolejno zdjęcia. Dwa w przyszłym tygodniu juz zostaną oddane do DS.[/QUOTE] Obawiam się,że ludzie nie będa chcieli pomagać jesli nie będzie jasno powiedziane ile i które koty są do adopcji. Mam nadzieję,że uda Wam się przekonać do oddania przynajmniej połowy. Warto założyć watek na miau jak już będzie więcej informacji. -
[quote name='maja602']Jak to nie sterylizuje suk w schronisku? A co, woli usypiać szczenięta? Sterylizacja suk to powinno być głowne zadanie schronisk w celu zmniejszenia bezdomności. O ile jestem za sterylizacją, to usypianie szczeniąt i to po kilku dniach od urodzenia jest dla czymś, czego bym nie nigdy zrobiła. Wszystko co się urodzi chce żyć. Tak samo pies , kot jak i człowiek. Sterylizacja, mimo, ze jest to operacja a nie jak niektórzy mówią zabieg, to w tej chwili najskutezniejsza metoda, żeby nie było przyrostu szczeniąt a nie ich zabijanie.[/QUOTE] Suki są sterylizowane poza schroniskiem. Zabieramy i dostajemy zwrot za operację. Ma to swoje plusy i minusy jednak to chyba mniejsze zło patrząc na partaczenie operacji w innych pobliskich schroniskach i to niby tych wspaniałych:shake:
-
Potrzebna pomoc-ukochane 24 koty w kawalerce!!!
MaDi replied to zadra's topic in Kotki już w nowych domach
Czy koty ze zdjęć są do adopcji? Poproszę o jak najwięcej szczegółowych informacji. Jakie są szanse że do czasu wysterylizowani wszystkich nie pojawią się nowe mioty? Ile kotów ma docelowo zostać w mieszkaniu? -
[quote name='Tola']Zadra zakłada juz wątek i zaczynamy ogłaszać.[/QUOTE] Super, koty o takim umaszczeni i dłuższej sierść są najbardziej poszukiwane.
-
[quote name='muzzy']Aaa... To trochę zmienia postać rzeczy... Czyli problem polega na tym, jak skłonić gminę do zabierania psów bez uszczerbku dla dobra psów? Może nadal pozostaje opcja zgłoszenia tego do jednostki nadrzędnej, coby skontrolowali gminę w tym temacie?[/QUOTE] To zamotana sprawa gmina od czasu do czasu wysyła psy do Nowodworu jednak tylko kiedy muszą i jeśli Pani Renata ich nie uprzedzi.
-
Sławku gmina ma podpisaną umowę i problem w tym że psy zbiera Pani Renata a gmina nie ma już problemu.
-
Te koty są bardzo adopcyjne. Mają ogłoszenia? W Lublinie czy Warszawie rozejdą się błyskawicznie tylko trzeba sprawdzić domy i w świat.
-
Podnosze i o pomoc w ogłaszaniu proszę.
-
Wedel- szczeniak z pijalni czekolady pilnie szuka DT lub DS!
MaDi replied to jkasia's topic in Już w nowym domu
[quote name='jkasia']Pustki? hmmmm... została mi jeszcze 2 psów :D[/QUOTE] Dwa to nie trzy:) -
Hop do góry.
-
[quote name='malawaszka']no własnie... od rozmowy z Tobą nie wiem co myśleć - niby fajnie bo pies się ucieszył, ale psy już takie są - kochają tych swoich ludzi jacy by nie byli i jak ich nie zaniedbywali, dla tak starego psa dobre są znane miejsca, ale oby tylko rzeczywiście ten człowiek chciał tego psa! oby oby oby :kciuki:[/QUOTE] Zawsze możemy go nawiedzić. Postraszyłyście trochę?
-
[quote name='teresz10']Ma podawac mu zastrzyki, i dostał instrukcje - pies jest własnością schroniska. W świetle faktów pies był do uśpienia - więc pan mógł go zostawic w lecznicy i nie zabierac - pies nalezy do schroniska i koszt uśpienia poniosło by schronisko. Postanowił go jednak zabrac i leczyc... zobaczymy. Nie mam jeszcze zdania - zobaczymy jak te deklaracje bedą wyglądac w zyciu...[/QUOTE] Lepiej przyznaj się jakiej suki;) prawdopodobnie znalazłaś właściciela:diabloti:
-
[quote name='malawaszka']rozmawiałam z Teresz - nie wiem czy wieści są dobre czy nie dobre... dobre, że sznaucer żyje, dobre, że ożywił się i ucieszył na widok/zapach/głos właściciela, który przyjechał do lecznicy, nie wiem jakie są wyniki badań, ale pies został warunkowo oddany włascicielowi, zobowiązał się zadbać o niego wreszcie i wyleczyć, bardzo mnie ucieszyło, że on sam wyszedł z kliniki za włascicielem, że sam wszedł do samochodu - nie ten sam pies! czyli jednak taki tragiczny stan nie jest tylko był strach paraliżujący, pies jest bardzo stary i chory, ale żyje i oby żył i oby o niego zadbano![/QUOTE] Normalnie szok myślałam,że jednak nie przyjedzie! Tylko co dalej skoro pies był w takim stanie?
-
Wedel- szczeniak z pijalni czekolady pilnie szuka DT lub DS!
MaDi replied to jkasia's topic in Już w nowym domu
Nie martw się damy Ci coś nowego abyś nie odczuła pustki:diabloti: -
Wedel- szczeniak z pijalni czekolady pilnie szuka DT lub DS!
MaDi replied to jkasia's topic in Już w nowym domu
Tylko nie płacz.;) -
[quote name='ladySwallow']A propos pogrubienia - a co da dobrego pomoc z fundacji dla zbieraczki, jeśli taką okaże się być p. Renata? Pieniądze, które idą w przytulisko, mogłyby pomóc innym psom, które nie mają dachu nad głową. Pomagać owszem, trzeba - ale w ramach rozsądku. A nie pomagać na czyichś zasadach, czyli sponsorować zabiegi, weta, jedzenie i pomoc, a w zamian nie otrzymywać nic - nawet zgody na nie przyjmowanie dalszej ilości psów.[/QUOTE] Amen;):huh:
-
[quote name='muzzy']Ale co to da dobrego? W moim odczuciu Pani Renata chce pomóc każdemu psu los każdego psa jest dla niej ważny, o czym świadczy choćby to, że zna wszystkie psy z imienia i jest w stanie o każdym coś powiedzieć. Czy to coś złego? Ja tę sytuację odbieram tak, że są dwie alternatywy: Pani Renata przyjmująca psy i otrzymująca pomoc od LSOZ oraz Pani Renata przyjmująca psy i nie otrzymująca pomocy od LSOZ. Co ta druga opcja przyniesie dobrego dla psów tudzież dla LSOZ? A kontynuowanie pomocy stwarza okazję do przekonania (pewnie bardzo powoli, jeśli w ogóle) Pani Renaty do wymagania od gminy czy innych władz, żeby zabierały podrzucone psy. Z tym że robi już i tak masę dobrego i nie wiem, czy dałaby radę jeszcze użerać się z gminą. Ale rozumiem też Twoje i Merys argumenty o zagrożeniach płynących z przyjmowania nowych psów. Jak to często bywa, są dwie strony medalu. Osobiście mam nadzieję, że LSOZ nadal będzie w miarę możliwości pomagać przytulisku.[/QUOTE] Oferowałam pomoc w kontaktach z urzędnikami wielokrotnie i co? Jak się dzisiaj okazało na darmo. Owszem zna psy jednak nie wszystkie;) popatrz w jakich żyją warunkach, miałam nadzieję że ograniczenie ich liczby poprawi ich los. Mijają kolejne miesiące a my się wypruwamy finansowo fizycznie i psychicznie:shake: Co to da ciężko powiedzieć roboty i tak mamy za dużo.
-
[quote name='muzzy']Moim zdaniem to było do przewidzenia, że ludzie zaczną tam przywozić psy jak do schroniska. I co w takiej sytuacji powinna zrobić Pani Renata? Jak odmówi, to ten 'właściciel psa' powie sobie 'próbowałem zrobić dobrze, nie udało się, to pójdę przywiążę psa w lesie i niech zdycha'. Bo wątpię, żeby taki 'właściciel psa' wysilił się, żeby go zawieźć do prawdziwego schroniska. Wydaje mi się, że wymaganie od Pani Renaty, żeby nie przyjmowała psów faktycznie może zakończyć się konfliktem. Rozumiem Panią Renatę, że przyjmuje psy i w ten sposób (prawdopodobnie) ratuje im życie. Może działania powinny iść nie przeciw przyjmowaniu psów przez Panią Renatę, tylko w stronę gminy, a podrzucanie do przytuliska nowych psów byłoby kolejnym argumentem przemawiającym za koniecznością wspierania przytuliska przez gminę czy inne władze. Media już znają sprawę i może pomogłyby nagłośnić to z punktu widzenia braku chęci pomocy ze strony władz (gminy/powiatu/województwa/państwa?). Moim skromnym zdaniem zakończenie współpracy z Panią Renatą nie wyjdzie nikomu na dobre, a przede wszystkim będzie bardzo złe dla psów z przytuliska.[/QUOTE] Sławku mowa tu głównie o podrzucaniu psów o tym,że UG ma obowiązek zapewnienia takim psom opieki. Pani Renata sama nazwijmy to "wynajduje" psy. Miałam nadzieje,że wielokrotne rozmowy coś zmienią ale chyba się przeliczyłam. Dziś przeprowadziłam burzliwą rozmowę z UG i co wszstko na nic bo Pani Renata zgodziła się aby psy (pies i suka!) zostały w zamian za ich zaszczepienie i makaron. Dla gminy to czysty zysk dla nas wypruwanie flaków i miot szczeniąt lada moment.Ludzie pomagają bo mieliśmy wspólny cel aby ograniczyć ilość psów, wiadomo że miały zostać staruszki ale obecnie raz ubywa raz przybywa. Wspomnę tylko o ryzyku przenoszenia chorób zakaźnych przez nowo przyjęte psy. Historia Lusi i jej siostry mogła zakończyć się tragicznie ale na szczęście poszczupliła tylko nasz budżet o kilkaset złotych. Nie wyobrażam sobie ponad 140 psów chorych na parwowirozę! Stres i obawy jaki przeżyłam ja czy Merys był ogromny i myslę,że rozumią nas osoby mające kontakt z psami które umierały na te właśnie choroby. Obecnie w przytulisku są chore/ranne psy i co? nie maja opieki więc po co kolejne? Wybaczcie ale cała ta sytuacja zrobiła się chora to nie moja ziemia ani zwierzęta więc mogę tylko sugerować a nie rozkazywać. Obawiam się,że pomoc z innych stron szybko się zakończy tak jak miało to miejsce za życia Pani Stanisławy. Zbieractwo to niestety choroba.