miałam telefon w sprawie Crazy, jakiś pan z Łochowa...
na pytanie czy zgadza się na sterylizacje i wizytę przed adopcyjną powiedział: ,sterylizacji bym nie chciał, po co psu żałować', nie poddałam się i zapytałam czy pies na łańcuch, do kojca, do domu, pan powiedział: do kojca. wiec się poddałam i powiedziałam że bez sterylizacji ani rusz a do kojca Crazy się nie nadaje. a pan mnie wyklnął i odłożył słuchawkę :D taką miałam miłą pogawędkę popołudniową :)
ale przynajmniej jakiś telefon był :)