Przez Miśkę to bym dziś na zawał w nocy zeszła. :shake:
Leżę, Miśka dziwnie oddycha, po chwili cisza.
Chwytam Miśkę za nos, dalej nic. Nie rusza się. Szturcham - nic. Wzięłam poduszkę na której leżała - spadła bezwładnie i dalej nic.
Dopiero jak się rozpłakałam, to się ocknęła i nie wiedziała o co chodzi. :roll: i ja też nie wiedziałam i nie wiem do teraz. Może miała taki twardy sen...?